Przemiany
Gdyby nie długość, szerokość, głębokość i czas,
Pewnie nigdy byśmy nie powstali.
Można sobie owszem wyobrazić dwa wymiary
(Gwiazdy i planety, jeśliby wtedy istniały,
Byłyby dynamiczną płaszczyzną). Jak zatem
Pojąć dziewięć lub więcej niewiadomych?
Zmartwychwstaniemy duchem i ciałem.
Co ma się niby dokonać, zakładając, że Stwórca
Mieści się w zwielokrotnionych skalach? No co?
Kołowrót
Wraca po śladach do miejsca urodzenia.
Czekają na niego w podupadłym domu.
Nieboszczyk podnosi igłę gramofonu.
Kto by się domyślił takiego zakończenia?
Czekają na niego w podupadłym domu.
Prababki i ich matki, trzy pokolenia.
Kto by się domyślił takiego zakończenia?
Dłonie i stopy sztywnieją od szronu.
Prababki i ich matki, trzy pokolenia.
W szafach, w sieni, pod podłogą atomu.
Stopy i dłonie sztywnieją od szronu.
Witają się podchodząc z zaskoczenia.
W szafach, w sieni, pod podłogą atomu
Rodzą się na nowo w sowich spojrzeniach.
Witają się podchodząc z zaskoczenia.
Wystrzegają się listów oraz telefonów.
Rodzą się na nowo w sowich spojrzeniach.
Pierwsze słoneczne dni następnego sezonu.
Nie czytają listów. Nie lubią telefonów.
Takty końcowe pieśni wzruszenia.
Pierwsze słoneczne dni następnego sezonu.
Głaszczą noce w środku schronienia.
Takty końcowe pieśni wzruszenia.
Oczy puszczyka na wprost neonów.
Głaszczą noce w środku schronienia.
Nieboszczyk podnosi igłę gramofonu.
Oczy puszczyka na wprost neonów.
Wraca po śladach do miejsca urodzenia.
Wielka otchłań
Święci, niekochani,
nie jestem jak ogon komety,
z odłamków mojego ja
nie narodzi się gwiazda,
nie uchronicie mnie przed nią,
która ma rozmiary bozonu
o odmiennych właściwościach
niż cząstka przeczuta
przez Petera Higgsa.
Z sennika
– Po nikim nie płakałem tak, jak po nim.
Rozmawiałem śniąc ze zmarłym kolegą.
– Jak to? A co to znaczy umrzeć?
Nieboszczyk wyraził zdziwienie,
A potem wyszedł obrażony i wymamrotał:
– Po mnie, kiedy rozwiewałem się jak dym,
nie uroniłeś nawet łzy.
Zakole rzeki
Znikasz z oczu nad urwiskiem, w burzowej chmurze.
Malunki i freski nie chcą dać wiary, że Cię posłyszałem.
Z palcem na ustach, rozsławiony w marmurze,
znikasz z oczu.
Krótkie wizyty
Uwierzyliśmy, że odzyskamy utracony Raj.
Czesław Miłosz
Zieleń traw w kwietniu. Patrzę, nic nie rozumiejąc.
Gdzieś już to widziałem. Nie pamiętam, kiedy to
było, na jakiej polanie, w jakim miejscu.
Wchodzę do rzeki po kolana, zmierza w przeciwną
stronę. Nie wiem, czy zaczęła przybierać
wczoraj, czy pochwyciła mnie jak oderwaną gałąź
przed starodawną ulewą? Wokół bezimienne drzewa.
Igły sosny kłują, lecz trwale nie krzywdzą.
Człowiek nie godzi się z sobą. Kiedyś już to
przeżywałem. Ciurkiem, chyłkiem skądś powracam.
Klepsydra
Z czasem się dowiesz, co powraca w czasie,
A co pierzcha i przecieka, penetrując ziemię.
Nie od razu odszyfrujesz w codziennej prasie
Dysharmonie sensów. Dziura w osobistym atlasie
Zionie dalszym ciągiem, który w tobie drzemie.
Jako nowicjusz w zadziornej i narowistej klasie
Mogłeś nie wiedzieć, kto zamieszkał w drzewie,
Kto się tak wysławia poprzez trele ptasie.
Z czasem się dowiesz.
Konieczność osadza cię w człowieczej masie.
Masz awersje do dni niczym do odpadków w zlewie –
To pośpieszają, to ryglują w nieprzyjaznej glebie.
Odwróć głowę, podejdź do okna, stań na tarasie.
Odstąpisz od siebie w międzyczasie.
Z czasem się dowiesz.
Kwadra zdarzeń
Igła księżyca mogłaby
utknąć pod skórą,
tkwić tam jak drzazga.
Można by ją zostawić
w spokoju, wbitą w dłoń.
Tak więc nie odkładaj tego
spojrzenia na później.
Zobaczysz przez jej
oczko oczywiście
siebie, ale także dzieci
na podwórku, panią z
warzywniaka, ogon psa,
jak i refleksy świetlne
na ścianach kamienic.
Mozaika wyparuje,
ponownie stanie się
szkicem, rozwijanym
poprzez dodawanie
nowych detali. Ludzie
zastąpią ludzi, śmiech
i płacz rozlegnie się
jak płacz i śmiech.
Widoczne opiera się
na niewidocznym
pięknie. Zaraz się
rozpadnie, spójrz sam,
jak wczoraj i dziś.
Dwa plus dwa równa się pięć
Dostojewski, a za nim Szestow, nie zgadzali się
z wynikiem prostego działania matematycznego.
W roli dyrygenta obsadzili zdarzenia niemożliwe.
Włóczęgę obwołali mędrcem i władcą. Skutek
uwolnili od przyczyny. Śmierci odebrali berło.
Uczeń wywołany do odpowiedzi, ich zdaniem,
powinien napisać pięć na tablicy, zamykając
za sobą drzwi do przykrej wiedzy.
Wzorem Argonautów, Odyseusza, Magellana,
dowódców statków kosmicznych wyplątali się
z zastawionych sideł. Jak wszyscy kierowali się
ku wyjściu. Przed południem wybierali drzemkę,
wcześniej zjadali śniadanie. Żyj niepodważalnie.
Przeciwstawiaj się do ostatniej chwili.
Pytania o tożsamość
Jaka jest natura wspomnień? Taka
jak natura człowieka, to znaczy
pokrewna z rodzajem zjawisk ulotnych,
z rosą na mchu? Przypatrzmy się
wizerunkowi matki. Czego w nim brakuje?
Głosu i twarzy. Czy właśnie tego?
Czy jest zarazem wspomnieniem ojca?
Zmarniejemy po cichu pod blokiem
skalnym? Czym wobec tego
są odgłosy na każdym wyburzonym
moście? Ciąg dalszy runął do rzeki,
osnowę porwał nurt. Najbliżej nam
do melodii, do zapachu? Czyż nie?





