Roman Soroczyński – Pancerni i pisarz(e)

0
265

Czy jest choć jeden dorosły Polak, który nie widziałby serialu „Czterej pancerni i pies”, a przynajmniej nie słyszał o nim? Podczas emisji w peerelowskiej TVP każdego z odcinków wyludniały się ulice i podwórka. Ten popularny cykl zatrzymywał przed ekranami wiele pokoleń, a jego popularność trwa do dzisiaj. Sama książka Janusza Przymanowskiego to także fenomen – i to nie tylko w sensie literackim, ale i socjologicznym, i kulturowym.

Tym wielopostaciowym fenomenem zajął się Jarosław Molenda w książce Czterej pancerni i pisarz. Na okładce pojawia się napis: Opowieść o Januszu Przymanowskim, który „Rudym 102” zawojował całą Polskę. I ten napis wyjaśnia wiele: Molenda przedstawia różne aspekty życia autora książki i scenariusza filmu „Czterej pancerni i pies”; analizuje również wiele kwestii związanych z samym filmem.
Prezentowanie sylwetek innych pisarzy nie jest czymś nowym w dorobku Jarosława Molendy. Warto zwrócić uwagę na dwie książki: Alfred Szklarski – sprzedawca marzeń. Pierwsza biografia twórcy przygód Tomka Wilmowskiego (Wydawnictwo IPN, 2022) oraz Nienacki. Skandalista od Pana Samochodzika (Prószyński Media, 2023). Omawiana w niniejszym artykule publikacja jest dopełnieniem [niech mi wybaczą miłośnicy malarstwa! – przyp. RS] tryptyku przedstawiającego autorów książek skierowanych do młodzieży. W tym miejscu przypominam również wartościową publikację Przy stoliku w Czytelniku (Prószyński Media, 2024), opowiadającą o kawiarnianym życiu nie tylko pisarzy.

Skąd sukces opowieści o czołgistach, w której można znaleźć sporo naiwności, wręcz komiksowych uproszczeń? Januszowi Przymanowskiemu udało się stworzyć bohaterów, którzy najwyraźniej odpowiadali „zapotrzebowaniu społecznemu” i dla wielu stali się wręcz idolami. A czy sam pisarz był wzorem do naśladowania? Na pewno był postacią skomplikowaną i niejednoznaczną. Jarosław Molenda, z właściwą sobie wnikliwością, odsłania kolejne warstwy życiorysu Przymanowskiego, ukazując go nie tylko jako twórcę kultowego serialu, ale także jako postać uwikłaną w skomplikowane realia polskiej rzeczywistości. Przed wojną był on harcerzem. Wojenna zawierucha spowodowała, że spotkał go los więźnia, kamieniarza, robotnika, traktorzysty, komsomolca, żołnierza Armii Czerwonej, oficera politycznego Ludowego Wojska Polskiego i korespondenta wojennego. Od czasu do czasu, spomiędzy wierszy biografii Przymanowskiego, przebija wielka polityka. Na przykład wspominał lipiec 1945 roku, kiedy to został mianowany redaktorem naczelnym czasopisma „Zwyciężymy”:
Z kilku kolegami i paroma dywizjami zostałem na okupacji Łużyc. Chodziło o to, żeby w czasie Konferencji Poczdamskiej wiadomo było, która Nysa ma być granicą Polski – 1 Armia rozłożyła się na zachodnim brzegu Łużyckiej. Nazwy rzek mylą się dyplomatom, natomiast miejsca postoju dywizji – nigdy.

Już po wojnie Przymanowski był dziennikarzem, aktywistą PZPR, studentem, literatem, parlamentarzystą, kombatantem, mężem i ojcem. Jawi się on jako pełen sprzeczności człowiek o wielu twarzach. W latach pięćdziesiątych podejrzewany o współpracę z obcym wywiadem, naczelny krytyk obecności Rosjan w wojsku polskim, potem apologeta stanu wojennego i bojownik… przeciwko nadmiernej wycince drzew. Prywatnie mąż byłej kochanki Stanisława Mikołajczyka, ale przede wszystkim „ojciec” czterech pancernych – jednego z najtrwalszych fenomenów kulturowych XX wieku.

Przyznam, że po raz kolejny jestem pełen podziwu wobec skrupulatności Jarosława Molendy. Tak się składa, że należę do pokolenia, które pamięta pierwszy i każdy kolejny odcinek serialu „Czterej pancerni i pies”. W mojej rodzinnej, małej wiosce sformowaliśmy AŻ DWIE załogi należące do Klubu Pancernych, który po raz pierwszy został wyemitowany przez Telewizję Dziewcząt i Chłopców 6 października 1966 roku. Z wielką uwagą przeczytałem to, co Molenda napisał o działalności Klubu i… nie przyłapałem go na żadnym błędzie! Natomiast dowiedziałem się wielu rzeczy, o których do tej pory nie miałem pojęcia.

Jarosław Molenda nie skupia się li tylko na biografii Janusza Przymanowskiego, który spotykał się nie tylko z popularnością, ale i z zazdrością ówczesnego środowiska literackiego. Przedstawia euforię publiczności podczas spotkań z załogą „Rudego” oraz późniejsze losy aktorów grających w serialu. Ich popularność spowodowała na przykład, że Włodzimierz Press (czyli Grigorij) odnalazł część swojej rodziny, rozproszonej podczas II wojny światowej. Autor przytacza różne anegdoty. Jedna z nich dotyczy Janusza Gajosa, który wcielił się w rolę Janka Kosa:

Na początku stanu wojennego Gajos oddał partyjną legitymację. Minął czterdziestkę i na swoją młodość patrzył już z dużym dystansem. Z czasem wszyscy aktorzy chyba nabierają do serialu dystansu. Kiedy po latach świętuje jubileuszowe przedstawienie „Tutam” Bogusława Schaeffera, dawni „pancerni” postanawiają zrobić mu teatralny żart. „Jak to na jubileuszach — opowiadał Włodzimierz Press — publiczność wiedziała, że tego wieczoru wydarzy się coś niecodziennego, i bardzo na to czekała. Janusz oczywiście nie był wtajemniczony. W pewnym momencie na scenie zapada mrok. Wtedy w kompletnej ciemności i absolutnej ciszy Franek Pieczka, Wiesiek Gołas i ja zasiedliśmy każdy przy oddzielnym scenicznym, kawiarnianym stoliczku. Kiedy zapaliły się reflektory, Gajosa zamurowało. Usłyszał mruczaną przez nas unisono pieśń Deszcze niespokojne. Przy gromkich brawach wstaliśmy od stolików i nucąc znany i lubiany utwór Agnieszki Osieckiej, zeszliśmy ze sceny i zostawiliśmy na niej kompletnie «ugotowanego» ze śmiechu głównego bohatera przedstawienia”.
Książka zawiera wiele analiz socjologicznych i psychologicznych. Dotyczą one m.in. roli telewizji jako kina domowego:
Jeśli film idzie w kinach, to nawet gdy ma wspaniałe powodzenie, reakcje widzów nie są jednoczesne. Gdy wyświetla go telewizja, w minutę po zakończeniu odcinka dudnią buty po schodach, chłopaki wypadają na podwórko i bawią się w to, co parę milionów ludzi widziało przed chwilą równocześnie.

Cóż, mogę tylko potwierdzić ten fenomen, który dotyczył nie tylko pancernych. Każdy z nas chciał posiadać własnoręcznie skonstruowaną „broń”, za pomocą której walczyli Ivanhoe, Rycerz Zawierucha, Thierry Śmiałek czy Robin Hood.
Przyznam, że – w ślad za Januszem Przymanowskim – Jarosław Molenda wrzuca jeszcze coś do mojego ogródka:
… nie darzę zaufaniem autorów podkreślających swój brak zainteresowania materialnymi warunkami pracy, a ludzi, którzy cierpiących nędzę wielkich pisarzy dziewiętnastowiecznych proponują jako wzór do naśladowania, uważam za głupców.
Ale to już nie wspomnienia, lecz dzisiejsza rzeczywistość, w której trudno przebić się do wydawców płacących za publikacje.
Niezależnie od ostatniej konstatacji, polecam starannie opracowaną książkę Czterej pancerni i pisarz autorstwa Jarosława Molendy.

Jarosław Molenda, Czterej pancerni i pisarz
Redaktor inicjujący: Paweł Pokora
Redakcja: Dagmara Ślęk-Paw
Korekta: Małgorzata Piotrowicz
Projekt okładki: Magdalena Wójcik-Zienkiewicz
Zdjęcia na okładce i źródła ilustracji: © TVP/PAP – Zygmunt Januszewski // © naiauss // © flas100 / © vkulieva/123RF // © artellliii7/Pixabay
Zdjęcie autora: © Karolina Gajcy
Retusz zdjęcia okładkowego: Katarzyna Stachacz
Skład i redakcja techniczna: Igor Nowaczyk
Producenci wydawniczy: Sylwia Reguła, Magdalena Wójcik-Zienkiewicz, Wojciech Jannasz
Wydawca: Marek Jannasz
Wydawnictwo: Lira Publishing Sp. z o.o., Warszawa 2025
ISBN 978-83-68101-98-0

Roman Soroczyński
03.03.2025 r., Warszawa

Poprzedni artykułAlberto Baroni – wiersze wybrane. Przekład z języka włoskiego Izabella Teresa Kostka
Następny artykułWacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko