Jerzy Stasiewicz – I pójdę… tropami wierszy aż do Pamięci człowieka.

0
102

        Niespodziewanie zostałem obdarowany dwoma tomami poezji Gabriela Palowskiego (1921-1999), poety, malarza urodzonego w Karwinie, a całe dorosłe życie zamieszkałego w Trzyńcu w dzielnicy Folwark na Zaolziu (Czechy). Obdarowany przez poetę z tamtych stron; Piotra Horzyka i co warte podkreślenia; obie książki wydano jego nakładem. „(…) skromność, serdeczność, jego ojcowskie podejście i mądrość życiowa formowały mnie w moich młodych latach do dalszych życiowych doświadczeń. Ja, będąc w obecnej chwili już 76 letnim seniorem, wspominam z nostalgią minione czasy i stwierdzam, że Gabrielowi dużo zawdzięczam. (…)Zbiorek zawiera wiersze, które dotąd albo nie były publikowane wcale, albo tylko sporadycznie w okolicznościowych publikacjach. (…)  są to na tyle cenne wiersze, że warto, aby ujrzały światło świata”.- Wyjaśnia czytelnikowi w Pamięci człowieka  (Czeski Cieszyn 2022) fundator.

        Gabriel Palowski – jak wielu samorodków poetyckich – robotnik i technik, całe zawodowe bytowanie związany z Hutą Trzyniecką.  (Hutnictwo stanowiło ważniejszą część życia. Huta i Śląsk Cieszyński, w zasadzie całe Zaolzie. Młodość przetrącona – więzień – niemiecki obóz koncentracyjny Buchenwald. Odbicie widać w pierwszych lirykach. Bojaźliwości. Początkowym  chadzaniu własnymi ścieżkami. Aż okrzepł, zaufał ludziom, poczuł miłość. Potrzebę dawania siebie. Organizator życia kulturalnego i literackiego, współzałożyciel zespołu satyrycznego „Smyki” w Lesznej, GL’63 i Festiwalu Piosenki Polskiej w Trzyńcu. Poeta drukujący na łamach prasy zaolziańskiej, polskiej, czeskiej.  Pomieszczany w antologiach po obu stronach granicy. Opublikował: zbiory wierszy Duet (z J. Gaudynem, 1969), Liryki (1980), Obecność (z P. Horzykiem, 1982), Z tej ziemi (z P. Horzykiem i J. Pyszką,1984), Dotykanie czasu (1986),

Miłość o zmierzchu (1990), Dlaně (1994), Przed progiem (1999), oraz arkusze poezji Liryka codzienności, Erotyki (1975), Tobie ziemio (1984), Krzyk zielonej ciszy (1992), Zakola pamięci

(1996), Przed progiem(1999), Niepokój (2011), I pójdę … (2017).

       Tom Pamięci człowieka podzielony na osiem rozdziałów, w podtytułach wypis wierszy, strzęp życiorysu będący – dzięki redaktorom: Piotr i Renata Horzykowie – przekrojem – zabieg celowy – całej twórczości nierozerwalnie połączonej z biografią poety.

       Rozdział pierwszy „Karwińsko opuka” pisany jeszcze piękną gwarą „dolańską”, wcale dla mnie nie egzotyczną choć urodziłem się w małopolskim Trzonowie. Czuję jej fleksyjność, głębie, falowanie, tembr. I tą ciekawość wszędzie „tutejszego” słowa. Przytoczę dwie zwrotki z wiersza „Szychta” by uświadomić czytelnikowi jaką drogę musiał przejść Palowski, ile pracy poświęcić sobie by posiąść swobodę dryfu w literackiej polszczyźnie.

    Dumie hawiyrz nad swym losem
    w kościach czuje ból
    jak tu żyć z tak marnym groszym –
    to je ledwie tak na sól

    Stanył, spluwnył w twardą dłóń
    bije mocno czornóm ściane w pysk
    haruje jak ślepy kóń
    bydóm mieć panowie zysk

Fragment  wiersza „W putyce”.

    U Grittnera za szynkwasym
    tłósto Meda kwit nalywo
    leje piwsko, sypie szpasym
    do każdego się odzywo
    (…)
    Rznie harmónja, brzynczóm szklónki
    w kącie już sie bijóm
    Meda – wrzeszczóm – samogónki!
    I na umór piją
 
   Osiem wierszy zamyka/podsumowuje   karwińskie dzieciństwo i dorastanie poety. Przenosi nas do utraconej arkadii; świata kopalń, hałd węglowych i opuki, szynków, zabaw i bijatyk gdzie nóż – jak kilof na kopalni – był zawsze w zasięgu ręki, a krew, pot spływały często. Mimo udręki, biedy, głodu tęskni do tamtych dni chłopięcej beztroski. Dawnego folkloru i czasu płynącego bardzo wolno.

    W 1939 roku osiemnastolatek próbuje przed nadciągającą wojną uciekać na zachód. Aresztowany. Pobyt – chwilowy – w Auschwitz, potem Buchenwald długie lata, skąd próbował wielokrotnie uciekać.  W wierszu „Ślad” opisuje drogę do nieupragnionej wolności: „Idź / przez świty / żar dnia / i zorze gasnące // Idź / wśród grzmotów / i nocą / bez gwiazd // Idź / choćbyś miał pełzać / wyczerpany / do dna // Idź / naprzód / i znacz swoją ścieżkę / czerwienią / niech wiedzą potomni / że nie stałeś / dla siebie / chociaż mogłeś / umrzeć wygodnie / bez śladu…” A w liryku „Rdza” pobyt w obozie: „Za drutami / nie baliśmy się / wolności / to tylko ludzie wolni / boją się / odosobnienia // Kolczaste druty / przerdzewiały / jak pamięć / starych ludzi / a młodzi // przechodzą obojętnie / z torbami zakupów / i własnych problemów / więc po co im przypominać / że rdza / odpadająca z drutów / to zastygła krew…” Odosobnienie nie zabiło w Gabrielu Palowskim wrażliwości. Jak każdy młody pragnął żyć pełnią życia kochać i być kochanym, czego przykładem wiersze: „Wojenna miłość”, „Łączniczka”, „Gaj”, „Pękanie snu”. To niemalże erotyki z całą subtelnością powabu i granicą, której przekraczać nie wolno.

    Wojna oprócz traumy obarcza jeszcze organizm ciężką gruźlicą. Wszystko staje się nikłe na przeciw choroby, przeżyć wojennych i szoku jakiego doznał widząc zniszczenia i pustkę po zamordowanych w rodzinie, znajomych, w okolicy. Spowiada się lirycznie: „Nocą / sen ucieka / jak ptaki spłoszone / strach / chodzi wokół / jak patrol / a drzewa / jak świeczniki wypalone / zaglądają przez szyby // Noce nieprzespane / są jak rzeki / powodzią wezbrane // Nocami / wciąż czekam / jak zwierzę ranione / i dźwigam jak cokół / ogromny pałąk nieba”.

     Gdziekolwiek zagoni Palowskiego przypadek, miejsce to wkrótce staje się jego oknem na świat. Dba o to najsilniejsza cecha – ciekawość. Gabriel podbudowany poetycką wyobraźnią; zagląda metaforą do cudzych okien. Odczytuje wizytówki na drzwiach mieszkań w kamienicy do, której przyszedł w odwiedziny. Szuka po cmentarzach – jak wielu z nas – znajomych nazwisk. Przypadkowo spotkanych ludzi wypytuje o przeżycia. Dziwne – po pokonaniu gruźlicy rozpoczyna pracę w … Hucie Trzynieckiej. Zakłada rodzinę. Helena – mityczna i prawdziwa. W życiu przychodzi Wiosna „Przebudzona / promieniami słońca / budzi się z białego snu / jak ciało kobiety / pod dotykami / dłoni / pulsuje żądzą kwitnienia / czeka / w niecierpliwości melodii / na refren zapładniania / i patrzy zdziwiona / kwietnymi oczami / w błękitne lustro nieba / na swoją nagość // lekko zawstydzona / przyodziewa / welon zieleni / a lustro nieba / zasłania / śpiewem ptaków”.

    Często jednak po wiośnie… nadchodzi szara jesień biednego dzieciństwa, lat wojny, niewoli, bestialstwa. Pojawia się pytanie o sens (własnego) życia, niesprawiedliwości świata. Z ukrytą wrażliwością poety? Potrafiącego tworzyć jak Izaak Babel: „Nie mam fantazji. Mówię to całkiem otwarcie. Nie potrafię niczego wymyślić. Muszę wszystko znać do ostatniego szczegółu, inaczej nie potrafię napisać nic. Hasło na moim szyldzie: Autentyczność”. – Przyznaje prozaik z Odessy, którego twórczość Palowskiemu była znana zwłaszcza „Historia mojego gołębnika”. Stan psychiczny poety otoczonego na co dzień węglem i stalą oddaje dobitnie „List do anonimowego czytelnika”: „Nie chcę być skazanym / na osamotnienie / ale lubię / swobodnie wybierać / chwile samotności / kiedy sypka cisza / podchodzi do gardła / wtenczas / wyzbywam się rzeczy / i piszę wiersze / jak listy / do nieznajomego czytelnika / osaczonego / pustką”. Tą „pustkę” leczy/gubi w Beskidach (podobno przeszedł całe pasmo od nurtu Baczewy po rzekę Czeremosz, a to już Ukraina). Stając się bardziej malarzem. Na płótna przenosi baśniowe widoki – wykorzystywane niekiedy jako okładki książek – Przełęczy (Dukielskiej, Tatarskiej, Łupkowskiej). Szczytów: Babiej Góry, Pilska, Hroboczej Łąki, Skrzycznego, Radziejowej. Porośniętych buczyną, dębem, świerkiem, jest kosodrzewina i hale. Sprzedaż obrazów pozwala na skromną egzystencję (głodowa renta), tworzenie poezji osobnej, przesiąkniętej życiorysem, z lekiem na krwawiącą duszę. „Jagodna, Jagodna”.

    Zagubionemu w samym sobie
    jak w ostępach kniei
    nie łatwo jest odnaleźć
    gniazdo słowika
    i promyk zielonej nadziei
    kiedy wszystkie drogi odcięto
    a ziemia spod nóg ucieka

   Rzadko nasza refleksja – mam na myśli poetów – dobywa na jaw taki ciągle obecny proces, który towarzyszy w samej istocie obcowaniu zarówno ze zjawiskami natury, jak i najwyższej sięgającej sztuki boga (Apolla). Dążącej zawsze ku nieprzekraczalnym granicom samej transcendencji. „Zagubionemu w samym sobie” – celem poetyckiego zawierzenia. Tutaj Gabriel Palowski staje się poetyckim mitem samego siebie. Człowiekiem wielokrotnie ocierającym się o śmierć, ceniącym życie w jego prostocie, zanurzonym w przyrodzie i prowadzącym wewnętrzną walkę między ja człowiekiem, a ja artystą, „który rozsupła / tajemnice / ukryte w kręgach drzewa / potomnym je wyśpiewa / albo przyłoży do rany / jak ogień”. To rozdwojenie dramatyzuje, jest głębią i sensem tej poezji.

     Dobrze, że są tacy ludzie (jeszcze) jak Piotr i Renata Horzykowie, potrafiący znaleźć czas, przysiąść, zredagować i wydać własnym sumptem poezje przyjaciela poety dużego formatu.
– Wierząc, że te wiersze trzeba zachować dla potomnych.


Jerzy Stasiewicz


Gabriel Palowski Pamięci człowieka PROprint,s.r.o.
Czeski Cieszyn 2022 s.108. 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko