Józef Baran – KLUCZNIK METAFOR – TADEUSZ DĄBROWSKI

0
25

Recenzję w polonistycznym wykonaniu może dziś sklecić średnio sprawna sztuczna inteligencja. Ale Księgę Poezji W metaforze mógł napisać tylko Tadeusz Dąbrowski, który jako poeta o żywej inteligencji i wrażliwości na świat i słowo wie, że nie da streścić jej językiem dyskursywnym i na tym właśnie polega niepowtarzalność, urok i magia liryki. Oddziałuje ona poprzez metafory jak muzyka na zmysły, odciska się w podświadomości czytelnika, który wzrusza się, zachwyca a nawet – jak pisał Broniewski – „czytając płacze”; sam nie wiedząc dlaczego i po co. Do tajemnicy poezji można się tylko ewentualnie zbliżyć za pośrednictwem języka krytyki i to tak, żeby jej (broń Boże) nie spłoszyć niczym sarny. Dąbrowski zdaje sobie z tego sprawę i próbuje różnymi sposobami zbliżyć się do wyselekcjonowanych na użytek antologii cudzych wierszy; czasami pisze jakby na marginesie danego wiersza nieomal własny wiersz prozą; stosuje najrozmaitsze chwyty felietonowe, aluzje, ujęcia i skojarzenia interpretacyjne np. intertekstualność. Stara się otworzyć wybrane przez siebie wiersze najrozmaitszymi kluczami czasem wytrychami „Made by Dąbrowski”. Często o poezji mówi językiem przenośni.

Jego antologia W metaforze to wybór metafor i wierszy, panoramiczne spojrzenie na poezję dawną i współczesną: od księdza Baki poczynając przez Tadeusza Różewicza (jest najwyżej w hierarchii antologisty, bo ma najwięcej wierszy, więcej od Miłosza, Herberta i Szymborskiej), pokolenie Nowej Fali, do najmłodszych wierszopisów. Nie zatrzymuje się zresztą na poezji polskiej, lecz sięga do przekładów z poezji światowej, przeważnie klasyków. Błyskotliwe komentarze, zabawne a czasami filozoficznie zabarwione refleksje przypominają nierzadko konwencję omówień „lektur nadobowiązkowych” dokonywaną niegdyś przez Wisławę Szymborską. Niekiedy – z wiersza czytanego przez gdańskiego poetę wyrasta prawie jego własny wiersz, napisany prozą, podsunięty przez wyobraźnię poety w trakcie kontemplowania czyjejś metafory.

Ta niezwykle pięknie wydana księga interpretująca metafory różnych poetów, licząca – bagatela – prawie 500 stron w wielgachnym formacie (waży pewnie ze dwa kilo) – wabi czytelnika swoją szatą edytorską do wypuszczania się od czasu do czasu w tę niezwykłą podróż wehikułem Tadeusza Dąbrowskiego przez zaczarowane księstwo metafory. Jest trochę jak księga z tysiąca i jednej nocy, która można otworzyć w różnych miejscach i smakować.

Oczywiście ten i ów poeta się żachnie, że go zabrakło, ten i ów profesor literatury może mieć uzasadnione pretensje, że nie ma w niej Kochanowskiego, Sępa Szarzyńskiego, Krasickiego, Czechowicza a z poetów współczesnych np. Tadeusza Nowaka, Adama Ziemianina, Rafała Wojaczka, że wymienię tylko niektóre wakujące nazwiska. Ale czy taki się urodził, co by wszystkim dogodził? Ja jako dziecię pól, lasów i ogrodów dopominałbym się o więcej przyrody i krajobrazu, choć z drugiej strony wiem, że poecie było w dzieciństwie bliżej do morze i szarego pejzażu betonowego miasta, a czym skorupka… wiadomo, wiadomo… Dąbrowski zresztą odpowiada na to, że jego wybór był stronniczy, skupiał się tylko na tych metaforach, które zapadły mu w pamięć, wbiły się w mózg i w serce, więc nic na to nie poradzi, że tak wyszło i że postanowił te metafory po swojemu rozwinąć w książce.

Wolnoć Tomku w swoim domku.

Równocześnie nie sposób nie zauważyć dużej wiedzy Dąbrowskiego: literaturoznawczej, religioznawczej i filozoficznej, ale i fantazji poetyckiej, gdy czyta się te felietony, eseiki, pogadanki dopełniające wybrane metafory kilkudziesięciu autorów polskich i zagranicznych. Piszący te słowa z przyjemnością odnotował fakt umieszczenia w antologii dwu wierszy Józefa Barana: Czarny kot i ***(spotkania same wpadają) i z ciekawością przeczytał, co o każdym z nich sądzi młodszy o prawie trzydzieści lat kolega po piórze. Spodobało mu się szczególnie ostatnie zdanie do komentarza o „czarnym kocie” i Różewiczu.

Powstała wysmakowana edytorsko (z zabawnymi i przewrotnymi rysunkami, interesująca Księga Wierszy, jakiej już dawno w piśmiennictwie polskim współczesnym nie było. Duża zasługa w tym wydawnictwa PIW, któremu też wypada pogratulować!

Tadeusz Dąbrowski, W metaforze, rys. Henryk Cześnik, Państwowy Instytut Wydawniczy 2024, 473 s.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko