Katarzyna Boruń-Jagodzińska – (Trzy wiersze nie zza biurka)

0
117
Filip Wrocławski

Zbieranie ziół

Wykopuję korzenie
Bez litości. Żelazem i palcami.
Rozrywam, rozdzielam
Wykrojony sześcian łąki.
Wyrywam nieudolnie
Wyławiam okaz, a rozdartą resztę
wpycham w otwartą gębę gleby,
jeśli teren podmokły, już nabiegłą sokiem ziemi.
Chwyta wszystko, nie wypluwa,
Łąka zabliźnia się szybko.
Po byle deszczu zarośnie.
I po krzyku.

Schną pod belką niestraszni wisielcy.
„Pozyskane trofea”
Nie wypchane, nie na smutno,
Niespożyte, wciąż wonne
w zezwierzęceniu
porastają sierścią pajęczyn.

Na stos kamieni

Po co w strumieniu ktoś ustawił kamienie?
Wieża Babel na miarę
sił
i zdolności
do języków.

Wieża bez spoiwa, bez belek i jednego gwoździa.
Ten jeden gwóźdź
wbito wcześniej
do trumny,
do rąk i stóp.

Cudownie co dzień się rozmnaża.
Gwoździ jak goździków w kolonialnym sklepie!
Każdemu.
Byle bolało.

Przykładamy mokre kamienie.
Jeszcze nam przyłożą.
Gorące.
Drogo zapłacimy.
Choć Słońce samo grzeje.
Choć przecież same rosną.
Kamienie.

Plaster
 
“Nie na miód, na świece” (cytat  Konopnicka?)

Plaster na rany
plaster z miodem
przylgnie
słodko
łagodnie

za jego sprawą tym mocniej
przywrze ogień
zaboli
na wieki.

Nie winien miód
nie winien wosk

pszczoły święte
żądląc
bronią
całosiępalą.

Spijają
spijamy.

Kleją
klecą
budują
sycą.

Nie czują-c żaru
nie widzą-c ognia
nie pragną-c płomienia
pracują
na świecę.

Im plaster –
nam pamięć
przynależy
przylega
mocno.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko