Strona główna Rok 2025 Nr 587 Stanisław Srokowski – Cisze, szepty, szmery

Stanisław Srokowski – Cisze, szepty, szmery

0
134
brown sparrow on tree branch

***

naszym schronem
były dusze

światłem oczy i głos
ciszą oddech

i oto sypie się popiół
z naszych dusz

z pyłu wołają oczy
i sny

oddech kaleczy
modlitwy

a śmierć zagląda nam
w usta

***

twoje oczy dwa bunkry
ukrywają strach i ból

uśmiechasz się
i ściskasz moje ramię
choć czarne chmury
zbierają się wokół ust
i nie schodzi z dróg
jęk zabijanych dzieci

***

zaczyna się ciało języka
i gonią już nas utarte znaczenia

zejdź ze snu
i wydłub z głosu śmierć

słychać wołanie cmentarzy

litania pogrzebów ciągnie się
przez nasze pieśni

i dławi się łza

ślady rozpaczy
przed nami

***

nadszedł czas
skomlących warg

zburzone miasta
i krwawiące ulice
ulatywały wraz z dymem
w głąb strachu

rozpadała się cisza
i płonęły węzły krwi

smuga obcych języków
przecinała nam usta

spływała ostatnia
kropla potu
z ciemnych
snów

***

świecą kości
i wieją cmentarze

wojna przerasta świątynie
modlitwy i Boga

pędzi ponad naszymi
głowami
w stronę śmierci

smuga dołów ran i krwi
ostatni szaniec bólu

cierń oczu

***

przemierza nas płomień
gaśnie ciało

wieją popioły rąk
zapadają się magazyny wzroku

gdziekolwiek nie spojrzysz
ścielą się cienie
w ruinach twarzy

pochłania nas głos dziecka
zamieniony w czerń

nie ma tu już nic
na wyciągnięcie ust

tylko cisza
przerażonych oczu

***

milkną stepowe trawy
gasną pustynne piachy
zatrzaskują się białe wody

jak mamy się wyrwać
z jądra ciemności
kiedy rozpada się
ostatnie spojrzenie

i sypie smuga
głosu

i nie można pojąć
ścieżek krwi

nad grobami
tańczy świt

***

wrak wzroku
konał w ślepych zaułkach
nocy

nie dało się wejrzeć
w głąb ciszy

czeluści języka
zapełniały się potem i łzami

zaczynały się
rozbiory oddechu
i
odwrót pamięci

nicość
stąpała z popiołów

Poprzedni artykułWojciech Kaliszewski – Źródła, rzeki, morza
Następny artykułKsiążki pod lupą

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko