Sybilla
Beacie
A może ty jesteś
Ta Sybilla wędrowna
Która przysiadła na chwilę między książkami
Wysokiej Biblioteki
Gdzie zamiast kurzu
Fruwają mądre litery
Szczególnie wiosną gdy
Chcą łączyć się w pary
I zakładać gniazda
I wróżysz coś niejasnego z płynącego czasu
Z kwitnących magnolii
Radzisz bym siedmiokrotnie
Wypowiedział sekretne imię Afrodyty
A potem dał dziewczynie
Mirt i różę
Wypuścił gołębia
16 kwietnia 2025
W górę rzeki
Każdej nocy z tobą
Płyniemy w górę rzeki
Łososiowe błyski w kotłującej się wodzie
We mgle przy nikłym promyku
Świecy nad łóżkiem
Przez wszystkie nieobecności oddalenia
Dotykiem patrząc na siebie
Płyniemy uparcie w górę rzeki
Do jej źródeł
Gdzie wokół zielone pastwiska
I gdzie z chaosu dni dopiero rośnie
Ocean
15 maja 2025
Wieczorne wyjście z kina Sfinks
Za oknem na parterze trwała próba chóru
Siwy dyrygent unosił pałeczkę
Wypuszczał w powietrze nut stada całe
Które bezszelestnie frunęły ku górze
Pomyślał wtedy w mroku że jak bohater Vonneguta
Wypadł z czasu i nie potrafi do niego wślizgnąć się
Z powrotem
Więc po co ci to Ariadno
Jestem w wieku twojego ojca
Nieśmiało całujesz w usta
A mnie podoba się twój dowcip
palce i piersi i reszta sekretów
cokolwiek więc wydarzy się nam
dobrego i złego
nie potrwa długo
bo szybko zachodzi słońce nad moimi dniami
i nie sposób domyślić się słów piosenki
śpiewanej tego wieczoru po filmie
po burzy
24 kwietnia 2025
Miary czasu
Dla B.
Raz na dwa tygodnie
To przecież zaledwie
Może dwa razy na miesiąc
To jakby dwa małe dni
Ustawić naprzeciwko
Brazylii albo wieczności
Ubrać je kolorowo
Włączyć niebieski wiatr
Z jaskółkami
Otworzyć szampana
A w pozostałe dni wiedzieć
Że się go nie lubi
10 kwietnia 2025
Nowa Księga Rodzaju
Jagusia: Mój słodki kochanku…
Niedawno ziemia zdawała mi się
Pusta i ciemności stały nade mną
Ale robiło się jaśniej
A światło zawsze pociesza
Mogłem spoglądać w niebo
Odwiedzać góry i stawać nad wodami
Wchodziłem między drzewa oliwników
Głaskałem płowe grzywy rozwichrzonych zbóż
Przypomniałem sobie gwiazdy i czułe zwierzęta
Otwierały się książki na właściwych stronach
Widziałem różowe flamingi na brzegu greckiego jeziora
I jadałem owoce morza pod Księżycem
Znów zauważałem że dni niektóre przynoszą radość
Śmiech truskawki rower stojący przed domem
A kiedy nareszcie zauważyłem ciebie
Straciłem podzielność uwagi
10 czerwca 2025
Cuda
Idę przez poniedziałkowe miasto
Między radością Orfeusza a cmentarzem
Ale oczy zostawiłem w tamtym naszym pokoju
W sobotnim niepokoju
Kiedy patrzę z bliska
W twoje rozświetlone radością oczy
Ale cuda są trudne
16 czerwca 2025
Z punktu A do B
Daleka wyboista droga
W tym zadaniu matematycznym
Tamtą powoli traci zapomina
Ta nie zostaje w jego domu
Który się do niej łasi
I pragną jej rośliny
Jego balkonu
Kiedy nocą ona wraca do siebie
On błąka się po tej drodze
Na której wieje wiatr
Pachną jaśminy
Pohukują młode sowy
19-20 czerwca 2025
O jedną rzecz mniej
Zepsuta lodówka
Której pozbędzie się we wtorek
Była pamiątką po niej
Wcześniej odeszły ubrania i buty
Aparat telefoniczny torba podróżna
Kilka dużych roślin doniczkowych
Kopczyk dokumentów które
Przedzierał na pół bez gniewu
Więc nie ma lodówki i zastanawia się czy
Na pewno potrzebuje nowej
I tylu talerzy filiżanek poduszek
Ręczników i kieliszków do wina
Kiedy już wino przestało się uśmiechać
I patrzeć mu śmiało w oczy
Jak młoda godzina
Jak światło umysłu przed zmierzchem
21 września 2025





