Izabela Zubko – Własną ścieżką przez życie

0
82

Zbiór poetycki „Chodzić swoim brzegiem” Joanny Słodyczki to refleksyjna i wielowymiarowa podróż, w której autorka z wyczuciem łączy tematykę przemijania, poszukiwania tożsamości i duchowego rozwoju bądź jego braku. Wiersz otwierający, „Pamięć skazana”, już na samym początku sygnalizuje motywy, które przewijają się przez całą publikację, tj.: pamięć, jej ulotność, stopniowo zacierane przez czas ślady przeszłości i rozwój cywilizacyjny. A miasto – jako symbol nowoczesności i anonimowości – jest tu równocześnie obiektem fascynacji, ale i ostrzeżeniem.

Tytuł książki można zinterpretować na wiele sposobów. To między innymi podążanie wyznaczoną przez siebie ścieżką, bycie wiernym sobie i swoim przekonaniom. To wyraz indywidualności i autonomii, sugerujący, że warto iść przez życie zgodnie z własnymi wartościami i wewnętrznym kompasem, nawet jeśli oznacza to bycie w opozycji do powszechnie przyjętych norm.

Brzeg symbolizuje granicę między lądem a wodą, a więc między stabilnością a niepewnością. Spacer wzdłuż rzeki, jeziora czy morza odzwierciedla balans między tymi stanami oraz ukazuje bliskość otaczającej nas natury, za pomocą której Joanna Słodyczka wyraża tęsknotę za nieudawanym, prostym, harmonijnym życiem. Dodam, że dla zagubionego podmiotu lirycznego przyroda jest tu azylem, odzwierciedlającym jego uczucia i losy. Daje również schronienie oraz siłę w oczekiwaniu na lepszy dzień.

Brzeg obrazuje także granicę między przeszłością a przyszłością, stanowiąc sprzyjające miejsce do zatrzymania się i zadumy nad naszą historią w kontekście pamięci i straty. Szczególnie wzruszający jest utwór o wywożonych „Bóg wie gdzie” oraz zadedykowany przedwcześnie zmarłemu poecie – Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu.

Warto zwrócić uwagę na obecną w zbiorze krytykę, skierowaną do społeczeństwa, które zagubiło prawdziwe wartości. „Coraz chłodniejsza cisza” z wiersza „Zamarznięta szyba” sygnalizuje o wygasaniu uczuć, a związany z tym ból wynika nie z tego, co jest, ale z tego, za czym ono tęskni (czego mu brakuje). Czy „(…) bezwzględna amputacja / zainfekowanego kawałka duszy” na pewno pomoże tej i kolejnej populacji? Czy wirtualna rzeczywistość i zawieranie znajomości za pośrednictwem Internetu przyniesie ulgę? Joanna Słodyczka zwraca uwagę na konsekwencje spotkań online. Trafnie opisuje tę formę relacji jako powierzchowną i niepełną, ponieważ pozorna łatwość nawiązywania kontaktu jest w rzeczywistości źródłem głębokiej samotności, choć nad ludźmi „czuwa z kieliszkiem” dyżurny anioł smutku. Jak wiemy z życia, czasami ów anioł nie pozwoli sięgnąć po alkohol, ale… coraz częściej trunki stają się ucieczką.

W poezji Słodyczki istotne miejsce zajmują również rozważania nad wiarą i duchowością. A uściślając – źle rozumiana duchowość, w której „Duch wymyka się / wyjściem dla personelu”. Jest to jednocześnie upomnienie dla tych, którzy zapomnieli o fundamentalnych cnotach. Z drugiej strony poetka odwołuje się do refleksji z kościoła Wniebowzięcia NMP w Wilnie, gdzie „nakazano zapomnieć / uznać za niebyłe” to miejsce, a modlitwa sprawiła inaczej. Wierni nie pozwolili na zamknięcie Domu Bożego, dlatego powrócił tam „(…) puls myśli wznoszonych do Boga”.

„Chodzić swoim brzegiem” to zbiór, w który przypomina nam, że nawet w świecie pędzącym ku nowoczesności warto odnaleźć własny brzeg – przystań, gdzie jest przestrzeń dla prawdy, bliskości z naturą oraz życia w wewnętrznej równowadze.

Izabela Zubko

Joanna Słodyczka, „Chodzić swoim brzegiem”, Wyd. Autorskie Andrzej Dębkowski, Zelów 2024, s. 44.

Poprzedni artykułMichał Piętniewicz – Wyimki, fragmenty, intuicje, błyski
Następny artykułRoman Soroczyński – Wiersze Pani Agnieszki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko