Strona główna Rok 2026 Nr 611 Krzysztof Budziakowski – Fikcja dziecięcej niewinności

Krzysztof Budziakowski – Fikcja dziecięcej niewinności

0
46

Film Władca much w reżyserii Harry’ego Hooka, z udziałem m.in. Balthazara Getty’ego (Ralph), Chrisa Furrha (Jack), Danuela Pipoly’ego (Prosiaczek) i Jamesa Badge’a Dale’a (Simon), stanowi ekranizację słynnej powieści Williama Goldinga, a zarazem jedną z najbardziej niepokojących analiz człowieczeństwa. Wbrew sentymentalnym wyobrażeniom o czystości i niewinności dzieci opowieść ta odsłania brutalną prawdę o kondycji ludzkiej: człowiek od urodzenia nie jest tabula rasa, lecz istotą biologiczną, a przez to egoistyczną, impulsywną, agresywną, a kultura i wychowanie są jedynie cienką warstwą cywilizacyjnej powłoki, która powstrzymuje zalew ciemnych sił natury.

Jean Piaget, badając rozwój dziecka, wskazywał, że naturalny wczesny egoizm dziecięcy jest fazą rozwoju – dziecko nie rozumie, że ktoś może widzieć świat inaczej. To, co później staje się zdolnością do empatii, wczuwania się w sytuację drugiego, dostrzegania cudzego punktu widzenia, na początku życia nie istnieje. Zygmunt Freud, idąc jeszcze dalej, zauważył, że dziecko przejawia popędy i zachowania, które u dorosłego uznano by za złe i perwersyjne. Nie ma więc podstaw, by widzieć w dziecku istotę niewinną. Drzemią w nim te same siły, które później kształtują dorosłego: egoizm, agresja, dążenie do dominacji, a także lęk przed nieznanym.

Film Hooka (a jest to druga adaptacja powieści Goldinga, po tej z 1963 roku stworzonej przez Petera Brooka) odsłania ten proces: stopniowe obnażanie dziecięcej natury, gdy zabraknie ram kultury i autorytetu dorosłych. Katastrofa lotnicza wyrzuca grupę chłopców na bezludną wyspę. Na początku próbują powielić znane im wzorce: wybierają przywódcę, ustalają reguły, dzielą obowiązki. Ralph stara się utrzymać zasady cywilizacyjne: dba o organizację wspólnoty i zapewnienie wszystkim schronienia, a podtrzymywany ogień to znak ratunku. Jack natomiast ulega fascynacji siłą, polowaniem, dzikim instynktem. Rywalizacja między nimi, mimo tak młodego wieku, stopniowo przeradza się w walkę o status „samca alfa”, a cała grupa – pozbawiona opieki i dyscypliny dorosłych – dryfuje ku pierwotnym formom życia plemiennego.

Chłopcy zaczynają organizować zabawy przypominające plemienne obrzędy. Ich tańce wokół ognia, rytmiczne okrzyki, maski z błota i farb roślinnych – wszystko to przywodzi na myśl prymitywne rytuały, w których pierwiastek zabawy łączy się z grozą. Zanikają zasady odpowiedzialności, a ich miejsce zajmuje zbiorowe uniesienie, trans, grupowe poczucie siły, w którym jednostka traci zdolność krytycznego myślenia. To właśnie w takich momentach ujawnia się natura człowieka, którego można łatwo sprowokować do przemocy, jeśli tylko dostanie pretekst i poczuje się częścią grupy.

Kluczowa dla wymowy filmu jest scena, gdy Prosiaczek pyta Ralpha z rozpaczą: „Postępowaliśmy jak dorośli, więc dlaczego nam nie wyszło?”. To pytanie nie jest jedynie naiwnym zdziwieniem, lecz dotyka istoty problemu: cywilizacja, kultura, prawo – to wszystko nie istnieje samo z siebie, jako bezcielesne idee, które można powołać do życia mocą deklaracji. Normy muszą być podtrzymywane przez realną siłę. Ralph i Prosiaczek próbowali postępować racjonalnie, troszczyli się o wszystko to, co odróżnia kulturę od chaosu natury. Ich porażka zaś wynikła z braku wystarczającej siły fizycznej i psychicznej, aby narzucić te reguły reszcie. Cywilizacja wymaga bowiem zarówno reguł, jak i mechanizmów przymusu, które mogą ją ochronić przed anarchią popędów. Kierowani instynktem stadnym chłopcy z łatwością poddali się przywództwu Jacka, który oferował im uwolnienie popędów, ekscytację polowaniem, emocje związane z przelaniem krwi i poczucie mocy. W tej rywalizacji racjonalne argumenty Prosiaczka i moralna postawa Ralpha były bezbronne wobec żywiołu natury. Dlatego nie wszyscy chłopcy byli skłonni „postępować jak dorośli”, wielu się to nie udało – bo dorosłość nawet w świecie ludzi dorosłych też nie polega na samych ideach, lecz na sile struktur, praw i instytucji, które potrafią zmusić jednostkę do ich respektowania. Brak tej siły sprawił, że kultura przegrała z popędem, a rozum został pokonany przez plemienne obrzędy. Władca much to nie tylko tytuł. To symbol – groteskowa odcięta świńska głowa nabita na pal, wokół której unosi się rój much. Znak zrodzony z lęku i wyobraźni chłopców, odwzorowanie ich niejasnych obaw i niekontrolowanych popędów. „Władca much” to w istocie figura szatana, symbol mrocznej siły, która rodzi się we wnętrzu człowieka, gdy znika zewnętrzna kontrola. To lęk, który przekształca się w agresję. To symboliczne centrum wspólnoty, której więzi cementuje przemoc, nie zaś troska. W filmie Hooka wizualizacja „Władcy much” – cuchnąca świńska głowa, która staje się obiektem bałwochwalczego kultu – ukazuje, jak z pierwotnego strachu rodzi się religia plemienna, a z tej plemienności – kolektywny przymus.

Śmierć Simona, gdy chłopcy w amoku dzikich tańców wokół ogniska biorą go za potwora i zakłuwają w rytualnym szale, stanowi punkt zwrotny: ostateczne zwycięstwo zbiorowej ciemności nad jednostkowym światłem.

Freudowska diagnoza, że człowiek od początku nie jest istotą niewinną, tutaj znajduje brutalne potwierdzenie. To nie dorośli wprowadzają dzieci w zło – to dzieci, pozostawione same sobie, odnajdują w sobie jego pokłady. To, co Freud nazywał perwersyjnością dziecięcych popędów, ujawnia się w sposób uderzający: ciekawość, żądza krwi, sadystyczna przyjemność płynąca z upokorzenia słabszych, radość z przynależności do stada – to wszystko istnieje od początku. Kultura i wychowanie, prawa i zakazy – to jedynie mechanizmy, które powstrzymują biologiczne, stadne popędy. Kiedy jednak mechanizmy te zostają zawieszone, wszystko wraca do swego źródła.

Film Hooka, choć niepozbawiony uproszczeń wobec literackiego pierwowzoru, zachowuje fundamentalne przesłanie: nie można wierzyć w mity o „dobrym dziecku”, tak jak nie można naiwnie ufać w naturalną dobroć ludzi. Ralph i Prosiaczek próbują ocalić resztki rozumnego postępowania, ale ich racjonalność okazuje się bezradna wobec szału grupy. W końcu Prosiaczek również zostaje zabity – ginie pod zepchniętym na niego głazem.

Dramat polega na tym, że chłopcy – choć jeszcze niedawno byli uczniami, kadetami, dziećmi z „porządnych” domów – w krótkim czasie stają się wojownikami plemienia, którym włada instynkt. Maski z błota i farby pozwalają im uwolnić się od wstydu, przeobrażają ich twarze w bezosobowe znaki plemienia. Widzimy, jak łatwo cywilizowany, młody człowiek pod wpływem zbiorowego lęku i pragnienia siły staje się częścią stada – nie inaczej niż dorośli, którzy w historii ludzkości wielokrotnie poddawali się zbiorowym namiętnościom wojny, ideologii, rewolucji.

Władca much pozostaje więc przenikliwą diagnozą ludzkiej natury. Nie jest to historia o upadku niewinnych dzieci, lecz raczej odsłonięcie prawdy, że stan niewinności nigdy nie istniał. Dziecko, podobnie jak dorosły, nosi w sobie ciemność. Jedynie wychowanie, kultura, religia i prawo – owe kruche struktury – nie pozwalają jej zatriumfować. Na wyspie zabrakło wszystkiego, co mogłoby ją okiełznać. Została tylko naga, bezlitosna natura.

Władca much

Harry Hook/USA/1990

Poprzedni artykułBohdan Wrocławski – Złoty strzał (dramat w jednym akcie)
Następny artykułZbigniew Kresowaty – O Lidii Sztwiertni rzeźbiarce

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko