Egzystencja jako rozgałęzienie
Prozę Borgesa czytam już od przeszło pół wieku (a zacząłem od tomu „Fikcje”) i ciągle nie mogę się nią nasycić. Przepadam za jego jedynym w swoim rodzaju stylem, przepełnionym piętrowymi wieloznacznościami, asocjacjami, za meandrycznymi, labiryntowymi konceptami, za jego kunsztowną erudycją, starannie skrywaną, ale jakby przez skórę wyczuwalną ironią autorską. Pamięć i sen to przestrzenie, które u Borgesa odgrywają szczególną rolę. Tych opowiadań właściwie nie da się streścić, bo nie mają klasycznej struktury narracji fabularnej. Są właściwie rozpisanymi na prozę metaforami, sfinksowymi zagadkami. Tytułowy piasek w „Księdze piasku” jest nieprzypadkowy. Struktura tych nowel przywołuje na myśl sypkość pasku, jego niepochwytność, gdy przesypuje się przez palce. Udaje się jednak uchwycić idee główną każdej z nowel. Opowiadanie „Ten drugi” jest kolejną wersją tematu sobowtóra, a „Ulrica” powtórzeniem tego motywu z dodaniem motywu z tego pierwszego. „Kongres”, wyraźnie inspirowany jest Kafką i Chestertonem. W opowiadaniu „There are more things” Borges przeżywa asocjacje z prozą grozy Lovecrafta. „Sekta trzydziestu” traktuje o herezji czyli o Borgesie samym, bo jest on heretykiem literatury. „Noc darów” to persyflaż literatury emocji i egzaltacji, a „Podstęp” to rzecz o odwieczne, obsesyjnej i infantylnej amerykańskiej obsesji moralności. „Biblioteka Babel” to wyraz obsesji Borgesa światem książek – niezliczonych, „Krążek” – jedną stronicą, „Księga piasku” – niezliczoną liczbą stron. „Dwudziestego piątego sierpnia 1983 roku. Traktuje o sobowtórnej dwoistości własnej natury.”Niebieski tygrys” dotyka zagadnienia estetyki zła. Uniwersalny symbolizm „Róży Paracelsusa” jest nieodgadniony, a „Pamięć Szekspira” jest metaforyczną i alegoryczną opowieścią o relacjach i asocjacjach między życiem a kulturą. Wszystko w tej prozie się rozgałęzia i zwodzi. Sny, pamięć, dobro zło. Wszystko. Całe życie jest tu jednym wielkim rozgałęzianiem się.
Jorge Luis Borges – „Księga piasku. Pamięć Szekspira”, przekład i przypisy Andrzej Sobol-Jurczykowski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025, str. 258, ISBN 978-83-8196-376-3
Literatura nieoczywistości i nieprzejrzystości
Wielki rodak Tabucchiego w literaturze, Fernando Pessoa, którego zacytował w „Pochwale literatury, twierdził, że „literatura, podobnie jak cała sztuka, dowodzi, że życie nie wystarcza. Życie przez całe życie nie wystarczało Borgesowi. Tabucchiemu również. „Literatura – kontynuował Pessoa – ofiarowuje możliwość czegoś więcej w stosunku do tego, na co zezwala natura”. To mały „cud, który zdarza się nam w krótkiej egzystencji: możemy przestać być sobą i stać się innymi. I tu także mamy do czynienia z nieustanną szaradą egzystencji, szarada czającą się na każdym kroku. Joanna Ugniewska, arcyznawczymi i prozy Tabucchiego, i literatury portugalskiej w ogolności powiada, że najbardziej charakterystyczne dla narracji Tabucchiego jest zostawianie pustych miejsc, efekt rebusu i szarady, poszukiwanie czytelnika, który nie będzie oczekiwał na ich rozwiązanie, lecz zgodzi się na nieprzejrzystość przedstawianego świata, na opowiadanie jako ciąg wieloznacznych epizodów, niezbliżających do rozwikłania zagadki”. Proza Tabucchiego to podobnie jak proza Borgesa literatura labiryntu. Przestrzeń, czas i pamięć – oto co interesuje także Tabucchiego („postaci wędrują tu po śladach, zbierają odłamki rozproszonej rzeczywistości, okruchy, fragmenty, pył, ślady, przypuszczenia, ton pobrzmiewający w cudzych głosach, trochę ziaren piasku, muszle” – pisze sam w tomie „Robi się coraz później”). Czytający to nie wie, czy to jawa czy sen. Sam musi rozszyfrowywać aluzje, krypto cytaty, frazy („ekfrazy”), doświadcza „wątpliwości ontologicznej, niepokojącej obecności snu, rozbicia przedmiotu, fabuły niedomkniętej z definicji”. Dla Tabucchiego „życie to „rzeka, której prawdziwy bieg ginie w głębi”. To pokazuje, że podobieństwo czy pokrewieństwo Tabucchiego do Borgesa jest tylko zewnętrzne, „po wierzchu”. Borges „wierzy” w swoje fantazmaty, mocą swojej wiary w literaturę traktuje je jako „oczywiste realia”. Tabucchi nieustannie wątpi i bładzi, i jak Sokrates wie, że nic nie wie. Pirandello napisał, że „życie nie przybiera ostatecznej formy. „Podobnie jak literatura, mógłby dodać Tabucchi” – puentuje Ugniewska. Opowiadania z tomów „Sny o snach”, „Opowiadania ilustrowane”, „Skrzydlate istoty Fra Angelica”, „Czas szybko się starzeje”, „Robi się coraz później”, „Drobne pomyłki bez znaczenia” przeczytałem po wielu latach od lektury jego wspaniałego „filozoficznego kryminału „…twierdzi Pereira”. Wielki pisarz.
Antonio Tabucchi „Przyszedłem do Ciebie, ale Cie nie zastałem”, wybór, przekład, posłowie Joanna Ugniewska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025, str. 459, ISBN 978-83-8196-739-6
Dawka publicystyka narodowo-katolicka
Antologię publicystyki narodowo-katolickiej pod redakcją Barbary Nowak pt. „Dokąd zmierzamy? Wiara, edukacja, tradycja” czyta się z zainteresowaniem niezależnie od tego, czy i w jakim stopniu identyfikujemy się z zawartymi w niej tezami, diagnozami, hipotezami, pytaniami i odpowiedziami, a także także z generalnym światopoglądem autorów, jak też w przypadku, gdy nasz punkt widzenia jest z takich czy innych powodów odmienny. W publicystyce katolicko-narodowej w ogólności zaimponować może pasja, z jaką jej autorzy zmagają się intelektualnie i pochylają z troską nad problemami współczesnej Polski, współczesnego świata, współczesnej religii i religijności oraz zagadnieniami kulturowo-moralnymi.W publicystyce lewicowej czy liberalnej nie ma nawet małej cząstki tej pasji, cierpi ona na uwiąd motywacji, na apatię i sceptycyzm. Ten ostatni, zaliczany jest do wartościowych kategorii myślowych, ale nie może się on równać płodnością z postawami entuzjastów. Żarliwość publicystów narodowo-katolickich może budzić rozmaite historyczne asocjacje, nie zawsze te najsympatyczniejsze, ale zapewne jest ona dowodem żywotności, której publicystyce lewicowej i liberalnej brakuje. W ramach swoich studiów nad Wielką Rewolucją Francuską wróciłem ostatnio do lektury pism Saint Justa i Marata. Od tych pisanych krwią fraz dzieli współczesną publicystykę lewicową rozległa przestrzeń. Publicyści lewicowi i liberalni są dziś bladym cieniem tradycji, z której wyrastają, są jak setna woda po kisielu. „Była małopolska (od siebie dodam – wzbudzająca silne sprzeciwy polityczne) kurator oświaty wspólnie z innymi autorami, prof. Andrzejem Nowakiem, prof. Ryszardem Kantorem, Adamem Bujakiem, Hanną Dobrowolską, Jolantą Sosnowską, Leszkiem Sosnowskim oraz Joanną Wieliczką-Szarkową prowokuje do refleksji nad naszym życiem, zastanawiając się nad przyszłością Polski i edukacji w naszym kraju” – czytamy w nocie odwydawniczej. „Dbałość o odpowiednie wykształcenie i wychowanie młodych ludzi jest powinnością państwa, ale także wyrazem odpowiedzialności rządzących za naród, państwo i społeczeństwo. Niestety właśnie teraz, kiedy paradygmat szkoły jako instytucji kształcącej w wiedzy, wychowującej na wzorcach cywilizacji chrześcijańskiej ma zostać zlikwidowany, a nowa władza, (…) sprintem usiłuje nadrobić opóźnienia w pogoni za ideologicznymi celami, konieczny jest zdecydowany głos i sprzeciw. (…) „Potrzebny jest zryw całej zdrowej części naszego społeczeństwa – milionów matek, ojców, dziadków, nauczycieli – wszystkich w obronie młodych Polaków, bo Polska i tę zawieruchę pokonać musi. Wspólnie i solidarnie dla Boga i Ojczyzny ze wsparciem z nieba św. Jana Pawła II, św. Andrzeja Boboli, św. Stanisława i wielu innych” – pisze Barbara Nowak w pierwszym rozdziale. Jednak nie ta deklaratywna część omawianej książki, choć będzie ona stanowić dokument epoki może się wydać w tym zbiorze najbardziej interesująca. Osobiście preferuję choćby interesujące komentarze i uwagi historyczne profesora Andrzeja Nowaka czy barwne wspomnienia z krakowskiego dzieciństwa profesora Ryszarda Kantora. To jest wartość dodana tej książki, której lekturę polecam.
„Dokąd zmierzamy? Wiara, edukacja, tradycja”, redakcja Barbary Nowak, Biały Kruk, Kraków 2024, str. 256, ISBN 978-83-7553-402-3





