Joerg Ingo Krause
geboren 1943 in Barlinek, lebt in Dülmen, arbeitet als Geschäftsführer eines Mathematiklehrerverbandes, Gründete 1983 „LiD“ (Lyrik in Dülmen), war 1984 Mitbegründer der Gruppe LETTERATOURTREFF und 1992 der Gruppe „sage&schreibe“. Er organisierte mehrere Veranstaltungsreihen: „Überall ist Babylon“ – internationale Lyrik in der Originalsprache, „Litraturcafé“ und „Dialog mit dem Nachbarn“. In 2000 wurde „LiD“ mit Mechthild Neuhaus-Overbeck wieder belebt, um Lyrik zu inszenieren. Daneben arbeitet er mit dem Lautenisten Martin Junge in der Veranstaltungsreihe Lyrik und Lautenmusik und mit experimentellen Vocalgruppen.
Joerg Ingo Krause, urodzony w 1943 r. w Barlinku, mieszka w Dülmen, pracuje jako kierownik zarządzający Związku Nauczycieli Matematyki, założył w 1983 r. „LiD“ (Liryka w Dülmen), w 1984 r. był współzałożycielem grupy LETTERATOURTREFF i w 1992 r. grupy „sage&schreibe“ (mówię i piszę). Organizował wiele imprez: „Überall ist Bybylon“ (wszędzie jest Babilon) – miedzynarodowa liryka w jezykach oryginalnych, „Litraturcafé“ oraz „Dialog mit dem Nachbarn“ (Dialog z sąsiadem). Aby nadal inscenizować lirykę, w 2000 r. wznowiono „LiD“ z Mechthild Neuhaus-Overbeck. Oprócz tego pracuje wraz z lutnistą Martinem Junge nad serią imprez liryka i muzyka, jak również z eksperymentalnymi grupami wokalnymi
Heimkehr
wo eine dunkle sonne sich
über gelbe felder
westwärts senkt
steigt auf der staub der städte
verkantet sich in wolken
und fern das lied des mittags
fern auch der gang
mondbeschienen
wo arme sich …
und lippen die …
und liebe hauchten
da nun die hände
nicht mehr lange briefe tragen
steigt aus vergessen auf
erinnerung
streicht um denken
wie eine katze um die beine
die flohbesetzt und voller milben ist
doch sanft nach so viel zeit
Powrót
gdzie się mroczne słońce
ponad żółtymi polami
ku zachodowi chyli
wspina na kurzu miast
zahacza w chmurach
a w oddali pieśń południa
odległy też księżyc
ścieżkę oświetla
gdzie się ramiona…
i usta które…
i miłość chucha
od teraz ręce
nie będą długo nosić listów
z zapomnienia wzeszło
wspomnienie
łasi się o myślenie
jak kot o nogi
który zapchlony i pełen roztoczy
ale delikatny po tak długim czasie
Dachau oder anderswo
Zeugen
der Vergangenheit
reden vergebens
in die Zeit
Inseln der Mahnung
versinken im
Meer Vergessen
das Überleben heißt
Eine Zeit lang
spielen Kinder in Ruinen
Eine Zeit lang bleibt
Erinnerung wach
Dann sind eingeebnet
mahnende Zeichen
und Gärtner streichen
Kiesbeete glatt
Dachau lub gdzie indziej
Świadkowie
przeszłości
mówią daremnie
w czas
Wyspy Przestrogi
toną w
Morzu Zapomnienie
które nazywa się Przeżyć
Przez jakiś czas
dzieci bawią się w ruinach
Przez jakiś czas pozostaje
rozbudzone wspomnienie
Wtedy zrównane są
upominające znaki
i ogrodnicy wyrównują
grządki żwiru
Der Fremden Heimkehr
(1945)
Da war eine Frau
schwarz und groß
die hielt meine Hand
und zog
sprach fast nicht
und wenn in einer unbekannten Sprache
Worte die ich nicht verstand
Komm!
Weiter!
Mein Bruder – älter –
auf der anderen Seite
unsichtbar hinter der Schwarzen
– Tante Mutti hatte er gesagt –
wurde auch gezogen
eilig zu unbekanntem Ziel
Wald war da
schwarze Mauer
Feld war da
schwarz wie alles
hinter ihrer Schwärze
Bis das Schwarze alles
überdeckte
auf einknickenden Beinen
Als sie ihr Ziel erreichte
trug sie ein kleines Kind
auf ihrer Schulter
Wie einen Kartoffelsack
sagte man später
Powrót obcych
(1945)
Tam była kobieta
czarna i wysoka
trzymała mnie za rękę
i ciągnęła
prawie nie mówiła
i jeżeli w nieznanym języku
słowa których nie rozumiałem
Chodź!
Dalej!
Mój brat –starszy-
po drugiej stronie
niewidoczny za tą czarną
-Ciociu mamusiu powiedział-
został również zaciągnięty
pośpiesznie w nieznanym celu
Las był tam
czarny mur
Pole było tam
czarne jak wszystko
za jej czarnością
Aż to czarne pokryło
wszystko
do ugiętych kolan
Kiedy osiągnęła swój cel
niosła małe dziecko
na plecach
jak worek ziemniaków
powiedziano później
Es war wie erinnern
an ein Gefühl
Jahrzehnte zurück
Es war wie erinnern
an eine die ich kannte –
Der fast schüchterne Blick
Es war wie erinnern
Diese Stimme
so sanft
Es war wie erinnern
Dieses Fließen von Lächeln
durch Schulter, Arm, Hand
Ist es erinnern
das einen Narren macht
aus einem alten Mann?
To było jak przypomnienie
uczucia
sprzed dziesięcioleci
To było jak przypomnienie
tej którą znałem –
To prawie wstydliwe spojrzenie
To było jak przypomnienie
Ten głos
tak łagodny
To było jak przypomnienie
Ta płynność uśmiechu
przez ramię, rękę, dłoń
Jest to przypomnienie
które robi błazna
ze starego mężczyzny?
CROMAGNON
wenn Mond rot aufgeht
über Dächer
gehe ich zu Dir
lange Wege gehe ich
mit leeren Händen
voller Zärtlichkeit
wenn Sonne aufsteigt
über Dächer
gehe ich von Dir
lange Wege gehe ich
mit leeren Händen
voller Zärtlichkeit
CROMAGNON
kiedy czerwony księżyc ponad
dachami wschodzi
idę do Ciebie
długimi drogami idę
z pustymi rękoma
pełnymi czułości
kiedy słońce ponad
dachami wschodzi
idę od Ciebie
długimi drogami idę
z pustymi rękoma
pełnymi czułości
Rondo
Ich liebe deine Kleider
Sie sind sehr schön
Doch am schönsten sind sie
Verstreut in meinem Zimmer
Ich liebe dein Lächeln
Es ist sehr schön
Doch am schönsten ist es
Wenn es in meinem Mund versinkt
Ich liebe deinen Körper
Er ist wunderschön
Doch am schönsten ist er
Wenn ihn meine Hände sehen
Ich liebe deine Stimme
Sie klingt sehr schön
Doch am schönsten klingt sie
Wenn ihr der Atem vergeht
Ich liebe Dich
Du bist sehr schön
Doch am schönsten bist du
Wenn die Kleider im
Zimmer verstreut sind
dein Lächeln in meinem
Mund versank
meine Hände die Augen
ersetzen
und deiner Stimme
der Atem vergeht
Ich liebe deine Kleider
Sie sind sehr schön
Doch am schönsten sind sie
Verstreut in meinem Zimmer
Rondo
Kocham twoje stroje
Są bardzo piękne
Jednak najpiękniejsze są one
Rozrzucone po moim pokoju
Kocham twój uśmiech
Jest bardzo piękny
Jednak najpiękniejszy jest on
Kiedy wtapia się w moje usta
Kocham twoje ciało
Szczupłe i piękne
A najpiękniejsze jest ono
Kiedy je moje ręce oglądają
Kocham twój głos
Brzmi on bardzo pięknie
Jednak najpiękniej brzmi on
Kiedy mu tchu braknie
Kocham Ciebie
Jesteś bardzo piękna
Jednak najpiękniejsza jesteś
Kiedy twoje stroje rozrzucone są
po moim pokoju
Twój uśmiech
wtopiony w moje usta
moje ręce oczy
zastępują
Twojemu głosowi
tchu braknie
Kocham twoje stroje
Są bardzo piękne
Jednak najpiękniejsze są one
Rozrzucone po moim pokoju
Gilgamesch
weit ging ich
über steppe durch Wald
über nebligen Berg
wo Pfad nicht ist
kreuzte Meere
ohne boot
vor viele Mauern kam ich
Ugarit und Ninive
und wartete auf dich
als Fremder
nicht willkommen
ich sah sie fallen
Sand des Vergessens
über Schutt und
Asche wehen
weiter ging ich
durch der Zeiten Felder
hin zu Städten
die noch niemand kennt
überall suchte ich
dich
an Mauern
vor Toren die verschlossen
jetzt da du
mit sanften Händen
meine Narben salbst
weiß ich
dass du nicht warst
was ich suchte
Gilgamesz
daleko szedłem
przez step, przez las
przez mglistą górę
gdzie ścieżki nie ma
płynąłem po morzach
bez łodzi
pod wiele murów przybyłem
ugaritu i niniwy
i czekałem na ciebie
jako obcy
niepożądany
widziałem je padające
piasek zapomnienia
ponad gruz i
popiół wiany
dalej szedłem
przez pola czasów
tam do miast
których nikt jeszcze nie zna
wszędzie szukałem ciebie
pod murami
przed bramami które zamknięte
teraz gdy ty
delikatnymi rękoma
namaszczasz moje blizny
wiem
że ty nie byłaś tym
czego szukałem
Rheinbrücke
Hier bin ich gerne
Brückenrand
freundliche Heimat am
Rande des Lebens hoch
über dem großen Strom
wo die Papierflieger
meiner Träume endlos
lange gleiten bevor
sie versinken
manchmal treibt der
Wind sie zur Mitte
der Brücke und sie
kommen unter die Räder
inmitten dieses fließenden
Lebens wo jedermann
zu wissen scheint wohin
er will
möglichst schnell zum
Ziel
morgens hin abends her
morgens hin abends her
morgens hin abends her
morgens hin abends her
immer ein Ziel vor Augen
Selbst die näher am
Rand zu fuß
sich mühen müssen
morgens hin abends her
morgens hin abends her
wissen wo’s langgeht
lachen über den der
abzustürzen droht weil er
Träumen nachsieht die
entgleiten
Most na Renie
Tutaj jestem chętnie
na skraju mostu
przyjazny kraj rodzinny na
skraju życia wysoko
ponad wielką rzeką
gdzie papierowe jaskółki
moich marzeń bez końca
długo szybują zanim
utoną
czasami znosi je
wiatr na środek
mostu i
dostają się pod koła
pośród tego płynącego
życia gdzie każdemu
wydaje się wiedzieć dokąd
podąża
możliwie szybko
do celu
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
ciągle jakiś cel przed oczami
nawet ci bliżej na
skraju piesi
trudzić się muszą
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
wiedzą dokąd
śmieją się z tego któremu
zagraża upadek ponieważ
ogląda się za marzeniami które
umykają





