Piękny język! Do zachwytu!
Dawno nie byłem tak uszczęśliwiony książką. Może raczej książeczką, raptem 115 stron. Do przeczytania w godzinę, może dwie. Ale na pewno nie do wyrzucenia z głowy dzień później.
Autor napisał: „Postanowiłem stworzyć subiektywne zestawienie moich ulubionych trzydziestu trzech Zdań Polskich. Maja one konkretną specyfikę – w większości przypadków odrzuciłem idiomy, związki frazeologiczne, przysłowia. […] Będą to zdania-wytrychy, wyłamujące wrota do poznania polskiej duszy.”
Jakie to zdania? Na przykład: I komu to przeszkadzało, Nie żyłeś w tych czasach. To nie wiesz, A koleżanka czemu sama?, Nie bądź jak dziecko.
Śmiałem się na głos. A jednocześnie uszczęśliwiał mnie Miklasz „pojemnością” polszczyzny.
Stworzył autor specyficzną instytucję Narodowych Operatorów Języka Polskiego. Rzeczony Operator wie na przykład, że zdanie „Ja tam swoje wiem” ucina dyskusję na jakikolwiek temat. No ale przecież tę frazę można kontynuować. Można też zapytać czy polonista nie będący Polakiem cokolwiek z tego zdania rozumie. Rozwijając: pada to zdanie zwykle w zażartej dyskusji. I tylko wtedy, gdy jedna ze stron wyczerpała już wszelkie argumenty. Jednak, przecież się nie poddaje. To zdanie dowodzi, że przeciwnik nie wygrał dyskusji, że padł remis!
Weźmy inny zwrot: „Torebeczkę doliczamy?”. Tak, słyszeliście go setki razy. Przecież to typowy zwrot sklepowy. Miklasz wziął na tapet zaimek osobowy „my”. W tekście podaje więcej przykładów. Kelner pyta w restauracji: „Czy coś jeszcze zamawiamy”. Ale przecież to ja, ty, on zamawia. Przecież nie zamawiacie wspólnie z kelnerem. Matka pyta „To co, Jasiu, będziemy teraz jedli, tak?” Oczywiście, mogę jeść oboje, ale gdy dotyczy to małego dziecka, zwłaszcza niejadka, z reguły to dziecko ma jeść, a nie opiekun,
„I kto tak panu to spierdolił?” Znacie? No pewnie, że znacie. Przecież to typowy zwrot fachowca, który ma coś u nas naprawić. Fachowiec, ten, który z wami rozmawia jest mistrzem. Ten poprzedni (być może używał tej samej frazy) był niewątpliwie dyletantem. Daliście się nabrać, musicie za to płacić. Zwrot podnosi nie tylko rangę fachowca w naszych oczach, on także może służyć jako argument w negocjacjach płacowych. Rozwinięciem tego zdania jest kolejne: „Panie, jak bym wiedział, że to tak wygląda, to bym w ogóle nie przyjeżdżał!” Jesteśmy ugotowani! Całkowicie zdani na łaskę i dobry humor fachowca.
„Nie żyłeś w tych czasach. To nie wiesz”. Do autorskiego zestawu Miklasza dodałbym uzupełnienie: „Będziesz w moim wieku to zrozumiesz”. Pisze autor: „Zdanie to jest faktycznie ostatecznym i desperackim argumentem w dyskusji, a jego istotą jest deprecjonowanie interlokutora ze względu na wiek.” Tyle że… ten starszy sam wpędza się w pułapkę. „Czy Hitler był zbrodniarzem?” Noooo, przecież… „nie żyłeś w tych czasach. To nie wiesz.” „Czy polskie zrywy powstańcze miały sens? Nie żyłeś w tych czasach. To nie wiesz.”
Ile razy użyliście frazy: „Nie bądź jak dziecko!” Sto? Tysiąc? Każdy jej kiedyś użył. Przypomina Miklasz pamiętne zdanie z filmu Barei: „O babę będziecie się tłukli? Jak dzieci?” W tym zdaniu, bez wątpienia deprecjonującym młodych, przypisują sobie straszy wiedzę, możliwości innego świata. Mądrzejszego! Oczywiście, to zdanie to połajanka. Konkludując, autor „Jakby spał” pisze: „Należy jednak przyznać, że te niewinne dzieci, zapatrzone w dorosłych jak w obrazek, z wiekiem kopiują ich zachowanie. Stają się dorosłymi – zdradzają, wszczynają awantury, histeryzują, mordują, popełniają samobójstwa. Może więc to zdanie ma charakter profetyczny – jego autor wie, że każde dziecko i tak całkiem już niedługo zostanie skończonym bydlakiem?”
Czytałem książkę Miklasza i co chwila wybuchałem śmiechem. Śmiałem się głośno, nie mogłem się opanować. Co tu kryć, pożarłem ją i chciałem po skończonej lekturze krzyknąć: jeszcze, jeszcze. Sam gotów byłbym podrzucić autorowi kolejne zdania (np. „W kontakcie”, na zakończenie rozmowy telefonicznej). Ta lektura wyjaśnia, ale może też służyć za poradnik, jak np. uciąć rozmowę albo wytłumaczyć złe samopoczucie po libacji („Ale mnie sponiewierało”).
Czytajcie, czytajcie koniecznie! Polszczyzna mówiona to inny język. Zadziwiający, pełen nieoczekiwanych odniesień. Piękny język. Do zachwytu!
Adam Miklasz – Jakby spał. W labiryncie polskich fraz, b.m.w., 2025, str. 115.







