Mam
Komu wystarcza, co ma, jest bogaty.
Taoteking, 33.
Jestem bogaty, bo mam siebie.
Mam prawie sześćdziesiąt lat.
Chorą nogę i pochylone plecy.
Czasami bezsenność.
Wędrówki po dolinach smutku.
Lęk przed potworami nocy.
Mam pełne półki książek.
Ikony i święte obrazy.
Posążek Siddharthy Gautamy.
Nade wszystko obraz Miłosiernego.
Mam wielu przyjaciół i braci.
Przestronną celę z dużym oknem.
Szerokie horyzonty myśli.
Kilkaset wierszy napisanych
przez ponad dwadzieścia lat.
Mam czas na modlitwę.
Muzykę Bacha i Góreckiego.
Kraków, Wilno i Rzym i Lizbonę.
Jestem bogaty.
Ale wszystko to jest niczym,
w porównaniu z miłością Boga
objawioną w Jezusie Chrystusie
Realizm
nie nadaję się
na bohatera
lata mojego życia
to ciąg porażek
ciało się rozsypuje
psychika podziurawiona
strzałami melancholii
codziennie
idę do więzienia smutku
pojmany
przez pełzającą jak wąż
beznadzieję
i tylko czasami
gdy jestem u kresu sił
nad brzegiem
wewnętrznego morza
wschodzi słońce
i idę na długi spacer
jasnym bulwarem
błękitnych myśli
Komunia bliskości
nie muszę się wszystkim podobać
moje życie to nie konkurs piękności
nie muszę zabiegać o uśmiech
i bezwarunkową akceptację
wystarczy że będę obecnością
wobec drugiego w którym
mieszka Chrystus
mam go kochać takim jaki jest
przyjmować komunię bliskości
i cieszyć się
że jesteśmy dziećmi
tego samego Ojca
Prawda serca
Czy nikt ci nie powiedział,
że prawda zapisana jest w zwojach
twojego serca,
że w nich mieszka Umiłowany?
Nan C. Merrill „Modlitwa psalmami”
od wielu lat słyszę,
że mieszka we mnie
Niewidzialne
jest ono nienazwane –
każde słowo kaleczy
jego zrozumienie
niektórzy nazywają go Bogiem,
inni Atmanem lub Brahmanem
dla mnie jest Umiłowanym
nie opiszę Jego miłości –
jest jak gwiazda ukryta w chmurach
której światło i tak dociera do serca
tak bliska, że niemal nieobecna
moja oblubieńcza Cisza
Melancholia
był u mnie dziś rano
anioł melancholii
nie zwiastował radości
jak Dziewicy w Nazarecie
lecz łaskę smutku
to ona sprawia
że jestem zbędny
zamieniam się
w błagalne wołanie
mówię Niewidzialnemu:
nie jak Hiob —
jestem grzesznikiem
słusznie mnie ogołocił
kazał usiąść
na gnojowisku opuszczenia
trzej przyjaciele nie przyszli
i bez nich wiem: zasłużyłem
na upadek ze wzgórza myśli
skupionej w milczeniu
teraz jestem krzykiem
odrzuconego
i czekam
na litość boską
To już
Dzisiaj nie przyjdę. Dziś muszę umierać.
Ewa Lipska, „Bez tytułu”
dzisiaj umrę
po spacerze
i popołudniowej
kawie
o siedemnastej
za półtorej godziny
teraz piszę wiersz
i przygotowuję się
aby wejść
na drogę
Niewiadomego
podobno ani oko
nie widziało
ani ucho
nie słyszało
dokąd ona prowadzi
na wszelki wypadek
patrzę na obraz
Miłosiernego
i proszę aby
ten wiersz potraktował
jako moją zgodę
na wszystko
(pierwszy dzień wiosny 2026)





