Omawiana książka: Sykstus Adamczyk OCD, „Niespokojne serce. Opowieść o św. Rafale Kalinowskim” (wyd. Karmelitów Bosych, Kraków 2016).
Zajawka: Na książkę natrafiłem w księgarni św. Stanisława na ul. Wiślnej w Krakowie.
Słowa kluczowe: Książka dotyczy postaci św. Rafała Kalinowskiego. Autor książki nie żyje – 4 VII 1991 data jego śmierci. Można tę książkę przeczytać w celach poznawczych, beletryzowana biografia napisana językiem nieco archaicznym, mało chwytliwym, co stanowi przeszkodę. Niemniej wyłania się postać bohatera – śledzimy jego losy od lat dziecięcych: dom rodzinny, wychowanie, Powstanie Styczniowe, katorga, uwolnienie, potem droga powołania, droga zakonna, która trwa aż do śmierci. Książka rozbita na część historyczną, która dotyczy losów powstaniowych, losów uwięzienia na Syberii oraz część zakonną.
Rafał Kalinowski urodził się 1 IX 1835 roku, w domu, który szczególną cześć oddawał Matce Najświętszej oraz nabożeństwu do Najświętszego Serca Jezusowego. „Niespokojne jest serce moje dopóki nie spocznie w Tobie” – św. Augustyn – Rafał Kalinowski dopiero znalazł spokój i wytchnienie. Jego uwięzienie wiodło przez Tomsk, Tobolsk, Irkuck, tam miał życie ciężkie, pełne pracy. Były obowiązki zamiatania, obierania ziemniaków, noszenia wody, obierania jarzyn w kuchni, ale również była okazja do rozmowy z innymi ludźmi, bo więzieni byli lekarze, politycy, ekonomiści, gospodarze wiejscy. Tam, na Syberii świecki Jóżef Kalinowski korespondował z rodzicami, wyróżniał w tej korespondencji przede wszystkim matkę – matce przypisał swoje nawrócenie oraz intensywne życie wewnętrzne. Św. Augustyn zawdzięczał swoje nawrócenie Matce Monice. Książka jest beletryzowaną biografią nafaszerowana informacjami historycznymi w części historycznej.
Po Syberii trafił do Krakowa, który przypominał mu swoje ukochane, rodzinne Wilno. W 1887 roku zapukał do furty nowicjatu w Czernej. W 1882 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Był przede wszystkim spowiednikiem, miał za zadanie uporządkowanie spraw Karmelitanek. Przyjaźnił się ze św. Albertem Chmielowskim, dyskusja o potrzebach najbardziej potrzebujących. W 1889 roku straszliwy wicher i ulewa nawiedziły klasztor w Czernej straszliwy wicher i ulewa. Niedługo potem Rafał Kalinowski zapadł na zdrowiu. Jego ulubione zakony: jezuici, bazylianie. W 1884 roku został powołany po raz trzeci na stanowisko przeora w Czernej. Cela zakonna bardzo skromna : łóżko, stoliczek, książki, umywalka. W okresie Wielkiego Postu jadło się połówkę małej bułeczki, popijało się garnuszkiem czarnej kawy. Reguła Karmelu nacisk kładzie na nabożeństwo do Najświętszej Marii Panny i św. Józefa. W zimie było surowo, odmarzały stopy. Rafał Kalinowski w liście do rodziców przyznaje: „za surowy byłem dla moich braci w moim zapale”. Listy do rodziców mają charakter bardzo uduchowiony, przeważa w nich tematyka cierpienia. Został poddany diagnozie: ogólne wyczerpanie na zdrowiu spowodowało zastój. Niezwykle pracowity był Rafał Kalinowski, zastój nie potrwał długo.
Mimo surowości, Rafał Kalinowskim był również wesołym człowiekiem: dyskretnie pomagał zdolnej młodzieży, mało mówił o sobie. W 1899 roku Rafał Kalinowski zostaje mianowany wikariuszem prowincjonalnym Karmelitanek Bosych w Krakowie. Nie znosił próżnowania i bezczynności, które uznawał za źródło wielu wad i grzechów, przywiązywał wielką wagę do gruntownego wykształcenia, z natury był nerwowy i pobudliwy, pokarmu przyjmował bardzo mało. Odmawiał rozmaitych smakołyków, wzdrygał się, kiedy ktoś proponował mu kawior. Sam Rafał Kalinowski przyznawał bardzo często, że wpatrywać się może jedynie w rany Zbawcy Naszego, w nim swe serce składać. Był Rafał Kalinowski prawdziwym potomkiem epoki romantycznej, jednak życie zrobiło z niego pozytywistę i realistę.
W 1907 roku Rafał Kalinowski wydaje ostatnie tchnienie, pogrzeb odbył się w Wadowicach, mowę pogrzebową wygłosił Marcin Czermiński, Jezuita. Jako spowiednik był bardzo wyrozumiały, choć w wielki smutek wprawiały go grzechy nieskromności, magnetyzował, jego kazania cieszyły się dużym powodzeniem, mówiono o nim „święty” już za życia. Potrafił spowiadać całymi godzinami, będąc otulony jedynie kocem, czasem zamarzały mu stopy. Kiedyś jeden z kardynałów uklęknął przed nim i prosił o błogosławieństwo. Z listów wyłania się osoba głęboko oddana Bogu i bliźnim. Jego dusza pozostaje dla nas w dalszym ciągu pewną tajemnicą. Jego twarz, na koniec, przy śmierci, była głęboko radosna i głęboko pogodzona.
Warto w tych czasach, kiedy niby wszystko wolno, a nic nie wolno, wrócić, do takich postaci, nieco pryncypialnych, uprawiających ścieżkę moralnego rygoryzmu, by zauważyć, że być może te pryncypia pozwalają odnaleźć prawdziwą wolność. Dlatego uwadze polecam tę książkę.







Dziękuję za pokazanie książki o życiu Rafała Kalinowskiego. Ona jest nam teraz bardzo potrzebna. W świecie, gdy rozchwiały się wszelkie drogowskazy, gdy niby wszystko wolno, a właściwie co wolno – nie wiadomo, łakniemy jakichś wzorców, idei, jakiejś wzniosłości. Te przyziemne, jak pracowitość, wstrzemięźliwość czy zdobywanie wiedzy, a przy tym pogoda ducha, co cechowało Rafała Kalinowskiego, są w tej recenzji pokazane, obok tych wyższych, ważniejszych. To potrzebne w chwilach, gdy zagrożeni, czujemy się słabi i malutcy.
Krystyna Habrat.
Dziękuję za celny komentarz, pozdrawiam serdecznie! Michał Piętniewicz