Kiedy byłem młodym człowiekiem, zaczytywałem się w trylogii Henryka Sienkiewicza, w skład której wchodziły: Ogniem i mieczem, Potop i Pan Wołodyjowski. Słowo „trylogia” długo kojarzyło mi się właśnie z tym cyklem. Zauważyłem również, że wiele osób z mojego pokolenia ma takie same skojarzenia. Pora jednak dojrzeć i spostrzec, że na rynku księgarskim pojawiły się również inne trylogie. Nie wspominam o seriach, które obejmują jeszcze więcej powieści. Dlatego chciałbym zaprezentować dwie trylogie, które zostały wydane w ostatnim czasie.
Pierwsza z nich to saga zatytułowana Opowieści Żmudzi, której autorką jest Magdalena Kawka. Wymieńmy tytuły książek, które składają się na tę trylogię: Tam gdzie gaśnie świt, Płomień i mrok oraz Las Przeznaczenia. Za ich sprawą przenosimy się do przełomu XIV i XV wieku.
W lipcu 1399 roku, na dworze królewskim w Krakowie, zmarła królowa Jadwiga Andegaweńska. Jej ulubiona dwórka, Sonka, straciła swoją opiekunkę, która pozwalała jej na dosyć swobodne życie; dzięki temu mogła chodzić swoimi drogami i wymykać się z zamku, by jeździć konno po okolicach. Wówczas król Władysław Jagiełło powiedział jej, skąd pochodzi:
Nosisz zacne nazwisko Korszowska, od włości twego ojca. Pamiętaj, nazywasz się Zofia Korszowska i powinnaś być z tego dumna. Wojsznud przez wiele lat skutecznie bronił swych ziem przed Krzyżakami. Wiele razy namawiał żmudzkich bojarów, by razem przeciwstawili się władzy Zakonu.
Sonka poprosiła króla o możliwość poznania stron, z których pochodzi. Król wyraził zgodę, a przy okazji zapragnął zrealizować swój dalekosiężny plan. Zatem nasza bohaterka, w poszukiwaniu prawdy o swoim pochodzeniu, wyrusza na dziką i tajemniczą Żmudź.
Magdalena Kawka ma wykształcenie socjologiczne, a z zamiłowania jest pisarką. Autorka książek o tematyce obyczajowej i historycznej. Spod jej pióra wyszły m.in.: Alicja w krainie konieczności, Rzeka zimna, W zakątku cmentarza, czyli koniec wieczności, Wyspa z mgły i kamienia, Na jedną noc oraz saga Lwowska odyseja. Współautorka czterotomowego cyklu Kobiety nieidealne i powieści Tuż za rogiem. Kiedy nie pisze, czyta, a gdy nie czyta – redaguje teksty innych autorów.
W tym miejscu nie mogę oprzeć się pewnej refleksji. Otóż, nie jestem zwolennikiem porównań współczesnych Polek i Polaków do wielkich tego świata, którzy przed laty żyli w Polsce lub obecnie mieszkają za granicą. Teraz jednak muszę zrobić wyjątek. Zanim to zrobię, przyznam, że od wczesnej młodości – dzięki mojej Mamie – bardzo lubiłem czytać książki Józefa Ignacego Kraszewskiego. W ślad za autorem krążyłem po opisywanych przez niego puszczach, grodach i siedliskach, fascynując się przygodami jego bohaterów. I oto – dzięki Magdalenie Kawce – trafiłem na sagę, która urzekła mnie niemal tak mocno, jak powieści Kraszewskiego.
Żmudź jest rozdzierana atakami Krzyżaków i wewnętrznymi konfliktami: wielki książę litewski Witold zapisał ją zakonowi, a część tamtejszych rycerzy nie zgadza się z tą decyzją. W tej mrocznej krainie mieszkańcy wciąż modlą się do starych bogów, a żyjące w cieniu góry Prawężycy trzy wiedźmy składają im przebłagalne ofiary. Jedną z tych wiedźm jest Saule.
Sonka zmuszona będzie stawić czoło nie tylko wrogom, ale także własnym lękom. Czy pamięć o przodkach i więź z ziemią wystarczą, by zmierzyć się z potęgą Zakonu? Czy dawne wierzenia staną się sprzymierzeńcem w walce o przyszłość? Czy jej obecność pomoże obudzić w Żmudzinach chęć oporu? Mimo tych wahań, wyrusza, w towarzystwie kupieckiej karawany, w drogę ku swoim rodzinnym stronom. W tym czasie ku zamkowi w Ragnecie zmierza drużyna Krzyżaków, wśród których jest Eryk – nowicjusz zamierzający wstąpić do zakonu. I jedni, i drudzy wpadają w zasadzki w środku puszczy. Okazuje się bowiem, że gęste lasy mogą dać schronienie, ale i grozić niebezpieczeństwem.
Kto jest sprawcą wspomnianych zasadzek? Nie mogę napisać tego, lecz dodam, że losy Sonki, Saule i Eryka tworzą intrygujący splot. Jedne sprawy zostają wyjaśnione, a inne coraz bardziej zacieśniają się. Druga wiedźma, Ugne, trafia do krzyżackiego lochu. Sonka zrobi wszystko, by ją ocalić. Próbuje namówić namiestnika Gaury, Ginwiła, na wymianę za więzionego przez niego Krzyżaka – Wilhelma de Brühla, który niegdyś zamordował jej rodziców. Jednak Ginwił waha się. W grę wchodzą kalkulacje polityczne: lojalność i odwaga mogą nie wystarczyć w świecie, gdzie decyzje zapadają w cieniu zdrady, a zbliżająca się wojna wymaga poświęceń. Tym bardziej, że w niepowołane ręce wpadły, wysłane przez króla do Ginwiła, listy z tajemną treścią. Okazuje się, że wśród Żmudzinów jest zdrajca gotowy do sprzedania wszystkiego i wszystkich. Z kolei wśród Krzyżaków jest ktoś, kto pracuje na ich niekorzyść. Ginwił…
Od dawna wiedział, że ten sprytny zakonnik rozgrywa wszystkich dookoła jak figury na szachownicy. Najwyraźniej usiłował zaszkodzi Krzyżakom na różnych polach.
Na Żmudzi zjawia się osobnik poszukujący Eryka w związku z jego przeszłością. Do tego wszystkiego dochodzi nowy element, zakłócający chłodną równowagę myśli, którą do tej pory kierował się namiestnik Gaury: narasta napięcie między nim a Sonką. Żadne z nich nie chce nazwać tego miłością. Wierzą, że potrafią nad nią zapanować. I oboje się mylą, bo nie wszystko, co ukryte, znika. Niektóre rzeczy tylko czekają na swój czas.
Sonce udaje się uwolnić Ugne z krzyżackich lochów, ale sama została uwięziona. Ginwił próbuje poruszyć niebo i ziemię, by odnaleźć swą podopieczną, choć dla bojarów i kniaziów nie jest to teraz najważniejsze. Wszyscy wokół mówią o nadchodzącej wojnie. Tymczasem uwięziona przez Krzyżaków Sonka zmierza pod strażą do Malborka. Gdy konwój zostaje rozbity w puszczy, dziewczyna trafia w ręce ludzi Medysa i szybko przekonuje się, że ocalenie nie zawsze oznacza wolność. Przetrzymywana w leśnej osadzie stara się zdobyć zaufanie tych, którzy wcześniej widzieli w niej tylko wroga. Okazuje się, że są miejsca, gdzie krzyżują się wszystkie drogi; są ludzie, których los zetknął z wielką krzywdą wyrządzoną przez tego samego człowieka. Zarówno Sonka, jak i Medys oraz Ginwił doznali jej od Wilhelma de Brühl.
Ten Krzyżak z imieniem Marii Panny na ustach musiał pochodzić z samego dna piekieł. Był nie tylko okrutny, ale czerpał z tego prawdziwą przyjemność.
Trzeci tom sagi Opowieści Żmudzi przynosi odpowiedzi na postawione wcześniej pytania. Nie będę pisać, jakie są to odpowiedzi; nie napiszę, jakie były losy poszczególnych bohaterów. Przypomnę jedynie, że rządy Krzyżaków na Żmudzi zakończyły się dzięki powstaniu, wspieranemu przez księcia Witolda. Wprawdzie autorka poszła na skróty i dwa powstania (z 1401 i z 1409 roku) przedstawiła jako jedno, ale takie jest prawo pisarzy. Niezależnie od tego gorąco polecam napisane niezwykle plastycznym, klimatycznym językiem Opowieści Żmudzi Magdaleny Kawki, które są poruszającą historią o miłości, stracie i odwadze, rodzącą się wtedy, gdy nie ma już dokąd uciec.

Magdalena Kawka, Opowieści Żmudzi: tom I – Tam gdzie gaśnie świt; tom II – Płomień i mrok; tom III – Las Przeznaczenia
Redaktor prowadzący: Anna Derengowska
Redakcja: Ewa Witan
Korekta: Maciej Korbasiński
Projekty okładek: Agata Wawryniuk
Zdjęcia na okładkach: © Designed by Freepik, remuhin/Freepik, humedahmad14/Freepik, tohamina/Freepik (tom I); © yuliyafurman, remuhin/Freepik, humedahmad14/Freepik, tohamina/Freepik, muhammad.abdullach/Freepik (tom II); © freepik, remuhin/Freepik, humedahmad14/Freepik, tohamina/Freepik, muhammad.abdullach/Freepik (tom III)
Skład i łamanie: Ewa Wójcik
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2025 i 2026
ISBN: tom I – 978-83-8391-091-8, tom II – 978-83-8391-312-4, tom III – 978-83-8444-010-0
Druga seria prezentowanych książek jest autobiograficznym tryptykiem rodzinnym, w skład którego wchodzą: Hałastra, Tatuś i Lwie Serce. Ich autorką jest Monika Helfer. Wprawdzie od wydania pierwszego tomu minęło nieco czasu, ale warto przeanalizować te książki razem. Zacznijmy więc od Hałastry.
Autorka cofa się do września 1914 roku, czyli wybuchu Wielkiej Wojny, która naznaczyła początek małżeństwa jej dziadków. To ich głównie dotyczy ta historia, utkana z rodzinnych przekazów, domysłów, pytań i wątpliwości. Josef i Maria Moosbruggerowie żyli z siódemką dzieci poza granicą wsi, na samym skraju przysiółka, tam, gdzie ziemia była ugorem.
Mówiono na nich die Bagage, czyli hałastra. Nazwa wzięła się od ciężarów przenoszonych kiedyś na barkach, bo ojciec i dziadek Josefa byli najemnymi tragarzami, czyli ludźmi, którzy nigdzie nie przynależą, nie mają porządnego dachu nad głową, ciągną od zagrody do zagrody, pytają o pracę, a latem znoszą do stodół rolników większe od człowieka bele siana; to był najniższy ze wszystkich zawodów, gorszy nawet od parobka.
W ten oto sposób Hałastra wpisuje się w aktualne trendy, jest bowiem opowieścią o ludziach z marginesu, o najbiedniejszych z biednych, do których reszta społeczności odnosi się z mieszaniną lęku i pogardy. Nie sposób przecenić rolę tłumacza. Arkadiusz Żychliński – jak twierdzi Wydawnictwo Filtry – jest bodaj jedynym, który podjął się w tytule gry z niejednoznacznym niemieckim słowem „die Bagage”. Tłumacze z innych krajów nie czynili takich starań. Wróćmy jednak do treści książki. Stosunek do hałastry komplikuje mieszkańcom wsi uroda Marii Moosbrugger, pożądanej przez wszystkich mężczyzn. Kiedy Josef idzie na wojnę, przedstawiciele płci męskiej (od burmistrza, przez nauczyciela, po proboszcza) czują się w prawie, by rozporządzać ciałem opuszczonej mężatki, choćby tylko w teorii. Helfer w subtelny sposób pokazuje, że piękno w patriarchalnej, tradycyjnej społeczności bynajmniej nie jest darem, lecz przekleństwem, zwłaszcza gdy towarzyszy mu „temperament”.
Najłatwiej byłoby przyporządkować tę prozę do popularnego dziś gatunku autofikcji, ale Monika Helfer tka tu literaturę par excellence, której stawką nie jest zrelacjonowanie osobistego życia, lecz uniwersalna opowieść o człowieczeństwie. „Może było właśnie tak. A może nieco inaczej” – zdaje się mówić Helfer opisująca swoich bohaterów ze współczuciem i taktem, jakich mógłby się od niej uczyć niejeden czuły narrator i niejedna czuła narratorka. Wyjątkowość Hałastry tkwi właśnie w jej tonie, z jednej strony sprawozdawczym i nieuzurpującym sobie prawa do wszechwiedzy o bliźnich, z drugiej wrażliwym na coś, co Arkadiusz Żychliński określił w posłowiu jako mikroemocje.
Monika Helfer jest austriacką pisarką. Opublikowała wiele powieści, opowiadań, sztuk teatralnych i książek dla dzieci. Jednak to właśnie Hałastra przyniosła jej prawdziwy rozgłos: zarówno uznanie krytycznoliterackie, jak i sukces czytelniczy. Otrzymała za nią Literacką Nagrodę Schubarta oraz Literacką Nagrodę Europy Wschodniej Angelus. Z kolei jej powieści Schau mich an, wenn ich mit dir rede (Patrz na mnie, kiedy do ciebie mówię) i Tatuś nominowano w latach 2017 i 2021 do prestiżowej Niemieckiej Nagrody Książkowej. Za swoją twórczość otrzymała m.in. Austriacką Nagrodę Literacką, szwajcarską Nagrodę Miasta Solothurn oraz Nagrodę im. Johanna Petera Hebla.
Głównym bohaterem powieści Tatuś autorka czyni swojego ojca. Cofa się do czasów własnego dzieciństwa i młodości. Josef, mąż Grete, córki pięknej Marii, którą znamy z Hałastry, był człowiekiem o wielu twarzach: czuły tatuś, ale i nieprzystępny patriarcha; bibliofil, ale i książkoholik. To on nauczył przyszłą pisarkę miłości do czytania i wpoił jej uważność na słowa. Z kolejnych dyskretnych przybliżeń wyłania się mężczyzna niespodziewanie barwny i zagadkowy, biedny, ale z szerokim gestem, ciężko doświadczony przez życie, jednak nieprzestający szukać w nim własnego miejsca. Mimo tych przybliżeń autorka stwierdza w końcowej części książki:
Czułam ciarki. Pomyślałam, że nie znam naszego ojca. I to wcale a wcale.
Ileż razy tak właśnie jest? Niby wiemy o naszych bliskich dużo, a w rzeczywistości – poza standardowymi pytaniami – rzadko próbujemy ich poznać, dowiedzieć się, co czują w takiej czy innej sytuacji. Aż nadchodzi moment, gdy jest za późno…
Monika Helfer we właściwy sobie sposób przetasowuje odrębne płaszczyzny czasowe, aby stworzyć gęsty i wielowymiarowy portret pokolenia powojennych rodziców oraz ich dzieci – kontynuując tym samym historię „swojej hałastry”. Tatuś to przejmująco osobista opowieść o raju utraconym, sezonie w piekle i odzyskanym życiu. O radości, jaką można odnaleźć w cieniu katastrofy, gdy nie tracimy z oczu piękna i nie gasimy w sobie czułości. Jeśli taką katastrofą jest czyjaś śmierć, to też chciałbym – jak bohater książki – radośnie umrzeć wśród książek.
Lwie Serce – ostatnia część tryptyku Moniki Helfer – jest przejmującą elegią dla brata, którego życie i śmierć naznaczyły całą rodzinę. Richard – zecer, fantasta i niepoprawny dziwak – żyje tak, jak chce: w towarzystwie wiernego psa Szamasza, dziewczynki Putzi, wołającej na niego „tato”, trzech niezwykłych kobiet i własnych konfabulacji. Jest postacią jedyną w swoim rodzaju: zachwycającą, nieprzeniknioną, barwną, a zarazem niezwykle kruchą.
Richard był dorosłym młodym mężczyzną, ale przez połowę swych dni nie był Richardem, zecerem, tylko kimś innym, kogo akurat dyktowała mu fantazja, żeby przeniósł go w opowieści do nudnej rzeczywistości – albo wyniósł z niej jego samego.
I to właśnie on stoi w centrum najbardziej intymnej i mrocznej części rodzinnej historii. Przyznam, że fascynowała, a jednocześnie denerwowała, mnie jego postawa. Był człowiekiem spolegliwym wobec innych ludzi i wobec przyrody. Można było nabrać przekonania, że zgadza się ze wszystkimi i na wszystko. Na przykład przygarnął kobietą, która miała dziecko i była w ciąży, a kiedy ona odeszła w świat – opiekował się jej dzieckiem (czasem i dwójką dzieci). Dzięki temu zyskał miłość innej kobiety. Czy zyskał wdzięczność matki dziecka? Niestety, nie! W życiu Richarda pojawiła się długa pustka, którą „wypełnił” we właściwy sobie sposób. Sądzę, że wielu z nas przez całe życie uczy się miłości i trudnej sztuki utraty, a mimo tego nie zawsze zdajemy egzamin…
W autobiograficznym tryptyku rodzinnym Monika Helfer zachwyca pięknem subtelnej i rytmicznej prozy, w której spotykają się czułość, ironia i melancholia. Pisząc o swoich przodkach, zachowuje się, jak sprawozdawca z mikroemocjami. Pisząc o ekscentrykach, wśród których był jej brat, nie próbuje ich wyjaśniać – pozwala, by ich tajemnica nas przyciągała i prowokowała do zadawania pytań.

Monika Helfer, Hałastra / Tatuś / Lwie Serce
Przełożył: Arkadiusz Żychliński
Opieka redakcyjna: Dariusz Sośnicki oraz d2d.pl (Lwie Serce)
Redakcja: Dariusz Sośnicki oraz Magdalena Kędzierska-Zaporowska / d2d.pl (Lwie Serce)
Korekty: Agata Górzyńska-Kielak / d2d.pl, Karolina Górniak-Prasnal / d2d.pl oraz Beata Marzec / d2d.pl, Kinga Kosiba / d2d.pl (Lwie Serce)
Projekty okładek: Marta Konarzewska / konarzewska.pl
Projekt typograficzny, skład i redakcja techniczna: Robert Oleś
Wydawca: Wydawnictwo Filtry Sp. z o.o., Warszawa 2023, 2025 i 2026
ISBN: Hałastra – 978-83-966748-9-0, Tatuś – 978-83-68180-40-4, Lwie Serce – 978-83-68180-87-9
Roman Soroczyński
10.05.2026 r., Warszawa – Kraków





