Iluzja bezpieczeństwa
Tajemnica w znaczeniu społecznym to niewiedza akceptowalna. Da się ją łatwo powielać. Najczęściej dlatego hejtuję tajemnice w poznawaniu rzeczywistości, choć ostatnio zrobiłem pewien szkodliwy wyjątek. Zanim opowiem dokładnie to, co chcę, potrzebuję zastrzec, że byłem całą sytuacją zaskoczony. Udzieliła mi się też w niej sympatia… Wyobraźcie sobie takie zdarzenie. Rozmawiała pani przy bloku z pociechami, gdy ja przechodziłem niedaleko szczytu budynku. Moja rówieśniczka powiadała im, że „każdy ma prawo do swoich tajemnic”, a ja rzekłem jej w rozserdecznioną twarz: „to prawda”. Zdumiało to panią przez mgnienie, nieco podekscytowała się i dopowiedziała: „widzicie, nawet pan mi przyznał rację!”. A jeden z jej podopiecznych dodał, gdy już byłem w oddali: „ja też chcę mieć swoje tajemnice!”. Potrzebujemy pamiętać również, że nie było to neutralne komunikacyjnie spotkanie. Mieszkanie w miarę spokojnej okolicy jest związane z pewnym statusem społecznym. Gdzie indziej podejrzewam, że byłoby to odmiennie wyrażone… Obawiam się jednak, że większość czytelników może ocenić tę sytuację pozytywnie. Tajemnica strzeże przed zbytnią dociekliwością, hamuje poznanie, chroni, i ostatecznie koi. Tak rozumiana tajemnica jest przyczynkiem do uzasadniania paradoksalnej niewygody, ponieważ zwalnia z odpowiedzialności za podjęty trud poznawania. Wszystko co ludzkość osiągnęła ma ze zbiorczego wysiłku – kultury. Jeden z ważniejszych nauczycieli na mojej drodze powiadał mi, że „nie ma tajemnic! Są tylko umysły o różnym stopniu wnikliwości”. Ja ochoczo przystaję przecież na to aforystyczne rozpoznanie pana profesora Czesława Nosala, dlatego oburzyło mnie moje zanurzenie w oczywistości. Wyobraźmy sobie więc taką analogiczną sytuację, choć z lotu ptaka!
Architektura niewiedzy
W labiryncie bez żadnego wyjścia jest szczur. Ma swój stabilny, zamknięty świat. Ma również dostęp do pokarmu, a tę przestrzeń sprzątają okrutni badacze, którzy w żaden sposób nie stymulują go poznawczo. Zastanówmy się z uczłowieczającej perspektywy, co ten szczur może czuć, a nawet myśleć. Na pewno jego potrzeby pierwotne są zaspokojone, oczywiście poza potrzebą przynależności… Będąc więc w takiej tragicznej i sztucznie wytworzonej sytuacji, on wie, ponieważ uznaje za prawdziwe świadectwo swoich zmysłów – jest fizjologicznie syty. Nie wie jednak, kim jest, ponieważ nie ma żadnego innego szczura obok. Na tym polu ma łaknienie, które pcha go w szpony pewnego deficytu. Może myśleć o sobie nadzwyczaj dobrze, pozytywnie, wręcz omnipotentnie, ponieważ zdaje się mu, że bohatersko przezwycięża wszystkie zastane trudności w jego labiryncie. Ma ogromne poczucie sprawczości. To zupełnie jak w zastanej epoce może myśleć o sobie everyman. Oburzonym dodam to dopowiedzenie – z jednej strony ma eudajmonium, szczęście. Z drugiej strony ma swoją tajemnice, własne niezgłębione podejście do konstruowanej przez ludzi rzeczywistości. Te dwie odpowiedzi szczura są łączą się w jedną – im mniej wiesz, tym lepiej śpisz; tajemnice uszczęśliwiają, są więc zwyczajnie słodkie w królestwie zwierząt… Wróćmy do relacjonowanej przeze mnie sytuacji z początku tekstu – do mojego ulubionego królestwa ludzi. Ta pani jako osoba dorosła i odpowiedzialna może, przy użyciu odpowiedniej dozy wyobraźni, dobrać odpowiedni język na temat trudny dla jej podopiecznych. Inaczej przyczyni się do konstruowania człowieka-tabu! Afirmującego własną niewiedzę obywatela, co jest zjawiskiem społecznie niepożądanym, a nawet szkodliwym – komunikacja jest narzędziem poznania. Obawiam się jednak, że w dobie unifikacji języka, jego upraszczania wprost proporcjonalnego do możliwości utrzymywania uwagi przez dłuższą chwilę, po prostu zabrakło jej tych zasobów. Jak ufam, wyłącznie tymczasowo zabrakło jej tych środków, a ja przecież też nie popisałem się jako przechodzień… Powinienem wzorem platońskiego Sokratesa zadać, choć jedno pytanie, ale że to pewien ideał, raczej nieprzystający do mojej zabieganej natury, dlatego następnym razem, przyrzekam, powiem przynajmniej: „od tajemnicy lepsza jest komunikacja!”. To już otwiera przestrzeń do powiedzenia o ogólnikach i operowaniu w nich przy pewnych granicach komfortu. Klnę się na mój honor, że następnym razem nie dam się zwieść takiej wyrafinowanej broni, jaką jest sympatia! Zwykło się przypisywać Albertowi Einsteinowi to trafne zdanie, że „jeśli nie potrafisz tego wytłumaczyć sześciolatkowi, to znaczy, że sam tego nie rozumiesz”. A jakie są tego konsekwencje? Sztuka nie zadawania pytań, reprodukcja tajemnic, braku wyjaśnienia, czyli pozostawienia zbiorowości w niezrozumieniu! Moim zdaniem najskuteczniejszym lekarstwem jest podwyższenie granicy wieku produkcyjnego, czyli przygotowania do świadomego życia poza strukturami formalnej edukacji. Według badań opublikowanych w “Nature Communications” pod kierunkiem zespołu naukowego dr Alexy Mousley z Uniwersytetu Cambridge mózg ludzki osiąga dorosłość, mając dopiero trzydzieści dwa lata. We współczesnym, przebodźcowanym świecie granica prawnej pełnoletności jest tym bardziej nieaktualna, ponieważ dociera do nas więcej informacji i bardziej przez nie pędzimy. Ilość bodźców jest większa, ale ich głębia zrozumienia zmniejsza się systematycznie, co stępia przyszłość zbiorowości krajowej, jak planetarnej, czyli umysły młodych ludzi. Potrzebujemy to wyraźnie powiedzieć – albo reprodukcja tajemnic, albo bardziej świadome społeczeństwo. Warto byśmy założyli optymistycznie, że dodatkowe lata spędzone na edukacji pogłębiają rozumienie rzeczywistości w skali krajowej, jak i planetarnej. Reszta jest po stronie belfrów i ich kompetencji! Sama ilość lat edukacji jest możliwa do zmierzenia dzięki długości zdań występujących zwykle w wypowiedzi użytkownika języka. Można ją weryfikować dzięki ,,odwróceniu” współczynnika Gunning Fog Index – dając tekst zawierający odpowiedni poziom czytelności, czyli jego poziom trudności. Im dłuższe w nim zdania, tym możliwie użytkownik więcej ,,lat”, a tak naprawdę trudu w swoją edukację włożył. Oceniam obecnie, że warto, bym w tym wątku przytoczył jeszcze jeden argumentum ad einsteinium, który mnie oczywiście geniuszem nie czyni. Ten noblista najpierw nie ukończył gimnazjum, zyskując dzięki temu dodatkowy czas na edukację, własną kreatywność i kształtowanie wyobraźni.
Wyjście z labiryntu
W części systemowej mojej refleksji nie uważam tego szczebla nauki za chybiony pomysł – przeciwnie, to może być forpoczta systemowa zwiększenia wieku przedprodukcyjnego! Gdy ja byłem studentem, przecież mawiano mi na warsztatach polonistycznych z retoryki o tym, jak ważne jest dostosowanie komunikatu do odbiorcy. Cóż, to funkcjonalnie powiedziane, choć niepraktycznie. Gdyby wiek przedprodukcyjny trwał chociaż do dwudziestego pierwszego roku życia, to dałoby więcej przestrzeni dla ludzi na role: gry wyobraźni, mądrości, pewnych przewidywań, ale też oczywiście wiedzy o tym innym, dostępnej chociaż z jego przypadłości, tudzież wyglądu. Dopiero wtedy świat ludzki stałby się paradoksalnie prostszy, ponieważ bardziej empatyczny. Rozumiem jednak wyraźniej, w zaistniałej i odwiecznie tragicznej sytuacji, potrzebę wynalezienia sentencji wśród antycznych mistrzów literackiego matecznika. W każdym razie potrzeba powiedzenia czegoś konsystentnego pozostaje nadal żywa, ponieważ szwędając się, potrzebuję ograniczyć się do nasyconego komunikatu, by nie zachwiać struktury niecodziennej wymiany zdań. A to przecież nieporęczne. Jedna rozmowa jest wyłącznie jak broszka. Jest przedmiotem oczywiście mniejszym ode mnie, w którego nie mógłbym i tak wlać całego siebie, ponieważ nie taki jest w niej mój cel. Dlatego nasza rzeczywistość wymaga bardziej odgórnej niż oddolnej zmiany. To my ją kształtujemy systemowo, co daje sens mojemu pisaniu tego tekstu, ponieważ to od nas zależy, czy naszpikowanie głowy możliwymi do przytoczenia sentencjami o pedagogicznym wydźwięku, potencjalnie wystrzeliwanymi z rękawa, będzie w takich sytuacjach koniecznie… Życzę ci drogi czytelniku wartości ponad tym, co szerokie kręgi mogą nazywać ,,realiami ekonomicznymi”, otwórzmy oczy na wyjście z labiryntu. Tajemnica jest jak pokarm, a jesteśmy tym, co nas uszczęśliwia i nie pozwólmy, by była to niewiedza!





