Piękno to pojęcie złożone, które na przestrzeni wieków było definiowane w różny sposób, ewoluując od obiektywnych proporcji do subiektywnych odczuć. Można je postrzegać jako cechę fizyczną, duchową, moralną lub intelektualną.
W starożytnej Grecji piękno utożsamiano z ładem, harmonią i doskonałą proporcją (symetrią) części ciała lub formy.
Według Platona piękno jest ideą, doskonałością, która odbija się w świecie materialnym, ale jej źródło tkwi w świecie idei.
Immanuel Kant uważał, że piękno nie jest cechą samego przedmiotu, lecz tkwi w umyśle osoby patrzącej, a osąd estetyczny opiera się na uczuciu przyjemności, co czyni piękno kwestią gustu i subiektywnego odczucia.
Dla św. Tomasza z Akwinu piękno jest zbieżne z dobrem i prawdą.
Według Norwida piękno to pojęcie głęboko etyczne, metafizyczne i społeczne, nierozerwalnie związane z prawdą, z realizacją miłości w czynie.
Według Władysława Tatarkiewicza piękno jest wartością estetyczną, zdolną zachwycać, wzruszać lub wstrząsać.
Jest też nauka o pięknie – estetyka – i w niej piękno jest kategorią nadrzędną wobec innych.
Na przestrzeni wieków i w różnych rejonach świata kanony piękna były wartościowane przez kulturę czasów, w których ludzie żyli.
W średniowieczu prawdziwe piękno widziano w Bogu i Jego otoczeniu. W odległej nam kulturze chińskiej – w imię obowiązującego kanonu piękna, małym dziewczynkom obwiązywano stopy, by były jak najmniejsze. Dziś jest to już zakazane, gdyż takie zabiegi prowadziły do deformacji stopy, jej podbicia i powodowały charakterystyczny dla Chinek sposób chodzenia. Z kolei Eskimoski zmuszano, by nosiły buty, do których dostawał się śnieg, ich krój zmuszał przy chodzeniu do kołysania biodrami, co Eskimosi uważali za atrakcyjne.
Teraz, gdy każdy ma dostęp do internetu, bombardowany jest obrazami i podpowiedziami, jak powinien wyglądać, i jak to osiągnąć. Niejedna gałąź przemysłu jest na to nastawiona i czerpie olbrzymie zyski!
Współcześnie kultura masowa redukuje piękno do wyglądu fizycznego, narzucając ujednolicone standardy. Dobrze, gdyby korespondowało z pięknem wewnętrznym.
Najlepszym przykładem fanatycznej obsesji dotyczącej młodego wyglądu jest powieść „Portret Doriana Graya” Oscara Wilde’a, w której akcja toczy się w wiktoriańskiej Anglii.
Powieść przedstawia koncepcję sztuki głoszącą pełną swobodę działań artysty, nieograniczoną regułami, zakazami i nakazami. Potwierdzają to cytaty ze wstępu do książki: „Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są tylko książki dobrze napisane i źle napisane”. Ponadto, że sztuka powinna być pozbawiona wszelkiej celowości, szczególnie nie powinna służyć celom zarobkowym. Nie powinna do tego naśladować rzeczywistości, powinna być abstrakcyjna. Jest to koncepcja „sztuki dla sztuki”, gdzie sztuka rozumiana jest jako wartość sama w sobie, a twórczość nie ma opierać się na wymogach czytelników czy przeżyciach, tylko wynikać z potrzeby tworzenia piękna i realizacji geniuszu artysty. Powieść przede wszystkim czci estetyzm.
Książka koncentruje się na Dorianie Greyu, malarzu Basilu Hallwardzie, lordzie Henrym Woltonie oraz aktorce Sybil Vane. Basil uważa Doriana za źródło inspiracji dla siebie i razem z lordem Wottonem tworzą trójkąt miłosny. Wotton – cyniczny, doświadczony przez życie bogacz wprowadza młodego Doriana, którym także jest zafascynowany, w arkana życia wypełnionego zaspokajaniem żądz i pragnień. Autor odwołuje się do modelu ze starożytnej Grecji, gdzie często mistrzowie utrzymywali stosunki seksualne z młodymi chłopcami, których nauczali. To wyobrażenie pasuje do Portretu Doriana Graya również poprzez opisy porównujące Doriana do greckiego posągu, a także przez wzgląd na starożytne uwielbienie estetyzmu. Seksualna swoboda i panseksualizm bohatera są jednym z klasycznych wątków wiązanych z nieśmiertelnością i wieczną młodością.
Kluczową rolę odegrał Lord Henry Wotton, cyniczny esteta, który napełnił umysł młodego i naiwnego Doriana przekonaniem, że uroda i młodość są najważniejszymi wartościami w życiu. Kiedy Basil Hallward kończy obraz przedstawiający Doriana jako zjawiskowo pięknego młodzieńca, ten patrząc na swój portret – doznaje olśnienia. Zazdroszcząc obrazowi, że na zawsze pozostanie młody, wypowiada fatalne życzenie: aby portret starzał się zamiast niego, a on sam zachował młodość na zawsze! Nie był to klasyczny pakt podpisany krwią, ale metaforyczne sprzedanie duszy w zamian za zachowanie młodzieńczego wyglądu.
Ukończony portret zostaje zawieszony w jego pokoju.
Pewnego wieczora Dorian zafascynowany piękną aktorką Sybil Vane na kolejne przedstawienie zabiera do teatru lorda Henry’ego i Basila, chcąc im pokazać swoją ukochaną i cały jej talent. Okazuje się jednak, że tym razem dziewczyna gra fatalnie. Po sztuce zdruzgotany Dorian oskarża ją o zniszczenie ich miłości, mówiąc, że kochał ją tylko za jej talent i zrywa zaręczyny, a dziewczyna po jego odejściu popełnia samobójstwo.
Wracając do domu po nieudanym spektaklu, Dorian dostrzega drobną zmianę na swoim portrecie. Jego usta nabierają teraz kształtu sugerującego okrutność i wyrachowanie. Dowiaduje się o samobójstwie Sybil i jest skruszony, ale przemowa lorda Henry’ego przekonuje go, że powinien być dumny z tego, że ktoś z miłości do niego potrafił popełnić samobójstwo. Zaczyna podporządkowywać swoje życie tym ideałom, a portret, który szpetnieje pod wpływem grzechów, chowa w wiecznie zamkniętym pokoju, skryty za zasłoną.
Od tej pory Dorian wydaje wystawne przyjęcia, staje się ulubieńcem elit oraz ikoną mody. Takie ekscentryczne życie nie wystarcza mu jednak na długo, szuka więc dalej spełnienia, spędzając noce w podejrzanych karczmach i melinach, co wydaje mu się, umie skrzętnie ukryć przed swymi dystyngowanymi przyjaciółmi. Wszystkie zmiany odbijają się na portrecie, a nie na jego niezmiennie młodej i pięknej twarzy.
Pewnej nocy odwiedza go Basil Hallward. który postanawia porozmawiać z Dorianem o plotkach na temat jego niepokojącego zachowania. Dorian nie zaprzecza niczemu, a na stwierdzenie Basila, że tylko Bóg może obejrzeć jego duszę, Dorian zabiera przyjaciela na górę i pokazuje mu swój oszpecony, przerażający teraz portret.
Gdy zszokowany malarz prosi Doriana o modlitwę i zbawienie, ten w napadzie szału zabija go nożem, nie czując skruchy ani żalu.
Stopniowa przemiana portretu, ukrytego na strychu, służy jako mroczne zwierciadło jego duszy. Pomimo prób zmiany postępowania, Dorian odkrywa, że wpływ jego działań jest nieodwracalny.
Powieść osiąga punkt kulminacyjny, gdy Dorian w przypływie bezsilności i rozpaczy, wbija w portret nóż, przypieczętowując swój los. Służący znajdują go z karykaturalnie powykrzywianą twarzą w podeszłym wieku, z nożem w sercu, a na portrecie jest znowu pięknym 19-letnim młodzieńcem.
W „Portrecie Doriana Graya” Oscar Wilde ukazał bohatera moralnie zniszczonego przez własny narcyzm i zgłębił mistrzowsko złożoność ludzkiej natury oraz konsekwencje życia poświęconego samouwielbieniu i hedonizmowi.
Ale przedtem była wyspa Ormuz, w której bogactwo i władza od wieków szły w parze z zepsuciem i rozpustą. O ile jednak w dzisiejszych czasach zdemoralizowani krezusi, jak Jeffrey Edward Epstein, działali w ukryciu w obawie przed policją, o tyle pięć wieków temu majętni mieszkańcy wyspy Ormuz nie kryli się ze swymi występkami, wprawiając przybyszów w osłupienie. „Miasto jest tak bujne i bogate, że jego mieszkańcy zwykli mawiać, że świat jest pierścieniem, a Ormuz klejnotem, który w nim osadzono” – powyższy opis pochodzi z dzieła „Décadas da Ásia” autorstwa João de Barrosa (ok.1496- 1570), prekursora portugalskiej historiografii. To właśnie Portugalczycy zostawili najwięcej opisów tej wyspy. W owym czasie miasto Ormuz – stolica Królestwa i najważniejszy ośrodek handlowy, było portem położonym na wybrzeżu kontynentalnej części Iranu Przez większość swej historii Ormuz był zależny od kolejnych władców Iranu – m.in. Seldżukidów Kermańskich i mongolskich Ilchanidów.
Ludmiła Janusewicz





