Strona główna Rok 2026 Nr 610 Izabella Teresa Kostka – Wywiad z Carlą Abenante

Izabella Teresa Kostka – Wywiad z Carlą Abenante

0
34

Wywiad i przekład z języka włoskiego Izabella Teresa Kostka.

Intervista e traduzione in lingua polacca Izabella Teresa Kostka.

***

Moim dzisiejszym gościem jest prawniczka z wykształcenia, nauczycielka w przedszkolu, pisarka i poetka Carla Abenante, z którą moja droga skrzyżowała się wiele lat temu podczas mego cyklicznego programu kulturalnego „Verseggiando sotto gli astri di Milano”.

1. I.T.K.: Witam Cię Carla, dziękuję za to spotkanie. Obecnie mieszkasz w Neapolu, ale przez dziesięć lat twe życie związane było z Mediolanem, w którym się poznałyśmy. Jaka według Ciebie jest różnica pomiędzy życiem w tych dwóch tak różnych od siebie miastach? Gdzie czujesz się bardziej zrealizowana?

C.A.: Mediolan uważam za swój dom, ponieważ oprócz tego, że mieszkałam tam przez dziesięć lat ze względu na moją pracę nauczycielki, już jako młoda dziewczyna, aby utrzymać się podczas studiów, przyjeżdżałam z południa do tego miasta, by pracować tymczasowo na poczcie i w telekomunikacji. To właśnie wtedy Mediolan odegrał ogromny wpływ na mój rozwój, kształtując także moje spojrzenie na świat. Moje miasto rodzinne to Pompeje, gdzie spędziłam dzieciństwo i młodość, budując tam swoją prawdziwą tożsamość. Neapol zawsze był obecny w moim życiu, tam się urodziłam i zawsze tam bywałam oraz żyłam jego rytmem. Mediolan i Neapol stanowią dla mnie nierozerwalną dychotomię, ponieważ oba miasta dały mi możliwość rozwoju kulturowego i ukształtowały mój charakter oraz moją esencję jako dojrzałej kobiety. Z obydwoma jestem bardzo związana, a Mediolan uważam za moje drugie miasto. Oba oferują bogate środowisko kulturalne: literaturę, teatr, kino, a Mediolan jest również stolicą mody. Różnią się natomiast układem przestrzennym: Neapol ma morze, a Mediolan parki. Codzienne życie także jest inne, zwłaszcza jeśli chodzi o usługi: w Mediolanie wszystko jest łatwiejsze, rzadko stoi się godzinami w kolejce na poczcie czy czeka więcej niż piętnaście minut na metro. W Mediolanie porywa mnie szybkie, dynamiczne, punktualne i uporządkowane życie. W Neapolu wszystko toczy się wolniej, spokojniej, ale prowadzi do tych samych rezultatów. Dobrze żyło mi się w Mediolanie i uwielbiałam jego dynamikę, tak samo jak kocham spokój i cierpliwość Neapolu. Uwielbiam żyć zarówno w Mediolanie, jak i w Neapolu, bo oba miasta są dla mnie domem, pracą i przestrzenią aktywności kulturalnej. Chętnie wróciłabym do życia w Mediolanie, ale moje serce zostawiłabym w Neapolu, szczególnie w teatrze Teatro San Carlo, który dał mi możliwość śpiewania w amatorskim chórze i występowania w foyer, a także w wydawnictwie, które opublikowało moje książki, oraz tam, gdzie uczestniczę w kursie kreatywnego pisania.

2. I.T.K.: Masz za sobą studia prawnicze, a pracujesz w bliskim kontakcie z dziećmi. Czym fascynuje cię praca nauczycielki? Jak według Ciebie można połączyć rozpędzony postęp technologiczny z wychowywaniem „w człowieczeństwie” młodego pokolenia?

C.A.: Moje ścieżki edukacyjne potoczyły się inaczej, niż początkowo planowałam. Marzyłam o liceum plastycznym, a następnie o Akademii Sztuk Pięknych. Od zawsze czułam się artystką i już jako dziecko pisałam wiersze i opowiadania oraz prowadziłam swój sekretny pamiętnik. Moja wymarzona droga jednak się zmieniła i ostatecznie zostałam nauczycielką w przedszkolu. To zawód, który bardzo kocham przede wszystkim dlatego, że jest to etap, na którym można nauczyć dzieci kochać szkołę i naukę. To moment przekazywania pierwszych podstaw z każdej dziedziny oraz wprowadzania dzieci w życie społeczne, czyniąc je częścią społeczeństwa. Jest to więc kluczowy etap dla ich przyszłego rozwoju. Ponadto pod względem emocjonalnym i relacyjnym jest to najwyższy poziom oddziaływania. Szybki rozwój technologii może współgrać z edukacją, pod warunkiem jej właściwego wykorzystania. Niestety wielu rodziców używa technologii jako substytutu wychowania i opieki. Należy uczyć, że nie wszystko, co znajduje się w internecie, jest prawdziwe i wiarygodne, a wiele informacji to fałszywe treści. Technologia powinna być używana wyłącznie jako wsparcie, a nie jako zastępstwo człowieka. Wartości ludzkie, takie jak uczuciowość, solidarność, wychowanie, moralność czy poczucie przynależności do rodziny i społeczeństwa, powinny istnieć niezależnie od technologii, ponieważ są one wpisane w naturę człowieka. Część z nich jest wrodzona, a część przekazywana przez pierwszą i najważniejszą instytucję wychowawczą, jaką jest rodzina.

3. I.T.K.: Wiem, że ważną rolę w twoim życiu odgrywa sztuka i to w wielu jej odcieniach. Należysz do amatorialnego chóru Teatru San Carlo w Neapolu, jesteś czynną pisarką i poetką, uczęszczałaś na kursy kreatywnego pisania Mogola, Velonà i De Giovanni’ego. Skąd wzięła się ta pasja?

C.A.: To pasja wrodzona, rozwijana przez lata. Starałam się pobudzać i rozwijać mój talent poprzez naukę, uczestnicząc w kursach pisania poetyckiego, kreatywnego i teatralnego. Jeśli chodzi o sam śpiew, to mogę powiedzieć, że zaczęłam już jako dziecko w chórze parafialnym. Miałam też szczęście dorastać w rodzinie pasjonującej się teatrem i kinem, a mój ojciec, jako członek zarządu Ente del Turismo w Neapolu oraz organizator wydarzeń kulturalnych, teatralnych i muzycznych, wprowadził mnie od najmłodszych lat w szeroko pojęte środowisko artystyczno – kulturalne. Nie potrafię oddzielić siebie od różnorodnych form kultury, które są jednocześnie sztuką, czyli od śpiewania, pisania, podróżowania w celu poznawania innych kultur, odwiedzania muzeów czy uczestniczenia w spektaklach teatralnych. W gruncie rzeczy jestem tym, kim jestem, właśnie dzięki moim licznym zainteresowaniom artystyczno – kulturalnym, które poszerzyły moje spojrzenie na życie i świat, a także dzięki doświadczeniom zarówno pozytywnym, jak i negatywnym, które napotkałam na swojej drodze.

4. I.T.K.: Napisałaś dwie powieści „Non sei nella lista / Nie jesteś na liście” oraz „Solo tre mesi / Tylko trzy miesiące” wydane przez Homo Scrivens. Przede wszystkim pierwsza z nich odniosła już duży sukces, zdobywając wiele prestiżowych nagród. Wiem, że porusza wyjątkowo ważny i delikatny problem bulizmu, który jest prawdziwą plagą dzisiejszych czasów. Możesz nam opowiedzieć o tej publikacji?

C.A.: Oczywiście. Około dziesięć lat temu wydarzyło się zdarzenie związane z przemocą rówieśniczą, które mną wstrząsnęło: pewien chłopak został napompowany sprężonym powietrzem przez odbyt przez swoich kolegów, a oni określili to jako żart, a nie akt przemocy. Wtedy obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek napiszę powieść, to jej pierwszym tematem będzie właśnie bullying. Mój pierwszy romans „Non sei nella lista / Nie jesteś na liście” ma jako główny temat przemoc rówieśniczą, a jego głównym bohaterem jest szesnastoletni chłopak prześladowca, który sam jest jednocześnie ofiarą przemocy. Moim zamiarem było przekazanie poprzez moje słowa granicy, po której przekroczeniu żart staje się przemocą. Poprzez losy głównego bohatera, jego przyjaciół, a przede wszystkim dwóch dziewczyn, które staną się jego najlepszymi przyjaciółkami, a być może czymś więcej, a także rodzin i nauczycieli, staram się pobudzić do refleksji wszystkich, niezależnie od wieku, ukazując na kartkach książki fragment współczesnego społeczeństwa.

5. I.T.K.: Jak sądzisz, na czym polega zjawisko bulizmu wśród młodzieży? Wiemy dobrze, że rozwój internetu ułatwił wiele negatywnych działań, które mają na celu prześladowanie i ośmieszanie innych osób. Cyberbulizm potrafi doprowadzić do potężnych, a nawet tragicznych konsekwencji (wzrasta ilość samobójstw wśród dzieci i młodzieży). Twoim zdaniem jak można pomóc młodemu pokoleniu w walce z tym niszczycielskim fenomenem? Jak uwrażliwić na to społeczeństwo?

C.A.: Na ten temat istnieje wiele kampanii uświadamiających, choć dla ofiar wciąż jest to tabu i trudno im o tym mówić. Pomocy potrzebują obie strony zaangażowane w sytuację przemocy rówieśniczej czyli zarówno ofiara, jak i sprawca. Agresor często ukrywa za swoim zachowaniem dużą kruchość i samotność. Uważam, że młodzi ludzie powinni na nowo odkryć prawdziwą wartość przyjaźni i zaufania. Często skarżą się na brak uwagi ze strony rodziców, ale prawda jest taka, że w porównaniu z naszymi pokoleniami dzisiejsi rodzice są aż nadto obecni. Obecni do tego stopnia, że wyręczają swoje dzieci, uniemożliwiając im zdobywanie niezbędnych doświadczeń, także tych związanych z frustracją, które są potrzebne, by dorosnąć i nauczyć się radzić sobie z przeciwnościami losu. Z tym zjawiskiem można walczyć, przywracając młodym ludziom wartości moralne, edukację emocjonalną, skupienie na byciu, a nie na posiadaniu, na skupieniu się na autentyczności zamiast na pozorach, na godności pracy, a nie łatwym zysku. Cyberprzemoc jest „bratem” przemocy rówieśniczej: to akty przemocy psychicznej wobec osób słabszych, powtarzające się w czasie, ale także niebezpieczne wyzwania internetowe. Wynika to z braku świadomej wiedzy na temat korzystania z technologii oraz z braku kontroli rodzicielskiej, podobnie jak brakuje edukacji emocjonalnej. Wielu młodych ludzi, ale także dorosłych, uważa, że staje się kimś ważnym poprzez stosowanie przemocy. Druga powieść „Solo tre mesi / Tylko trzy miesiące” koncentruje się na względności czasu. Rozgrywa się na przestrzeni trzech miesięcy w 1986 i 2023 roku, podczas których główna bohaterka przeżywa różne wydarzenia: doświadcza przemocy psychicznej i fizycznej, miłości, choroby, odkrycia ciała martwego ucznia oraz przyjaźni. Wszystko to zmienia jej drogę życiową i staje się źródłem jej rozwoju jako kobiety, człowieka i profesjonalistki.

6. I.T.K.: Nie jesteś tylko pisarką opowiadań i powieści, ale z dużym powodzeniem poświęcasz się także pisaniu wierszy. Możesz nam o tym opowiedzieć? Która dziedzina literacka jest tobie bliższa: beletrystyka czy poezja? Wiem, że wydałaś także cykl wierszy zatytułowany „Il passo dei miei passi /Rytm moich kroków”.

C.A.: Oba gatunki literackie są mi bliskie i czuję, że do mnie należą. Różnica polega na sposobie pisania. Poezja jest instynktowna, emocjonalna i rodzi się w każdej chwili dnia, jest związana z moim nastrojem i moją wewnętrzną sferą emocjonalną. Powieść natomiast buduję od początkowego pomysłu tj. tworzę podstawy dla postaci i fabuły, a następnie ją rozwijam. Opublikowałam w self-publishingu tomik wierszy „Il passo dei miei passi / Krok mych kroków”, w którym poprzez poezję odtworzyłam całe swoje życie aż do momentu publikacji. Zawiera on wiersze wolne oraz aforyzmy i opowiadam w nim o moich rodzicach, o miastach, które kocham, o moich doświadczeniach: miłości, chorobie, a także innych przeżyciach. Są tam również lżejsze elementy, jak na przykład wiersz poświęcony kawie – napojowi, bez którego nie jestem w stanie rozpocząć dnia.

7. I.T.K.: Twoje dzieła doczekały się dużego uznania, przede wszystkim chciałabym wspomnieć tu o twoim udziale w ważnej witrynie literackiej towarzyszącej sławnemu festiwalowi w Sanremo czyli Casa Sanremo Writers. Byłaś jej gościem aż trzy razy : w 2024, 2025 i 2026 roku. Możesz podzielić się z nami swoimi doświadczeniami? Czym był dla Ciebie udział w tym programie?

C.A.: Udział w Casa Sanremo był dla mnie potwierdzeniem wartości moich prac. Bycie w Sanremo i prezentowanie swoich dzieł w czasie, gdy świętowana jest także kultura muzyczna, było dla mnie zaszczytem, a także okazją do ponownego przeżycia świata, w którym jako dziecko poruszałam się razem z moim ojcem. To było jak powrót do mojego dzieciństwa, gdyż czuję się jak w domu wśród dziennikarzy, prezenterów, piosenkarzy i aktorów.

8. I.T.K.: Twoje opowiadania i wiersze publikujesz nie tylko indywidualnie, ale bierzesz także udział w wielu antologiach kolektywnych. Co myślisz o takich zbiorowych publikacjach? Z doświadczenia wiem, że niektórzy autorzy wolą poświęcać się wydawaniu tomów osobistych, a antologie uważają za niepotrzebne. Jakie jest twoje zdanie na ten temat? To dla Ciebie możliwość konfrontacji z innymi autorami czy może coś innego?

C.A.: Publikowanie z innymi autorami jest z pewnością momentem konfrontacji i dzielenia się sztuką. Publikacja monograficzna oczywiście podkreśla własną tożsamość zawodową jako pisarki/pisarza i poetki/poety, a kontakt z czytelnikiem staje się bardziej bezpośredni, podobnie jak promocja i prezentacje samego dzieła. Osobiście lubię publikować w formie monograficznej, ale mam również pozytywne doświadczenia związane z publikowaniem utworów literackich w ramach twórczości zbiorowej. Publikowałam także wiersze i opowiadania w antologiach z innymi autorami, jednak trudno jest je wspólnie promować lub organizować ich prezentacje.

9. I.T.K.: Jesteś osobą o wielu zainteresowaniach, wśród których znalazła miejsca także twoja działalność na rzecz poetyckich Poetry Slam. Czy nie sądzisz, że taki sposób rywalizacji na żywo jest wyjątkowo stresujący i czasami może spowodować pewnego rodzaju poczucie „niższości” wśród wyeliminowanych przez publiczność uczestników? Ten rodzaj „poetyckich zawodów” nie zawsze promuje samą sztukę słowa, bo koncentruje się raczej na większej „sile przebicia i odwadze scenicznej”. Co o tym myślisz?

C.A.: Zorganizowałam kilka Poetyckich Slamów związanych z ogólnokrajową inicjatywą Slam Italia, z udziałem zwycięzców poszczególnych wydarzeń w finale w Mediolanie. Zanim sama zaczęłam je organizować, byłam także uczestniczką. To sposób, by się sprawdzić i zrozumieć, jaki wpływ można wywrzeć na publiczności, a także odkryć, gdzie i jak można poprawić swoje utwory. Jednak dla tych, którzy podejmują wyzwanie, a potem osiągają słabsze wyniki, może to być frustrujące być może dlatego, że są mniej skłonni do teatralizacji swoich tekstów. A przecież nie powinno to mieć miejsca, bo w poezji powinien przemawiać i poruszać sam wiersz, a nie sposób jego prezentacji. Jeśli poeta bierze udział w slamie, powinien umieć rozróżnić wartość poezji od jej teatralizacji, a także oddzielić wpływ na publiczność od jej oceny. Nie organizuję już Poetyckich Slamów, ponieważ ta rywalizacja przestała mnie pasjonować. Zamiast tego organizuję readingi czyli lektury wierszy, podczas których dzielimy się emocjami bez zbędnej konkurencji, która i tak może się pojawić przy okazji udziału w różnych konkursach.

10. I.T.K.: Żyjemy w burzliwych i zaskakujących czasach, w którym sztuka coraz bardziej spychana jest do niszowej strefy cienia. Prawie wszystko można stworzyć przy pomocy AI, która zaczyna wypierać człowieka z różnych dziedzin życia. Czy według Ciebie element ludzki na dworze Apolla zdoła się obronić, czy raczej grozi nam dominacja czatbotów i „dzieł” wygenerowanych przez komputery? Boisz się technologii czy żyjesz z nią w zgodzie?

C.A.: Sztuczna inteligencja nie może, przynajmniej na razie, zastąpić człowieka. Czasami, gdy się ją o coś zapyta, podaje wiele nieprawdziwych informacji, popełnia błędy gramatyczne i składniowe, a jeśli ktoś nie jest dobrze przygotowany, to ryzykuje, że wykorzysta ją do tworzenia prac zawierających bardzo poważne błędy. Dla osób piszących poezję i powieści nie stanowi zagrożenia, gdyż pisze w sposób na tyle banalny, łącząc fragmenty zaczerpnięte od innych pisarzy i poetów, że tworzy jedynie bezosobową mieszankę. Moim zdaniem ktoś, kto używa AI do pisania powieści, poezji czy opowiadań, jest jedynie naśladowcą innych i nie jest profesjonalnym pisarzem, a tym bardziej poetą. Dzieła literackie powinny odzwierciedlać autora, jego osobowość i emocjonalność. Utwory mają swoją tożsamość, a czytając je, powinno się móc rozpoznać ich twórcę. Nie boję się technologii i używam jej świadomie, korzystam głównie z mediów społecznościowych jako narzędzia do promowania napisanych przeze mnie prac. Nie korzystam z AI, lecz raczej ją „wyzywam”, kłócę się z nią i bawię się, sprawdzając, ile banałów, absurdów i jak wiele mieszanek cudzych tekstów potrafi stworzyć. Czasami kwestionuję jej odpowiedzi, znając źródła i fakty, ponieważ zdarza się, że przypisuje autorstwo podanych utworów niewłaściwym osobom. Uważam, że podstawą korzystania z AI jest nauka, bo w przeciwnym razie nadużywanie jej kończy się pisaniem bzdur.

Marzec 2026, Włochy

Poprzedni artykułStanisława Górki poetyckie widzenie świata – Małgorzata Tatiana Skwarek- Gałęska
Następny artykułKrzysztof Budziakowski – Ile waży Bóg?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko