Strona główna Rok 2026 Nr 608 Wiersze Joerg Ingo Krause w tłumaczeniu Karla Glenzlera

Wiersze Joerg Ingo Krause w tłumaczeniu Karla Glenzlera

0
53

Joerg Ingo Krause
geboren 1943 in Barlinek, lebt in Dülmen, arbeitet als Geschäftsführer eines Mathematiklehrerverbandes, Gründete 1983 „LiD“ (Lyrik in Dülmen), war 1984 Mitbegründer der Gruppe LETTERATOURTREFF und 1992 der Gruppe „sage&schreibe“. Er organisierte mehrere Veranstaltungsreihen: „Überall ist Babylon“ – internationale Lyrik in der Originalsprache, „Litraturcafé“ und „Dialog mit dem Nachbarn“. In 2000 wurde „LiD“ mit Mechthild Neuhaus-Overbeck wieder belebt, um Lyrik zu inszenieren. Daneben arbeitet er mit dem Lautenisten Martin Junge in der Veranstaltungsreihe Lyrik und Lautenmusik und mit experimentellen Vocalgruppen.

Joerg Ingo Krause, urodzony w 1943 r. w Barlinku, mieszka w Dülmen, pracuje jako kierownik zarządzający Związku Nauczycieli Matematyki, założył w 1983 r. „LiD“ (Liryka w Dülmen), w 1984 r. był współzałożycielem grupy LETTERATOURTREFF i w 1992 r. grupy „sage&schreibe“ (mówię i piszę). Organizował wiele imprez: „Überall ist Bybylon“ (wszędzie jest Babilon) – miedzynarodowa liryka w jezykach oryginalnych, „Litraturcafé“ oraz „Dialog mit dem Nachbarn“ (Dialog z sąsiadem). Aby nadal inscenizować lirykę, w 2000 r. wznowiono „LiD“ z Mechthild Neuhaus-Overbeck. Oprócz tego pracuje wraz z lutnistą Martinem Junge nad serią imprez liryka i muzyka, jak również z eksperymentalnymi grupami wokalnymi

Heimkehr

wo eine dunkle sonne sich
über gelbe felder
westwärts senkt
steigt auf der staub der städte
verkantet sich in wolken

und fern das lied des mittags

fern auch der gang
mondbeschienen
wo arme sich …
und lippen die …
und liebe hauchten

da nun die hände
nicht mehr lange briefe tragen
steigt aus vergessen auf
erinnerung
streicht um denken
wie eine katze um die beine
die flohbesetzt und voller milben ist

doch sanft nach so viel zeit

Powrót

gdzie się mroczne słońce
ponad żółtymi polami
ku zachodowi chyli
wspina na kurzu miast
zahacza w chmurach

a w oddali pieśń południa

odległy też księżyc
ścieżkę oświetla
gdzie się ramiona…
i usta które…
i miłość chucha

od teraz ręce
nie będą długo nosić listów
z zapomnienia wzeszło
wspomnienie
łasi się o myślenie
jak kot o nogi
który zapchlony i pełen roztoczy

ale delikatny po tak długim czasie

Dachau oder anderswo

Zeugen
der Vergangenheit
reden vergebens
in die Zeit
Inseln der Mahnung
versinken im
Meer Vergessen
das Überleben heißt

Eine Zeit lang
spielen Kinder in Ruinen
Eine Zeit lang bleibt
Erinnerung wach

Dann sind eingeebnet
mahnende Zeichen
und Gärtner streichen
Kiesbeete glatt

Dachau lub gdzie indziej

Świadkowie
przeszłości
mówią daremnie
w czas

Wyspy Przestrogi
toną w
Morzu Zapomnienie
które nazywa się Przeżyć

Przez jakiś czas
dzieci bawią się w ruinach
Przez jakiś czas pozostaje
rozbudzone wspomnienie

Wtedy zrównane są
upominające znaki
i ogrodnicy wyrównują
grządki żwiru

Der Fremden Heimkehr
(1945)

Da war eine Frau
schwarz und groß
die hielt meine Hand
und zog
sprach fast nicht
und wenn in einer unbekannten Sprache
Worte die ich nicht verstand
Komm!
Weiter!

Mein Bruder – älter –
auf der anderen Seite
unsichtbar hinter der Schwarzen
– Tante Mutti hatte er gesagt –
wurde auch gezogen
eilig zu unbekanntem Ziel

Wald war da
schwarze Mauer
Feld war da
schwarz wie alles
hinter ihrer Schwärze

Bis das Schwarze alles
überdeckte
auf einknickenden Beinen

Als sie ihr Ziel erreichte
trug sie ein kleines Kind
auf ihrer Schulter
Wie einen Kartoffelsack
sagte man später

Powrót obcych
(1945)

Tam była kobieta
czarna i wysoka
trzymała mnie za rękę
i ciągnęła
prawie nie mówiła
i jeżeli w nieznanym języku
słowa których nie rozumiałem
Chodź!
Dalej!

Mój brat –starszy-
po drugiej stronie
niewidoczny za tą czarną
-Ciociu mamusiu powiedział-
został również zaciągnięty
pośpiesznie w nieznanym celu
Las był tam
czarny mur
Pole było tam
czarne jak wszystko
za jej czarnością

Aż to czarne pokryło
wszystko
do ugiętych kolan

Kiedy osiągnęła swój cel
niosła małe dziecko
na plecach
jak worek ziemniaków
powiedziano później

Es war wie erinnern

an ein Gefühl
Jahrzehnte zurück

Es war wie erinnern
an eine die ich kannte –
Der fast schüchterne Blick

Es war wie erinnern
Diese Stimme
so sanft

Es war wie erinnern
Dieses Fließen von Lächeln
durch Schulter, Arm, Hand

Ist es erinnern
das einen Narren macht
aus einem alten Mann?

To było jak przypomnienie

uczucia
sprzed dziesięcioleci

To było jak przypomnienie
tej którą znałem –
To prawie wstydliwe spojrzenie

To było jak przypomnienie
Ten głos
tak łagodny

To było jak przypomnienie
Ta płynność uśmiechu
przez ramię, rękę, dłoń

Jest to przypomnienie
które robi błazna
ze starego mężczyzny?

CROMAGNON

wenn Mond rot aufgeht
über Dächer
gehe ich zu Dir
lange Wege gehe ich

mit leeren Händen
voller Zärtlichkeit

wenn Sonne aufsteigt
über Dächer
gehe ich von Dir
lange Wege gehe ich

mit leeren Händen
voller Zärtlichkeit

CROMAGNON

kiedy czerwony księżyc ponad
dachami wschodzi
idę do Ciebie
długimi drogami idę

z pustymi rękoma
pełnymi czułości

kiedy słońce ponad
dachami wschodzi
idę od Ciebie
długimi drogami idę

z pustymi rękoma
pełnymi czułości

Rondo

Ich liebe deine Kleider
Sie sind sehr schön
Doch am schönsten sind sie
Verstreut in meinem Zimmer

Ich liebe dein Lächeln
Es ist sehr schön
Doch am schönsten ist es
Wenn es in meinem Mund versinkt

Ich liebe deinen Körper
Er ist wunderschön
Doch am schönsten ist er
Wenn ihn meine Hände sehen

Ich liebe deine Stimme
Sie klingt sehr schön
Doch am schönsten klingt sie
Wenn ihr der Atem vergeht

Ich liebe Dich
Du bist sehr schön
Doch am schönsten bist du
Wenn die Kleider im
Zimmer verstreut sind
dein Lächeln in meinem
Mund versank
meine Hände die Augen
ersetzen
und deiner Stimme
der Atem vergeht

Ich liebe deine Kleider
Sie sind sehr schön
Doch am schönsten sind sie
Verstreut in meinem Zimmer

Rondo

Kocham twoje stroje
Są bardzo piękne
Jednak najpiękniejsze są one
Rozrzucone po moim pokoju

Kocham twój uśmiech
Jest bardzo piękny
Jednak najpiękniejszy jest on
Kiedy wtapia się w moje usta

Kocham twoje ciało
Szczupłe i piękne
A najpiękniejsze jest ono
Kiedy je moje ręce oglądają

Kocham twój głos
Brzmi on bardzo pięknie
Jednak najpiękniej brzmi on
Kiedy mu tchu braknie

Kocham Ciebie
Jesteś bardzo piękna
Jednak najpiękniejsza jesteś
Kiedy twoje stroje rozrzucone są
po moim pokoju
Twój uśmiech
wtopiony w moje usta
moje ręce oczy
zastępują
Twojemu głosowi
tchu braknie

Kocham twoje stroje
Są bardzo piękne
Jednak najpiękniejsze są one
Rozrzucone po moim pokoju

Gilgamesch

weit ging ich
über steppe durch Wald
über nebligen Berg
wo Pfad nicht ist
kreuzte Meere
ohne boot

vor viele Mauern kam ich
Ugarit und Ninive
und wartete auf dich
als Fremder
nicht willkommen

ich sah sie fallen
Sand des Vergessens
über Schutt und
Asche wehen

weiter ging ich
durch der Zeiten Felder
hin zu Städten
die noch niemand kennt

überall suchte ich
dich
an Mauern
vor Toren die verschlossen

jetzt da du
mit sanften Händen
meine Narben salbst
weiß ich
dass du nicht warst
was ich suchte

Gilgamesz

daleko szedłem
przez step, przez las
przez mglistą górę
gdzie ścieżki nie ma
płynąłem po morzach
bez łodzi

pod wiele murów przybyłem
ugaritu i niniwy
i czekałem na ciebie
jako obcy
niepożądany

widziałem je padające
piasek zapomnienia
ponad gruz i
popiół wiany

dalej szedłem
przez pola czasów
tam do miast
których nikt jeszcze nie zna

wszędzie szukałem ciebie
pod murami
przed bramami które zamknięte

teraz gdy ty
delikatnymi rękoma
namaszczasz moje blizny
wiem
że ty nie byłaś tym
czego szukałem

Rheinbrücke

Hier bin ich gerne
Brückenrand
freundliche Heimat am
Rande des Lebens hoch
über dem großen Strom
wo die Papierflieger
meiner Träume endlos
lange gleiten bevor
sie versinken
manchmal treibt der
Wind sie zur Mitte
der Brücke und sie
kommen unter die Räder
inmitten dieses fließenden
Lebens wo jedermann
zu wissen scheint wohin
er will
möglichst schnell zum
Ziel
morgens hin abends her
morgens hin abends her
morgens hin abends her
morgens hin abends her
immer ein Ziel vor Augen

Selbst die näher am
Rand zu fuß
sich mühen müssen
morgens hin abends her
morgens hin abends her
wissen wo’s langgeht
lachen über den der
abzustürzen droht weil er
Träumen nachsieht die
entgleiten

Most na Renie

Tutaj jestem chętnie
na skraju mostu
przyjazny kraj rodzinny na
skraju życia wysoko
ponad wielką rzeką
gdzie papierowe jaskółki
moich marzeń bez końca
długo szybują zanim
utoną
czasami znosi je
wiatr na środek
mostu i
dostają się pod koła
pośród tego płynącego
życia gdzie każdemu
wydaje się wiedzieć dokąd
podąża
możliwie szybko
do celu
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
ciągle jakiś cel przed oczami

nawet ci bliżej na
skraju piesi
trudzić się muszą
rano tam wieczorem tu
rano tam wieczorem tu
wiedzą dokąd
śmieją się z tego któremu
zagraża upadek ponieważ
ogląda się za marzeniami które
umykają

Poprzedni artykułTadej Karabowicz – Pisarz lubelski Janusz Olczak i jego sygnatury literackie
Następny artykułLudmiła Janusewicz – O pięknie i hedonizmie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko