Strona główna Eseje Tadej Karabowicz – Akropol poety Janusza Drzewuckiego

Tadej Karabowicz – Akropol poety Janusza Drzewuckiego

0
210
Poeta Janusz Drzewucki. Zdjęcie ze zbiorów Autora

Motto:

Ojcze ognia, bracie wody, synu piasku,
który jesteś przezroczystością, logiką
i sensem, biorę ciebie za świadka
tego co widziałem, co widzę, gdy
nad trzciną mgły i dymem tataraku
z cukru i soli przepływa moje miasto, (…)

(Utwór „Powrót do Kruszwicy” z tomu „Podróż na Południe” 1995)

Twórczość Janusza Drzewuckiego posiada filozoficzne przesłanie o byciu w literaturze, jako wzgórzu, na którym wznosi się autorski Akropol poety. Jest to miejsce poezji i mocy, któremu Drzewucki zawierzył i poświęcił swoje literackie przesłanie. Wejścia na autorski Akropol strzegą Kariatydy z Erechtejonu. Przez ich zwiewne antyczne szaty, oświetlone promieniami słońca, wiatr przewiewa strofy wierszy. Jednak twórczość Janusza Drzewuckiego posiada mocną cielesną strukturę, stąd ważna wydaje się jej rola poznawcza, konteksty i zależności. Bowiem dzieło poety, powstawało przez pryzmat wewnętrznej dynamiki lat osiemdziesiątych, współtworząc środowisko literackie polskiej poezji kończącego się XX wieku. W aspekcie wiedzy o dorobku twórcy, ugruntowały ją takie tomy poezji jak: „Ulica Reformacka. Wiersze z lat 1980–1986” (Wydawnictwo Literackie, 1988), „Starożytny język” (Toruńskie Towarzystwo Kultury, 1989), „Podróż na południe” (Oficyna Cracovia, 1995; jako: „Podróż na południe. Wiersze z lat 1986–1995”: Oficyna Cracovia 1997), „Światło września”. „77 wierszy dawnych i nowych” (Świat Literacki, 1998), „Ostatnia niedziela sierpnia” (arkusz poetycki dwumiesięcznika „Topos” nr 5, 2006), „Wiersze wybrane”. Wstęp Marian Grześczak (Biblioteka Poetów LSW, 2010), „Dwanaście dni” (Iskry, 2013) oraz „Rzeki Portugalii” (Biblioteka „Toposu”, 2016).

Tom poezji Janusza Drzewuckiego „Rzeki Portugalii” (2016) przynosi dodatkową wiedzę o twórczości poety. Jest nią antropologia toposów filozoficznych, tak uszczuplona we współczesnej poezji, poprzez wiersze nierymowane, które schylają się do prozy i są sublimacją opowieści autorskich. Drzewucki, jakby broni się przed taką narracją, tworząc „swoje” dopływy do rzeki o nazwie Poezja. Dlatego nurt poetycki autora, długo jest widoczny w płynącej na przełaj poezji współczesnej, by stać się niewidzialny w dalekiej przestrzeni oceanu.

W tomie „Rzeki Portugalii” zawarty jest jeszcze jeden istotny aspekt. Autor odwołuje się do przeszłości, tworząc strukturę poświęconą swoim współczesnym. Ten niełatwy dyskurs uświadamia czytelnikowi, że Drzewucki jako poeta, nie istnieje w próżni, chociaż stworzył swój autorski Akropol poetycki. Dlatego tom „Rzeki Portugalii” charakteryzuje dodatkowy czynnik, będący rozbudowaną narracją interpersonalną. Mowa o przyjaźniach poetyckich  z Krzysztofem Karaskiem, Jerzym Górzańskim, Adamem Ziemianinem, czy Adamem Zagajewskim. Ale autor opowiada w nim także o inspiracjach muzyką jazzową i bluesową oraz przywołuje wspomnienia z dzieciństwa i młodości – poeta urodził się 6 grudnia 1958 roku w Kruszwicy.

Domeną wierszy poświęconych różnym twórcom jest ich chropowatość, jakby narastająca kora na pniach sosen, czy dębów, by po nich mogło pełzać światło poezji i być różnorodną materią filozoficzną. Więc nie jest to poezja łatwa, ani przeznaczona do rozmyślań o niej w fotelu, chociaż można ją czytać w dowolnym miejscu na ziemi. Tak dla przykładu widzę utwór „Adam Ziemianin ogłasza zburzenie Barcelony” (s. 35), gdzie głęboka treść wiersza, przenika przez filozoficzne przestrzenie toposów i staje się w sensie poznawczym – formą bytu poetyckiego. Innym przykładem może być wiersz „Pan Krzysztof Karasek wraca do Warszawy” (s. 38-39), z którego rozlewa się wzburzona rzeka sublimującej się narracji, o cechach paraboli, która przypomina w sensie emocjonalnym wartką powódź mimiki i pantomimy. Uwypukla ją mityczna strofa, kończąca utwór:

(…) Właśnie
prowadzę to auto
i to, co mówi teraz
trochę do siebie,
trochę do mnie
pan Krzysztof Karasek,
biorę sobie do serca.

Ostatni wers, staje się jakby przesłaniem dla całego wiersza, że z codzienności jednak pozostaje po człowieku to „coś”, co przetrwa i będzie zapisane w testamencie pamięci nietuzinkowym stwierdzeniem: „biorę sobie do serca”. Mowa przecież o poecie Krzysztofie Karasku, autorze najlepszej polskiej antologii poezji „Współcześni poeci polscy. Poezja polska od roku 1956” (Warszawa 1997) w której znalazły się również utwory Drzewuckiego.

Ten dyskurs osobistej przestrzeni, potwierdza autorska sublimacja, którą wypowiedział poeta przy okazji audycji radiowej: „To jest wspaniałe, że mogę z półki zdjąć różne tomiki poetek i poetów, którzy już nie żyją, zatrzymać się przy jednym wierszu, przeczytać ten wiersz w ciągu dnia, rano, po południu, wieczorem i mieć takie poczucie, że autorka czy autor są gdzieś blisko mnie”.

Autor wypowiedzi mówi, że dzień można podzielić na różne jego części, by czytać tomiki wierszy „poetek i poetów, którzy już nie żyją”, a więc obcować z nimi. Dlatego koncepcja bycia w słowie, przekłada się na nieśpieszne patrzenie egzystencjalne i na przemijające życie.

W utworze „Dwa wiersze o deszczu” Drzewucki pragnie przekazać czytelnikowi wewnętrzne emocje, podkreślić ich ważkość filozoficzną wobec toposów, jako powtarzających się motywów, przypominających o kruchości i przemijaniu. Bo przecież fenomenologię deszczu, zawsze postrzegamy, jako wartość ulotną, a jednak autor tworzy z niej coś na wzór węzła gordyjskiego, czy biblijnego toposu o symbolice deus destructor:

1.
Od rana
pada deszcz,
niezbyt mocno,
właściwie nie pada,
ale mży,
miarowo, jednostajnie,
uporczywie.

Właśnie tak trzeba żyć,
miarowo, jednostajnie
i uporczywie.

2.
Od rana na przemian pada i leje,
zimno wilgotno, z domu psa
bym nie wygonił, a cóż dopiero
samego siebie. Nie wyganiam
siebie samego z domu, siedzę,
i udaję, że mnie nie ma.

Krytyk Ireneusz R. Kowalczyk w recenzji o tomie poetyckim „Rzeki Portugalii” napisał: „Najnowszy tom Drzewuckiego kusi harmonią starannie zakomponowanego, przemyślanego zbiorku. Oprócz wspomnianych krótkich form, są w nim również utwory bardziej rozwinięte; treściwsze. Sporo tu odwołań do ludzi pióra, których Drzewucki nie tylko czytał, ale i spotykał na drodze swojej literackiej aktywności poety, krytyka, dziennikarza czy redaktora. Liczne nawiązania wskazują na mistrzów słowa, z którymi chętnie przestawał, przyjaźnił się i biesiadował. To prawdziwy poczet znaczących w polskim życiu literackim autorów – jeśli nawet nie do końca komuś znanych, to z całą pewnością zasługujących na uwagę, gdyż inaczej nie znaleźliby się w tym tomie. (…) Bystro rwące, to znów rozlewnie spokojne „Rzeki Portugalii” pozwalają nam się zanurzyć w nurt najczystszej poezji. W dorobku Janusza Drzewuckiego ten zbiorek wydaje się najdojrzalszy. Stanowi, moim zdaniem, podsumowanie wszystkich jego doświadczeń pisarskich”.

Ten dyskurs literacki, chciałbym dopełnić moim ulubionym wierszem Janusza Drzewuckiego o tytule „Żyje się”. W swojej treści, utwór wychodzi poza pewne ramy antropologii, poza konwenans, czy formę zachowania behawiorystycznego, gdzie poeta mówi:

Jeden z tych dni,
kiedy się żyje,
a jakby się nie żyło,
żyje się z rozpędu,
z przyzwyczajenia.

Jakieś rozmowy,
nie wiadomo z kim,
jakieś telefony,
nie wiadomo od kogo,
wszystko jakieś,
pozory działania,
w gruncie rzeczy
pozory życia,
ale to także
jest życie.

Czas ucieka,
wieczność czeka,
niech ucieka,
niech czeka.

Agnieszka Pluta w monografii „Trzy warianty neoklasycyzmu w poezji polskiej po roku 1980 r. (Drzewucki – Ćwikliński – Koehler) z 2007 roku pisała: „Wszechobecne w twórczości poetyckiej Janusza Drzewuckiego są rytm i muzyka. Zainteresowanie owymi zagadnieniami odkrywamy na poziomie tekstu oraz budowy wiersza. Ciekawe, że krytycy recenzujący tomiki poety pomijali milczeniem bliskie sercu artysty tematy, zagadnienia i motywy. (…) Muzyka i rytm to najważniejsze zagadnienia w poezji Janusza Drzewuckiego. Wywierają wpływ na budowę wiersza, ale również warstwę tekstową. Poeta poszukuje rytmu muzyki, poezji, snu, a także życia (podróży), natury (a w nim Boga), bo przecież zna już rytm ciała i języka. Tak naprawdę Drzewucki pragnie odnaleźć coś więcej niż tylko rytm, pragnie odnaleźć dla siebie miejsce w tradycji. Pragnie odkryć nowe sposoby rytmizowania wiersza. Unika rymów w klauzuli wersowej, za to pojawiają się one wewnątrz wersów, choć nie można logicznie określić zasady ich wprowadzania. Takie rozumienie pojęcia zbliżone jest do rytmu muzyki jazzowej, gdzie rytm tekstu muzycznego związany jest z somatyką”.

W niniejszej charakterystyce autorka uwypukliła dodatkowy moduł twórczości Janusza Drzewuckiego, jako jego obecność w magmie życia. Z takiej perspektywy poznawczej, zaczynają intensyfikować się inne wątki autora. Są nimi wypowiedzi osobiste na temat zaprzyjaźniania się z własnymi emocjami. Jest nią teoria wiedzy poznawania treści semiotycznej słowa i jego poetyckiej przetworzeni, użytej na potrzeby rzeczywistości. Są to monologi, jak ten z utworu „Mówi głośno”, gdzie poeta stara się nie naruszać struktury myślowej i poznawczej swojego bohatera lirycznego:

On mówi głośno o tym, o czym wszyscy
wszystko wiemy, ale mówić głośno
nie chcemy, nie chcemy, bo się boimy,
on mówi głośno, jasno, precyzyjnie
i przekonywująco, zamiast nas,
w naszym imieniu

(Wiersz „Mówi głośno” z tomu „Rzeki Portugalii”, s. 7)

W twórczości Janusza Drzewuckiego istnieje pierwiastek fenomenologiczny. Autor szuka bowiem w doznaniach zmysłowych bezpośredniego poznania. W opisach i oglądzie tego, co bezpośrednio jest dane, tworzy własną koncepcję egzystencjalnego bytu:

Chciałoby się powiedzieć,
że to zdanie jest niczym
wystrzał armatni, ale nie,
to zdanie jest jak zaklęcie,
lepiej nie powtarzać go
głośno, należy wypowiedzieć
je półgłosem, szeptem,
najlepiej w milczeniu.

(Wiersz „Najlepiej w milczeniu” z tomu „Rzeki Portugalii”, s. 9)

Poeta mówi, że jego mentalność poetycka istnieje w przestrzeni autorskiego Akropolu, którego tak namiętnie strzegą antyczne Kariatydy z Erechtejonu. Ale z głębokich pokładów twórczości Janusza Drzewuckiego, przedziera się antropologia bytu i wspomniany już pierwiastek fenomenologiczny. Poezja staje się wewnętrzną naturą codzienności, wezgłowiem i powinnością. Świat autora, to ciągła wędrówka w głąb siebie, długotrwała, niełatwa, chociaż uporczywa i konsekwentna. Podróże i przyjaźnie literackie, o których tak wiele pisali krytycy, to także ważny aspekt poznawczy.

Strofy poetyckie Drzewuckiego, w swojej filozoficznej przestrzeni, tworzą subiektywną nieszablonowość z zasadniczymi i uniwersalnymi pointami. Czasami zbyt proste narracje poetyckie autora, stają się bastionami nie do przebycia, tworząc tym samym poezję wysublimowaną i celną.

Lublin, kwiecień 2025

Poprzedni artykułAndrzej Walter – Wiersze tygodnia
Następny artykułSubiektywne Kalendarium Artystyczne Anny Łyczewskiej (od 1 do 14 maja)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko