Waldemar Jagliński – wiersze

1
604
Ryszard Tomczyk


       CZTERY

czerwone melancholie
bywają siostrami jesieni
fioletowe cienie
zasnuwają lutowe myśli
główki stokrotek
sięgają anielskich skrzydeł
złociste uśmiechy
pozwalają dotknąć nieba

                                                       NATURA –   2017


CZASEM

dzieci gwiazd których godność
ochlapana błotem
dzieło Nieba rzucone
na pożarcie Ziemi –
czasem błyśnie nadzieja
że może gdzieś potem
Raj otworzy swe wrota
a my – między swymi
co odeszli tak nagle
albo ze starości –
żyć będziemy szczęśliwie
cokolwiek to znaczy

                                                  NATURA  – 2014.


      BEZ TYTUŁU

w małej kropli refleksji
nad srebrną zmarszczką Księżyca
w kwietnym powiewie maja
gdy baśnie nad łąkami
nie ma twardego rachunku dnia
fortecy ścian i smutku z rozsądku
wilczych stad dookoła

w małej kropli refleksji
nad srebrną zmarszczką Księżyca
uśmiech zgody
jest naprawdę szczery

                                                            NATURA  – 2015 – 2018.


  STARE PRAWDY

stare prawdy – silniejszy
słabszego oplata
w genotypie Kaina
żyje władca świata
i niestraszny Abaddon
gdy mamona niesie
i pozwala odrzucić
starą prawdę – jesień

                                                      NATURA – 2014 – 2018


     PRÓBA

życie pluje lodem
wciąż więc  próbujesz
podać komuś ów kubek wody
aby przeprawić się na drugą stronę ŚWIATŁA
gdzie zamiast fleszy i eterycznych przyjaciół  
są uśmiechy snów i szepczące jabłonie –
niedorzeczność dla sensualistów  

                                                             HORYZONTY – 2014.


TRZY

nasza wiara –
stokrotka na skale
nasza nadzieja –
może coś z George Wattsa
nasza miłość –
kaczątko Andersena

                                                    NATURA  –  2015 – 2018  


        BEZ TYTUŁU

nosisz wciąż baszty i kule świata
gdy akompaniament skrzypiących ramion
ginie w łopocie dumnych sztandarów

za nieuchronnością mchu i rdzy
ważniejszy jest majestat piaskowych bram

na wąskich i na szerokich drogach
nie dostrzegasz jeszcze cichego drgania swoich dni –
rozdmuchujesz tylko chmury rudych liści

                                                                          NATURA  – listopad 2018.


BEZ TYTUŁU

gdzieś głębiej –
poza szablonem ciała
lakierowanym modą
albo zwyczajami –
żyje wciąż stary sen

inskrypcja dłuższa
niż wdech i wydech
która wnika
w serca kamieni

to nie musi być wiersz
unoszący w ramiona
naszego Panteonu

wystarczy macewa  
co mówi jak biedronka
księdza Jana
                                                                NATURA – 2018


    BEZ TYTUŁU

wiatr we włosach róż
niesie nowe uśmiechy
ale świat krząta się wokół siebie –
zwiewność powyższego obrazka
interesuje tylko dzieci i ptaki

kilka wersów maja pod srebrem gwiazd
opiewają wonne korony drzew
a świat pędzi i dniem i nocą –
do głosu sadów i łąk
dołącza tylko mowa świerszczy

                                                            NATURA –  2018


     BEZ TYTUŁU

krótka retrospekcja –
grasz w piłkę i w klasy
lipa się uśmiecha
w sukience lipcowej
kusi las majowy
srebrne gwiazd szeptanie

wszystko jest przed tobą –
oceany marzeń
czas jak sen największy

wszystko jest możliwe –
nim otworzysz oczy
ze snu dziś wyrwany
nowym dnia taranem

                                                    NATURA – 2017                          


    BEZ TYTUŁU

Światło spoza czasu
może dotrzeć przez słowo
co wypływa z udręczenia

Światło spoza czasu
mówi uniwersalnym językiem
jest  podobne do jaśniejszej gwiazdy
która wytycza odwieczne szlaki

Światło spoza czasu
ozłociło fundamenty Kościoła
spoczęło na wargach Piotra  
i nie było wtedy reperkusją
młodego wina

                                                           HORYZONTY – 2017

 
    BEZ TYTUŁU

jeśli więc bogiem Człowiek  –
Adam na zawsze umiera
a żyje Duch Ludzkości
pamięć genetyczna

jeden przedwieczny
Wszechświat

rozmyte imiona

                                                           NATURA – 2018  


         BEZ TYTUŁU

chodzę wciąż po czaszkach neandertalczyków
po pierwszych nagrobnych kwiatach
skropionych łzami spod szczeciny

chodzę wciąż po ziemi  twórcy koła
po spalonych zwojach Mezopotamii
skropionych łzami Azji

chodzę wciąż po ziemi Mojżesza
po jego wierze i niewierze
skropionych łzami Ziemi Obiecanej

chodzę wciąż po  ziemi Wernera von Brauna
po jego upadkach  i wzlotach
skropionych łzami gwiazd

                                                                HORYZONTY –  2018


BEZ TYTUŁU

Kto kiedyś spocznie
powyżej świata gwiazd
na świetlistych skrzydłach
posłańców Słowa?
Kto już nie będzie pytał
o codzienny deszcz
albo o pustynię słońca?
Kto ujrzy Prawdę
z obu stron?

                                                     HORYZONTY – 2018


BEZ TYTUŁU

Lubię patrzeć
na mądrość kota –
wykorzystuje on
każdą ciszę
aby snem oszukać
całą smutną prawdę

                                                   NATURA – 2017

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Dziękuję serdecznie za uznanie moich wierszy godnymi publikacji pośród tak znakomitych twórców. Pozdrawiam wszystkich pisarzy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko