Strona główna Rok 2026 Nr 607 Michał Piętniewicz – Wiersze tygodnia

Michał Piętniewicz – Wiersze tygodnia

0
107
Bogumiła Wrocławska
mal. Bogumiła Wrocławska


Lubię śmierć

Lubię chodzić do Zwisu
gdy Bartula jak ptak
przysiada mi na głowie
wysiaduje filozoficzne jajo

Andrzej S

zawsze mówi mi cześć
i dziwna rzecz
marzę wtedy by był to mój teść

Rozmowa z Andrzejem S

Kiedyś dłużej rozmawiałem z Andrzejem S
i wszystko byłoby dobrze
gdyby nie ta cholerna wrażliwość
która kazała mi zaraz potem sięgnąć
po flaszkę
i zapomnieć o tym że rozmawiałem
z Andrzejem S


Na trzeźwo


Jestem roztrzęsiony
pewnie dlatego
że mam literaturę zamiast żony

A gdyby


A gdyby żoną moją była Mariola
oj widać nie taka jej wola
i nie pomoże tutaj nawet zamiast wódki cola

Bar Tula
(sytuacja niemożliwa)


Zawsze się wstydził książek
które mu dawałem
po śmierci wytatuował sobie
nimi nagrobek

Po rozmowie z Marianem S albo rozbicie drugiego jaja przez Mariana Stalę

Poczułem się bardzo stary
Na moim języku przysiadły dwie końskie muchy
rozczesywałem włosy jak zwierciadła
aż w końcu zobaczyłem to jedno
najprawdziwsze
czarne od sadzy
na które żaden deszcz nie chciał spaść

Pan Stefan

jeśli światem nazwiemy kokardkę
to kokardki tej Pan
nie zdzieraj
bo cieszy niewinne oko



Czarna Wiktoria


Kamienie w źródle wytryskują na żółto
i jest bardzo chujowo
ale nie dla czarnej Wiktorii

Kara

Dane mi było dostąpić łaski poznania
wielkich tajemnic bytu
ale nie czułem za to żadnej wdzięczności
raczej poczucie winy i kary tego świata
towarzyszyło mi mało co więcej

Pojedynek

Codziennie o trzeciej w nocy nadchodzi czas
pojedynku z Ruskiem
jego żelazny ateizm z przymrużeniem oka
przeciwko mojej szczerej niezafałszowanej dziecięcej ufnej
wierze
uwierzcie mi to tak jakbym gadał z Jezusem



Moje Siostry

Siostry moje czemu jesteście dla mnie tak okrutne?
Czy nie przynoszę Wam codziennie światła chleba i wina?
Więc czemu nie chcecie położyć się ze mną?
Dlaczego wciąż idziecie w odwrotnym kierunku?
Dlaczego ja nie mogę położyć się z Wami?
Czy moje światło Was oślepia czy też ja jestem ślepy od Waszego światła?
Powiedzcie mi siostry czemu ciągle muszę Was stwarzać w maleńkim
jak naparstek filmie mojego życia?
Amando Wiktorio dzisiaj kawa w której utopiłem się była wyjątkowo smaczna
kocham Was

łyżeczce przyniosłem słońce jego promienie
jak miód skapują na Wasze usta siostry
siostry kochane siostry mojego niesłabnącego cierpienia

W domu postrzeliłem się specjalnie w ramię
krwi było dużo ale potem obudziłem się
zdrowy i zagrałem o wszystko dosłownie
o wszystko by zdobyć Wasze serca

Przygodny poeta z Baru Targowego
nieopodal pobliskich drzew
dających wytchnienie w świetlistym cieniu

Dawno temu jeszcze przed stworzeniem świata
myślałem o tym jak bardzo
kocham Wiktorię

Rzuciłem się z okna pocałowałem
jej lewe skrzydło
prawe zostawiając wiatrom na usługach
łagodnego jak biały baranek cienia


Testament

Tak cierpliwie wierzyliśmy w zaświat
dopóki nie okazało się że to lipa
dlatego został nam napar z herbaty i parę
malin skradzionych z ogrodu sąsiada
hej księżniczko w kapeluszu usiądź na mym
kroczu niech poczuję jak faluje świat

Jedno za drugim w knajpie i noc
choć wytrwale kocham i nie podskoczy
mi nikt to tęsknię za srebrnymi sutannami
schowanymi w lodówce przed łotrem co
właśnie
został zdjęty z krzyża

a na moim grobie powitałem martwe kwiaty
ci co zdradzili niosą świeże naręcza
pachnie grób śmiercią a ja rozmodliłem się
w słusznej niewierze wypatrując
zbawienia jak łaski

The Deo

Pijanistów było wielu
lecz żaden nie umiał grać przy The Deo

Ten głęboko inteligentny człowiek profesor gimnazjum
potrafił godzinami recytować Mickiewicza
w Piwnicy pod Baranami i w sukience
zapalać świeczki na gównach końskich

Szajbus nazwał go tańczącym z gównami
Według Petera Bi The Deo rywalizował
o palmę pierwszeństwa krakowskiego wariata
z Szajbusem i Wodzem

słuchałem zafascynowany opowieści Kwintusa
o wielkim The Deo

Ostatni raz widziany był w Warszawie
przez filozofa i jego przyjaciela również
związanych z krakowskim Zwisem

Raz The Deo przebrał się za sprzątaczkę
aby uczestniczyć w wieczorze Miłosza
i zadawał pytania

The Deo co teraz robisz? Nikt od lat
nie widział Cię w Vis a Vis podobno
nie miałeś domu i po ucztach wesołych
samotny szedłeś przed siebie

The Deo brakuje Ciebie weź miotłę

The Deo gdzieś jesteś The Deo
do Ciebie wołam The Deo wyjdź
z ukrycia The Deo The Deo The Deo

Maranatha


Przypadek

Pamięci Wujka Wani


łagodne piękno które nas zachwyca
nie może znaleźć ujścia dla swojej fali
proszę jeśli kiedykolwiek mnie kochaliście
podajcie mi jabłko zamiast włóczni a
a ja przepadnę na przypadkowej fali nieprzytomny
z miłości do was podajcie mi proszę dłoń
czuję się jak unoszę się na falach podarowanych
od was jestem tylko maleńką łupinką
miotaną przez fale sztormowe ale wierzę
tak ufam w te maleńkie kropelki które
wewnątrz mnie tworzą rwącą rzekę bez końca




Poprzedni artykułAgnieszka Czachor – Wzmożone istnienie świata
Następny artykułPiotr Wojciechowski – Zaświaty literatury

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko