Andrzej Zaniewski – Niedomknięte na zawsze

0
85

„Przepraszam,
że te chwile bez słów
przerwałem pożegnaniem…”
On (11)
„Przepraszam
za słowa przemilczane…”
Ona (11)
„Niedomknięty maj”, Izabela Zubko

Dialog trwa, dialog nieustający, najważniejszy, bo to o nas, o zakochaniu, tęsknocie i potędze woli… Najtajniejsze zakamarki twojej duszy – dzisiejszy i przyszły Czytelniku – możesz dostrzec jak w krystalicznym lustrze, w zwierciadle poezji… Oczywiście jeżeli kiedyś kochałeś, jesteś zakochany lub znalazłeś się na rozstajnych drogach przebiegających obok, przeważnie niedaleko.

Izabela Zubko – autorka znana z wielu wartościowych dzieł, stworzyła spektakl uniwersalny, ponadczasowy – prawdziwą opowieść o miłości, o wielkiej miłości, niezwykle aktualnej wśród współczesnych rekwizytów i zapomnianych archetypów… I tak, podczas lektury – niejednej lektury – znalazłem się wewnątrz zaplanowanego przez autorkę dramatycznego scenariusza w równym stopniu możliwego dziś, a więc realistycznego jak i postromantycznego. I nie ma tu sprzeczności… On i Ona, bohaterowie poematu, byliby tak samo obecni podczas na przykład Powstania Styczniowego roku 1863, okresu między wojnami wieku XX, jak i dziś… Te same uczucia, pragnienia, marzenia, taka sama niepewność i sprzeciwianie się poczuciu klęski, oraz podstawowa potrzeba poszukiwania szczęścia – są niezmienne… „Zmieńmy czas na przyszły”…

A przyszłość – o czym wspominam z osobistych doświadczeń, korzystając z uprawnień niepokornego recenzenta – rysuje się zamglona, niekiedy mroczna i ryzykowna, chociaż staramy się nie ulegać pesymistycznym i defetystycznym skłonnościom. „Niedomknięty maj” Izabeli Zubko staje się w tym momencie błyskiem szansy, światełkiem w tunelu, świecą w zimowym oknie – jak w powieści „Doktor Żywago” Borysa Pasternaka.

W kanonie sztuki literackiej Zachodu – tak właśnie dostrzegam poemat dyskursywny „Niedomknięty maj” – opisanie miłości z bogactwem sytuacyjnych zjawisk i konsekwencji zawsze budziło podziw i żarliwe dyskusje. Od czasów Homera, Safony i Owidiusza, od Beatrycze i Dantego, Laury i Petrarki, jak również Dulcynei i Don Kichota – i wielu innych bohaterów, świat uczuć, rozterek, pożądań uznawany był za najważniejszy, a na pewno najbardziej spektakularny i efektowny… I – co najistotniejsze – wymagający od autora nie tylko wiedzy o uczuciach i przeobrażeniach w czasie, ale konkretnych umiejętności warsztatowych, rzemieślniczych w sferze narracji i dozowania dramaturgicznego napięcia. Poezja – proszę wybaczyć pewne braki w precyzji nazewnictwa –  to również sztuka dialogu wewnętrznego. A poeci stale realizują swe odwieczne prawo do cichej rozmowy ze sobą… Przecież muszą się bronić przed świadomością samotności, obcości, niezrozumienia. Poeci niosą ten dialog w przemyśleniach, w tęsknocie, w bólu pożegnań, w nieczęstych udanych powrotach. Uczucia stają się głębsze, bardziej czytelne, bliskie…

Izabela Zubko ofiarowała nam najbardziej osobiste zwierzenia, wzruszające głębią wyznania, aktualne i ważne nie tylko dla niej, lecz na pewno dla bohaterów poematu: „Opowiedziałam / o zagubionej sobie / pełnej stłumionego krzyku / i ciszy niszczącej kobiecość. // Przyznałam się do bólu, / który zamieszkał we mnie / zanim postawiłam dom / na filarach słomianego porywu”.

Nie przytaczam tu wypowiedzi narracyjnego partnera. Podziwiam jednak autorkę za analizę psychologiczną, jakiej poddaje w poemacie psychikę zakochanego, wiernego mężczyzny, stałego w tęsknocie przez wiele lat. Zarówno On, jak i Ona – o czym już wspomniałem – to postacie ponadczasowe, a więc… dzisiejsze, dodam – nowoczesne i cielesne… Ich młodzieńcza miłość, rozstanie, rozterki, próby pocieszania i powrotów aż do chwili ostatniego spotkania „dla przyszłości” zapełniają atrakcyjną fabułę. Akcję wyznacza tu rozmowa, dramat liryczny, dialog dusz i serc, uniesienia, wyznania, chwile marzeń…

Czytelnik, któremu los rzuca pod nogi coraz to większe i twardsze kłody, przed którym otwierają się nieprzewidywalne i nieprzeczuwalne przepaście, zatrzymuje się w tej lekturze na dłużej… Zobaczy siebie – jak w lustrze – przywoływanym na początku niniejszej recenzji. Czy dostrzeże kunszt lirycznego przekazu, mistrzostwo dramaturgicznej narracji? Mistrzostwo osiąga się w momentach, kiedy na wadze twórczego dzieła sztuki znajdzie się własny los… Bogactwo charakterów, właściwości i odrębności w psychice kobiecej i męskiej, pułapki i mosty porozrzucane przez los czy przeznaczenie – przyznajmy, że to prawdziwy montaż atrakcji w zwięzłym lirycznym spektaklu.

Zaskoczył mnie epilog. Najpierw wyraźny zarys fabuły z dramatycznym tłem autentycznego cierpienia rozdzielonych kochanków. A rozstrzygnięcie? Ich powrót do siebie odczytuję jak dowód szacunku dla uczuć, domagających się swoich praw.

Sądzę, że literatura polska zyskała właśnie szczególny utwór-rozmowę – epos o miłości na miarę naszego czasu. A z utworów z przeszłości zbliżonych formą odnalazłem fascynujący „Dialog pomiędzy mną a duszą moją” Williama Butlera Yeatsa, „Widok gór ze stepów Kozłowa” – sonet z „Krymskich sonetów” Adama Mickiewicza, gdzie rozmawiają Pielgrzym i Mirza, oraz „Rozmowę o poezji” Stanisława Grochowiaka – dialog między Dziewczyną i Poetą…

Andrzej Zaniewski

Izabela Zubko, „Niedomknięty maj”, wyd. Rafał Jarnicki, Brunary 2024, s. 46.

Poprzedni artykułKsiążki pod lupą
Następny artykułPiotr Łączyński – wiersze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko