Recenzja poematu Jidi Majia
Przed rokiem świat się zatrzymał. Nic już nie jest takie, jak było przedtem. Wszyscy ludzie pozamykali się w swoich krajach, w swoich miastach, w swoich mieszkaniach. Boimy się wyjść na ulicę, boimy się podać rękę znajomemu, przytulić przyjaciela. Nie poznajemy ludzi, gdyż każdy nosi na twarzy maskę, chociaż to wcale nie jest karnawałowy bal przebierańców.
Pozamykano granice, nie pracuje większość linii lotniczych, odwołano pociągi i autobusy. To, co jeszcze niedawno było czymś zupełnie normalnym, dzisiaj stało się niemożliwe. Nie można wyjechać na wakacje do ciepłych krajów, nie można uczestniczyć w międzynarodowych festiwalach i konferencjach, nie można pójść nawet do lekarza, bo przychodnie są pozamykane. Kto jest temu winien? Oficjalnie mówi się, że winien jest koronawirus SARS-CoV-2. Ale skąd on się wziął i dlaczego jego działanie ma tak szeroki zasięg? Dlaczego zbiera tak ogromne żniwo? Wszyscy staramy się znaleźć na to odpowiedź. Krąży po świecie wiele teorii, próbujących wyjaśnić to przerażające zjawisko. A odpowiedzi nie należy szukać w mądrych rozprawach, w pseudonaukowych artykułach czy teoriach spiskowych. Należy jej poszukać w sobie, zanalizować postępowanie człowieka w minionych latach. I można ją też znaleźć w poemacie „Rozdarta planeta” wielkiego chińskiego poety Jidi Majii.
Mój przyjaciel Jidi Majia przysłał mi ten utwór w języku rosyjskim, abym mogła go przeczytać. Przeczytałam i postanowiłam go przetłumaczyć na język polski, a później napisać o nim kilka słów. To piękny, głęboki, wielowątkowy poemat, z wieloma odniesieniami do historii, zarówno tej niedawnej, współczesnej, jak i do najstarszej, pradawnej. Przetłumaczyłam go i posłałam tłumaczenie do Chin. Tam został wydany po polsku w formie książkowej razem z drugim przetłumaczonym przeze mnie poematem Jidi Majii, „Spóźniona pieśń pogrzebowa”.
„Rozdarta planeta” to utwór mówiący o dzisiejszym świecie, jego niedoskonałościach i szerzącej się obecnie pandemii. Pokazuje działanie ludzkości na przestrzeni wielu wieków, a szczególnie w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat.
Poemat zaczyna się jak bajka, marszem poprzez Ziemię nieśmiertelnych złocistych tygrysów z „Czamu” – starożytnej epopei ludu Yi o stworzeniu świata:
Tygrysy wciąż tam są. Nie opuściły nas.
We wszystkich czterech stronach planety
Depczą znikające „teraz”,
A w ich źrenicach odbijają się fragmenty wszechświata.
Patrzą na ludzkość, uwikłaną w dobro i zło.
Lecz już czytając następne zwrotki można się zorientować, że z pewnością nie jest to łagodna legenda mająca usypiać dzieci. Pojawia się nagle orzeł, piękny i dumny, który traci życie, wpadając w trujące tumany dymu z fabrycznych kominów, oraz plemienny szaman Bimo, który dawno już przepowiedział straszliwą wojnę, której zjawisk nie będzie można zobaczyć gołym okiem. Te przepowiednie Bimo możemy zobaczyć, gdy spojrzymy przez okno na wyludnione ulice i zamaskowane twarze. Niewidzialnym przeciwnikiem całej ludzkości stał się niedostrzegalny bez użycia mikroskopu wirus. Atakuje nagle i podstępnie, nie ma przed nim ucieczki, nie można zamknąć przed nim drzwi:
Od miasta do miasta, od kraju do kraju
Przekraczając tradycyjne granice,
Strzeżone przez uzbrojonych po zęby żołnierzy,
Wojna toczy się po suwerennych przestrzeniach,
Ponieważ to tylko swobodny przepływ powietrza
Nie znający barier,
Podstępna ścieżka, której nie mogą wyśledzić
Nawet najnowocześniejsze urządzenia.
Poeta przywołuje obraz wędrownych ptaków oraz nietoperzy kryjących się w szczelinach skał, goryli ścigających swoje samice i fruwających owadów, niosących w sobie zalążki wirusów, gdyż to właśnie „one rzucają los „życie lub śmierć”, wiodący do nieba lu b piekła. Są strumieniem wypełniającym świątynie, klasztory, meczety i szkoły, wyłamującym zamknięte drzwi domów opieki i pilnie strzeżone bramy więzień. On zmusza do działania wszystkie rządy na ziemi.” Lecz ten przeciwnik, jak zapewnia nas autor, nie wziął się znikąd. Był na Ziemi zawsze, od setek tysięcy lat. Wirusy i bakterie kryły się w piaskach pustyni, w najdalszych zakątkach dżungli , w lodach i śniegach Antarktydy, w organizmach dzikich zwierząt. Żyły spokojnie przez tysiąclecia, tworząc jedno z ogniw w długim łańcuchu życia. Jednak człowiek swoim postępowaniem uaktywnił je, zmusił do wyjścia z ukrycia, pokazał drogę.
O, odwieczni wrogowie!
Wtargnęliście do naszego ogrodu?
Może zmniejszy to popełniony grzech,
Lecz prawda jest taka, że to właśnie ludzkość
Obudziła cię z tysiącletniego snu!
Ścisły jest związek między nowymi chorobami a dziką przyrodą. Wyrąb lasów i inne formy przekształcania terenu zmuszają egzotyczne gatunki zwierząt, ptaków i owadów do opuszczenia swoich naturalnych siedlisk i zamieszkania w środowisku ukształtowanym przez ludzi. W tych nowych , stworzonych przez człowieka środowiskach tworzą się nowe choroby, a bliski kontakt umożliwia ich przenoszenie na człowieka. Trzy czwarte nowych chorób, którymi zakażają się ludzie, pochodzi od zwierząt, ale to aktywność człowieka zwiększa ryzyko zainfekowania. Nietoperze – które przenoszą wiele wirusów i najprawdopodobniej od których pośrednio zakazili się ludzie – łatwiej transferują choroby na człowieka lub inne zwierzęta w ekosystemach zmienionych przez ludzkość, takich jak świeżo wylesione tereny czy osuszone pod pola bagna. Kluczem do uniknięcia lub opanowania przyszłych epidemii nie jest lęk przed dziką przyrodą, ale zrozumienie, że to działania człowieka są odpowiedzialne za rozwój i rozprzestrzenianie się chorób odzwierzęcych. Nowe epidemie mogą pojawić się wszędzie tam, gdzie człowiek ingeruje w naturę. Szczególnie zagrożona jest teraz Ameryka Południowa, ze względu na szybkie wycinanie puszczy amazońskiej i innych lasów. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, kiedy umieszcza się w jednym środowisku różne gatunki, które w naturze nigdy nie mieszkają blisko siebie. To pozwala przenosić się wirusom z jednego gatunku na kolejne. Już przed dwoma laty naukowcy przewidywali, że następna poważna choroba zakaźna zrodzi się w Azji i przeniesie się na człowieka od nietoperzy, częściowo dlatego, że ten kontynent jest bardzo dotknięty wylesieniem i innymi zagrożeniami środowiska naturalnego. Także Afryki nie omija ingerencja człowieka. Człowiek wybija stada zwierząt w Afryce nie dla zdobycia pożywienia, nie z głodu, ale podczas polowań dla przyjemności. Wypalamy dżungle i osuszamy bagna. degradacja środowiska stale się powiększa, bogate korporacje niszczą Ziemię i nie ponoszą żadnych konsekwencji.
Tu człowiek uważa się za lepszego
Niż wszystko, co istnieje,
Zaczął nawet zagarniać
królestwa mrówek.
…
Wnikamy głęboko w procesy
Życia biologicznego planety.
Wyrąbane lasy po obu brzegach Amazonki
Zamieniają w dym zielone płuca ziemi.
…
Masowe unicestwianie zwierząt w Afryce
Zwiększa liczbę zagrożonych gatunków.
Terytorium dumnych lwów zmniejszono
do niewiarygodnie małych rozmiarów,
Łańcuch pokarmowy tych zwierząt jest zagrożony.
…
Na odludnym obszarze,
Śnieżnemu lampartowi pozostaje
Coraz mniej miejsca do życia.
Drapieżniki, nigdy wcześniej nie atakujące ludzi,
Z braku jedzenia napadają na wioski.
Także handel dzikimi, egzotycznymi zwierzętami zwiększa ryzyko zakażenia się odzwierzęcym wirusem. Tak modne w ostatnich latach hodowanie w domu węży i żółwi, kameleonów, małp i innych żyjących dziko zwierząt nie tylko jest okrucieństwem wobec tych uwięzionych w klatkach czy terrarium zwierząt, ale stwarza też zagrożenie przeniesienia choroby na człowieka. Wielkie targi rybno – zwierzęce, gdzie w bardzo niehigienicznych, urągających wszelkim zasadom warunkach sprzedaje się zarówno martwe, jak i żywe zwierzęta, też jest prawdziwą bombą biologiczną. Takim rynkiem był (znany teraz na całym świecie) targ rybny w chińskim mieście Wuhan, od którego prawdopodobnie rozpoczęła się obecna pandemia. Jak więc widać, działania człowieka, związane z fauną i florą Ziemi, są bardzo niebezpieczne nie tylko dla roślin i zwierząt, ale i dla samego człowieka.
Cywilizacja i barbarzyństwo.
One oznaczają postęp i regres.
To jest dodawanie i odejmowanie.
Wszystko razem oznacza:
„ROZDARTA PLANETA”.
Również coraz bardziej rozwijający się przemysł niszczy naszą planetę. Stosując dezodoranty w sprayu, lodówki działające na bazie freonu, spalając węgiel i ropę oraz wypalając lasy, przyczyniamy się do globalnego ocieplenia. A ocieplenie jest przyczyną rozmarzania Antarktydy, co z kolei doprowadzi wkrótce do uwolnienia miliardów wirusów. Dodatkowe szkody spowoduje odmrożenie Syberii, która zacznie fermentować, co doprowadzi do jeszcze większego ocieplenia. Jak więc widać, działania człowieka, mające poprawić standard jego życia, powodują wyniszczanie Ziemi.
W przeszłości bywały już wielkie epidemie i pandemie, ale nigdy jeszcze nie objęły całego świata. Obecny zasięg pandemii spowodowany jest niesamowitym rozwojem komunikacji. Przecież bez problemu przenosimy się do najodleglejszych części świata w przeciągu kilku czy kilkunastu godzin. Samoloty, superszybkie pociągi i autobusy przenoszą codziennie miliony ludzi z jednego miejsca w drugie. A w czasie epidemii razem z ludźmi przenoszą też wirusy. I nie ma już bezpiecznego miejsca na Ziemi.
Ale dzisiejsza tragedia dotyka całą ludzkość.
Front się rozszerza,
Bezkarnie atakując wszystkie regiony.
Jidi Majia w swoim poemacie „ Rozdarta planeta” próbuje uświadomić ludziom, że aby opanować teraz wielką falę zachorowań, przywódcy wszystkich krajów na całym świecie powinni się zjednoczyć. Tylko wspólna walka pozwoli pokonać niewidzialnego wroga. A dotychczas zbyt wiele jest na świecie podziałów, rasowych, politycznych czy religijnych:
Wschód i Zachód znów się spotkały u bram losu.
Znaleźć wspólne wyjście? Czy zginąć?
Lewa ręka nie jest posłuszna prawej,
Tak nie zbuduje się arki Noego,
Tak nie ucieknie się przed grożącą tysiące lat zagładą!
…
Tutaj irytująco brzmią
Bezsensowne przemówienia
A żyjące istoty
Mogą nagle zniknąć z woli
Sił wyższych.
Jak tłumaczy poeta, politycy dyskutują o zimnej wojnie, organizują kolejne wybory, zajmują się nieistotnymi ustawami, wiodą niekończące się spory o przysłowiową „pietruszkę”, zamiast zająć się najbardziej istotnym problemem – bezpieczeństwem ludzi i ochroną wszystkich żyjących na Ziemi istot. Tylko wspólne działania mogą przynieść oczekiwaną poprawę sytuacji. I to zarówno teraz, aby opanować pandemię, jak i na przyszłość, by uratować naszą zniszczoną planetę i uniknąć kolejnych, być może jeszcze straszniejszych klęsk. „Musimy się zjednoczyć, aby zachować życie i piękno! Musimy ocalić planetę, to jest nierozerwalnie związane z ocaleniem życia.”
Jidi Majia uważa, że dobrem najwyższym jest dobro człowieka i otaczających go żywych istot. Wszystkim im należy się wolność i bezpieczeństwo:
Szanuję los każdej osoby,
„Prawa człowieka” służą mi jako gwarancja,
Ale jeśli człowiek korzysta ze swoich praw,
Aby wyrządzić narodom wielką krzywdę,
Wtedy bez wahania skreślę „prawa człowieka”
Ze wszystkich słowników i encyklopedii na świecie,
Aby bronić jeszcze bardziej świętego prawa
Każdego człowieka!
…
Gdy tylko ludzie na całym świecie
Razem zbudują bezpieczeństwo,
Wybiorę projekt, w którym dobro jednostki
Będzie najważniejsze.
Bezpieczeństwo to starali się zapewnić uczeni na całym świecie, przez dziesiątki, a nawet setki lat. Poeta przywołuje nazwiska mądrych ludzi, którzy pracowali dla dobra i bezpieczeństwa całej ludzkości. Wspomina nawet o polskiej uczonej, Marii Skłodowskiej Curie. A jeśli mówimy o wolności człowieka, to jak wiemy z kart historii, zawsze prowadzone były walki o wolność, tylko że tak naprawdę nikt tej wolności osiągnąć nie potrafił. Był oczywiście szereg słynnych rewolucjonistów, którzy poświęcili się dla wolności człowieka i całe swoje życie podporządkowali temu celowi. Byli to na przykład niemiecki filozof Theodor Adorno, nikaraguański poeta, duchowny rewolucjonista Ernesto Cardenal, niemiecki filozof, krytyk marksistowskiej teorii literatury Walter Benjamin, jeden z założycieli Komunistycznej Partii Włoch, internacjonalista Palmiro Togliatti, włoski poeta komunistyczny i reżyser filmowy Paolo Pasolini, jeden z założycieli Włoskiej Partii Komunistycznej, teoretyk maksymalizmu Antonio Gramsci, meksykański pisarz, etnolog Juan Rulfo, peruwiański poeta o indiańskich korzeniach i zarazem marksista Cesar Vallejo, angielski pastor, specjalista ds. demografii, ekonomista Thomas Malthus, współczesny poeta grecki, komunista i aktywny działacz lewicowy Yannis Ritsos, niemiecki filozof, reprezentant nowoczesnego kierunku zachodniego marksizmu Jurgen Habermas, angielski pisarz, krytyk społeczny, autor słynnej książki „1984” i nie mniej znanej powieści, która doczekała się sfilmowania „Folwark zwierzęcy” George Orwell, słynny współczesny hiszpański poeta, główny uczestnik ruchu „Generacja 98” Antonio Machado i wielu, wielu innych. Nazwiska te odnaleźć można w poemacie Jidi Majii:
Preferowałbym ochronę ludzkiego życia,
A nie abstrakcyjne pojęcie „wolności”,
Którym propaganda tuszuje wszystkie problemy.
Myślę, że mój wybór pochwaliłby Adorno
I „genialny poeta” Cardenal.
…
Ostatni wiek szedł naprzód
Pod hasłami „Precz z faszyzmem!”
„Nie ma miejsca na rasizm!”
Na grobach Togliattiego, Pasoliniego,
Gramsciego, Bertolucciego
Czerwone flagi wzywają do komunizmu.
…
Światowej sławy Vallejo,
Mój duchowy bracie,
Twoje wiersze są nie tylko poezją,
Są hymnem całego waszego narodu.
I nawet koguty piały w twoim języku,
Więc wydawało się, że grają na flecie.
Każdy biedak od prawieków
Śnił, że zasypia wieczorem syty.
Tylko wolni i bezpieczni ludzie, zjednoczeni w swoich wysiłkach, mają szansę na ocalenie Ziemi. Zjednoczywszy się, mogą wspólnymi siłami pokonać niewidzialnego wroga, który rozpanoszył się obecnie we wszystkich krajach świata. A po zlikwidowaniu pandemii muszą razem pracować nad tym, by przywrócić naszej planecie zdrowie, by usunąć skutki zniszczeń. Jidi Majia nie przekreśla jeszcze możliwości dobrego życia na Ziemi. Choć ukazuje ogrom klęsk i zniszczeń, poczynionych przez ludzkość, wskazuje również drogę do naprawy wyrządzonego zła. Wiadomo, że naprawić te wszystkie szkody może tylko człowiek. Nikt nie zrobi tego za nas, żaden Bóg czy mityczny bohater. Sami musimy uporać się z wirusem, a potem sami ratować Ziemię:
Kiedy Ziemia z rozpaczy
Wysłała w kosmos sygnał o pomoc,
Nie pojawiła się biblijna arka,
Z nieba nie rozległ się przerażający głos Boga,
Tsunami nie zaczęło połykać miast swoimi falami,
Nikt nie widział wznoszącego się atomowego grzyba,
Nie było państwa, które potępiłoby wypowiedzenie wojny.
Dlatego nie stało się to powtórką II wojny światowej.
Ale nieszczęścia i straty, które zostały wyrządzone,
Są być może wielokrotnie poważniejsze i większe.
To starożytna wojna, nie znająca
Granic ani końca, ponieważ jej inicjator
Żył równolegle z nami, utajony przez setki tysięcy lat.
Poeta nawołuje więc całą ludzkość, by wspólnie walczyła, zarówno teraz, jak i później. Człowiek może wygrać tę wojnę, ale tylko jeśli wszystkie narody razem, solidarnie staną do walki. Musimy sobie wzajemnie pomagać, nie odpowiadać milczeniem i obojętnością na prośby i nieszczęścia sąsiada. Izolacja jest potrzebna, ale też tylko w pewnych określonych granicach. Jeśli możemy nieść pomoc, zróbmy to. Ograniczmy swoje potrzeby, nie zagarniajmy więcej, niż nam potrzeba.
O, człowieku!
Strumienie antyseptyków przekraczają granice.
Jeśli będziesz z obojętnością patrzeć
Na nieszczęścia sąsiada,
To przyjdzie kolej i na ciebie.
Teraz przyspiesza
Łączenie czasu i ludzkich pragnień.
Dzisiaj nie możesz ignorować drugiego,
Dumnie strzegąc swojej wolności.
Pracując razem, można pokonać pandemię i uratować ludzkość. Można później usunąć ślady zniszczeń. Cywilizacja z pewnością jest dobrodziejstwem, które pomoże zrozumieć rzeczy niepojęte i zrobić wiele dobrego:
Cieszymy się, że Kosmos nie jest czarną dziurą.
Internet pomógł nam zrozumieć nowy świat.
Czas i jego fragmenty, wolność i komunikacja,
Świat mojego ego i przekraczanie jego granic.
Jednak, jak przekonuje nas w swoim poemacie Jidi Majia, podstawą odbudowy planety jest dobroć dla drugiego człowieka i dla wszystkich żywych stworzeń. Od tego wszystko należy zacząć: „Bądź dobry dla natury! Bądź dobry dla żyjących wokół! Zapamiętaj! Dobroć wobec nich – Jest dobrocią dla siebie samego! Inaczej natura nigdy nie będzie mogła się odrodzić.”
A gdy jako ludzkość nauczymy się dobroci i tolerancji, poszanowania dla drugiego człowieka i innych istot żyjących, możemy zapoczątkować proces odbudowy planety. Należy zmniejszyć emisję gazów do atmosfery, udoskonalić oczyszczalnie ścieków, kupować tylko tyle, ile rzeczywiście potrzebujemy do życia. Trzeba zostawić dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku, nie więzić ich w klatkach i naszych domach. Nie możemy bezmyślnie wycinać gęstych lasów i zmieniać biegu rzek. Szanujmy siebie nawzajem i wszystko to, co nas otacza.
Planeta nas stworzyła.
Czy powinniśmy ją przekształcać?
Poemat Jidi Majii „ Rozdarta planeta” nie ma na celu przestraszenia czytelnika. Jest przesłaniem i ostatnim ostrzeżeniem. Wizja przedstawiona w utworze jest groźna, ale jednocześnie niesie nam nadzieję. Można jeszcze wszystko odwrócić i uratować ludzkość oraz naszą Ziemię. Tylko od nas zależy, czy tego dokonamy.
Jidi Majia „Rozdarta planeta. Spóźniona pieśń pogrzebowa”, Wyd. CIP, Chiny, 2021, s.75







