Strona główna Rok 2025 Nr 584 Tadej Karabowicz – Personifikacja Autorska Wobec Dnia Codziennego I Wojny

Tadej Karabowicz – Personifikacja Autorska Wobec Dnia Codziennego I Wojny

0
124
Obraz "Burza po ukrzyżowaniu Jezusa" - wyk. Zbigniew Ikona Kresowaty
"Burza po ukrzyżowaniu Jezusa" - wyk. Zbigniew Ikona Kresowaty

Książka prozatorska Ewy Bechyne-Henkiel „Pod dziką różą” jest próbą personifikacji autorskiej wobec dnia codziennego I Wojny. Poprzez tematykę podejmowaną przez autorkę, książka nie stanowi łatwej lektury. Duża jej część dotyczy toczącej się wojny rosyjskiej w Ukraine, widzianej wrażliwym sercem osoby doświadczonej życiem. Autorka zna wojnę z własnej autopsji lat 1939-1945. Ewa Bechyne-Henkiel była dzieckiem wojny, urodziła się w 1936 roku w Łucku na Wołyniu. Mimo młodego wieku, jej pamięć zarejestrowała wiele tragicznych obrazów w sposób jaskrawy i wyraźny.

Tytuł książki „Pod dziką różą” nawiązuje do wcześniejszych tomów poetyckich, gdzie wiele razy został przywołany motyw róży. Poetka stworzyła w ten sposób jednolitą kolekcję bibliograficzną z tym ważnym dla niej motywem, nie mającym w polskiej literaturze analogicznych odnośników. Ewa Bechyne-Henkiel stała się rozpoznawalną autorką tomów: „Pod białą różą” (2010), „Pod różą herbacianą” (2012), „Pod różą stulistną” (2013), „Pod różą czerwoną” (2014) i „Pod różą lawendową” (2017). Wyjątek stanowi wspomnieniowy tom poetycki „BezKresne niezapominajki” (2013), opisujący trudne dzieciństwo spędzone na Wołyniu. W tomie tym, którego motywem przewodnim są mityczne niezapominajki, użyto pojęcia alegorii utraty.

Książka Ewy Bechyne-Henkiel składa się z trzech części: „Wojna widziana, czytana i słyszana z mojego fotela”, zestawu wierszy osobistych, dodanych jakby do przestrzeni prozatorskiej oraz rozdziału „Spotkać swojego „Mistrza”. Stąd przed czytelnikiem wyłania się trójdzielna narracja, w pewnym sensie jeszcze bardziej pogłębiona przez utwory poetyckie. Patrząc na całość kompozycyjną, przekonywujemy się jak trudnego tematu podjęła się jej autorka i jak głęboko wniknęła w pokłady nowego dla niej zagadnienia. A z drugiej strony, czytając oba prozatorskie rozdziały, czy dotykając treści wierszy, stajemy się świadkami dramatycznych wydarzeń i obrazów budzących refleksję serca.

Wybuch wojny, którą wobec Ukrainy rozpoczął rosyjski najeźdźca 24 lutego 2022 roku, spowodował w świadomości poetki chęć zapisania osobistych odczuć i spostrzeżeń o niej. W książce obraz ten jest autentyczny i szczery, a jego formą jest zapis pamiętnikarski. Autorka mówi w nim, dzień po dniu, o tym co dzieje się w ogarniętej wojną sąsiedniej Ukrainie oraz jak płynie jej dzień codzienny. Tę refleksję, o cechach diariusza, poetka zawarła w rozdziale: „Wojna widziana, czytana i słyszana z mojego fotela”. Symboliczne przywołanie „fotela”, jako atrybutu spokoju i odpoczynku, staje się dramatem osobistym autorki. Mając za plecami zacisze domowe, Ewa Bechyne-Henkiel łapczywie śledzi i opisuje to, co słyszy o toczącej się wojnie. Nie pomija żadnego szczegółu, solidaryzuje się z Ukrainą i w treści zarejestrowanych wydarzeń, wplata swoją życiową codzienność. Z relacji autorskich dowiadujemy się o dniu powszednim autorki, o życiu córki Moniki oraz o wspólnych wyprawach po mieście Lublinie.

W rozdziale „Spotkać swojego „Mistrza” poetka wspomina ważne wydarzenia w jej życiu oraz spotkania z ludźmi. Pisze o swoich studiach na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz o antropologii widzenia świata z własnej perspektywy. Istotnym obrazem tego rozdziału, są kwestie przemijania i narastanie zdarzeń w świadomości. Ten dyskurs wspomnieniowy, urasta do ważnego obrazu i w sposób naturalny, staje się subiektywną wartością. Autorka mówi, że jej czasy młodzieńcze nie były łatwe i podlegały drapieżnej polityce powojennego świata. Rozdział ten wieńczy opis mostu w dolinie kaukaskiej, widzianego podczas podróży do Gruzji. Staje się on symbolicznym toposem łączności przeciwległych brzegów. Autorka porównała je do scalającego się w jedną figurę, rozerwanego na dwie części życia. Ewa Bechyne-Henkiel mówi: „Wydawało mi się, że ten most tańczy ze mną w ciemności jakiś sobie tylko znany, dziki taniec do odczuwanej całym moim ciałem muzyki gór, wiatru i wody, że doświadczam niezapomnianego przeżycia, pięknego i wszechogarniającego”. Te głębokie słowa, wypowiedziane w sposób filozoficzny, są jakby przesłaniem całej książki, że we współczesnej prozie nadal liczą się obrazy i emocje. Autorka bowiem podejmuje w swoim dyskursie różnorodne działania twórcze, by skierować je na uniwersalne tory refleksji i uniesienia. Jej proza charakteryzuje się autentycznością, co daje emocjonalne zagłębienie w bezpośrednią narrację.

Jest jeszcze jeden istotny aspekt książki Ewy Bechyne-Henkiel. Dotyczy on powinności pisarskiej, jako antropologii dnia codziennego, opisywanego z pasją i drobiazgowością. W jego świetle czytelnik widzi i rozpoznaje archetypy zawarte w dziele autorki. Zgłębia także poglądy autorki na etykę moralną wobec takich fundamentalnych pojęć, jak dobro i zło. Stąd ze stronic książki wyłania się doświadczona pisarka, która nie boi się dotknąć trudnych zagadnienień politycznych, a mianowicie filozofii państwa, czy filozofii polityki wobec wojny. Autorka czyni to za Immanuelem Kantem, mówiąc że każdy człowiek ma prawo do własnej refleksji i do oceny życia politycznego. Oto wymowny przykład z rozdziału „Wojna widziana, czytana i słyszana z mojego fotela”: „Duch Ukrainy” – anonimowy pilot myśliwca, który w bitwach nad Ukrainą strącał rosyjskie samoloty. Nikt nie zna jego danych, „urobek” w postaci zniszczonych samolotów spada m.in. na ulice Kijowa. Duch został strącony, ale ocalał, lata innym samolotem, ale dalej działa. Na przejściu granicznym z Polską – młoda Ukrainka żegna męża, on zostaje, ona przechodzi mając na plecach plecak, w jednej ręce trzyma kilkumiesięczne dziecko, w drugiej koszyk z suczką i jej nowonarodzonymi ślepymi jeszcze szczeniakami, które suczka ochrania”.

W przywołanym fragmencie widzimy z jakim zaangażowaniem poetka opisuje historie zasłyszane w przestrzeni medialnej. Ich adaptacja do książki autorskiej, staje się wiedzą subiektywną. Stąd, nie do końca odpowiada na pytania sensu stricto polityczne, jakby to mogło wydawać się w świetle antropologii egzystencjalnej. Takie stany ludzkich powinności wobec życia, zawarte w tomie prozatorskim, psychologia nazywa emocjami, a więc uczuciami o silnym zabarwieniu i wyraźnym wartościowaniu.

Wojna w sąsiednim kraju spowodowała powrót wspomnień, przeżytych w dalekim dzieciństwie, ale widzianych po latach oczyma doświadczonej pisarki i poetki. Dlatego w książce mieszają się wydarzenia obu narracji obiektywnej oraz subiektywnej i nabierają wielostronnej struktury. Autorka pisze: „Sobota 26 luty – trzeci dzień wojny : Idziemy do Dominikanów, przyjmuję 3 sakramenty – Spowiedź, Komunia św. I Sakrament Chorych. Potem idziemy do „Mandragory” z prezentem dla kelnerki Valentyny (bielizna pościelowa). Nie ma jej (urlop). Odebrała z granicy Mamę i jeszcze kilka osób (łącznie 11). Pani Iza częstuje nas herbatą Nana i ciasteczkami cynamonowymi (gorącymi). Prosi Pana Czarka (główny kelner), aby nas odwiózł do domu jej samochodem, przy okazji zabierając nasz katering. : Piekarnia Kuźmiuka wrzuciła na Facebooka ogłoszenie o darmowym rozdawnictwie (codziennie) części pieczywa dla obywateli Ukrainy na hasło: – „Sława Ukrainie!” – „Ruskij Korabl idy na chuj…”.

Dla niewtajemniczonego czytelnika, należy się wyjaśnienie lubelskiej topografii, wśród której żyje i tworzy Ewa Bechyne-Henkiel. Dominikanie – to zabytkowy i przepełniony modlitwą klasztor lubelski na Starym Mieście w Lublinie. „Mandragora”, to znana lubelska restauracja, na styku ul. Złotej i Rynku, gdzie kultywowana jest tradycja kuchni żydowskiej. Tutaj pracuje pani Walentyna z Ukrainy, którą Ewa Bechyne-Henkiel wspiera duchowo i materialnie. Piekarnia Kuźmiuka, to zakład piekarski w obrębie dolnej części Starego Miasta, skąd rozchodzi się zapach domowego pieczywa. Tworzy on magiczną przestrzeń w korelacji ze znajdującym się w sąsiedztwie Zaułkiem Hartwigów, a zwłaszcza w kontekście poetki Julii Hartwig. Ale przecież obraz ten, na poły mityczny, przesłoniła brutalna wojna, dlatego poetka nie obawia się powtórzyć wojennych haseł z Ukrainy. Bezpośrednie ich zacytowanie, jest odważnym świadectwem jej solidarności z walczącą Ukrainą.

Zestawienie w książce, obok siebie pokoju i wojny miesza się i zazębia, koresponduje ze sobą i uzupełnia. W ten sposób autorka tworzy jednolitą i spójną płaszczyznę poznawczą. Jest ona niełatwa w odbiorze czytelniczym i odważna w obliczu zagrożenia wojennego. Poprzez taki zabieg, poetka przełamuje polsko-ukraińskie stereotypy. Uczy budować mosty przyjaźni oraz patrzeć inaczej na problem wojny. Daje nadzieję, że zwycięży dobroć, miłość i pokój.

Podobną narrację literacką tworzą utwory poetyckie zawarte w drugiej części książki. Stanowią one, jakby wartość dodaną, ale integralnie spójną z całością. Utwory powstawały przez szereg lat i były odkładane przez autorkę do specjalnego skoroszytu. Czekały tam na „swój czas” – jak mówi poetka. W utworze o wymownym tytule „Wizyta” dedykowanym „dla Alicji”, autorka pisze:

przyszłyśmy, by z Tobą  
czasu meandry prostować, 
bo może gdzieś 
między zawirowaniami 
zgubiły się te chwile 
nasze wspólne ostatnie 
żeby przy Tobie  
nie siedziała tylko  
zimna samotność,  
żeby jeszcze zdążyć 
dopingować Cię 
przy ostatnim rzucie 
ciała na taśmę życia... 
bo jeszcze jest parę chwil, 
gdy się nasze spojrzenia 
mogą o siebie łagodnie się otrzeć 
jak szeleszczące dmuchawce 
i powędrować swoimi drogami...

Ewa Bechyne-Henkiel podejmując temat skomponowania książki jako całości, nadała jej ważnej funkcji poznawczej. Jest to nowość wobec własnej twórczości poetyckiej, bo w książce znalazła się autentyczna tożsamość poetki, wyrażona w figuratywnej narracji wielu osobistych tekstów.

Poezja drugiego rozdziały nie mówi bezpośrednio o wojnie, ale jest w jej strofach obecny niepokój i niepewność jutra. Jednocześnie poezja, w sposób znaczący splata się z prozą i staje się próbą osobistej wypowiedzi epickiej. Autorka proponuje szereg utworów ważnych dla kompozycji wewnętrznej książki. Treść wierszy narasta i staje się dyskursem logicznym – wszystkie komponenty książki „Pod dziką różą” splatają się i łączą. Kreując rzeczywistość literacką poetka w mitycznym utworze „Małe Miasteczka” wyznaje:

Kocham Małe Miasteczka
z ich wiekowymi domkami
Księgarnie – co za książkę
inną ci książkę dają
rzemieślników – artystów
co są w świecie znani,
Kamyczków malowanych
w pocztowy kod bezpieczny
Kościółków – gdzie Bóg mieszka
ze swymi Aniołami
czuwając nad miasteczkiem
i jego mieszkańcami
a jeśli się gdzieś zgubi
po drodze twoja steczka
Zapytaj: - Panie Boże!
Czy mogę przyjść
do twojego małego miasteczka?

To wyznanie poetyckie, staje się kluczem do większego zrozumienia treści zawartej w całej książce prozatorskiej „Pod dziką różą”. Małe miasteczko, to Atlantyda poetki, jej kościółek, którego strzegą aniołowie i wszystko to, o czym autorka myśli i co czuje. To także prywatna przystań, narażona na unicestwienie przez wojnę, a tym samym wystawiona na zagładę osobistego świata. Dlatego autorka pyta w ostatniej części wiersza: „Czy mogę przyjść / do twojego małego miasteczka?”. Pytanie to, posiada cechy archetypu filozoficznego wobec życia. Dotyczy bowiem eschatologii, czyli dotknięcia zmysłami koncepcji biblijnej, dotyczącej istnienia człowieka i kosmosu. Gdyby poetka nie zadała takiego pytania „Czy mogę przyjść?”, czy nie czułaby się uboższa o coś, czego nie mogłaby doświadczyć w życiu? Jako osoba głęboko wierząca, poetka podkreśla, że w świecie idei chrześcijańskiej, nie ma sytuacji bez wyjścia. Jest zawsze „to coś” duchowego, co daje nam nadzieję na pojednanie i zbawienie. Autorka mówi o tym w utworze „Opłatek”, który zadedykowała rodzinie i przyjaciołom. Jego treść jest głęboka i przepojona potrzebą wiary i bycia dobrym wobec innych:

podzielmy się
białą Miłością,
co przychodzi
w wieczór grudniowy
rozzieleniony
choinką,
podzielmy się
kolędą prostą,
którą Matka
schyliwszy głowę -
cichutko nuci
dla Synka,
na niebios
latawca płatach,
co ciszą
niesiony – płynie,
piszmy listy
radosne do
świata,
listy …
o DOBREJ NOWINIE!

Tom prozatorski Ewy Bechyne-Henkiel zawiera ważne przesłanie literackie. Mówi ono o tym, że literatura w szerokim aspekcie, ma prawo reagować na wydarzenia polityczne, które dzieją się wokół nas. Według autorki w literaturze nie ma pojęcia apolityczności. Stąd widoczna w tomie dokumentacja wydarzeń językiem literackim, przeprowadzona po to, by wpływać na kształtowanie opinii społecznej.  Wyznając tę zasadę, Ewa Bechyne-Henkiel ocenia we własnej twórczości bieżące wydarzenia i nadaje im cech literackich.

Lublin, kwiecień 2025
Poprzedni artykułLektury z biblioteki osiedlowej
Następny artykułFranciszek Czekierda – Kilka myśli o naszych starszych braciach w wierze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko