Strona główna Rok 2025 Nr 596 Małgorzata – Bobak – Końcowa – wiersze

Małgorzata – Bobak – Końcowa – wiersze

0
129

Inspiratio

Chciałabym, żeby jutro
syn obudził się
i zapytał co robię.

Mogłabym odpowiedzieć,
że nic.

Że przeglądam się w niedzieli.
Nie planuję niczego,

bo tylko cisza
zasługuje na uwagę,
a powaga dnia
wymaga bezruchu.

Za oknem drzewa
wkrótce zetną drzewa,

a my wciąż możemy
psuć i naprawiać,
dopóki oddychamy.
Więc

oddycham.





WOŁACZ



Panie, kiedyś mieszkała tu poetka,
ale zamknęła burdel.
Wywiesiła kartkę z lakonicznym pożegnaniem.
Deszcz zmył wszystko.



Nie było korków od szampana.

Lamentu.
Rozwiązanie mignęło w oknie

raczej z ciekawości, niż ze smutku.



Teraz sprząta śmieci.
Po sobie. Nas wszystkich.
Nie chodzi o puszki i szmaty,
to drobne rzeczy!



Najtrudniej w sieci.
Wszystko, co tam wsadzisz, zostaje na zawsze.
Ślad palca,

coś, co miało być błahostką żyje własnym życiem.



Poetka mówi, że słowa też są odpadami,
jeśli nie wiesz co z nimi zrobić.

Ostatnio, w centrum miasta wykopali kapsułę czasu.
Musieli zwołać sztab ludzi, żeby wyjąć coś z ziemi.


Przyjechał konserwator zabytków,
ktoś z ministerstwa i inni w garniturach, z teczkami.

Eeee, to na pewno to nie były wiersze.
Wiersze się nie wykluczają, nie kruszą jak tynk.
Nie chciałby pan przeczytać o tym,
jak ktoś zjadł gruszkę i pomyślał o niebie?



Z kapsuły wyjęli zdjęcia, papiery,
kawałki rzeczywistości.

Człowiek zawsze się myli, kiedy chce być wieczny
dobiegło z tłumu.

Nie pytaj pan, czy tęsknię za pisaniem.
Tak to można hydraulika o rury.



Na końcu zawsze jest wołacz.





KWIATY Z ALLEGRO


Mówię do W., że nic mnie nie cieszy,
więc przestałam kupować kiecki.
I tak nie działa. Może dlatego,
że nigdy nie paliłam, nie ćpałam, nie chlałam –
a to podobno ten sam schemat.



Ale co dalej?

Latem jeszcze jakoś się żyje,

słońce maskuje rany.
Przychodzi jesień i odkrywa wszystko.



W. czeka na przeszczep nerki,
mój syn choruje na SM i depresję,
więc nasze nieszczęścia trzymają się razem.



Gadamy o tym w pracy

i jesteśmy tacy piękni w przeżywaniu i dzielności,
że powinniśmy dostać medal od burmistrza,
nominację, albo jakiś mały bonus od życia.
Coś, co będzie żyło i zakwitnie
kiedy wszystko co złe przykryje kurz.


Może statuetkę z brązu.

Dyplom w antyramie.

Cokolwiek.



Wczoraj byłam w Castoramie.
Widziałam kolekcjonerskie kwiaty.
Opowiadam mu, że takie piękne,
ale szkoda kasy.
A on tylko zerka, otwiera Allegro i zamawia.



Za kilka dni przyjdą pocztą,
w kartoniku z napisem: Pionowo. Uwaga.

Dowiemy się,


czy w szorstkiej ziemi
znajdziemy coś, co przetrwa.






PRZECINEK


Niedługo mam wizytę, ale wolałabym uniknąć.
Usiądę. Z pewnością rozpłaczę się,
a doktorka będzie patrzeć.
Tyle już widziała i nie dojrzy człowieka.

Wiesz, jak się ma taką intuicję,
to można samemu,
raczej nie ma pomyłek.

Zaczynasz nosić informację w oczach.
Dokładnie opisujesz, co czujesz.
Nikt, kurwa, nie rozumie.
Otrzymujesz współczucie
i chcesz je upchnąć na lepszą okazję.

Przećwiczę kwestie.
Wszystkie miejsca mam już odkryte.

Układam się do dialogu.
Do nowej więzi.








Z GABINETU



Przyszłam do pani, bo zabrakło

szerszej perspektywy,

a teraz czuję jakbym otwierała

zardzewiałą kłódkę źdźbłem trawy.



Tak, przemawiają do mnie mądrości dalekiego wschodu.

jest tyle w nich czułości i przestrzeni.



Jeśli kilka osób mówi, że trzeba udać się lekarza –

wypada przynajmniej zdobyć się na refleksję:

Usunąć migdałki. ząb mądrości,

stanąć przed lustrem

i powiedzieć coś modnego o miłości.



Czuje się pani zagubiona?

Proszę nie wkręcać żarówki w mysią norę,

tylko usiąść na wygodnej kanapie.

Sama ją pani wybrała – kolor przyjemny, neutralny.

materiał miły w dotyku.



Może przestanie pani mówić,

że spotkania ze mną są inspirujące,

ale nieetyczne,

bo takie pajacowanie to strata czasu

dla obu stron

i nie można brać za to pieniędzy.



Proszę się wygadać.






ZŁAMANA







Możesz być mało kłopotliwa, zapewniać, że wyleczysz się
na własny rachunek, ale jedną ręką szmaty nie wykręcisz.


Możesz być cierpliwa, dzielna, pokorna do szczytu marzeń.
Schowaj pod poduszkę wszystkie piekące warstwy
i zaciśnięte usta, ale wtedy nikt nie domyśli się,
żeby umyć ci włosy i skrócić paznokcie.


Pociesz się, że jesteś singlem.
Bez wyrzutów wyj po nocach i sikaj z bólu.
Masz ten komfort, więc zluzuj.


Dobrze zalicz morfologię i rezonans.

Zdaj celująco
i miej poczucie dobrze spełnionego obowiązku.

Na początek





Małgorzata A. Bobak Końcowa – Nysa
Poetka, malarka, autorka haiku, kolaży, mandali i ilustracji dla dzieci. Animatorka kultury, zaangażowana w działalność społeczną i charytatywną. Organizatorka wydarzeń o zasięgu lokalnym i ogólnokrajowym, pomysłodawczyni i menadżerka Ogólnopolskiego Festiwalu Poezji — Nyskiej Nocy Poetów. Tworzyła Małą Scenę Poezji przy Nyskim Domu Kultury, gdzie organizowała spotkania autorskie. Założycielka i członkini Polskiego Stowarzyszenia Haiku, związana z opol-skim oddziałem Związku Literatów Polskich, oficyną wydawniczą Anagram, Wolną Inicjatywą Artystyczną – Wytrych i Poetami Pszczyńskimi. Zadebiutowała utworami haiku w 2017 r. na łamach 155th WHA Haiga Contest. Autorka siedmiu książek poetyckich: Brzydka, Żywot pliszki, Medalik bez łańcuszka, Juzine, Co pachnie ciszej, Papierowe serwetki, Czerwone lakierki. Laureatka konkursów i współautorka antologii krajowych i międzynarodowych. Jej wiersze ukazały się w periodykach: Akant, Odra, Wytrych, Migotania, LiryDram, Papierowy Żuraw, Przekrój, Post Scriptum, na łamach Śląska i Gazety Kulturalnej. Wiersze poetki zaprezentowano na portalach: Helikopter, Babiniec Literacki, Poeci Polscy, Kuźnia Literacka, Pisarze.pl, w Biuletynie Anagram oraz w podcastach Nadmorze, w Krótkiej Piłce, w Poczcie Poetyckiej Macieja Szczawińskiego. Jej utwory zostały przetłumaczone na języki: hiszpański, włoski, słowacki, angielski i ukraiński.

Poprzedni artykułLudmiła Janusewicz – O rozmowach i poezji
Następny artykułStanisława Górki poetyckie widzenie świata – Józef Baran

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko