Roman Soroczyński – Dwa Jubileusze

0
407
Najnowsza płyta Zbigniewa Maciasa. Fot. Roman Soroczyński

Ostatni tydzień września 2021 roku przyniósł przedsięwzięcia związane z jubileuszami dwóch znakomitych artystów: Janusza Majewskiego i Zbigniewa Maciasa.

30 września w Bemowskim Centrum Kultury w Warszawie zorganizowano  Urodzinowy Wieczór Janusza Majewskiego, zatytułowany A W SERCU CIĄGLE MAJ(ewski)… Urodziny to niebagatelne, bo piątego sierpnia 2021 roku Janusz Majewski skończył dziewięćdziesiąt lat. W spotkaniu, które prowadzili Miłka Skalska i Artur Wolski, wzięło udział liczne grono gości specjalnych i przyjaciół Jubilata.

Przypomnę, że Janusz Majewski jest scenarzystą i reżyserem wielu filmów, m.in.: Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię, Zazdrość i medycyna, Zaklęte rewiry, Królowa Bona, C.K. Dezerterzy, Mała matura 1947, Excentrycy i Czarny mercedes. Jest autorem książek: Retrospektywka, Ostatni klaps, Po sezonie, Siedlisko, Zima w Siedlisku, Mała matura, Ekshibicjonista, Glacier Express 9.15., Czarny mercedes, Ryk kamiennego lwa.  W latach 2001–2010 był Przewodniczącym Rady Naczelnej Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, zaś od 2017 roku jest członkiem honorowym ZAiKS-u.

Zapytany o pierwsze wspomnienia Janusz Majewski powiedział, że są one związane ze Lwowem, w którym mieszkał do trzynastego roku życia. Kiedy po II wojnie światowej rodzina przeprowadziła się do Krakowa, kpił z rodziców, którzy ciągle mówili o Lwowie i tęsknili za nim. Dopiero znacznie później, podczas występu pewnego zespołu, wykonującego w Sali Kongresowej między innymi lwowskie piosenki, poczuł wzruszenie. Teraz nie śmieje się z nostalgii. Do filmu dochodził dosyć długo: jako siedmiolatek dostał na gwiazdkę dziecięcy projektor filmowy, później nadszedł  impuls w postaci, obejrzanego w kinie Wanda w Krakowie, filmu Walta Disneya, zaś  świadomy wybór drogi filmowej nastąpił po obejrzeniu filmu Hamlet Laurence’a Oliviera (z 1948 roku). Jednak, za poradą rodziców, nie zdawał do szkoły filmowej. Podjął studia architektoniczne na Politechnice Krakowskiej. Stwierdził, że architektura nauczyła go logiki, konstrukcji, budowy fundamentów, zmysłu estetyki (piękna) oraz funkcjonalności. W przeddzień opisywanego spotkania skończył recenzję pracy doktorskiej i – z przykrością – zauważył, że u obecnych architektów dominuje pierwiastek destrukcji.

Janusz Majewski i jego goście. Fot. Rafał Kazanecki

Zapytana o najważniejsze filmy Jubilata Zofia Turowska – autorka wielu książek, a wśród nich biografii Majewski. Film – kobieta jego życia – stwierdziła, że Janusz Majewski jest zakażony filmem, potem zaś doszła literatura. Za najważniejszy film uważa Lekcję martwego języka. Zwróciła uwagę, że etiuda Rondo jest udostępniana studentom każdej szkoły filmowej, zwłaszcza w USA.

Zapytana o to samo Magdalena Zawadzka, która wystąpiła w filmie Sublokator w specjalnie dla niej napisanej roli, wymieniła kilka tytułów: C.K. Dezerterzy, Zazdrość i medycyna oraz Zaklęte rewiry. Warto w tym miejscu nadmienić, że w trakcie spotkania Pani Magda przeczytała opowiadanie Jaszczureczka, które znalazło się w książce Janusza Majewskiego, zatytułowanej Maleńka.

Hanna Grudzińska – przedstawicielka Wydawnictwa Marginesy, które opublikowało wspomnianą książkę – przypomniała, że współpracuje z Jubilatem już od dwudziestu lat. Pierwszą wspólną książką była Retrospektywka, opublikowana w innym wydawnictwie. Później przyszły następne książki. Opowiadania zawarte w książce Maleńka powstały podczas pandemii. Określając relacje z Jubilatem, użyła pięknej metafory:

Jak wampiry pijemy energię od Janusza Majewskiego, który kocha ludzi.

Nadeszła chwila wspomnień samego Janusza Majewskiego. Zwrócił on uwagę, że po każdym filmie zmieniał gatunek, by uniknąć zaszufladkowania. Niemniej po Zaklętych rewirach otrzymał propozycję nagrania kolejnego filmu o kelnerach – tym razem według Tyrmanda. Nakręcił czterdzieści spektakli Teatru TV. Robienie filmów stało się jego życiem. Pytany o nagrody stwierdził, że są one miłe, ale nie są celem.

Janusz Majewski otrzymuje koszulkę reprezentacji Polski. Fot. Rafał Kazanecki

Bardzo dowcipnie wyglądały, pokazane na ekranie, życzenia składane Jubilatowi przez… Majewskich: Tomasza – dwukrotnego mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą, Szymona – satyryka, Stefana – znakomitego piłkarza i Marka – poetę i kompozytora. Po emisji sfilmowanych życzeń Marek Majewski wyszedł zza ekranu i zaśpiewał, nawiązującą do twórczości Jubilata, piosenkę. Publiczność szybko nauczyła się refrenu:

Żyj po słonecznej filmów ulicy, jak EXCENTRYCY.

Nie dotarł, niestety, znakomity muzyk Czesław Majewski, który złamał nogę. Jednak ze szpitalnego łóżka złożył Jubilatowi życzenia telefoniczne. Za to rozdwoił się wspomniany Stefan Majewski! Jak się okazało, był on na widowni  i został poproszony na scenę, gdzie wręczył Jubilatowi koszulkę reprezentacji Polski z numerem – a jakże! – 90! Do „rodzinnego” grona na scenie dołączył grafik-plakacista, profesor Lech Majewski, który przekazał piękny plakat jubileuszowy. Delikatnie zwrócił uwagę, że nigdy nie zrobił plakatu do filmu Jubilata, którego nazwał malarzem ruchu.

Jak się okazuje, zanim Janusz Majewski napisał tytułowe opowiadanie do ostatniej książki (Maleńka, Maleńka…), pod wpływem pewnego zdarzenia sprzed lat, ułożył tekst piosenki. Muzykę do niej skomponował Paweł Lucewicz. Oto jej fragment:

Maleńka, maleńka, maleńka… i zdolna!/ Bezczelna, odważna, szalona… i wolna!

Na zakończenie jubileuszowego wieczoru – zanim nastąpiły pamiątkowe fotografowanie, słodka niespodzianka i autografy – organizatorzy odtworzyli tę piosenkę w wykonaniu Wiktora Zborowskiego i Soni Bohosiewicz.

Trzy dni wcześniej, 27 września, w Teatrze Wielkim w Łodzi zorganizowano uroczystą galę jubileuszową. Jej bohaterem był, obchodzący 40-lecie pracy artystycznej, Zbigniew Macias – polski baryton o wybitnym głosie. Był on wieloletnim solistą Opery Narodowej, Teatru Muzycznego oraz Teatru Wielkiego w Łodzi. Jest wszechstronnie uzdolnionym artystą, doskonale znanym publiczności w całej Polsce z udziału w wielu produkcjach operowych i operetkowych, a także musicalowych, w tym m.in. z głównych ról  w Skrzypku na dachu, Człowieku z La Manchy, oraz wielu koncertów. Ma w swoim repertuarze ponad czterdzieści partii operowych, które wykonywał na całym niemal świecie – w krajach europejskich, w Stanach Zjednoczonych, Azji i Afryce.

Koncert był wydarzeniem specjalnym 3. Festiwalu im. Bogusława Kaczyńskiego, nic dziwnego zatem, że gospodarzem wieczoru był Krzysztof Korwin-Piotrowski – Dyrektor Artystyczny Fundacji Orfeo, która nosi imię znakomitego popularyzatora muzyki. Warto w tym miejscu nadmienić jednak, że głównym organizatorem imprezy było Biuro Promocji Kultury i Reklamy PROMOTON, na czele którego stoi Barbara Kaczmarkiewicz. Podczas gali wystąpili światowej sławy śpiewacy, Rafał Siwek (bas) i Dariusz Stachura (tenor). Za pośrednictwem łączy satelitarnych życzenia z Tokio złożył Artur Ruciński (baryton). Widownia usłyszała koncertowe wykonania  największych przebojów muzyki operowej i musicalowej. Pokazano filmiki ilustrujące różne występy Zbigniewa Maciasa. Do grona wykonawców przebojów dołączyli:  Jolanta Bibel, Agnieszka Przekupień, Iwona Socha, Sylwester Kostecki oraz Tomasz Rak. Wszystkim śpiewającym piękną oprawę muzyczną zapewnili znakomici pianiści Aleksandra Nawe oraz Adam Manijak.

Od lewej Z.Turowska, M.Zawadzka i H.Grudzińska. Fot. Rafał Kazanecki

Duża ilość wspomnień i anegdot, które słyszeliśmy między utworami muzycznymi, spowodowała, że Benefis Zbigniewa Maciasa trwał już trzy godziny, kiedy bohater wieczoru zorientował się, która jest godzina. Zaczął przyspieszać, skracać program i… nie zaśpiewał swojego największego przeboju, Gdybym był bogaczem. Stąd mam pewien niedosyt, ale cóż… nie można mieć wszystkiego!

Roman Soroczyński

04.10.2021 r.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko