Strona główna Rok 2026 Nr 604 Roman Soroczyński – Artyści o artystach i świecie

Roman Soroczyński – Artyści o artystach i świecie

0
1047

Wśród ludzi literatury są autorki i autorzy, do których często wracamy. Każde wydanie ich książek cieszy się dużą popularnością – nawet wówczas, gdy pierwsze czy drugie ukazały się stosunkowo niedawno. Do takich osób niewątpliwie należeli Agnieszka Osiecka, Maria Czubaszek czy Julian Tuwim. Książki tej Wielkiej Trójki [tak, nie waham się użyć takiego sformułowania!przyp. RS] opublikowało Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Zacznijmy od Galerii potworów Agnieszki Osieckiej. Pierwotnie ukazywała się w tygodniku „Polityka” (w latach 1988–1992). W 2004 roku ukazała się w formie książkowej. Autorka sama o sobie mówiła, że jest „zwierzęciem towarzyskim”. Z łatwością nawiązywała relacje. Jej wspomnienia są plastyczne, błyskotliwe, pełne humoru, ale i zadumy. Agnieszka Osiecka nie moralizuje, nie ocenia bohaterów swoich opowieści. Z czułością i dystansem pokazuje ich przywary, słabości, czasem dziwactwa – zawsze z ogromną ciekawością i otwartością. To właśnie ta uważność na drugiego człowieka – niezależnie od jego statusu społecznego – sprawia, że Galeria staje się osobistym, a zarazem uniwersalnym portretem świata. , jest także dojrzałym, dowcipnym i pełnym wdzięku, swoistym autoportretem poetki, która była nie tylko mistrzynią słowa, ale również niezmordowaną obserwatorką życia.

Daniel Passent w przedmowie napisał:

„Galeria potworów” to świat Agnieszki Osieckiej – opowieść o ludziach, miejscach i wydarzeniach w Jej życiu. (…) Niczego i nikogo nie trzymała się kurczowo. (…) … z każdym rozmawiała równie bezpośrednio, w każdym dostrzegała coś interesującego, umiała słuchać i uwielbiała opowiadać, dlatego ludzie czuli się tak dobrze w Jej towarzystwie.

Kogo możemy tu spotkać? Są zarówno koryfeusze kultury (Marek Hłasko, Jerzy Skolimowski, Krzysztof Komeda, Bułat Okudżawa, Janusz Morgenstern i inni), jak i anonimowe postacie z ulicy, redakcji czy mazurskiej wsi. Wszyscy traktowani z równą uwagą.

Agnieszka Osiecka (1936-1997) była poetką, autorką tekstów piosenek, pisarką, reżyserką teatralną i telewizyjną, dziennikarką. Od 1954 roku związana była ze Studenckim Teatrem Satyryków (STS), gdzie zadebiutowała jako autorka tekstów piosenek. Prowadziła w Polskim Radiu Radiowe Studio Piosenki, które wydało ponad 500 piosenek i pozwoliło na wypromowanie wielu wielkich gwiazd polskiej estrady. Od 1994 roku była związana z Teatrem Atelier w Sopocie, dla którego napisała swoje ostatnie sztuki i songi.

Jak z powyższego, z konieczności skróconego, biogramu wynika, Agnieszka Osiecka odeszła niemal trzydzieści lat temu. Z pewnością i dzisiaj umiałaby obserwować życie z niezwykłą spostrzegawczością i doskonale opisywać rzeczywistość. W jednym z felietonów, zatytułowanym Homerzy dowcipu, zauważyłem ciekawą adnotację:

Jeżeli na przykład oglądam telewizję albo słucham radia, i nagle do pokoju wchodzi człowiek i zaczyna mówić, to naturalnie gaszę telewizor. Z ust tego człowieka płynie bowiem opowieść lepsza niż najlepszy kryminał Hitchcocka: żywe słowo. Jaki cudowny smak kryje się w tym pojęciu: żywe słowo. No bo jeżeli ono jest żywe, to jest również ożywcze. A poza tym człowiek, który wymawia żywe słowa, również jest żywy.

I tu głęboko kłaniam się pamięci Pani Agnieszce Osieckiej! Kto dzisiaj tak robi? Pani? Pan? Ty, dziecko? No dobrze, telewizor może być (niestety, nie wszędzie i nie zawsze podczas wizyty gości czy spotkania towarzyskiego) wyłączony, ale… często jest zastępowany przez telefon lub komputer.

Galeria potworów – to nie tylko dowcipna, ale i uważna, prezentacja konkretnych osób. To także opis zabawnych sytuacji. To również zbiór definicji, które chyba nadal są aktualne. Na przykład:

Sponsor to jest taki człowiek, który nigdy nie ma pieniędzy przy sobie. / Różne młode polonistki, które przychodzą do mnie na korepetycje, pytają mnie, jak jest „sponsor” po polsku. / Sponsor po polsku jest jeleń.

Każdy rozdział Galerii potworów może nas czegoś nauczyć. Przede wszystkim uczy dbałości o słowo. Uczy barwnego i zajmującego opowiadania o sobie i otoczeniu czy o swoich doświadczeniach. Uczy również słuchania, co w dobie nieustannie zalewających nas (z serwisów informacyjnych i mediów społecznościowych) newsów może nam pomóc we właściwym poznawaniu świata i… ludzi.

Agnieszka Osiecka, Galeria potworów
Redaktor prowadząca: Anna Derengowska
Redakcja: Maria Domańska
Korekta: Mariola Będkowska, Sylwia Kozak-Śmiech, Anna Sidorek, Katarzyna Kusojć
Projekt okładki: Michał Poniedzielski
Opracowanie biogramów i dodatkowych opisów: Daniel Passent, Marta Dobromirska-Passent
Skład i łamanie: Alicja Rudnik
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2025
ISBN 978-83-8391-293-6
Książka powstała we współpracy z Fundacją Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej

 

Agnieszka Osiecka była królową ubierania codzienności w słowa. Jak mówiła: „Nie otwieraj ust, jeśli nie masz puenty”. Cytaty z jej tekstów na stałe weszły do języka potocznego. Często powtarzała, że…

… nie lubi wywiadów, które z natury rzeczy muszą koncentrować się na jakimś temacie, co znacznie spłyca rozmowę. Że forma wywiadu ją peszy i czuje się tak, jakby nagle ktoś wywołał ją do odpowiedzi w pustej przestrzeni. Dlatego woli usiąść przy stoliku i pogadać o tym albo owym, bazgrząc coś na serwetce.

Wobec tego Violetta Ozminkowski „usiadła przy stoliku” i – na prośbę redaktorki prowadzącej – złożyła w całość rozproszone wypowiedzi Agnieszki Osieckiej. W ten sposób powstała książka Lubię farbować wróble.

Skąd ten tytuł? Otóż – niezależnie od poglądów poetki – powstało sporo wywiadów z nią, co skomentowała:

Nie odmawiam na ogół, bo jestem ze szkoły Jerzego Kosińskiego: źle czy dobrze, byleby z nazwiskiem. Lubię farbować swoje wróble.

Violetta Ozminkowski wiernie spisała te rozmowy – bez przeinaczeń i nadinterpretacji, po czym ubrała je w formę współczesnego wywiadu. Dzięki temu słowa zyskały autentyzm i spójność. Znajdujemy w nich celne podsumowania, poetyckie widzenie świata i ciekawe przemyślenia.

Właśnie słowa są cichym (a może i głośnym?) bohaterem wywiadów Agnieszki Osieckiej. Powiedziała między innymi:

Do pisania i w ogóle do uprawiania sztuki przyprowadziło mnie po prostu gadulstwo. Są tacy ludzie, którzy potrzebują opowiadać. Mówiłam do zabawek, mówiłam sama do siebie, mówiłam trochę do dziadka, który miał cierpliwość mnie słuchać. I wydaje mi się, że moje pisanie przyszło z samotności.

Violetta Ozminkowski jest autorką między innymi bestsellerowej biografii Michaliny Wisłockiej Sztuka kochania gorszycielki, na podstawie której został nakręcony film „Sztuka kochania”. Przez dwanaście lat dziennikarka i redaktorka „Newsweeka”, szefowa działu „Społeczeństwo”. Spod jej pióra wyszły m.in.: biografia Maria Czubaszek. W coś trzeba nie wierzyć oraz wywiad rzeka z Grzegorzem Miecugowem Szkiełko i oko. Jest współautorką biografii Marka Edelmana Pan Doktor i Bóg.

Podczas czytania wywiadów poznajemy prywatne życie Agnieszki Osieckiej – z różnorodnymi zawiłościami, ale dowiadujemy się również o wielu aspektach i tajnikach jej twórczości. Bardzo wzruszyłem się, czytając jej relację z przeprowadzonej w USA rozmowy Krzysztofem Komedą:

Krzysztof zadał mi pytanie … „Zostajesz czy wracasz?” Po dłuższej chwili odpowiedziałam: „… Chyba zostanę”. A on wtedy powiedział: „Nie wygłupiaj się, Agnieszka! Musisz wrócić. Przecież ty jesteś częścią pejzażu polskiego”. To jedno zdanie miało ogromny wpływ na moją decyzję. Wróciłam do kraju. Teraz, z perspektywy lat, widzę, jakie to były ważne słowa. Wtedy zrozumiałam, że mam w sercu taką prywatną Polskę, która nie pozwala mi na emigrację. Jest nią język. Kocham imiesłowy, giętkie czasowniki, zawijasy składni. W jakim języku mogłabym powiedzieć: „Kto czeka na ciebie, łzą się bławacąc?”.

Życia nie da się ułożyć w chronologiczną całość, bo czas wcale nie pędzi do przodu. Jedne okruchy chwili zapadają nam w pamięć na zawsze, a inne giną bezpowrotnie. Dlatego wywiady przedstawione w książce Lubię farbować wróble nie zostały ułożone przez Violettę Ozminkowski chronologicznie, lecz tematycznie. No, może poza Epilogiem, który – znając życiorys Agnieszki Osieckiej – możemy odebrać jako swoiste pożegnanie. Natomiast P.T. Czytelnicy mogą sięgnąć do tego czy innego rozdziału, by dowiedzieć się, jakie było zdanie Agnieszki Osieckiej w różnych kwestiach, a jednocześnie rozkoszować się pięknem języka znakomitej autorki.

Agnieszka Osiecka, Violetta Ozminkowski; Lubię farbować wróble
Redaktor prowadząca: Anna Derengowska
Redakcja: Józef Lubiński
Korekta: Grażyna Nawrocka, Anna Sidorek
Projekt okładki: Michał Poniedzielski
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2025
ISBN 978-83-8391-079-6
Książka powstała we współpracy z Fundacją Okularnicy im. Agnieszki Osieckiej

 

Od pewnego czasu popularną formą pisania są blogi. Pojawiają się one w internecie z mniejszą lub większą regularnością. Blog niecodzienny Marii Czubaszek – to esencja zabawnych wpisów z popularnego bloga, który autorka prowadziła w latach 2006-2014. Choć mawiała ona, że nie lubi pisać do druku, to czyta się ją doskonale. Jak wskazuje tytuł książki, owe wpisy nie były publikowane codziennie. Za to 13 września 2006 roku pojawiły się  aż cztery wpisy: o 12:22, 12:23, 12:24 i 12:29. Ależ tempo!

Blog jest znakomitą egzemplifikacją poczucia humoru Marii Czubaszek. Każdym słowem maluje ona charakterystyczne postacie, a ich opinie stają się punktem wyjścia do błyskotliwych konstatacji, które – celniej, niż wszelkie diagnozy społeczne – punktują absurdy naszej codzienności. Innego rodzaju pożywką dla bezbłędnych puent jest obserwowane przez autorkę medialne życie polityków i osób publicznych.

 

Maria Czubaszek (1939–2016) była pisarką i satyryczką, autorką tekstów piosenek, scenarzystką, felietonistką i dziennikarką. Stworzyła dla radiowej Trójki kultowe słuchowiska: Dym z papierosa, Małgorzaty jego życia i Serwus, jestem nerwus. Słuchowiska te po raz pierwszy emitowane były w „Ilustrowanym Tygodniku Rozrywkowym”. Pojawiała się także w programach „Ilustrowany Magazyn Autorów” oraz „Powtórka z Rozrywki”. Autorka licznych tekstów piosenek; pierwszy z nich, Kochać można byle jak, napisała do muzyki Wojciecha Karolaka w 1965 roku. Napisała dialogi do filmów Filip z konopi i Murmurando, a także scenariusz do serialu Lot 001. Współtworzyła scenariusze do seriali Psie serce, Na Wspólnej oraz BrzydUla. W improwizowanym serialu Spadkobiercy wcielała się w rolę babci Maggie Mekintosz Owens. Użyczyła, jako Babcia, głosu w dubbingu filmu Rysiek Lwie Serce. Współautorka (z Arturem Andrusem i Wojciechem Karolakiem) bestsellerów  i Boks na Ptaku.

Część wpisów jest odzwierciedleniem rozmów z innymi ludźmi. Poczesne miejsce wśród nich zajmuje córka sąsiadki. Jedna z rozmów (z 13.02.2009 r.) znakomicie pokazuje efekty różnicy pokoleń:

– A za czasów mojej młodości nie było w Polsce walentynek! / – To co było czternastego lutego? / – Dzień jak co dzień. / Patrzyła na mnie z niedowierzaniem.

Marię Czubaszek cechował dystans do siebie (30.09.2009 r.):

Podobno 57% Polaków nie rozumie, co czyta. Cieszę się. Bo to znaczy, że należę do większości.

„Mimo tego” często była zapraszana przez media do roli ekspertki. Na przykład wzięła udział w ankiecie na temat różnic między kobietą a mężczyzną (27.02.2009 r.):

… różnic, mimo dość powszechnej opinii, że mężczyźni coraz bardziej niewieścieją, a kobiety mężnieją, moim zdaniem wciąż jest sporo. / Kobiety na przykład lubią mówić, a mężczyźni lubią słuchać. / Mężczyźnie może być ładnie z dwudniowym zarostem, kobiecie zdecydowanie nie. Kobieta nie zakocha się w mężczyźnie tylko dlatego, że ma ładne nogi, mężczyźnie czasami to wystarczy. / Kiedy kobieta nie ma ochoty na seks, boli ja głowa. Kiedy mężczyzna nie ma ochoty, kobieta jest urażona. Ona chce mieć dom po to, żeby miała gdzie mieszkać i dokąd wracać, on najczęściej po to, żeby miał skąd wychodzić. On może być szczęśliwy przez całe życie z jedną kobietą. Ale nie musi. Ona nie musi być nieszczęśliwa przez całe życie z jednym mężczyzną, ale może. (…) Gdybym jednak miała podać najbardziej istotną różnicę, wymieniłabym chyba podzielność i niepodzielność uwagi. Mężczyzna ma na ogół niepodzielną. I stąd się mówi, że myśli o jednym. Kobieta ma najczęściej uwagę podzielną. Może więc na przykład kochać się i jednocześnie zauważyć, że żyrandol jest brudny.

Książka Blog niecodzienny jest doskonałą rozrywką na szarą codzienność. Niemal każdy wpis Marii Czubaszek powoduje u mnie wybuch śmiechu. Należałoby zatem cytować prawie wszystkie. Nie zrobię tego, proponując Czytelniczkom i Czytelnikom samodzielne przeczytanie tego świetnego zbioru. Tym bardziej, że można go otwierać na chybił-trafił i od razu poczuć poprawę swojego humoru.

Maria Czubaszek, Blog niecodzienny
Redaktor prowadząca: Anna Derengowska
Redakcja: Anna Płaskoń-Sokołowska
Korekta: Sylwia Kozak-Śmiech, Grażyna Nawrocka
Projekt okładki: Gosia Kulik
Łamanie: Ewa Wójcik
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2025
ISBN 978-83-8391-243-1

 

Autor trzeciej z opisywanych książek, Julian Tuwim, podjął się pracy encyklopedycznej. We wstępie do Polskiego słownika pijackiego napisał:

… sądzę (…), że wolny trzydziestomilionowy naród, posiadający, skromnie licząc, z pięć milionów zawołanych pijaków, powinien mieć jakiś leksykon, jakąś encyklopedię, w której zabłysłyby świetności mowy ojczystej w kieliszku odbite. A odbiły się taką wspaniałą rozmaitością barw, zadzwoniły w szklanki i butelki taką symfonią, rozbulgotały się w przepastnych gardzielach taką pieśnią i takie w nich mnóstwo odgłosów dawnego obyczaju i historii, że nie wątpię, iż mój Linde pijacki znajdzie skromne uznanie nawet w oczach abstynentów.

Już widzę osoby oburzone tym, że reklamuję książkę zachęcającą do picia alkoholu. Nic z tych rzeczy! Opublikowanie słownika w 1935 roku nie było żadną zachętą. Może wręcz odwrotnie, chodziło o uświadomienie społeczeństwu, że należymy do kultury wódki? Tym bardziej, że Julian Tuwim przywołuje i cytuje ponad czterysta źródeł, z których czerpał swoją wiedzę.

Julian Tuwim (1894-1953) – był jednym z czołowych „Skamandrytów” i najpopularniejszych poetów dwudziestolecia międzywojennego. Brat polskiej literatki i tłumaczki Ireny Tuwim, kuzyn aktora kabaretowego i piosenkarza Kazimierza „Lopka” Krukowskiego. Podpisywał się ponad czterdziestoma pseudonimami m.in. Oldlen, Tuvim, Schyzio Frenik, Wim, Roch Pekiński. Znany i ceniony przede wszystkim jako poeta, autor królujących do dziś na rynku wierszy dla dzieci oraz genialny tłumacz poezji, głównie rosyjskiej. Była to jednak jedna tylko strona jego twórczości. Bo poza tym Tuwim to płodny autor piosenek, kabaretowych monologów, skeczy i szmoncesów. Niestrudzony szperacz, bibliofil, kolekcjoner literackich kuriosów i wszelkich przejawów grafomanii (jest autorem biografii najsłynniejszego polskiego grafomana Sotera R. Rozbickiego). Twórca Antologii polskiej noweli fantastycznej i autor niesłusznie zapomnianych Czarów i czartów.

W „zwykłej” encyklopedii hasła są ułożone alfabetycznie – od A do Ż. Julian Tuwim również zastosował układ alfabetyczny, ale najpierw dokonał podziału tematycznego. Mamy zatem rozmaite pojęcia dotyczące samego picia, wódki (w ogóle i w zależności od wielu czynników), stanu i stopnia nietrzeźwości, określenia „pijak”, ceremonii związanych z piciem, pogwarek i okrzyków pijackich oraz miar i naczyń.

Choć każdy człowiek mógłby doń niejedno dodać, słownik mistrza Tuwima jest właściwie wyczerpujący. Wydaje się też bardzo współczesny – wielka część jego haseł jest i dziś w obiegu. Faktem jest wszelako, że bardzo obfita skądinąd Tuwimowska bibliografia kończy się na 1933 roku, czyli przed wojną, przed Peerelem, (…). Pozwoliłem sobie zatem częściowo przynajmniej uzupełnić ten słownik o kilka nowych haseł, żywotnych wśród birbantów z samego końca XX wieku.

Powyższe słowa sformułował Piotr Bikont, który jest autorem suplementu do Polskiego słownika pijackiego. Zachował on układ zastosowany przez Juliana Tuwima, dodając słowa, które pojawiły się po II wojnie światowej.

W omawianym wydaniu Słownika – wzorem dwóch poprzednich – wprowadzono istotne zmiany edytorskie, które znacznie ułatwiły korzystanie z niego. Otóż Julian Tuwim przy każdym haśle odsyłał do załączonego Spisu źródeł drukowanych. Podobnie rzecz się miała w dwóch pierwszych powojennych wydaniach. Natomiast obecnie połączono hasła z ich źródłami. Wymagało to dużego wysiłku zespołu opracowującego bibliografię (Anna Bikont, Joanna Szczęsna, Józef Kozak), ale teraz Czytelniczka i Czytelnik nie muszą przerzucać stron Słownika, żeby dojść do  Spisu źródeł drukowanych. Zdecydowanie wolę, kiedy przypisy czy odnośniki do bibliografii znajdują się na tej samej stronie.

Warto więc wziąć do ręki [najlepiej na trzeźwo!przyp. RS] Polski słownik pijacki i  rozkoszować się bogactwem języka polskiego również w kwestiach związanych z alkoholem.

Julian Tuwim, Polski słownik pijacki
Korekta: Michał Załuska, Grażyna Nawrocka, Patrycjusz Pilawski
Projekt okładki: Ilona Gostyńska-Rymkiewicz
Ilustracja na okładce: © Huza Studio/Adobe Stock
Ilustracje w środku książki: Agnieszka Żelewska
Opracowanie bibliografii: Józef Kozak
Skład i łamanie: Prószyński Media
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2025
ISBN 978-83-8391-254-7

Książka wydana po raz pierwszy w serii Zabawy Literackie w 2008 roku pod redakcją Joanny Szczęsnej

Wydanie szóste (trzecie w nowym opracowaniu redakcyjnym)

 

Piąta z opisywanych książek ma nieco inny charakter. Nie wyszła spod pióra żadnej z wyżej wymienionych gwiazd, ale o gwiazdach mówi. Autorka, Edyta Rauhut, czyni to w sposób kaskadowy, niczym w powieści szkatułkowej: bohater książki w rozmaity sposób przedstawia ludzi sztuki, zaś ona podjęła się przeczytania na nowo jego książek, a tym samym przeanalizowania ich treści i przypomnienia opisywanych artystów. Stąd tytuł publikacji – Na poważnie… O artystach z książek Rafała Podrazy.

W pierwszej części Edyta Rauhut przedstawia samego Rafała Podrazę – biografa, animatora kultury i dziennikarza, który…

… jest nierozerwalnie związany z tym fragmentem kulturalnej przestrzeni pełnej poezji, literatury, muzyki, malarstwa, a czasem nawet sportu.

Warto przypomnieć, że w 2025 roku minęła 80 rocznica śmierci poetki i dramatopisarki, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Na podstawie uchwały Senatu Rzeczypospolitej Polskiej została ona patronką roku. Inicjatorem tej decyzji był… Rafał Podraza – cioteczny wnuk poetki. Edyta Rauhut prezentuje kolejne przedsięwzięcia popularyzujące dorobek Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, podejmowane również przez Mariolę Pryzwan i Joannę Jurgałę-Jureczkę. Od 2010 roku corocznie organizowany jest Konkurs Poetycki O wers Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, w 2012 roku wydano książkę Wojnę spłodził szatan. Zapiski 1939-1945 w opracowaniu Podrazy, a w 2015 roku powstał spektakl Lilka, cud miłości. To tylko niektóre z przedsięwzięć popularyzujących patronkę 2025 roku.

Edyta Rauhut jest poetką, animatorką kultury i członkinią Związku Literatów Polskich Oddziału w Szczecinie. Debiutowała w 2009 roku na łamach kwartalnika fantastyczno-kryminalnego „Qfant”. W latach 2015-2016 pełniła funkcję redaktora naczelnego dodatku kulturalnego „Wieści Polickich” – „Poliartyzm”. Publikowała na łamach „Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego”, „Pryzmatu Literackiego” oraz na portalach Wywrota.pl, BETONiarka.net. Od 2013 roku prowadzi blog kulturalno-literacki Edis Anonimo Art. Jej wiersze ukazały się w: „Pegazie Lubuskim”, „Poezji Dzisiaj”, „LiryDram”, antologiach: „Przepływający świat słowa” i „Jaka wielka jest Warszawa” Warszawskiej Jesieni Poezji oraz w eksperymentalnym tomiku wierszy „Polifonia poezji” Leszka Dembka. Jest m.in. laureatką I miejsca w Turnieju Jednego Wiersza „Od Morza do Tatr” zorganizowanego przez Związek Literatów Polskich (2022). Spod jej pióra wyszły tomy poezji: Roztańczony atrament, (nie) z tej bajki i Łapacz róż.

Kolejną bohaterką Rafała Podrazy, prezentowaną przez Edytę Rauhut, jest Magdalena Samozwaniec – siostra Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, a więc również cioteczna babka biografa. Autorka przypomina, że Podraza stosunkowo późno zaczął zbierać wspomnienia osób, które znały satyryczkę.

Stefania Grodzieńska powiedziała mu, że rozpoczynając zbieranie materiałów do tej książki, rozpoczął bieg na sto metrów ze śmiercią i była ciekawa, kto będzie szybszy w tym pojedynku.

Efektem tej pracy była książka Magdalena, córka Kossaka. Później Podraza opracował inne publikacje związane z Magdaleną Samozwaniec, w tym jej dotychczas nieznane książki.

Następnymi „podopiecznymi” Rafała Podrazy, prezentowanymi w książce Na poważnie, są: Janusz Kondratowicz – poeta polskiej piosenki (o którym opowiada m.in. w książkach Wieczór nad rzeką zdarzeń. Janusz Kondratowicz w rozmowie z Rafałem Podrazą oraz 13 historii ukrytych w piosenkach. Kondratowicz), Helena Majdaniec – znakomita piosenkarka ze Szczecina (m.in. spektakl Królowa twista. Dzień, który zmienił życie Heleny Majdaniec oraz książka Mój Paryż. Śladami Heleny Majdaniec), Anna Jantar (m.in. Ogólnopolski Festiwal im. Anny Jantar oraz książka Anna Jantar. Ikona z przypadku?), Irena Jarocka (m.in. Zjazd Młodych Gwiazd zorganizowany w 2017 roku pod hasłem Młodzi śpiewają Jarocką! oraz  książki Wymyśliłam cię. Irena Jarocka we wspomnieniach i 13 historii ukrytych w piosenkach. Jarocka).

We wstępie do książki Na poważnie… O artystach z książek Rafała Podrazy Róża Czerniawska-Karcz napisała, że Edyta Rauhut, która jest autorką trzech tomików poezji…

… pojawia się w nowym dla niej anturażu… liryzm, wersy, enigmatyczne strofy – słowem, poetykę wiersza − zastępuje rozmową z wybranym bohaterem, zapisem własnych odczytań i … odsłuchań piosenek w wykonaniu artystek polskiej sceny, nie stroni od komentarza w trzecioosobowej narracji. Wędruje w przeszłość i odczytuje wciąż na nowo książki Podrazy o jego bohaterkach i bohaterach. Dociera w archiwach do udokumentowanych wydarzeń i działań pomysłodawcy festiwali muzycznych czy konkursów literackich. Dlaczego? / Otóż, ma pomysł na wieloosobowy dialog, w tym z samym Rafałem Podrazą i jego najważniejszymi literackimi bohaterami (wokół których zresztą też niemało innych osobowości artystycznych się pojawia i zabiera głos). Niezwykle rozległe są bowiem: przestrzeń, miejsca i czas, gdzie odbywa się ta wędrówka od książki do książki.

Książka Na poważnie… ma niewielki format, za to mieści się w niej mnóstwo treści. Zawarte w niej informacje dotyczą znakomitych artystów, na których spoglądamy okiem Rafała Podrazy i… Edyty Rauhut. Gorąco polecam tę piętrową kompilację.

Edyta Rauhut, Na poważnie… O artystach z książek Rafała Podrazy
Redakcja, korekta i wstęp: Róża Czerniawska-Karcz
Projekt okładki i grafiki w tomie: Adrianna Rauhut
Zdjęcie na skrzydełku: Adrianna Rauhut
Opracowanie graficzne serii: Zbigniew Jahnz
Wydawca: Wydawnictwo hogben, Szczecin 2025
Seria: akcent | poz. 91
ISBN 978-83-66060-98-2
Wydano nakładem ZLP Oddział w Szczecinie
Książka współfinansowana ze środków Miasta Szczecin

 

Roman Soroczyński

18.01.2026 r. Krynica-Zdrój

Poprzedni artykułPiotr Müldner-Nieckowski – Intymność
Następny artykułEwa Elżbieta Nowakowska – Wiersze Tygodnia