Strona główna Rok 2026 Nr 613 Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

0
47

26 maja 2026

Toskania. Od marzenia do Gioviano…

C:\Users\WACAW~1\AppData\Local\Temp\{2A5A5B37-12AC-49BF-AAAD-4DDAFB246423}.tmp

Godzina przed snem, do północy. Obudziłem się o piątej, trochę mniej niż godzina. I jeszcze kilkadziesiąt minut w ciągu dnia. Lektura błyskawiczna. Z rozbawieniem, z furą informacji, z innym spojrzeniem…

Nie mam potrzeby wyjeżdżania z Polski, zwłaszcza na stałe. Raczej wręcz odwrotnie. Ale staram się rozumieć tych, którzy w pogodni za słońcem, za inną kulturą, tradycją, innym kontaktem z ludźmi, szukają swego miejsca na południu Europy.

Rozpoczyna się jednak nie od starego kontynentu, a od Maroka. To tam tata autora miał dostać pracę. Nie dostał, nie znał francuskiego. Ale w sześcioletnim Leszku zakiełkowało marzenie. Dziecięce marzenia rzadko mają swoja kontynuację w dorosłości. W tym przypadku jednak myśl o zamieszkaniu tam, gdzie ciepło zagościła w nim na dobre. Utwierdzał się w tym lekturami, choćby Durellem (ale i dziesiątkami innych pozycji). Przeprowadzka, czy też wyprowadzka to jednak, prócz przygody, twarda rzeczywistość. A mówiąc wprost: pieniądze. Nikt ci przecież nie podaruje domu za darmo.

Talko miał pieniądze, a w zasadzie miał je potencjalnie. Miał bowiem dom w lesie w pobliżu Warszawy. I obliczył, że wystarczy.

Zaczął od Francji. Dom z agroturystyką! Rewelacja. Marzenia się spełniają! „Stuknąłem delikatnie podeszwą w podłogę, a stopa zapadła się po kostkę.” No i piwnica, w której stała woda. Noooo, nie, nie tym razem.

Od domu do domu. Kolejny był idealny. Cena? Niecałe dwa miliony. Trzy razy więcej niż miał, miał mieć, Talko. A kredyt? Facet po pięćdziesiątce, na trzydzieści lat, bez stałego zatrudnienia? Bez szans

Potem była Kreta. Mikroskopijny dom bez ogrzewania. A w zimie? W zimie jest zimno. Żona autora zadała logiczne pytanie: „I co wtedy robicie?” Dostała równie logiczną odpowiedź: „Ciepło się ubieramy.”

No i przyszły Włochy. Setki, tysiące, dziesiątki tysięcy ofert. Włochy w wielu rejonach się wyludniają. Pierwsze pytanie: chcesz mieszkać na stałe czy kilka miesięcy w roku? Na stałe. Dom z ogródkiem, wśród ludzi. Ofert robi się mniej, choć wciąż jest ich sporo. Ale, ale. Zacznij od ściągnięcia dwóch aplikacji: Idealisty i Immobiliare.

A gdyby dom, w którym można prowadzić bed and breakfast? „Zdjęcia nie pokazywały otoczenia domu. Z jednej strony dymiły dwa kominy fabryki, z drugiej straszyły niezidentyfikowane ruiny pokryte graffiti i upstrzone śmieciami oraz wrakiem samochodu.”

Agent, jak agent: dym nie jest toksyczny…

Dom? Tak w ogłoszeniu. Ale… przecież to może być pół domu z osobnym wejściem…

Dom z ogrodem? Ale przecież nikt nie mówił, że ten ogród musi być wokół domu. Może być w całkiem innym miejscu…

Może też być pan Michele. No taki pan, który pomoże, przypilnuje… Sama wygoda.. Jakby to powiedzieć, pan Michele ma tu dożywocie…

Sprzedającą może być matka. Jest drobny szkopuł. Współwłaścicielem, ledwie dwudziestu pięciu procent, jest syn. Ona chce sprzedać, on nie. Chętnie się wyprowadzi jeśli kupi mu się apartament. Taki drobiazg.

No, dobrze. Talko z żoną mieli takich przygód dziesiątki, ale znaleźli to, o czym marzyli. W Toskanii! Miejscowość o ślicznej nazwie: Gioviano. Kiedyś był to zamek obronny. „Przez naszą miejscowość biegła jedna ulica wybrukowana starymi kamieniami. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że będę wciągał po niej pralkę, klnąc na czym świat stoi, bo przecież nie myśli się o takich przyziemnych sprawach, spełniając marzenie życia.”

Agentka zapytała czy ma codice fiscale. Nie wiecie co to? Ja też nie wiedziałem. Ale jeśli chcecie mieć dom we Włoszech, musicie mieć. Więc lepiej sprawdźcie. Potrzebny będzie też geometra. To ktoś z inną niż w Polsce pracą. Nieodzowny!

Talko pieniądze miał. A w zasadzie miał mieć. „Nie miałem pojęcia, że sprzedanie domu pod Warszawą będzie znacznie trudniejsze niż kupienie domu w Toskanii.”

Ta część opowieści jest równie ciekawa. No bo… okazało się, że sprzedawał śmierć. Tak twierdził pierwszy potencjalny nabywca: 378 metrów do wieży przekaźnikowej telefonii komórkowej… Potem był Biznesmen (dom za ziemię w Kostaryce), Kaznodzieja, Dyrektor, Aktor, Programista, Miłośnik Natury… Zegar tykał, włoska agentka dzwoniła.

Sprzedane. W międzyczasie kurs euro miał wahnięcia. Mogło być za mało. Ostatniego dnia… ulga… Wystarczyło.

Ta opowieść jest w wielu miejscach zabawna. Szczegół dobrze opowiedziany potrafi rozbawić. Zwłaszcza, gdy realizacja planu się powiedzie. W świecie realnym pewnie powoduje mocne zaciskanie zębów.

Czy książka Leszka Talki jest instruktażem, jak kupować dom we Włoszech. Tak, w jakiejś mierze tak. Ale przede wszystkim to kawałek świetnej literatury.

No i niech mu się tam, w tym Gioviano dobrze mieszka!

Leszek Talko – Jak zamieszkać w Toskanii, Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2026, str. 142.

Poprzedni artykułLudmiła Janusewicz – O „burzy” wokół wypowiedzi Olgi Tokarczuk o Al
Następny artykułMarek Jastrząb – Słowa, jakimi piszemy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko