Franciszek Czekierda – PEPYS I JEGO KOBIETY CZYLI WYBITNA POSTAĆ O CECHACH DEZINTEGRACJI POZYTYWNEJ

0
303
fot. RDC

Część 1

           WSTĘP

           O Dzienniku Samuela Pepysa (1633-1703) i o nim samym napisano liczne tomy, badacze prześwietlili i zinterpretowali niemal każdy dzień i aspekt jego życia, więc można by sądzić, że nihil novi sub sole. Jednak z biegiem lat, gdy zmienia się perspektywa postrzegania dawnych zdarzeń, czasów i ludzi w nich żyjących sądzę, że warto po raz kolejny przyjrzeć się niektórym wątkom curriculum vitae tego człowieka. Bo jeśli weźmie się pod lupę choćby tylko jeden fragment jego życia, na który rzuci się promień światła pod nieco innym kątem, niż zazwyczaj to czyniono, można dostrzec coś intrygującego. Tym fragmentem jego żywota, którym pragnę się zająć, są relacje Samuela Pepysa z kobietami. Najpierw jednak wypada opowiedzieć krótko o Dzienniku oraz o życiu jego autora.

           Niewątpliwie Dziennik jest zjawiskiem. Dzięki niemu potomność otrzymała niebywały dar odsłaniający kulisy epoki; bezkompromisową ocenę króla, dworu, warstw uprzywilejowanych i niższych, stosunków gospodarczych, urzędniczych i społecznych. Zamieszczone są w nim także opisy ważnych wydarzeń historycznych, jak na przykład wielka zaraza (dżuma), która w latach 1665 i 1666 uśmierciła ponad piątą część mieszkańców Londynu, czy katastrofalny pożar tego miasta w 1666 r. Dziennik jest także ciekawym zjawiskiem pod względem literackim. Nie było to takie oczywiste w XIX wieku, gdy diariusz ujrzał światło dzienne. Richard Griffin, 3. baron Braybrooke, pierwszy wydawca Dziennika w 1825 r., napisał w przedmowie, że nie posiada on wartości literackich. Ale już w pierwszej połowie XX wieku ocena zapisków Pepysa zmieniła się. Gamaliel Bradford, amerykański pisarz, poeta i krytyk, w książce The Soul of Samuel Pepys (Dusza Samuela Pepysa) stwierdził, że „Poważnym błędem jest przypuszczenie, że Pepys nie był świetnym stylistą, ponieważ nie był staranny (…). Pepys miał niezwykły dar przekazywania tego, co widział i czuł”[1]. Walory literackie Dziennika, choć z innego punktu widzenia, dostrzegł również Joseph Robson Tanner w książce Mr Pepys, An Introduction to the Diary (Pan Pepys, wstęp do Dziennika): „Ponieważ autor jest równocześnie swoim jedynym czytelnikiem, nigdy nie pisze efekciarsko. Nie puszcza oka do czytelnika, lecz ujawnia swój prawdziwy sposób myślenia. W rezultacie pisze prosto i bez wysiłku. Każda próba wykwintności zniszczyłaby charakterystyczny urok Dziennika, gdyż nieszczerością zrujnowałaby dzieło literackie, które jest całkowicie niezakłamane, a jego styl jest doskonały”[2]. Walory literackie tego dzieła doceniała także Maria Dąbrowska, która w przedmowie do swego tłumaczenia Dziennika[3] pisała: „(…) Możemy jednak zaryzykować twierdzenie, że jako przenikliwy i wszechstronny obraz i społeczeństwa, i człowieka Dziennik jest dzielną zapowiedzią wielkich powieści środowiskowych i psychologicznych XIX i początków XX wieku. Wyostrzony zmysł obserwacyjny, umiejętność trafnego zauważenia w ludziach, przedmiotach i zdarzeniach rzeczy istotnych i charakterystycznych, nieprzeciętna zdolność do krótkiej, celnej analizy własnych uczuć i postępków – wszystko to sprawia, że najsuchsze, najbanalniejsze nawet zapiski Dziennika nie są nudne. Niektóre zaś jego partie wznoszą się do wyżyn prawdziwego nieprzemijającego artyzmu”.

           Poza powyższymi perspektywami dzieło to przedstawia przede wszystkim człowieka w całym jego bogactwie egzystencji. Jest to moim zdaniem najbardziej pasjonująca warstwa Dziennika; niemal fotograficzna rejestracja, z autokomentarzami, życia osobistego i rodzinnego jego autora. Swoje notatki spisywał z absolutną szczerością, na którą mógł sobie pozwolić stosując szyfr. W taki sposób prowadzone zapiski świadczą o tym, że w płaszczyźnie intymnych doświadczeń miał do ukrycia coś istotnego, na przykład pozamałżeńskie przygody erotyczne; nie chciał bowiem, aby ktokolwiek za jego życia odczytał owe krępujące sekrety, które – gdyby wyszły na jaw – stałyby się przyczyną poważnych kłopotów. Pisząc szyfrem mógł sobie pozwolić na swobodę zwierzania się kartom Dziennika z najważniejszych przemyśleń i uczynków; szlachetnych, neutralnych oraz wątpliwych i niegodziwych, których w wielu przypadkach nie akceptował. Skrupulatne zapisywanie ich było dla niego także formą  ekspiacji; próbą usprawiedliwienia się i dania sobie rozgrzeszenia oraz dążeniem – najczęściej nieudanym – do poprawy zachowania. A także autoterapią, co Pepys mógł intuicyjnie czuć, zaś dzisiaj wiemy to dzięki psychologii.

           Swoje codzienne notacje rozpoczął 1 stycznia 1660 r, a przerwał 31 maja 1669 r. z powodu choroby oczu i z obawy o utratę wzroku (niepokój okazał się płonny, Pepys do końca swoich dni widział). Prowadził je więc w pierwszych latach Restauracji, tj. przywrócenia królestwa po kilkunastu latach funkcjonowania republiki pod przywództwem Lorda Protektora Olivera Cromwella. W testamencie przekazał swoje zbiory obrazów, rycin i ksiąg Magdalene College w Cambridge. Wśród nich znajdował się ów diariusz. Wspomniany szyfr był popularnym w XVII w. stenogramem wymyślonym przez Tomasza Sheltona (Tachygraphy). Historycy przypuszczają, że Samuel Pepys nauczył się go podczas studiów w Cambridge (wśród młodzieży panowała moda na używanie go), ponieważ swoje codzienne notatki stenografował z dużą wprawą. Dla utrudnienia odczytania zapisów w niektórych, bardziej frywolnych, fragmentach wstawiał słowa francuskie, hiszpańskie i łacińskie. Dziennik został odszyfrowany dopiero półtora wieku po jego zakończeniu w latach 1819-22. Dokonał tego duchowny z Baldock, John A. Smith, który nie wiedział, iż w bibliotecznych zbiorach autora znajduje się klucz do szyfru. Pierwsze wydanie ukazało się, jak już wspomniałem,  w 1825 r. w skróconej edycji, zaś cały diariusz obejmujący ponad 3800 stron wydany został w 1893 r. Nad polskim tłumaczeniem pracowała pisarka Maria Dąbrowska w latach okupacji hitlerowskiej, jednak z powodu braku dostępu do wielu materiałów, ukończyła pracę po wojnie; dokonała wyboru, w którym – jak zapewniła – „nic istotnego dla charakterystyki czasu, autora i środowiska nie zostało (…) pominięte[4]”. Pierwsze polskie wydanie ukazało się 1952 r., drugie z 1954 r. zostało znacznie poszerzone, trzecie ukazało się w 1966 r, a ostatnie, czwarte w 1978 r.

            Jeśli o Dzienniku można powiedzieć, że jest zjawiskiem, to z pewnością Samuel Pepys był fenomenem. Urodził się w 23 lutego 1633 roku najprawdopodobniej w Londynie w wielodzietnej rodzinie krawca i praczki (lub służącej), chociaż jego ród po mieczu wywodził się z drobnej szlachty zamieszkującej od lat wieś Brampton niedaleko Cambridge. Pepysowie sąsiadowali z rodziną Crommwelów, więc siłą rzeczy nazwisko wodza rewolucji z 1648 r., Olivera Crommwela, od wczesnych lat nie było mu obce. Ojciec Jan i matka Małgorzata mieli jedenaścioro dzieci, z których siedmioro nie doczekało dorosłości. Samuel urodził się jako piąte dziecko, zaś z czwórki żyjącego rodzeństwa był najstarszy. To dzięki ojcu (matka z trudnością czytała i pisała) Samuel, przejawiający od małego duże zdolności, uzyskał staranne wykształcenie; ojciec w domu uczył go muzyki i rozbudził w nim pasję do niej i do śpiewu. Chłopiec najpierw pobierał naukę jako stypendysta w szkole przy katedrze pod wezwaniem św. Pawła w Londynie, a następnie studiował nauki humanistyczne w College Magdalene w Cambridge zdobywając w 1654 r. tytuł bakałarza sztuk (Bachelor of Arts). W młodości był radykalnym zwolennikiem ruchu republikańskiego, „okrągłą głową” („Roundheads”, czyliostrzyżeni na „zero”). Po zakończeniu edukacji rozpoczął pracę jako administrator domu wpływowego barona sir Edwarda Montagu, spokrewnionego z rodziną Pepysów.

           Ożenił się w wieku dwudziestu dwóch lat z młodszą o siedem lat Elżbietą Marchant de Saint Michell, córką emigranta z Francji (hugenota) i szlachcianki irlandzkiej wyznania katolickiego. W schyłku republiki objął posadę urzędnika skarbowego, zaś podczas powrotu króla Karola II z wygnania, sir Edward Montagu, admirał floty eskortującej powrót króla z Francji, uczynił go swoim sekretarzem. Pepys awansował na stanowisko sekretarza Urzędu Marynarki (Clerk of the Navy Office) oraz sekretarza Kancelarii Tajnej Pieczęci (Clerk of the Privy Seal), był także sędzią pokoju (Justice of the Peace). Na skutek pozytywnej oceny jego pracy został wybrany na członka Komisji do Spraw Tangeru (Appointee to the Tangier Committee), potem na jej skarbnika. Podczas drugiej wojny angielsko-niderlandzkiej (w sumie były cztery) został nadzorcą zaopatrzenia Floty Królewskiej (supervisor of naval supply disribution Royal Fleet Supplies). Na przestrzeni ponad dziewięciu lat prowadzenia Dziennika Samuel Pepys ze zwykłego, ubogiego urzędnika stał się zamożnym panem, którego stać było na dość liczną służbę, własny powóz, częste wizyty w teatrze oraz na wydawanie wystawnych obiadów dla przyjaciół.

           W 1679 roku (czyli dekadę po zakończeniu Dziennika), gdy Samuel Pepys był u szczytu kariery, na skutek intrygi oskarżono go niesłusznie o zdradę stanu na rzecz Francji i sprzyjanie katolicyzmowi, za co został uwięziony w twierdzy Tower. Nie przebywał tam długo, po uwolnieniu oczyścił się z zarzutów, nadal był sekretarzem Urzędu Marynarki, a następnie w 1673 r. został awansowany na Sekretarza Admiralicji (Secretary of the Admiralty); w tym samym roku został członkiem Izby Gmin z okręgu Norfolk. W okresie panowania króla Jakuba II (1685-1688) Pepys był jednym z najbardziej znaczących ludzi w królewskiej służbie. Jego główną zasługą było uzdrowienie Marynarki Wojennej i doprowadzenie do potęgi Royal Navy.  Po wygnaniu króla Jakuba II z kraju w grudniu 1688 r. Pepys przeszedł w stan spoczynku na początku następnego roku. W 1690 r. wydał historię Królewskiej Marynarki (Memoires of the Royal Navy). Dożywszy siedemdziesięciu lat zmarł w 26 maja 1703 r. w domu swojego długoletniego współpracownika i przyjaciela Williama Hewera.

            Samuel Pepys był człowiekiem licznych talentów i zainteresowań. Jego wielką namiętnością był teatr; na spektakle chodził często, bywało, że codziennie (nawet kilkakrotnie ślubował wstrzemięźliwość od oglądania sztuk). Uwielbiał też muzykę i śpiew, komponował, grywał  na wielu instrumentach, m.in. na szpinecie, flecie, wioli, lutni, skrzypcach, pobierał lekcje nauki gry na gitarze, sam uczył żonę śpiewu, nie szczędził pieniędzy na instrumenty oraz na naukę muzyki dla zdolniejszych członków służby. Dużo czytał i stale kupował książki z różnych dziedzin, np. historii, filozofii, muzyki, marynistyki, chemii, astrologii, czy religii. Był także miłośnikiem malarstwa; u znanych portrecistów zamawiał konterfekty swoje oraz żony za spore pieniądze (choć był szalenie oszczędny).

           Odebrawszy solidne wykształcenie (władał dobrze łaciną, językiem francuskim i hiszpańskim, uzupełniał braki w gramatyce języka hebrajskiego) wciąż się dokształcał w matematyce, chemii i w rzemiośle okrętowym. Interesując się nauką uczęszczał na odczyty Królewskiego Towarzystwa Naukowego, którego został członkiem w 1665 r., a dziewiętnaście lat później wybrany został na prezesa The Royal Society. Gdy Izaak Newton wydawał w 1687 r. wiekopomne dzieło pt.: Matematyczne zasady filozofii naturalnej (Philosophiae naturalis principia mathematica), Samuel Pepys dał imprimatur, czyli zgodę na publikację. Swoje sukcesy osiągnął przede wszystkim – choć na początku kariery trzeba pamiętać o protekcji sir Edwarda Montagu – dzięki dużej wiedzy, bystrości umysłu wspartej logicznym formułowaniem myśli w mowie i piśmie, elokwencji, zdolnościom organizacyjnym, ujmującemu sposobowi bycia oraz niezwykłej pracowitości; jego dzień pracy często zaczynał się o godzinie czwartej nad ranem, a kończył o północy.

           Mimo iż nie był tęgiego zdrowia – był alergikiem, często zapadał na przeziębienia, boleści żołądkowe i kolki, a mając dwadzieścia pięć lat przeszedł skomplikowaną, jak na owe czasy, operację usunięcia kamienia nerkowego (za co, w każdą rocznicę zabiegu, 26 marca, dziękował Bogu) – jednak nie obawiał się często bywać w Londynie przez cały okres szalejącej zarazy (1665-1666) i pożaru (1666). W tym czasie, gdy dwór królewski, wyżsi urzędnicy i wielu mieszkańców, w tym żona Pepysa ze służbą, opuścili stolicę, on dzielnie pełnił urzędniczą służbę i załatwiał wiele innych spraw, choć od czasu do czasu pomieszkiwał także z żoną w Greenwich.

           Samuel Pepys był wnikliwym obserwatorem życia społecznego, obyczajów, dworu królewskiego, magnaterii, warstw średnich i niskich; jako oddany służbie urzędnik Królewskiej Marynarki i równocześnie zaradny organizator własnych interesów; jako miłośnik nauki, teatru, muzyki i malarstwa; jako głowa rodziny dbająca o dom, mąż chorobliwie zazdrosny o żonę i zarazem jej niewierny; a nade wszystko jako „specyficzny” wielbiciel płci pięknej.

           ŻONA

Aby lepiej zrozumieć relacje Pepysa z kobietami, w pierwszej kolejności należy przyjrzeć się jego stosunkowi do żony Elizabeth – Elżbiety (pomijam tu jego relację z matką, której nie cenił tak, jak ojca, a nawet w dzienniku nazwał ją głupią). Była ona piękną dziewczyną i później niewiastą, co potwierdzają dziennikowe relacje oraz obraz Johna Haylsa z 1666 r. Młodzi zakochali się w sobie bez pamięci i szybko się pobrali 1 grudnia 1655 r. w kościele św. Małgorzaty w opactwie Westminster. Ślubu cywilnego udzielił im sędzia pokoju. Ślub kościelny odbył się dopiero dziesięć miesięcy później, 10 października 1656 r., po którym zamieszkali wspólnie przy Axe Yard w Westminsterze (na południe od obecnej Downing Street). Tuż po ceremonii cywilnej młodzi rozeszli się. Dlaczego? Istnieje hipoteza, że z powodu jego chorobliwej zazdrości (którą  widać na wielu stronach Dziennika), choć Richard Ollard[5] twierdzi, że przyczyną czasowego rozstania mógł być młody wiek Elżbiety. Data 10 października była dla nich ważniejsza, ponieważ kolejne rocznice ślubu małżonkowie obchodzili właśnie tego dnia.

           Małżeństwo ich nie było słodkie, choć nie ulega wątpliwości, że parę łączyło głębsze uczucie, niż można by było sądzić po lekturze tych fragmentów Dziennika, w których autor opisuje swoje incydenty niewierności małżeńskiej. (Należy wspomnieć, że Pepys w swoim diariuszu ani razu nie użył imienia swojej żony Elżbiety). Trudne relacje małżonków miały wiele przyczyn, wśród których były m.in. różnice charakterów, inny poziom intelektualny, choroby Elżbiety, a przede wszystkim występujący u Samuela Pepysa seksoholizm i symptomy dezintegracji pozytywnej, o czym więcej w ostatnim rozdziale. Żona miała prawdopodobnie ropień w miejscu intymnym (torbiel Bartholina), który powodował nawracające bóle i utrudniał stosunki seksualne. Ponadto każdorazowo przechodziła boleśnie miesiączkę (spasmodic dysmenorrhoea), na skutek czego musiała cały dzień leżeć. Małżeństwo nie doczekało się potomstwa. Przyczyn tego już nigdy się nie dowiemy, choć można domniemywać, że Samuel był bezpłodny (co mogło się stać na skutek operacji usunięcia kamienia); pośrednim dowodem jego niepłodności jest to, że współżyjąc z dużą liczbą kochanek, nie został ojcem. Między Elżbietą i Samuelem wielokrotnie dochodziło do nieporozumień i sprzeczek, w wyniku których dość często obrażali się na siebie. Na przykład, gdy pewnego poranka żona wyszła z domu z lokajem Lorda Somerseta, dotrzymując danej mu obietnicy odprowadzenia go, Pepys nie tylko cały dzień z zazdrości dręczył się tysiącem domysłów na ich temat, ale długo był obrażony na żonę nie okazując jej żadnej uprzejmości ani przed położeniem się spać, ani w łóżku (6 września 1661 r.). Następnego dnia wciąż jeszcze będąc obrażony, poszedł spać w niezgodzie z małżonką, a rankiem wstał w takim samym nastroju. Nierzadko też bywał w fatalnym humorze z jej powodu; dnia 11 stycznia 1661 r. jedząc obiad zauważył zły, że żona nie dbała o należytą schludność, choć miała dwie służące. Sytuacja powtórzyła się pod koniec tego roku; podczas niedzielnego obiadu (22 grudnia 1661 r.) poswarzył się z żoną i jej służącą w sprawie niechlujnego przyrządzania potraw. 2 maja 1663 r. o poranku pokłócił się z nią o to, że nie dbała w domu o porządek, nazywając ją dziadówką. Elżbieta broniąc się, nazwała go „kłuj-weszką” („pricklouse”), co było przymówką do jego niższego od niej pochodzenia społecznego. Bez większego ryzyka można powiedzieć, że wadzili się regularnie, często w drobnych sprawach, których Pepys – tak skrupulatny w notacjach – nawet nie zapisywał ich przyczyn, tylko czasem wspominał ogólnie (np. 12 czerwca 1664), że rozdrażniony po swarach z żoną położył się spać. Pepysa irytowało jej niedbalstwo, kaprysy i dąsy, na co zwrócił jej uwagę po jej dłuższym pobycie – bez niego – na wsi; zanotował wówczas 17 czerwca 1668 r., że nie pozwoli jej na zbytnią swobodę, ponieważ jest głupia. Charakterystyczne było, że po każdym nieporozumieniu, czy sprzeczce godzili się po krótszym, bądź dłuższym czasie. Nawet po największej wpadce męża, gdy Elżbieta przyłapała go na ściskaniu i całowaniu służki, Debory Willet, czeszącej go po niedzielnej kolacji (25 października 1668), o czym będzie szerzej w rozdziale o Deborze. Sytuacja ta stała się przyczyną ich poważnego kryzysu małżeńskiego. Biedna Elżbieta nie wiedziała, że zauważone przez nią pieszczoty z Deborą były niewinnymi igraszkami w porównaniu z jego seksualnymi wyczynami z innymi panienkami i paniami. Otóż kilka tygodni po owej niesnasce, nastąpiło pogodzenie między małżonkami; wówczas Pepys z satysfakcją odnotował 14 listopada 1668 r., że więcej razy obcował z żoną, aniżeli przez ostatnie dwanaście miesięcy; i z większą dla niej rozkoszą, niż przez cały okres małżeństwa. Swoją drogą udany seks z żoną jest rzadko odnotowany przez Pepysa, poza wspomnianym przypadkiem, podam wcześniejszy przykład: po powrocie żony ze wsi 12 sierpnia 1663 r., w małżeńskim łożu zaznał z nią wielkiego zadowolenia.

           Samuel Pepys był chorobliwie zazdrosnym mężem, co obrazują wspomniane już zdarzenia: ich czasowe rozstanie tuż po ślubie, czy odprowadzenie przez Elżbietę lokaja Lorda Somerseta (6 i 7 września 1661 r.). Są także inne fakty potwierdzające jego zazdrość, na przykład ten z 22 grudnia 1661 r., gdy po południu siedzieli razem w kościele w ławie, zaś obok siedział kapitan Holms, który wedle domysłów Pepysa miał kiedyś zakusy na jego żonę. Obecność Holmsa zrodziła w Samuelu niepokój przeradzający się w zazdrość. Jednakże najbardziej niepohamowanym uczuciem zazdrości pałał wobec żony o jej nauczyciela tańca Pembletona. Elżbieta rozpoczęła z nim naukę 25 kwietnia 1663 r. i tego dnia po pierwszej lekcji Pepys już był wobec niej krytyczny – przypuszczał bowiem, że nauka nie przyniesie jej wiele dobrego, ponieważ jest zarozumiała twierdząc, że już sobie dobrze radzi. Podczas kolejnej małżeńskiej awantury, gdy żona mu się odcięła pogardliwie, zapisał 21 maja 1663 r., że jeśli nie będzie przezorny, straci panowanie nad nią z tej przyczyny, iż zgodził się na jej tańce i inne uciechy, przez co może sobie znaleźć inne przyjemności niż podobanie się mężowi. W związku z tym miał nadzieję, że jak tylko skończy się miesiąc jej tańców (on sam zakończył wcześniej naukę tańca), przywiedzie żonę do porządku. W niedzielę 24 maja 1663 r. jak zwykle był z żoną w kościele. Naprzeciwko ich ławki siedział Pambleton, który strzelał oczyma ku żonie, zaś ona odwzajemniała jego spojrzenie. Ponadto Elżbieta zażyczyła sobie chodzić do kościoła i rano i po południu; te dwie sprawy wzbudziły w nim podejrzenie, że rzeczywiście między nimi jest coś więcej, niż bywa między znajomymi. Z tych powodów Samuel popadł w zakłopotanie przeklinając chwilę, w której zgodził się na lekcje tańców, a co gorsza zgodził się dodatkowo przedłużyć lekcje na drugi miesiąc. Jego anormalną zazdrość obrazuje wpis z dnia 25 lutego 1664 r., gdy wracając z urzędu do domu niespokojny z zazdrości o żonę imaginował sobie, co ona uczyni, gdy on jutro wyjedzie służbowo z miasta. Co najciekawsze Samuel Pepys w pełni zdawał sobie sprawę ze swej patologicznej podejrzliwości, bo samokrytycznie zanotował tego dnia, iż jest to istne piekło do jego umysłu bez żadnej ku temu przyczyny; dlatego prosił Boga o przebaczenie oraz o wyjście z tego stanu.

           Elżbieta również była zazdrosna o Samuela. 25 października 1661 r. wychodząc z teatru (byli na operze Miłość i honor) spotkali panią Pierce z jej koleżanką panią Clifford. Pepys chciał z nimi porozmawiać, ale żona od razu rozgniewała się z powodu zazdrości o męża darzącego sympatią panią Pierce, nie znosiła bowiem, gdy o niej mówił. 3 maja 1663 r., w niedzielne popołudnie Pepys uczył gry na szpineciku pannę Mary Ashwell, damę do towarzystwa żony. Potem długo z nią rozmawiał, zresztą w obecności żony. Gdy po pacierzach małżonkowie kładli się spać, żona wystąpiła do niego z pretensjami, że woli rozmawiać z każdym, tylko nie z nią. Pepys skonstatował natychmiast, że była zazdrosna o jego poufałość z panną Ashwell, więc obiecał sobie ostrożność, by nie dawać Elżbiecie więcej powodów do podobnych sytuacji. Pewnego razu, 9 maja 1666 r., odwiedził panią Pierce, u której zastał panią Knipp. W związku z tym, że pani Pierce zamówiła swój portret u malarza Halesa, we trójkę udali się do jego pracowni obejrzeć tworzone dzieło, po czym pojechali do Cornhill, gdzie szukali przyborów do kominka do gabinetu pana Pierca. Gdy Samuel przybył do domu i opowiedział o tym, żona zrobiła mu karczemną awanturę, że przebywał w ich towarzystwie, a panie te wyzwała od nierządnic. Z kolei 12 maja, przy okazji sprzeczki o błahą sprawę dotyczącą powieści Magdaleny de Scudery Wielki Cyrus (Le grand Cyrus), żona dogryzła mu (nie bez racji, jak sam przyznał), że w towarzystwie pań Pierce i Knipp, albo i innych podobających mu się kobiet, nie docenia jej tak, jak powinien. Jednakże Pepys czasem starał się, by nie dawać żonie powodów do zazdrości, jak to stało się 1 stycznia 1668 r., kiedy odwoził ją z Willem Hewerem i panną Willet do pani Pierce na obiad; zrezygnował wówczas z zaproszenia, bowiem znając niechęć swojej połowicy do jego sympatii wobec pani Pierce, pojechał do lorda Crewa.

           Jednym z najbardziej przykrych uczynków Pepysa w stosunku do żony było uderzenie jej w twarz. Z dzisiejszego punktu widzenia była to przemoc, rzecz karygodna i karalna. Wydarzyło się to rankiem 19 grudnia 1664 r., gdy rozgniewał się na nią z powodu poszukiwania kluczy; zaczął ją wtedy winić, że nie rządzi służącymi jak potrzeba. Gdy żona odcięła mu się ostrym słowem, uderzył ją nabijając guza pod lewym okiem. Elżbieta rozpłakała się, lecz nie będąc bezwolną kurą domową, wściekła rzuciła się na niego bijąc go i drapiąc. Po tej awanturze najprawdopodobniej ją przeprosił, bo potem pogodzili się czule. W duchu było mu przykro z powodu własnego postępku oraz dlatego, iż żona cały dzień chodziła z przewiązanym okiem, na co patrzyła służba. Ten wybuch agresji musiał w nim dojrzewać; ponad rok wcześniej, 21 maja 1663 r., gdy podczas emocjonalnej wymiany zdań żona odcięła mu się pogardliwie mówiąc „do diabła” („…she used the word devil”) – a nie znosił tego słowa – miał chęć ją zbić, jednak powstrzymał się ze względu na obecność panny Ashwel i innych osób. Jak widać Elżbieta była krewką niewiastą, o czym świadczy też inne zdarzenie, gdy przebywała na wsi u rodziców Pepysa. W liście do niego napisała, że gdy Ashwelka ją okłamała, uderzyła ją w ucho, a ona jej oddała (4 sierpnia 1663 r.). Ponadto kilka lat później także postąpił wobec żony brutalnie; kłócąc się z nią – bo miała pretensje, że nie był na obiedzie – pociągnął ją za nos, co wprawiło ją w furię (12 lipca 1667 r.). Między Elżbietą i Samuelem było jeszcze mnóstwo innych nieporozumień i utarczek, lecz nie ma  potrzeby przytaczać ich wszystkich, natomiast te, które przypomniałem świadczą o ich niełatwych relacjach. Owszem małżonka Pepysa nie miała łagodnego charakteru, bywała kapryśna i swarliwa. Lecz mąż również nie ustępował jej w kwestiach spornych stawiając najczęściej na swoim. Wynikało to nie tylko z siły charakteru i osobowości, czy wysokiego poziomu intelektu autora Dziennika, ale także, a może w decydującej mierze, z historycznych uwarunkowań społecznych, które spetryfikowały uprzywilejowaną pozycję mężczyzn i podległość nie pracujących zawodowo żon wobec mężów zapewniających rodzinie odpowiedni status i materialny byt, co w tych latach było niepodważalną normą obyczajową i nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, aby próbować to zmieniać. Zresztą w ówczesnej angielskiej przysiędze małżeńskiej żona ślubowała nie tylko kochać męża i troszczyć się o niego, ale także służyć mu do śmierci zgodnie z boskimi prawami, co dodatkowo określało jej służebną rolę wobec męża i pana domu.

           Elżbieta Pepys żyła krótko. W czerwcu 1669 r. wyjechała z mężem i swoim bratem, Balty, w planowaną podróż do Francji. W łagodniejszym klimacie Samuel pragnął podleczyć chore oczy, zaś Elżbieta z pewnością chciała odwiedzić kraj swojego ojca. Jak dowiadujemy się z listu (z 2 listopada 1669 r.) Johna Evelyna[6], przyjaciela Pepysa,  po powrocie do Anglii Elżbietę opanowała wysoka gorączka. 10 listopada tego roku zmarła na dur brzuszny mając zaledwie 29 lat. Samuel bardzo przeżywał jej śmierć, przez prawie cztery tygodnie nie był w stanie pracować w Urzędzie Marynarki, co świadczyło o jego uczuciu do niej oraz o ogólnym stanie emocjonalnym. Na jego zlecenie wykonano marmurowe popiersie Elżbiety, które zostało umieszczone w kościele św. Olafa (St Olave’s Church) naprzeciwko gmachu Marynarki. Mimo, iż później żył w długoletnim nieformalnym związku z Mary Skinner traktując ją, jako żonę[7], jednak nigdy się nie ożenił. Na własne życzenie, po śmierci, został pochowany obok małżonki w tymże kościele.

           INNE KOBIETY W ŻYCIU PEPYSA

           Przywoływana już kilkakrotnie szczerość zapisków autora Dziennika daje nam sposobność poznania prawdziwego do trzewi człowieka we wszystkich przejawach jego życia od najdrobniejszych sytuacji domowych, przez aktywność zawodową i publiczną, aż po najbardziej intymne przeżycia. Szczególnie interesujące są jego epizody romansowe, w tym seksualne, nie tyle ze względu na sensacyjność, czy wyuzdanie, ale z powodu wyjątkowego autentyzmu opisanych sytuacji obrazujących uwikłanie bohatera w skomplikowane stosunki z kobietami oraz ukazującego kruchość jego człowieczej natury. Pepys był mężczyzną o wybujałym temperamencie erotycznym, który popychał go ku niezliczonym przygodom z przedstawicielkami płci pięknej. Sprzyjały temu także chorowitość żony oraz ich trudne wzajemne relacje, co oczywiście nie usprawiedliwia jego postępków. Samuel kierował najczęściej swoje cielesne żądze wobec kobiet znajdujących się w niższej sferze społecznej lub podobnej do jego warstwy, rzadko zaś interesował się damami z wyższego towarzystwa; przeważnie więc były to straganiarki z hal miejskich, dziewczyny z gospód i tawern, żony rzemieślników, marynarzy, czy służące, natomiast rzadziej damy o wyższym statusie społecznym.

           Dnia 8 czerw­ca 1660 r. już mamy okazję poznać jego erotyczne predylekcje; po odwiedzeniu na okręcie milorda Edwarda Montagu, Pepys wracając do Londynu przez Canterbury, zatrzymał się po drodze w Gravesend, gdzie w gospodzie całował jakąś ładną niewiastę (nie podał jej imienia), pierwszą od dłuższego czasu. Oznacza to, że przed nią kiedyś już całował inne kobiety. Pepys przeważnie romansował z ładnymi i pięknymi pannami i kobietami, ale potrafił też docenić niewiasty, które nie będąc urodziwe, były jednak urocze, jak to było w przypadku żony doktora Clerka („a comely, proper woman”), u którego z Elżbietą byli na obiedzie 3 sierpnia 1660 r. Podobnie było z Doll Lane, z którą obcował wielokrotnie, chociaż była brzydka, ale – jak zaznaczył na kartach Dziennika – miała dobre ciało.

           ROMANSE EPIZODYCZNE

           Wśród wielu panien i niewiast, z którymi romansował (choć nie zawsze dochodziło do seksualnego spełnienia) – poza Betty Lane, Doll Lane, Elizabeth (Elżbietą) Bagwell, Mary Knipp i Deborą Willet, o których piszę szerzej w następnym rozdziale – znajdowały się dziewczyny i kobiety odgrywające raczej marginalne znaczenie w jego życiu; oto niektóre z nich, według kolejności pojawiania się w Dzienniku:

           DIANA CRISP

           Córka sąsiadki Pepysów z Axe Yard. Jedna z pierwszych miłostek Pepysa w okresie pisania Dziennika. Podczas gościny u Pepysów (2 września 1660 r.) przytulała się czule do gospodarza domu, który podejrzewał ją, że nie była tak przyzwoita, jak myślał. Dwa dni później, 4 września, Pepys spotkawszy się z nią przypadkowo przed swoim domem zaprosił ją na górę, gdzie zażył z nią seksualnej rozkoszy, co z dumą Don Juana zapisał po łacinie Nulla puella negat (żadna dziewczyna nie odmawia).

           NIEZANE DAMY z tawerny „Pod Mitrą”

           14 września 1660 r. obcałowywał je „broniąc” przed całowaniem Luellina, swego pijanego kompana.

           REBECCA JOWLESS (z domu ALLEN)

           Córka kapitana Johna Allena, od 1662 r. żona Henryka Jowlesa, porucznika marynarki. Podczas podróży służbowej do Chatham w dniach 9-11 kwietnia 1661 r. Pepys poznał u Allena jego dwie córki, z których młodsza, Rebeka, była piękniejsza i bardzo mu się podobała. Tańczył z nią, a później wiele razy ją całował. 24 marca 1669 r. będąc ponownie służbowo w Chatham, odwiedził w St. Margett dom zamężnej Rebeki, gdzie byli też sąsiedzi; zostawiwszy Coneya  (który towarzyszył mu w podróży) i pozostałych gości przy grze w karty, rozmawiał z nią wspominając wspólnie spędzone chwile sprzed ośmiu lat. Następnie wyszli na ganek, gdzie całował ją i pieścił bez żadnego oporu z jej strony. Pepys zanotował, że zgodziłaby się na wszystko, gdyby miał czas i miejsce ku temu.

           POKOJÓWKA (SŁUŻĄCA) W PIWIARNI

           Całował ją wiele razy (9 lipca 1663 r.).

           PANNA HELY

           Spacerując z Creedem w stronę lasów Minnesa, patrzył na dawne dróżki, którymi przed laty chadzał za rękę z piękną panną Hely, z którą przeżywał pierwsze wzloty miłości i radości damskiego towarzystwa (26 lipca 1663 r.).

            JANE WALSH (WELSH)

           Służąca Richarda Jervasa, fryzjera Pepysa. Całował ją 12 września 1664 r.

           SARAH

           Służąca-pokojówka w gospodzie „Pod Łabędziem”, wyszła za mąż w 1666 r.; siostra Frances Udall. Towarzysząc Pepysowi w gospodzie, 23 marca 1665 r., przyzwalała mu na wszystko, czego pragnął. 27 listopada 1665 r. będąc w jej domu zastał ją samą, skorzystał więc z okazji; całował ją i zrobił to, co chciał, pomimo jej irytacji.

           „NAJPIĘKNIEJSZY KWIAT”

           Prawdopodobnie prostytutka, którą Pepys 1 czerwca 1665 r. zabrał powozem z Westminster Hall do oberży na Tothill Fields, gdzie dogadzał z nią sobie na tyle, na ile było bezpiecznie. Co oznaczało słowo „bezpiecznie”, autor diariusza nie wyjaśnił, można jedynie domniemywać, że w sprawie korzystania z usług pań niezbyt ciężkich obyczajów był ostrożny.

           MARY

           W gospodzie „Pod Harfą i Dzwonem” Pepys umówił się z nią na wspólny wyjazd po południu. Po odbyciu kilku służbowych spotkań, spotkał Mary przy Nowej Giełdzie, zabrawszy ją do Highgate i Hampstead, w powozie cieszył się jej wdzięcznym i niewinnym towarzystwem, co dało mu dużo przyjemności (11 lipca 1665).

           SUSAN (ZUZANNA)

           Służąca. „Moja dziewczynka” jak ją określił Pepys. Czule ją całował i dotykał piersi, gdy czesała mu włosy (6 sierpnia 1665 r.).

           ROBIN DELKES

           Córka starego Delkesa, przewoźnika wodnego. Gdy przewoźnik zostawił Pepysa z córką, ten dotykał jej ręki, lecz dziewczyna sprzeciwiała się temu (23 sierpnia 1665 r.).

           TRZY ŁADNE POKOJÓWKI LUB KOBIETY

           Spotkawszy je na schodach podczas zwiedzania ruin starego zamku w Rochester, całował je w ręce, szyje i usta (2 października 1665 r.).

           PANNA PENINGTON

           W domu pana Glanville’a przy kominku, 13 listopada 1665 r., Pepys pijąc i śmiejąc się pieścił swawolnie jej biust. 26 listopada tegoż roku bawił się z nią do północy, pieścił jej piersi, a ona dotykała go…, choć znosiła to bez entuzjazmu. Podobnie było 4 grudnia 1665 r. (do drugiej w nocy) i 17 grudnia 1665 r. (do wpół do drugiej w nocy).

           PANNA FRANCES TOOKER (maleńka panna Tooker)

           Zjadłszy w domu z Pepysem kolację czesała go, zaś on dotykał ją i czynił z nią, co tylko chciał… (5 stycznia 1666).

           NAN MARKHAM (z domu WRIGHT)

           Piękna kobieta liniująca Pepysowi księgi rachunkowe dla płatników. Samuel poszedł do niej tylko po to, aby podziwiać jej urodę (25 kwietnia 1666 r.). W niedzielę 23 grudnia 1666 r. w drzwiach kościoła udało mu się ukraść jej kilka całusów, po raz trzeci spotkał się z nią, gdy podczas wizyty u sir W. Penna odprowadzała go ze świecą do jego pokoju, on zaś zgasiwszy świecę, całował ją.

           BETTY MICHELL (z domu HOWLETT)

           Córka księgarza z księgarnia w Westminster Hall, żona Michaela Michella. Pepys zwykł ją nazywać swoją drugą żoną z racji podobieństwa do swojej Elżbiety. 13 maja 1666 r. wypatrzył ją na niedzielnym nabożeństwie w kościele św. Małgorzaty, Betty była tak piękna, że jej uroda powaliła go. Tego dnia w domu młodego Michella miał okazję trzy razy ją pocałować. W święto dziękczynienia za zwycięstwo, 14 sierpnia 1666 r., całował ją w pobliżu tawerny „Stary Łabędź”, lecz tego dnia była chłodniejsza, niż zwykle, co go zaniepokoiło. Gdy po obiedzie w swoim domu, 23 grudnia 1666 r., wiózł ją z mężem do Whitehall, w powozie próbował ująć jej rękę, lecz ona schowała ją. W niedzielę 17 lutego 1667 r., gdy z małżeństwem Michellów płynął łódką, próbował dotknąć jej ręki, ale nie pozwoliła mu na to, a gdy wyszli na brzeg, Samuel pod jakimś pozorem wysłał jej męża do łodzi i korzystając z tego, że byli we dwoje, pocałował ją i znowu chciał ująć jej rękę, ale ona ponownie mu ją wyrwała mówiąc, że nie lubi być dotykana. 17 września 1667 r. wstąpił do Michellów i pocałował Betty, która przyjęła to z wielką niechęcią, co go zmartwiło. Mimo wielokrotnych starań Pepysa, Betty Michell nie została jego kochanką.

           PANNA MERCER, MARY (1647-1673)

           Dama do towarzystwa Elżbiety Pepys w latach 1664-66, córka Williama i Nicholi. Gdy 19 czerwca 1666 r. Samuel z żoną i Mercerką byli w przydomowym ogrodzie, śpiewał z Mary i wówczas skonstatował, że dziewczyna coraz bardziej mu się podoba, a gdy co rano pomagała mu się ubierać, zachwycał się jej piersiami, które dotykał (najcudowniejszymi, jakie widział w życiu, jak zanotował). Natomiast gdy w tymże ogrodzie Pepys śpiewał z nią, żona przypomniała mu, że jest post, więc z żalem przerwał śpiew z panną Mercer, potem grał z nią w pokoju w karty i wtedy Samuel miał okazję wiele razy ją całować (30 stycznia 1667 r.).

           PANI DANIEL

           Córka pani Clarke. Dnia 11 lipca 1666 r. Samuel odwiedził w Greenwich panią Clarke i jej córkę Daniel, której mąż, John Daniel, służył na okręcie Król Karol (w domu pani Clarke Pepysowie mieszkali w czasie zarazy panującej w Londynie). Przed pójściem spać Pepys wiele razy całował panią Daniel. 21 grudnia 1666 r. obie panie przyjechały do domu Pepysa w Londynie; pani Daniel prosiła Samuela o protekcję dla swego męża w kwestii otrzymania komendy na budującym się jachcie spacerowym. Pepys wziąwszy ją do swego pokoju obiecał  mężowi pomoc, a korzystając ze sposobności całował ją i pieścił. 23 maja 1667 r. do domu Pepysa ponownie przyszła pani Daniel w sprawie męża, Samuel zszedł do niej na dół i w pokoju rozmawiał z nią… (tzn. uprawiał z nią seks), a obawiając się, że domownicy domyślą się, co z nią czynił, pobiegł do biura, ale zaraz wrócił. Żona widząc go, jak był  rozgorączkowany, zapytała o przyczynę, zaś Samuel zmieszany odpowiedział, że powodem jego stanu był upał.

           ELŻBIETA BURROUGHS (występuje też jako BURROWS)

           Wdowa po Antonim Burroughs, poruczniku marynarki. Pepys umówił się z nią w wiejskiej karczmie, gdzie po zjedzeniu i wypiciu całował ją; w Dzienniku zanotował, że jest piękną wdową i skromną niewiastą (12 lipca 1666 r.). Drugi raz spędził z nią intymne chwile 3 grudnia 1666 r. w jej domu, pod który przywiózł ją powozem. Dnia 15 stycznia 1667 r. pani Burroughs odwiedziła go w jego urzędzie i gdy byli sami, dotykał jej biustu. 9 kwietnia 1668 r. z Nowej Giełdy wziął ją do karety i jadąc w stronę parku całował ją.

           WDOWA PANI EASTWOOD I POKOJÓWKA PANI FENTON

           1 sierpnia 1666 r. po obiedzie w oberży „Pod Łabędziem” Pepys poszedł do pani Martin, u której zastał panią Burroughs, a potem pojawiła się ładna wdowa, pani Eastwood oraz pani Fenton, pokojówka; Samuel całował je rozweselony i podziwiał ich piersi, choć czynił to niewinnie.

           PEGG PENN (po mężu LOWTHER)

           Jesiennym wieczorem, 28 listopada 1666 r., do domu Pepysów na kolację przyszły lady Penn z córką Peggi pani Turner. Po grze w karty, Pegg weszła na chwilę do gabinetu Pepysa, który nie omieszkał skorzystać z okazji; całował ją i pieścił piersi, co ścierpiała („and did suffer me”), choć jemu sprawiło to wielką rozkosz. 13 kwietnia 1667 r. w urzędzie panna ta (już wówczas pani Lowther) odwiedziła Pepysa, który całował ją w usta i dotykał piersi, na co z chęcią przystała. Po kilku tygodniach, 23 maja 1667 r., odwiedził Pegg Penn w domu jej ojca, miał wówczas okazję znowu całować ją i dotykać biustu, czemu była chętna. Jeszcze 18 czerwca tego roku, gdy odwiedziła go w urzędzie, miał z nią ochotę na seks, ale nieustannie ktoś im przeszkadzał, więc porzucił tę nadzieję.

           FRANCES UDALL

           Mała siostra Sary, która nastała na jej miejsce; służąca w gospodzie „Pod Łabędziem”, gdzie pierwszy raz ją całował (3 grudnia 1666 r.).

           NEL

           Służąca. Rankiem 18 czerwca 1667 r. flirtował z nią dosyć ostro, czego później żałował. Tydzień później, 26 czerwca, Pepys ubierając się rano, znowu z nią figlował.

           ŁADNA SŁUŻĄCA

           Dnia 18 sierpnia 1667 r. Pepys będąc w kościele św. Dunstana zauważył obok siebie nieznaną mu, nadobną panienkę; próbował ją objąć i ująć rękę, lecz dziewczyna nie odwzajemniwszy jego zalotów oddaliła się, a gdy poszedł za nią, ta wyjęła z kieszeni szpilki, aby go ukłuć, jeśliby ją tknął. Przejrzawszy jej zamiar wycofał się. Zaraz potem zainteresował się inną panną, wziął ją za rękę, lecz ta po chwili wyrwała mu ją.

           FRANCES DAVENPORT

           Aktorka z Teatru Królewskiego (Theatre Royal) z otoczenia pani Knipp. Będąc w teatrze 8 kwietnia 1668 r., Pepys tego dnia zaprosił ją do loży i całował wiele razy.

           PANI SHREWSBURY

           Żona księgarza Williama Shrewsbury. 10 kwietnia 1668 r. Pepys udał się do księgarza, lecz go nie zastał, ale w księgarni była jego żona, więc wykorzystując to, całował ją. Podobnie było 24 kwietnia 1668 r.

           SŁUŻĄCA PANI KNIPP

           Wspominam o niej w rozdziale poświęconym Elżbiecie Knipp pod datą 16 maja 1668 r.

           ELIZABETH TURNER

           Żona Thomasa Turnera, głównego urzędnika w Urzędzie Marynarki. Po kolacji, gdy inni goście wyszli, pani Turner została; Pepys rozmawiał z nią godzinę dotykając ją na różne sposoby… (20 września 1668 r.).

Część 2

           ROMANSE DŁUGOTRWAŁE

           W tym rozdziale przedstawiam, moim zdaniem, najistotniejsze, choć nie wszystkie spotkania, Samuela Pepysa z jego wieloletnimi kochankami.

           PANI BAGWELL, ŻONA CIEŚLI OKRĘTOWEGO

           Miała prawdopodobnie na imię Elżbieta, nieznana jest jej data urodzenia, zmarła w 1702 r.. Mąż, William Bagwell, cieśla okrętowy, urodził się w 1637 r. Małżonkowie mieszkali w Deptford. Pani Bagwell w Dzienniku wspomniana jest – według Geofreya Pima[8] – prawie pięćdziesiąt razy, co wskazuje, że była ważną kobietą w życiu Pepysa. Po kilkakrotnym ujrzeniu przez Pepysa pani Bagwell, która bardzo mu przypadła do gustu, w jego głowie zrodziła się myśl uwiedzenia jej. Po raz pierwszy wspomina o niej 9 lipca 1663 r. Tego dnia w małej piwiarni najpierw obcałował kilka razy ładną, skromną pokojówkę, z którą miał ochotę na coś więcej, ale nic z tego nie wyszło. Następnie udał się do stoczni w Deptford niby to kontrolując warsztaty, ale w rzeczywistości zamierzał odszukać cieślę Bagwella, by móc spotkać się z jego żoną. Poszczęściło mu się, bo spotkał ją po drodze i chwilę rozmawiali. Wtedy właśnie wpadł na pomysł, że musi tak pokierować sprawą, aby miała okazję przyjść do niego. Tydzień później, 17 lipca, spotkał małżeństwo Bagwellów, które zaprosiło go do domu i ugościło; podczas picia wina myśli Pepysa wciąż krążyły wokół małżonki cieśli. 7 sierpnia 1663 r. wracając ze stoczni Deptford Pepys znowu ich spotkał, wtedy po raz pierwszy prosili go o załatwienie Williamowi miejsca pracy na lepszym okręcie. Minęło kilka miesięcy; żona cieśli parę razy przychodziła do Pepysa prosząc o wstawiennictwo w sprawie męża. Po raz kolejny spotkali się przypadkowo w Giełdzie 3 listopada 1664 r. Zaprosił ją do traktierni w Moorfields, gdzie byli sami; całował ją, choć pani Elżbieta opierała mu się, co w niej cenił. 15 listopada 1664 r. ponownie spotkał ją w Giełdzie i, po wielu jej wzdraganiach, zaprosił ją do piwiarni w Moorfields. Przy kolacji pieścił ją, choć protestowała i opierała się, jednak tego wieczora zdobył ją ku swojemu wielkiemu zadowoleniu. 19 grudnia 1664 r. żona cieśli miała przyjść do niego do urzędu, ale się jej nie doczekał, więc zaczął jej szukać, aż znalazł koło Giełdy. Po okazaniu jej uprzejmości zamierzał ją całować, lecz stanowczo mu odmówiła, z tego powodu Pepys był zły. Nazajutrz (20 grudnia) z warsztatów w Deptford poszedł z cieślą do jego domu na obiad. Wymyśliwszy coś, wyprawił go z domu, by zostać sam na sam z panią Bagwell w wiadomym celu, jednak ona nie miała ochoty na amory. Pepys nie zważając na jej opór wziął ją siłą, co – jak zanotował – nie sprawiło mu żadnej radości.

           Zdarzenie to jest istotne, ponieważ Pepys de facto dopuścił się gwałtu. Zmusił kobietę, wbrew jej woli, do obcowania, czyli zastosował przemoc fizyczną. Faktem jest, iż pojęcie gwałtu[9] w wiekach XVI, XVII i XVIII było inaczej rozumiane i postrzegane niż obecnie. Nie przykładając jednak współczesnej miary do ówczesnych zachowań w tej materii, należy stwierdzić, iż Pepys nawet jak na XVII wieczne stosunki i obyczaje postąpił karygodnie i nagannie. Jego postępek był również traktowany jako gwałt w rozumieniu ludzi z tamtej epoki. Elżbieta Bagwell zachowywała się tak, jak większość ówczesnych kobiet, czyli przemilczała zdarzenie, a może nawet winiła siebie, że tak właśnie potoczyły się sprawy. Ponadto starając się u Pepysa o polepszenia sytuacji męża, najprawdopodobniej zacisnęła zęby udając, że nic złego się nie stało. Mało tego, musiała w dalszym ciągu w cichości znosić seksualne zapędy pana Samuela, który wykorzystując jej zależność od obiecanej pomocy, upatrzył ją sobie jako łakomy kąsek.

           Dnia 23 stycznia 1665 r. pani Bagwell przyszła do urzędu Pepysa, który zabrał ją do szynku na poczęstunek, po czym zażył z nią seksualnego spełnienia. W Dzienniku z triumfem zanotował, jak dziwną rzeczą jest, że kobieta, mimo pozorów miłości do męża i religijności, może zostać pokonana. Owszem pokonał ją, a prawdę mówiąc bezczelnie usidlił. 12 sierpnia 1665 r. po przespaniu się z nią w jej domu odnotował w diariuszu, że miał ją posłuszną swej woli. 5 października 1665 r. pełen werwy Pepys spędził trochę czasu „Pod Łabędziem” z Sarą a następnie Tamizą popłynął do Deptford do pani Bagwell… 13 czerwca 1666 r. odwiedził ją w domu i uczynił z nią, co chciał… Pierwszego listopada 1666 r. w swoim urzędzie znowu zaspokoił z nią seksualne żądze. To samo uczynił, gdy 22 listopada 1666 r. po raz kolejny odwiedziła go w urzędzie. Charakterystyczne jest, że w grudniu 1666 r. i styczniu następnego roku Pepys obcował (lub tylko całował się) z paniami Burroughs, Daniel, Nan Wright (Markham), Knipp i Sarą. Z żoną cieśli spotkał się 1 lutego 1667 r., którą odwiedził w domu i zaznał z nią wszystkiego, czego pragnął. 2 czerwca 1668 r. wieczorem, też spędził z nią słodkie chwile w jej domu… Po trzech godzinach, o północy, powrócił do swojego domu.

           BETTY LANE (po mężu MARTIN)

           Była właścicielką kramu z konfekcją na parterze w westminsterskich  halach. W 1664 r. poślubiła Samuela Martina, prostego człowieka. Pepys często ją odwiedzał i uprawiał z nią seks. Już 12 sierpnia 1660 r. czytamy w Dzienniku, jak spotkał pannę Betty Lane, którą zaprowadził do ogrodu Milorda i postawił jej butelkę wina, a następnie poszedł z nią do swego pustego domu na Axe Yard, gdzie był z nią ponad miarę swawolny w erotycznych igraszkach, zaś ona z zadowoleniem to przyjmowała. 29 czerwca 1663 r. w Reńskiej Winiarni wypieścił ją mówiąc, że ma piękne i dobre ciało (choć uda i nogi – jak zanotował – miała monstrualnie tłuste). Pieszczoty ich zostały brutalnie przerwane przez jakiegoś przechodnia, który zwróciwszy uwagę na ich amory, rzucił w okno kamieniem. Po tym zdarzeniu w domu wieczorem naszła go refleksja, że od czasu wyjazdu żony nawiedzają go pożądliwe myśli o podobających mu się kobietach; ogarnęły go także wyrzuty sumienia, bowiem wstydziwszy się swoich fantazji starał się do nich więcej nie dopuścić. 18 lipca 1663 r. zajrzał do jej kramu po wstążki, których jeszcze nie otrzymała, więc zaprosił ją do gospody „Pod Koronę”, gdzie przy jadle i napitku weselili się. Musiał z nią mocno figlować, skoro później znów wstydził się tego postanawiając, że więcej do tego nie dopuści. 5 sierpnia 1663 r. zabrał ją ze straganu do gospody „Pod Godłem Króla”, gdzie przy jedzeniu i piciu ściskał ją i pieścił do późnego wieczora. 24 września 1663 odszukał ją w Westminster Hall i zabrał do gospody, w której zabawiał się z nią, ale nie doszło do rzeczy głównej, na którą się nie zgodziła, za co później, w Dzienniku, dziękował Bogu i wzywając Go ponownie obiecywał, że póki żyje nie będzie już tego czynił („and there, did what I would with her, but only the main thing, which she; would not consent to, for which God be praised…”); sumienie miał jednak wrażliwe. Od początku 1664 roku (16 stycznia) magnes pożądliwości ciągnął go ku niej nieustannie; Pepys nie podał szczegółów spotkania, ale wieczorem kładąc się spać był mocno zmartwiony z powodu tego, co z nią czynił, mając nadzieję, że będzie to już ostatni raz w życiu. Do ostatniego razu było jednak daleko, 1 lutego 1664 r., umówił się z nią, ponieważ niepokoił się skutkami ich ostatniego miłosnego tê á têtê, ale na szczęście nic się nie stało. 21 lipca 1664 r. w jej mieszkaniu kochał się z nią (teraz już panią Martin). Dwa dni później, 23 lipca, w gospodzie Lambeth Marsh dwukrotnie z nią spółkował; pozwoliła mu czynić z sobą, co tylko chciał. Po spotkaniu odprowadził ją do domu, zaś sam poszedł jeszcze pracować do urzędu. Dnia 15 sierpnia 1664 r., spotkał się nią w gospodzie „Pod Trąbką”, w której się kochali. Betty prosiła go o pracę dla męża, ponieważ nie mieli pieniędzy, a była brzemienna; Pepys był na nią zły (nazwał ją w Dzienniku bezczelnym babskiem – „an impudent jade”), bo od dawna proponował jej, aby wyszła za mąż za jego dobrego znajomego, Hawleya, którego nie chciała, a teraz zdawała się na jego, Samuela, łaskę.

           W lipcu 1665 r. w Londynie zapanowała wielka zaraza trwająca co najmniej do lutego 1666, ponieważ w tym miesiącu król mógł już bezpiecznie wrócić do stolicy. Z powodu epidemii Samuel nie widział się z Betty Martin długo, spotkali się dopiero 20 lutego 1666 r. „Pod Łabędziem”, skąd poszli do jej domu, gdzie spędzili upojne chwile. Na jej prośbę obiecał pożyczyć jej pięć funtów pod zastaw złota. Gdy kładł się spać w swoim domu, przestraszył się, że był z nią w dwóch domach, w których była zaraza, jednak obawy te okazały się płonne, Pepys nie zaraził się dżumą mimo szalejącej dżumy. Kilka dni później, 28 lutego 1666 r. w środę popielcową, znowu się z nią spotkał i uprawiał seks w jej mieszkaniu; najpierw w ciągu dnia, potem (po obiedzie w swoim domu), gdy powrócił do niej wieczorem; wówczas  pożyczył jej 5 funtów. Niestrudzenie współżył z nią: 20 maja 1666 r. (choć nie był z seksu zadowolony), 3 czerwca 1666 r. i 25 lipca 1666 r. (tego dnia spostrzegł, że jest znowu w ciąży). Natomiast 14 sierpnia 1666 r. tylko ją całował, ale już 12 września 1666 r. kochał się z nią jak zwykle, zaś 23 października tylko ją całował, choć bardzo mocno. 18 grudnia 1666 r. odwiedził ją w połogu, wtedy powiedziała mu, że dziecko przyszło na świat równo w 9 miesięcy od dnia, kiedy obcowali przed powrotem jej męża. Jednak Pepys nie był ojcem jej dziecka. 20 maja 1667 r. spotkał się z nią w Westminsterze, by czynić z nią wszystko, co chciał. Na spotkaniu 6 lipca 1667 r. powiedziała mu, że nie jest brzemienna, o co się wcześniej dręczył. Z tej radości wespół z jej siostrą Doll i panią Cragg, które właśnie przyszły, spędził nieco czasu pijąc wino. 21 sierpnia 1667 r. znowu spotkał się z Betty, poigrał z nią, a także z jej siostrą Doll (która stanowi oddzielny puzzel seksualnego życia Samuela, o czym w rozdziale o Doll). 30 września 1667 r. nie omieszkał wstąpić do jej straganu, gdzie po zamówieniu bielizny zaznał z nią seksualnych uniesień; przy okazji obiecał kupić jej córce, a swojej chrześnicy, pierwszą sukieneczkę. 4 października 1667 r. tylko trochę z nią zabawił, gdyż dowiedział się, że jej mąż wcześniej wrócił z morza. 1 marca 1668 r. w niedzielę odwiedził ją, lecz w związku z tym, że miała gości, z dużymi trudnościami udało mu się z nią kochać. Przy tej okazji zachwycił go pięknie gwiżdżący szpaczek, którego miała od niedawna. Pod koniec miesiąca, 27 marca 1667 r., po posiedzeniu Komisji do spraw Tangeru, w jej mieszkaniu obcował z nią jak zwykle. 21 maja 1668 r., gdy Londyn mówił o lecącym meteorze, po południu w jej mieszkaniu uprawiał z nią seks, a potem, gdy przyszła siostra Doll, we trójkę pili i rozmawiali. Dowiedział się wówczas, że córeczka Betty, chrześniaczka Pepysa, zmarła na początku maja.

            PANI KNIPP

           Aktorka Mary Knipp, z domu Carpenter. W Dzienniku Pepys różnie zapisuje jej nazwisko: Knip, Knep, Knepp, Nep, ale najczęściej Knipp. W 1659 r. wyszła za mąż za handlarza koni Christophera Kneppa w Knighstbridge. Była aktorką Kings Company w latach 1664-1678. W 1668 r. została dwukrotnie aresztowana za wykroczenia (nie udowodnione)  w Teatrze Królewskim. Geofrey Pimm w książce Ciemna strona Samuela Pepysa[10], podał, że w Dzienniku Pepys wzmiankuje jej nazwisko nie mniej niż 106 razy między latami 1665 a 1669, chociaż – jak twierdzi – nigdy nie zostali kochankami („although they never seem to have become full lovers”). Autor cytowanej książki nazwał ją damą porywającą i zalotną.

           Według Dziennika po raz pierwszy Pepys spotkał panią Knipp 8 grudnia 1665 r. w wynajmowanym mieszkaniu w Greenwich, gdzie Elżbieta (rzadziej Samuel) ze służbą czasowo mieszkali podczas panującej w Londynie zarazy. Tego dnia na kolację przybyli: pani Knipp z mężem (zazdrosnym i milczącym), pan Pierce z żoną, Rolt, pani Worship z córką, Coleman z żoną oraz pan Hill, który nie był zaproszony, ponieważ przyszedł przypadkowo. W trakcie dobrej biesiady pani Knipp w pewnym momencie wstała od stołu i szepnęła na ucho Samuelowi, że źle się poczuła z powodu cierpkich uwag jej męża, które były reakcją na jej śmiech i dobry humor. W dalszej części kolacji gospodarz postarał się przywrócić jej dobry nastrój i do końca wszyscy (prawdopodobnie w wyjątkiem męża aktorki) bawili się wesoło. 2 stycznia 1666 r. Pepys był w towarzystwie pani Knipp, sir J. Minnes, pana Boremana i pani Turner. Wspólnie bawili się i śpiewali, ale największą przyjemność sprawił mu śpiew pani Knipp wykonującej szkocką balladę o Barbarze Allen. W trakcie zabawy Pepys zostawił ich, gdyż miał do załatwienia sprawy w urzędzie. Po pewnym czasie, stęskniony, wrócił do sympatycznej kompanii, która po zakończeniu zabawy wracała już powozami. Pepys wsiadł do powozu, w którym siedziała pani Knipp; w związku z tym, że było więcej osób niż miejsc, wziął ją na kolana. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby tej sytuacji nie wykorzystał; śpiewając pieścił jej piersi i tak dotarli do jej domu. 15 stycznia 1666 r. Pepys był na wystawnej kolacji u pana Boremana, gdzie miała być pani Knipp. Całe towarzystwo czekało na nią, ale ona – jak to artystka… – nie przybyła, co bardzo strapiło Samuela. Trzy dni później, 18 stycznia, Pepys z żoną i panną Mercer gościli na kolacji u państwa Elizabeth i Jamesa Pierce, u których spotkał panią Knipp. Podczas wieczerzy wesoło śpiewano i tańczono do godziny drugiej w nocy. 9 maja 1666 r. odwiedził panią Pierce, u której zastał Mary Knipp, a następnie we trójkę pojechali do malarza Halesa, u którego Pani Pierce zamówiła swój portret – o czym już była mowa w rozdziale poświęconym żonie Pepysa. 25 maja 1666 r. Pepys po licznych zajęciach wrócił do domu zastając panią Knipp na kolacji z żoną. Wtedy aktorka była w zaawansowanej ciąży. Jak widać Elżbieta spotykała się z panią Knipp, choć w domowym zaciszu zrzędziła mężowi, że jest ona dziewką i dziwką („wench, whore”). Pod koniec maja aktorka urodziła chłopca, a Pepysa zaprosiła na ojca chrzestnego, zaś dziecku dała na imię Samuel na jego cześć.

           24 stycznia 1667 r., po wystawnej kolacji u Pepysów goście opuścili dom z wyjątkiem pań Pierce i Knipp, które zostały na noc. Mary Knipp czując się znużoną, położyła się wcześniej spać. Po krótkim czasie Pepys z żoną odwiedzili ją w pokoju. Gdy żona odeszła, Samuel położył się przy niej; całował ją i wspólnie śpiewali. Następnie udał się na spoczynek do swojego pokoju. Kładąc się spać był kontent z wieczoru; i cieszył się jeszcze rozmyślaniem o swojej radości. Cóż za kuriozalny przypadek – całowanie we własnym domu obcej kobiety, gdy żona była w domu – świadczący o jego rozregulowanych normach moralnych. Mało tego, był z siebie zadowolony nie mając nawet wyrzutów sumienia, co w jego przypadku było dziwne, gdyż w podobnych sytuacjach najczęściej je miewał. 12 lutego 1667 r. Pepys rozmawiał z Tomem Killigrew (twórcą Theatre Royal i dramaturgiem), który stwierdził, że pani Knipp staje się najlepszą aktorkę i że mają jej teraz dać o 30 funtów rocznie więcej. Następnie obaj pojechali do mieszkania aktorki, u której zastali Włocha uczącego ją śpiewać roli. Mary Knipp ćwicząc italskie pieśni – nauczyciel wtórował jej na szpinecie – zachwyciła Pepysa swoim śpiewem. Przy okazji zobaczył jej bardzo wdzięczną i zmyślną córeczkę. Ich wzajemna sympatia umacniała się, o czym świadczy decyzja pani Knipp, aby 14 lutego Pepys został jej „walentynkiem”, na co z chęcią przystał, wręczając jej z tej okazji 32 szylingi na prezent, co stanowiło 1,6 funta.

            Elżbieta Pepys cały czas nosiła w sobie niechęć do Mary Knipp, a gdy puszczały jej nerwy, wybuchała płaczem ujawniając swoje skrywane pretensje, jak to się stało 12 maja 1667 r. rankiem, gdy doszło do awantury małżeńskiej o pieniądze na obszywki do jej półżałobnej sukni. Płacząc wypomniała mężowi, że spotyka się z tą aktorką; ale jeśli obieca nie widywać się z nią, to nie będzie już więcej nosiła białych loków, których Pepys nie znosił. Samuel uległ jej presji i postanowił nie widywać się z panią Knipp. Żonie dał pieniądze na obszywki, zaś ona przyrzekła mu nie nosić białych loków. Jak można się było spodziewać, nie dotrzymał obietnicy. 5 października 1667 r., spotkał się w Królewskim Teatrze z panią Knipp, która zaprosiła go do garderoby aktorek (przy okazji zauważył przebierającą się Nell Gwynn, której uroda zrobiła na nim duże wrażenie). Po poczęstunku owocami, zeszli do pokoju prób, gdzie partnerował Mary Knipp czytając rolę jej partnera; wspólnie przeczytali całą jej rolę w sztuce, którą tego dnia miała grać. Obie aktorki miały już nałożony makijaż, co szczególnie nie podobało się Pepysowi, który nie lubił umalowanych niewiast. Swoją drogą niezrozumiały jest jego wstręt do makijażu aktorek, bowiem – przy jego wiedzy i obyciu – można by się spodziewać większej tolerancji dotyczącej malowania się osób występujących na scenie. Poza tym zniesmaczyły go plugawe rozmowy ludzi znajdujących na zapleczu teatru oraz nędzne aktorskie stroje, które w blasku świec na scenie nie wydawały mu się takimi. Te jego dziennikowe refleksje – jakby naiwnego widza – dowodzą, że Pepys wcześniej nie miał do czynienia ze światem teatru od strony kulis. Dnia 7 kwietnia 1668 r. Pepys był w Królewskim Teatrze na sztuce Angielski Pan (The English Monsieur), po którejposzedł za kulisy do pani Knipp i wziął ją do parku. W domku parkowym przy posiłku całował ją, ale bez wielkiej namiętności z powodu jej makijażu. 21 kwietnia 1668 r., gdy wracał z nią około 9 wieczorem, pierwszy raz był zuchwały wobec niej…, co oznacza, że przełamał z nią jakąś barierę pieszczot. Dwa dni później wieczorem, po odwiezieniu pani Pierce do domu, został sam z panią Knipp, z którą udał się znowu do Temple, stamtąd do Fox Hall i do Lambeth, gdzie ponownie ją pieścił w śmiały sposób. 7 maja 1668 r. odwiedził ją w teatrze, skąd w towarzystwie pana Bannistera i Haynesa pojechali do jej domu. Gdy ci dwaj panowie pożegnali się, Samuel z Mary udali się do Marrowbone spacerować w ogrodzie. Po kolacji odwiózł ją do domu obsypując czułościami. 16 maja 1668 r. pojechał do domu aktorki, lecz jej nie zastał, więc skorzystał z okazji i obcałował piękną pokojową. Ten epizod również jest godny uwagi; podekscytowany Pepys pragnący obdarzyć panią Knipp czułościami miał pecha nie zastając jej w domu. Mając jednak gotową do spożytkowania, pulsującą energię libida, przeniósł ją na inny, dostępny obiekt, czyli na służącą, która też była nadzwyczajnej urody. Cynizm? Pytanie pozostawię bez odpowiedzi, gdyż najprawdopodobniej buzujące w nim emocje erotyczne przyćmiewały rozsądek i logiczne myślenie. Zauważmy, że Pepys po wielu seksualnych wyczynach żałował swoich postępków, i dość często ślubował, że nie będzie tego czynić. Wyrzuty sumienia nigdy nie opanowywały go przed lub w trakcie pozamałżeńskich miłostek. Jest to pośrednim dowodem na to, że napięcie erotyczne towarzyszące podbojom kobiet oraz oczekiwanie nagrody w postaci otrzymanej rozkoszy zasłaniały mu zdrowy rozsądek i logikę postępowania.

           DOLL LANE (po mężu POWELL)

           Była młodszą siostrą Betty Lane, żoną Rowlanda Powella, marynarza. Miała kram w Westminster Hall, podobnie jak Betty. Samuel Pepys, dogadzając swoim zmysłom, spotykał się także z siostrą Betty, Doll Lane, która mniej mu się podobała (dnia 26 października 1666 r. zanotował, że jest brzydka, ale ma dobre ciało, o czym już nadmieniłem w rozdziale INNE KOBIETY W ŻYCIU PEPYSA). Pewnego popołudnia, 21 października 1666 r., udał się w wiadomym celu do mieszkania Betty, lecz jej nie zastał, spotkał za to Doll, z którą – ku wzajemnemu zadowoleniu – romansował, ale nie doszło do zbliżenia, choć mógł sobie na to pozwolić. Pięć dni później, 26 października 1666 r., w tawernie „Pod Psem” spotkał ją, ale tylko trochę wypili, pogadali i pofiglowali. Właśnie tego dnia dokonał niepochlebnego dla jej urody wpisu w Dzienniku. 14 grudnia 1666 r. spotkał się z nią w tawernie „Pod Dzwonem”, gdzie spędzili godzinę na amorach, po czym udał się do Parlamentu. 1 lutego 1667 z hali straganów zabrał ją do tawerny „Pod Dzwonem”, ale jego pieszczoty były skromne, gdyż mu się trochę opierała, mimo to był usatysfakcjonowany. Pierwszego maja 1667 r. (w tym dniu przypadało ludowe święto wiosny, kiedy strojono girlandami kwiatów gospody oraz studnie i inne źródła wody) Samuel spotkał się w gospodzie „Pod Różą” z Doll, z którą się kochał. 6 lipca 1667 r. Pepys był u Betty w mieszkaniu, dokąd przyszła Doll z panią Cragg (o czym już wspomniałem w rozdziale o Betty). Doll, posłana po wino wróciła zapłakana z butelką;  szlochając opowiedziała jak to holenderski kapitan Vandener z „Reńskiej Winiarni” zaciągnął ją do stajni i chciał ją wziąć siłą, lecz ona się wyrwała wymyślając mu od łotrów i ropuch, i uciekła. Samuel dziwił się jej płaczowi i oburzeniu na Holendra, bo – jak zanotował – „sama dobrze wiedziała, że oddawała się mnie, a czyniłem to z nią sto razy” („when she knows that elle [she] hath suffered me to do any thing with her a hundred Times”).

           Tu trzeba się zastanowić nad dwiema kwestiami; pierwsza – dowiadujemy się jak wiele razy Pepys z nią współżył i druga – jego stosunek do przemocy wobec kobiet. Samuel zdawał się nie rozróżniać sytuacji między zgodą kobiety na współżycie, a zmuszaniem do seksu (nie rozumiał tego, czy lekceważył?). Czyż nie widział różnicy między czynem o znamionach przestępstwa, gdy Holender chciał ją posiąść używając przemocy fizycznej, a stu przypadkami seksu z nią za jej zgodą? Przypuszczam, że tak inteligentny człowiek, jak Pepys, nie przeanalizował głębiej obu tak różnych relacji: Holender – Doll oraz Pepys – Doll, tylko dokonał w Dzienniku zapisu poniżającego kobietę. Nawet biorąc pod uwagę istniejące w owym czasie ogólnie akceptowane nierówne, krzywdzące traktowanie kobiet przez mężczyzn (pojęcie „równouprawnienia kobiet” jeszcze wtedy nie istniało), to jednak Pepys w swojej refleksji zlekceważył, a nawet naruszył kobiecą godność tej panny.

           21 sierpnia 1667 r. spotkał się z obiema siostrami Lane, z którymi trochę poflirtował. W Dzienniku podzielił się uwagą o nieprzyzwoitości Betty Martin, która chce do domu sprowadzić męża po to tylko, żeby miała swobodę obcowania z nim, czego on nie bardzo sobie życzy. Rzuca się tu w oczy podwójna etyka naszego bohatera, który widząc amoralność zachowania kochanki, nie dostrzega własnej. 18 marca 1668 r. spotkał się Doll, z którą udał się do oberży „Pod Psem”, gdzie czynił z nią wszystko, czego sobie życzył, po czym dał jej 20 szylingów, aby sobie coś kupiła, ponieważ w lutym wybrała go na swego „walentyna”. Dnia 19 kwietnia 1669 r. popłynął Tamizą do Westminster do Betty Martin, jednak jej nie zastał, ponieważ wyjechała do męża do Portsmouth, ale zastał Doll Lane, która – po wyjściu za mąż – życzyła sobie, aby teraz nazywać ją panią Powell. Trochę popił z nią i zabawił, po czym  pojechał do­­ domu.

           DEBORA WILLET

           Urodziła się w 1650 r., zmarła w wieku zaledwie 28 lat, w 1678 r. Kształciła się w szkole dla dziewcząt w Bow. Matka miała na imię Elżbieta, ojciec, Robert Willet, był kupcem. W 1670 r. wyszła za mąż za Jeremiasza Wellsa (Jeremiah Wells), absolwenta teologii, któremu Pepys pomógł później zostać kapelanem na statku. Debora była trzecim z siedmiorga dzieci. Została zatrudniona przez Pepysów jako dama do towarzystwa pani domu, z którą np. chodziła do kościoła, czy teatru. W domu Elżbiety i Samuela pojawiła się 30 września 1667 r. robiąc duże wrażenie na gospodarzu, który tego samego dnia w Dzienniku opisał ją jako wdzięczną panienkę, cudną, poważną i dobrze ułożoną. Na marginesie: Pepys nazwał ją maleństwem, więc chyba nie była zbyt wysoka. Służbę w ich domu przestała pełnić 14 listopada 1668 r.

           Gdy 7 października 1667 r. domownicy – Pepysowie, Debora, Will Hewer i Murford – szykowali się do wyjazdu do Brampton po ukryte w posiadłości ojca złoto wywiezione z Londynu podczas wielkiego pożaru, Pepys zauważył, że żona i panna Willet w rannych toaletach wyglądały bardzo przystojnie, ładnie i wielce mu się podobały. Pan domu musiał mieć do Debory duże zaufanie, skoro po kilkunastu dniach od chwili jej zatrudnienia zdradził jej rodzinne sekrety dotyczące złotych monet. Gdy 11 i 12 października wracali ze skarbem, Pepys na czas podróży rozdzielił mieszki ze złotem dając po jednym żonie i Deborze, natomiast pozostałe trzymał sam. Podczas tych kilkunastu dni służby Debory, Samuel darzył ją nadzwyczajną sympatią, skoro zauważyła to żona, która musiała któregoś dnia zwrócić mu na to uwagę; wówczas on obiecał sobie powściągnąć swoją słabość wobec niej, aby nie dawać Elżbiecie okazji do gniewu – świadczy o tym zapis w Dzienniku z 12 października, że żona nie jest już zazdrosna o jego sentyment dla panny Willet. Jak można się domyślić Pepys nie dotrzymał obietnicy; najpierw, gdy łakomym okiem patrzył na postać Debory odnotowując 7 grudnia 1667 r., że będąca w odwiedzinach u Pepysów jej ciotka skonstatowała z zadowoleniem, że piersi dziewczyny nabierają kształtu (wcześniej niepokoiła się, że nie będzie miała biustu); i później 31 marca 1668 r., gdy po kąśliwej uwadze żony z powodu niewprawności spisywania przez Deborę listy rzeczy niezbędnych do wywiezienia na wieś, rozpłakała się; oraz gdy wieczorem – wciąż płacząc – pomagała Pepysowi przy rozbieraniu się przed snem, ten pocieszał ją i obcałowywał. Nazajutrz rano, gdy się ubierał, wezwał ją (co już od jakiegoś czasu czynił), aby rozczesała mu włosy i wyszczotkowała je; przy tej okazji całował ją.

           W niedzielę, 25 października 1668 r., wydarzyło się coś, co prędzej, czy później musiało nastąpić; po kolacji Debora przyszła czesać swojego pana i jak zwykle przy tej okazji ściskał ją i całował, w tym momencie weszła do pokoju Elżbieta, która zauważywszy te czułości oniemiała z gniewu. Samuel próbował to obrócić w żart, lecz nieskutecznie, ponieważ żona ze złości straciła panowanie nad sobą. Wieczorem po położeniu się do małżeńskiego łoża żona nie mogła usnąć, o godzinie drugiej w nocy obudziła Samuela krzycząc i płacząc, że jest rzymską katoliczką (Elżbieta ukrywała ten fakt, który dla męża, anglikanina, był policzkiem); i wciąż mówiła o jego postępku z Deborą. Mocno sfrasowany Pepys przyrzekł żonie miłość i dobre zachowanie. Następnego wieczora sytuacja powtórzyła się; żona ponownie obudziła go o północy wypominając mu obejmowanie i całowanie Debory. Pepys wyparł się całowania i przyrzekł żonie dodatkowo, że nie będzie się nigdy widywał z paniami Pierce i Knipp, a tylko będzie ją wiernie kochał. Drugiego dnia po incydencie z Deborą (27 października) przed pójściem spać, Elżbieta ponownie wpadła w gniew grożąc mu, że ogłosi jego postępek całemu światu. Po pewnym czasie uspokoił ją pięknymi obietnicami. Po wielu niesnaskach i naleganiach żony, 12 listopada Pepys wymówił Deborze pracę i dom. Nazajutrz dał jej, za pośrednictwem Elżbiety, 10 funtów zapłaty za rok i półtora miesiąca, przy czym żałował, że nie mógł uczynić tego osobiście, bo dodałby jej coś jeszcze na drogę. 14 listopada 1668 r. panna Debora Willet opuściła dom. Pepys tęsknił za nią. Zaledwie dwa dni potem, 16 listopada, rozpoczął jej poszukiwania, które następnego dnia zakończył powodzeniem. Odszukawszy dziewczynę wziął ją do kolaski obsypując pocałunkami. Na pożegnanie wręczył jej 20 szylingów mówiąc, aby zawsze informowała go o swoim miejscu pobytu zostawiając zapieczętowany list u jego zaufanego księgarza w Giełdzie. Jednakże 19 listopada, gdy Samuel był szczęśliwy z powodu spotkania z panną Willet, żona coś przeczuwając zaczęła go wyzywać od najfałszywszych łotrów o zgniłym sercu; i gdy go tak zasypywała niewybrednymi słowami, Samuel nie wytrzymał napięcia, i płacząc całe popołudnie, przyznał się do spotkania z dziewczyną. Elżbieta w końcu zgodziła się uwierzyć w jego skruchę i poprawę pod warunkiem złożenia przysięgi na prawicę oraz że nigdy nie spotka się z Deborą, a także z paniami Pierce i Knipp. Ponadto przymusiła go biciem i targaniem za włosy, do napisania oświadczenia, że nienawidzi Debory i uważa ją za ladacznicę. List ten Samuel wręczył Willowi Hewerowi, zaufanemu słudze, aby dostarczył go pannie Willet. Nazajutrz żona oświadczyła Samuelowi, że z powodu braku zaufania do niego oraz jako warunek pojednania, Will ma wszędzie z nim chodzić, gdy ona nie będzie mogła mu towarzyszyć. 5 grudnia 1668 r. Pepys zanotował znamienną myśl, że kocha Deborę, choć nie wyraził tego wprost: „…nie dam się przychwycić na tym, że kocham się w innej, niż moja żona kobiecie” („…being now in every other thing as to my mind most happy, and may still be so but for my own fault, if I be catched loving any body but my wife again”); zdanie to zapisał po tym, gdy żona rankiem tego dnia powiedziała mu, że śniła mu się Debora, bo ruszał się we śnie inaczej, niż zazwyczaj. Być może śniła mu się, lecz nie był tego pewien, natomiast był pewien, że ostatnio po przebudzeniu się nieustannie myślał o niej wbrew własnej woli i na przekór rozsądkowi. Czy ów zapisek należy traktować jako dowód miłości do Debory Willet, czy też można go złożyć na karb chwilowego zakochania się w młodszej o 17 lat dziewczynie? Raczej to drugie.

           13 kwietnia 1669 r. Pepys na dziedzińcu Witehall zauważył przypadkowo Deborę. Nie mogąc się powstrzymać przed spotkaniem z nią, odesłał Willa w jakiejś sprawie do pana Wrena, a sam pobiegłszy za nią otrzymał od niej adres jej zamieszkania i umówił się z nią na randez vous. 15 kwietnia spotkali się w piwiarni (choć przed spotkaniem opierała mu się). Podczas rozmowy całował ją i dotykał piersi. Po randce dał jej 20 szylingów i umówili się na  poniedziałek (19 kwietnia) w Westminster Hall, lecz na to spotkanie nie przyszła. Czwartego maja, gdy żona udała się do swojej matki do Deptford, Pepys pojechał do Debory, lecz nie zastał jej, ponieważ wyjechała do Greenwich. Ostatni raz o pannie Willet wspomniał 31 maja 1669 r., kiedy po raz ostatni dokonał wpisu w Dzienniku, że jego miłość do niej rozwija się.

           PODSUMOWANIE

Samuel Pepys jest wybitną postacią XVII wieku; dzięki swojej mądrości i talentowi organizacyjnemu wyciągnął z kryzysu Marynarkę Wojenną, którą wcześniej toczyła korupcja i fatalne zarządzanie. Od chwili kiedy zaczął pracować w urzędzie marynarki do dnia, w którym odszedł ze służby, przyczynił się do podwojenia siły Royal Navy pod względem ilości okrętów, ich tonażu oraz ilości dział, dzięki czemu Anglia stawała się światową potęgą morską.

            Z drugiej strony czytając Dziennik widzimy, jak pod lupą, jego prywatne życie, które jest niczym kręta i utajona droga pośród wielu różnorodnych sytuacji i zdarzeń. Dla świata Samuel Pepys jawi się jako porządny i szanowany człowiek, jako głowa rodziny zapewniająca jej dość wysoki status społeczny, dobry poziom codziennego egzystowania, jako mąż dbający o dom, żonę i służbę oraz jako wierny wyznawca religii anglikańskiej. Lecz za tą piękną fasadą kryje się jego druga strona natury; jest człowiekiem prowadzącym podwójne życie uczuciowe i erotyczne, mężem oszukującym współmałżonkę, nie potrafiącym pohamować pożądliwości cielesnych, stale łamiącym swoje śluby i przyrzeczenia poprawy (w dziedzinie seksu, uczęszczania do teatru, czy wstrzemięźliwości od niektórych posiłków i napojów podczas postu). Owszem często chodzi do kościoła, ale nie po to, by nabożnie uczestniczyć w nabożeństwach – choć trzeba przyznać, że uważnie słucha kazań, lecz bardziej z powodów intelektualnych, niż religijnych – ale po to, aby rozglądać się za pięknymi damami i pannami, a nawet ich dotykać wbrew ich woli.  

           Z dzisiejszego punktu widzenia Pepys był seksoholikiem. Był uzależniony od pięknych kobiet, mówiąc wprost: od seksu. Na jego punkcie miał obsesję, z czego sam zdawał sobie sprawę notując na przykład 6 września 1664 r., że niewola kobiecego piękna ma dla niego większą wartość od wszystkiego („but she is so pretty, that, God forgive me! I could not think it too much – which is a strange slavery that I stand in to beauty, that I value nothing near it”). Często traktował kobiety – obiekty swoich pragnień i pożądań – przedmiotowo, tworzył z nimi wypaczone relacje, które wpływały na jego nastrój i stymulowały libido. Jego utajone życie oddziaływało na życie oficjalne. Z powodu podwójnej gry i duchowego zapętlenia ciągle doznawał wyrzutów sumienia. Seks był dla niego jedną z podstawowych potrzeb, którą łatwiej spełniał dzięki swojej pozycji społecznej, obiecując kochankom poprawę sytuacji zawodowej ich mężom. Swój nieposkromiony apetyt erotyczny zaspakajał przeważnie z kobietami z niższych warstw społecznych, ponieważ – gdy jego jurność buzowała – dogodniej mu było to czynić. Swój przymus seksualny realizował także z przypadkowymi kobietami, co dowodzi, że uzależnienie go zaślepiało; bo gdy pożądanie opanowało jego myśli, wówczas czyny często wymykały mu się spod kontroli zdrowego rozsądku. Zdarzało się też, że bywał perwersyjny. Geofrey Pimm w cytowanej już książce Ciemna strona Samuela Pepysa[11], twierdzi, że według współczesnych standardów był przestępcą seksualnym. Zaś w okresie prowadzenia Dziennika, czyli w ciągu ponad dziewięciu lat, miał spotkania seksualne – jak wyliczył G. Pimm – z około pięćdziesięcioma kobietami, nie licząc żony. W niniejszym opracowaniu wymieniłem trzy tuziny kobiet, z którymi nasz bohater miał kontakty erotyczne (pocałunki, pieszczoty, współżycie).

           Po zapoznaniu się z wieloma niepodważalnymi osiągnięciami Samuela Pepysa, a z drugiej strony z jego zachowaniem wobec żony i innych kobiet, rysuje się obraz człowieka – powtórzę – o podwójnym życiu; jawnym i ukrytym, człowieka mającego dwa przeciwstawne oblicza, jakby miał dwie osobowości: jasną i ciemną, niczym bohater noweli Roberta Louisa Stevensonadoktor Jekyll i pan Hyde[12], postać posiadająca cechy podwójnej osobowości. Pepys swoim życiem przypomina także wybitne jednostki opisane przez Paula Johnsona w książce Intelektualiści[13]. Ludzie ci głoszą zasady obowiązującej moralności, zaś w życiu prywatnym naruszają te zasady; charakteryzują się zaburzeniami osobowości, co implikuje ich patologiczne zachowania (bohaterami książki Paula Johnsona są m.in.: Jean-Jacques Rousseau, Percy B. Shelley, Karol Marx, Henryka Ibsen, Lew Tołstoj, Ernest Hemingway,  Bertrand Russell, Jean-Paul Sartre i Edmund Wilson).

           Osobowość o takich cechach wpisuje się w zjawisko dezintegracji pozytywnej, którą sformułował psycholog i psychiatra prof. Kazimierz Dąbrowski[14]. Dowiódł on, że zaburzenia psychiczne działają także na jednostki pozytywnie i prorozwojowo. Dezintegracja pozytywna stanowi siłę sprawczą postępowania wielu wybitnych ludzi, którzy mają częstokroć cechy podwójnej osobowości charakteryzującej się antagonizmem między postępowaniem, a głoszonymi ideami, między wolą poprawy a wewnętrznym zniewoleniem (np. od uzależnienia), między mroczną prywatnością, a oficjalnym życiem postrzeganym przez otoczenie społeczne jako szlachetne i dobre. Te wyjątkowe postaci powszechnie uważane są jako wspaniałe za życia, lecz po śmierci wychodzą na jaw ich ciemne strony życia prywatnego. Dezintegracja pozytywna istniała u wielu utalentowanych ludzi od zawsze, niezależnie od zmieniających się epok, stosunków międzyludzkich, natury ludzkiej, zwyczajów i obyczajów, choć została rozpoznana i opisana dopiero w latach 60. XX wieku przez wspomnianego polskiego uczonego.

           Tę podwójność u Pepysa dostrzegli autorzy pełnej transkrypcji jego Dziennika Robert Latham i William Matthews: „Czytając Dziennik odnosi się wrażenie, jakby był pisany przez alter ego autora, przez innego człowieka, który patrzył ze zrozumieniem, a raczej z dystansem na zachowania i motywy swojego „pierwszego ja”. Taka forma diariusza nadała mu swoisty dualizm”[15].

           I taki właśnie był Samuel Pepys. Dopiero po odszyfrowaniu Dziennika i publikacji wyszły na jaw jego mroczne sprawy prywatnego żywota. Jego seksualna sfera życia wykazywała objawy zaburzeń i wpływała na całe życie, które z pewnością nie mieściło się w pojęciu zdrowia określanego współcześnie jako stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu. Rzecz jasna nie można przykładać współczesnej miary do XVII-wiecznych realiów. Ale nawet w ówczesnych czasach jego rozdwojone życie (choć podejmował próby wewnętrznego uporządkowania, bowiem zdawał sobie sprawę z tego, jaki jest, a jaki powinien być) oraz labilna sfera emocjonalna dowodzą, że był dotknięty syndromem dezintegracji pozytywnej.

Franciszek Czekierda


Literatura

Bradford, Gamaliel, The Soul of Samuel Pepys, Houghton Mifflin Company, Boston 1924.

de la Bedoyere, Guy, Particular Friends: The Correspondence of Samuel Pepys and John Evelyn; The Boydell Press, Woodbridge 1997; (Szczególni przyjaciele: Korespondencja Samuela Pepysa i Johna Evelyn).

The Diary of the Samuel Pepys, a new a complete transcription edited by Robert Latham and Matthews William, University of California Press, Berkeley and Los Angeles, 1983; (Dziennik Samuela Pepysa, nowa pełna transkrypcja).

Dziennik Samuela Pepysa, https://en.wikisource.org/wiki/Diary_of_Samuel_Pepys.

Dziennik Samuela Pepysa, wybór, przekład i przypisy Marii Dąbrowskiej, t. I i II, Warszawa, 1954.

Johnson, Paul, Intellectuals, Harper and Rowe Publishers, 1988; (Intelektualiści, Zysk i S-ka, 1994).

Kicińska, Dorota, Życie prywatne Samuela Pepysa, przedstawiciela angielskiej elity intelektualnej drugiej połowy XVII wieku, Vade Nobiscum, Vol. VI „Kultura elit w epoce nowożytnej”, Uniwersytet Łódzki, Łódź 2013.

Krawczyk, Antoni, Lektury Samuela Pepysa, Echa Przeszłości II, Lublin, 2001.

Letters and the second diary of Samuel Pepys, with an Introduction by R.G. Howarth, JM Dent and Sons; EP Dutton & Co; 1932; (Listy i drugi Dziennik Samuela Pepysa).

Ollard, Richard, Pepys: A Biography. London 1974; (Pepys: biografia).

Pimm, Geoffrey, The Dark Side of Samuel Pepys, Penn & Sword Books Ltd., Barnsley 2017; (Ciemna strona Samuela Pepysa).

Robson, Tanner Joseph, Mr Pepys, An Introduction to the Diary, 1925; (Pan Pepys, Wstęp do Dziennika).


[1] The Soul of Samuel Pepys, Gamaliel Bradford, Houghton Mifflin Company, Boston 1924; (Dusza Samuela Pepysa).

[2] Mr Pepys, An Introduction to the Diary, Joseph Robson Tanner, 1925; (Pan Pepys, wstęp do Dziennika).  

[3] Od autorki przekładu, wstęp do Dziennika Samuela Pepysa, wybór, przekład i przypisy Marii Dąbrowskiej, t. I i II, Warszawa, 1954.

[4] Dziennik Samuela Pepysa, wybór, przekład i przypisy Marii Dąbrowskiej, t. I i II, Warszawa, 1954.

[5] Pepys: A Biography, Ollard Richard, Hodder and Stoughton, London 1974; (Pepys: biografia).

[6] Letters and the second diary of Samuel Pepys, with an Introduction by R.G. Howarth, JM Dent and Sons; EP Dutton & Co; 1932; (Listy i drugi Dziennik Samuela Pepysa).

[7]  Particular Friends: The Correspondence of Samuel Pepys and John Evelyn, Guy de la Bedoyere. The Boydell Press, Woodbridge 1997; (Szczególni przyjaciele: Korespondencja Samuela Pepysa i Johna Evelyn).

[8] Pimm Geoffrey, The Dark Side of Samuel Pepys, Penn & Sword Books Ltd., Barnsley 2017 (Ciemna strona Samuela Pepysa).

[9] Georges Vigarello w książce Histoire du viol XVIe – XXe siècle dowodzi, że gwałt w dawnych wiekach nie był traktowany poważnie. Mężczyźni zmuszający siłą kobiety do obcowania płciowego nie czuli zażenowania, gdy o tym później mówili. W zdecydowanej większości przypadków gwałty nie były zgłaszane, co było spowodowane przekonaniem, że zgwałcona kobieta została okryta hańbą. W jej interesie było milczenie, a nie dochodzenie sprawiedliwości. Jeśli sprawa trafiła do sądu, bardzo często sędziowie byli wyrozumiali wobec gwałcicieli. (Polskie wydanie: Historia gwałtu od XVI do XX wieku, VigarelloGeorges, Wydawnictwo Aletheia, 2010)

[10] Op. cit.

[11] Op. cit.

[12] Niezwykły przypadek doktora Jekyll’a i pana Hyde’a, wydawnictwo MG 2008, (The Strange Case of Dr. Jekyll and Mr. Hyde, 1886).

[13] Johnson Paul, Intellectuals,1988; Intelektualiści polskie wydanie 1994.

[14] O dezintegracji pozytywnej, Warszawa,1964; Głównie dzięki teorii dezintegracji pozytywnej dwumiesięcznik amerykański Psychology Today w listopadzie 1967 umieścił Kazimierza Dąbrowskiego na liście najwybitniejszych psychologów i psychiatrów w historii nauki.

[15] The Diary of the Samuel Pepys, Vol. 9, 1668-1669, Robert Latham and Matthews William, University of California Press, Berkeley and Los Angeles, 1976.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko