Andrzej Walter – Wywiad z Markiem Wawrzkiewiczem

0
213

Nagroda im. Cypriana Kamila Norwida

Nagroda im Cypriana Kamila Norwida ustanowiona została 29 października 2001 roku przez Sejmik Województwa Mazowieckiego. Przyznawana jest corocznie artystom tworzącym na Mazowszu w czterech kategoriach: literatura, muzyka, sztuki plastyczne i teatr za wybitne dzieło bądź kreację powstałe w roku poprzedzającym. Od 2005 roku Samorząd Województwa Mazowieckiego przyznaje również nagrodę specjalną “Dzieło życia” za całokształt twórczości artyście tworzącemu na obszarze województwa mazowieckiego. W tym roku Nagrodę im. Cypriana Kamila Norwida „Dzieło Życia” odbierze wybitny śpiewak operowy słynący z charyzmatycznej osobowości scenicznej. Nagrodę specjalną za całokształt twórczości kapituła przyznała w tym roku Maestro Wiesławowi Ochmanowi. Śpiewak operowy, tenor liryczny – od dziesięcioleci występujący na scenach operowych Polski, Europy i obu Ameryk, osiągający liczne sukcesy festiwalowe oraz posiadający znaczący dorobek nagraniowy w najbardziej renomowanych firmach fonograficznych.

Znamy również nominacje do nagrody za dzieło lub kreację powstałe w 2023 roku w kategorii Literatura, a są to:

Robert Papieski – za książkę „Oblicza Iwaszkiewicza”, Wydawnictwo Akademickie SEDNO;

Tomasz Tyczyński – za zbiór opowiadań „Nieuzasadnione poczucie szczęścia”, Wydawnictwo Nisza;

oraz dobrze nam znany poeta Marek Wawrzkiewicz – tym razem za tom wspomnień i esejów „Nie minęło”, Wydawnictwa Autorskiego Andrzeja Dębkowskiego.

Pisałem już o tej książce w grudniu ubiegłego roku w tekście „Modlitwa o poezji trwanie” – warto może przy okazji tej miłej nominacji przypomnieć ów tekst: (link poniżej)

Andrzej Walter – Modlitwa o poezji trwanie – Pisarze.pl

Korzystając jednak z przedświątecznego być może okresu nominacji zamieniłem słów kilka z naszym bohaterem – Markiem Wawrzkiewiczem

Wywiad z Markiem Wawrzkiewiczem


poetą, dziennikarzem, tłumaczem literatury, absolwentem Wydziału Historii na Uniwersytecie Łódzkim. Jest dziennikarzem, który od prawie 40 lat publikuje artykuły poruszające tematykę kulturalną. Był korespondentem prasowym w Moskwie, redaktorem naczelnym miesięczników „Nowy Wyraz”, „Poezja” oraz tygodnika „Kobieta i Życie”. W 1960 roku zadebiutował tomem wierszy -Malowanie na piasku . Dziś ma w swoim dorobku twórczym ponad 50 książek – tomów wierszy, szkiców, powieści, antologii autorskich, wspomnień, zbiorów krytyk i esejów. Od ponad 20 lat sprawuje funkcję Prezesa Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich.

Andrzej Walter: Czy wierzysz jeszcze w Literaturę?

Marek Wawrzkiewicz: Gdybym nie wierzył, nie zajmowałbym się literaturą od przeszło 70 lat. Najpierw,  jako bardzo małoletni czytelnik (co mi pozostanie do końca życia), potem jako ktoś, kto próbuje pisać w coraz bardziej własnym języku, a jeszcze później jako autor wielu książek. Może nie da się tego udowodnić naukowo, sądzę jednak, że literatura z wielu względów, jest sztuką wyjątkową i wyjątkowa jest jej rola w kształtowaniu ludzkiej świadomości. W  Grecji, Rzymie ale także w jeszcze starszych kulturach – (Chiny, Indie) – literatura mówiona, czy pisana, była fundamentem, Czymś, co budowało nie tylko kulturę, ale i cywilizację.

  Literatura nie tylko daje świadectwo swoim czasom. Tołstoj pisał „Wojnę i pokój” sześćdziesiąt lat po wojnach napoleońskich, ale dzieło to jest równe dokumentom historycznym. Bez książek Faulknera, Steinbecka trudno byłoby rozumieć współczesną Amerykę. Kultura polska, znacznie młodsza od tych najstarszych, od zarania była kulturą literacką, znacznie później wzbogaciła się o dzieła plastyczne czy muzyczne. Ale nasza literatura też dokumentowała; żeby już nie przywoływać Kochanowskiego, Prusa, Żeromskiego: o polskich losach, na równi z pracami historycznymi, świadczą opowiadania Borowskiego, „Popiół i diament” Andrzejewskiego, czy książki Konwickiego.

   Literatura, poezja nie tyle kształtowała normy moralne, ona je najmocniej, najbardziej wyraziście, przypominała. „Traktat moralny” Miłosza, wiersze Różewicza, Herberta, Iwaszkiewicza, odkrywane przez Szymborską oczywistości ( które się nimi stały po jej wierszach) – to tylko jedne z wielu przykładów na to, jak można przywoływać i utrwalać najważniejsze, uniwersalne zasady i wartości.

    Literatura ma niekiedy (choć nie w tym upatruje jej rolę) zdolności profetyczne. Orwell przeszło przed siedemdziesięcioma  laty przewidział to, co się działo w różnych krajach świata i co nam i dzisiaj zagraża. Przeszło pół wieku temu Stanisław Lem pisał o wynalazkach i systemach, których dzisiaj używamy w przekonaniu, że istniały od zawsze. Wcześniej Broniewski i Czechowicz przewidzieli wrzesień 39 roku, a jeszcze dawniej Słowacki przewidział czas, kiedy wyjdzie stu robotników…Poezja zawsze przede wszystkim pytała, ale niekiedy znajdowała też zasadnicze odpowiedzi.

   Literatura. Składa się również z zapomnianych dzieł i autorów. Ale nawet na tej glebie rośnie nasze rozumienie świata i ludzi.

AW:   Co sądzisz o czytelnictwie, o ofercie książkowej, o środowisku? Czy wierzysz w związki twórcze – w ich sens, byt i przyszłość w cyfrowym świecie?

MW:  Z racji wieku mam coraz mniejsze prawo do przewidywania przyszłości, bo przyszłość w coraz mniejszym stopniu mnie dotyczy. Należę do wymierającego pokolenia, dla którego książka była podstawowym dokumentem kulturowym. Obserwując jednak spadające nakłady gazet, tygodników, nie mówiąc już o wydawanych w mizernej ilości egzemplarzy czasopismach zajmujących się kulturą i literaturą, przyszłość książki maluje mi się w czarnych barwach. Inwazja mediów elektronicznych jest czymś oczywistym tak samo jak ich wpływ na opinie publiczną. Toteż młodzi adepci pióra niezbyt zabiegają o wydania książkowe, wychodzą bowiem z założenia, że dzięki publikacjom internetowym są bardziej znani niż po wydaniu w 300egz. tomiku wierszy. I to się dzieje w sytuacji, kiedy polityka kulturalna państwa – niezależnie od tego, jaka opcja polityczna jest u władzy – w żaden sposób nie chce wpływać na upowszechnianie literatury, nie chce jej nagłaśniać, reperować systemu dystrybucji, normować stosunków na linii autor – wydawca. Wróciliśmy do ustroju niewolniczego, jedynego, w którym za pracę nie było płacy. Słowo honorarium obowiązuje może 30, może 40 pisarzy polskich, a nie ma wśród nich poetów, krytyków, eseistów. Jedyną miarą sukcesu książki jest sukces komercyjny. Kiedyś słowo prozaika czy poety liczyło się, brano je pod uwagę. Chciałbym się mylić, ale chyba jest tak, że po prostu chodzi o  kalkulację: to środowisko jest niewielkie i nie ma co o nie zabiegać, bo głosów wyborczych nam wiele nie przysporzy.

  A organizacje pisarskie? Patrz wyżej. Skazane na śmierć głodową istnieją, bo są ludzie pragnący być razem – z racji przekonania, że mają coś ważnego do powiedzenia innym. I niech umierają w tym pięknym przeświadczeniu.

   W tym roku stuknęła mi sześćdziesiątka – tyle lat temu odebrałem legitymację ZLP podpisaną przez prezesa Jarosława Iwaszkiewicza. Jak by nie było – zostałem skazany na dożywocie.

AW: Jesteś nominowany do prestiżowej mazowieckiej nagrody literackiej… jaką nagrodę czy laur cenisz najwyżej w swoim życiu, w takim bilansie, rozrachunku – co Ci się udało w literaturze najbardziej?

MW:  Nominacje są trzy, jeden z nominowanych otrzymuje nagrodę. A Norwida już dostałem, kilkanaście lat temu. Współlaureatem był Bogdan Loebl, mniej już teraz znany jako poeta i prozaik, bardziej pamiętany jako autor popularnych bluesów. Bogdan powiedział, że powinien te nagrodę otrzymać wcześniej, bo teraz może ją wydać co najwyżej na lekarstwa. Unikam lekarzy – ale nie towarzysko, broń Boże! – w spożywaniu leków też jestem oszczędny, nie mam więc pojęcia na co wydam ewentualną nagrodę. Znam jednak moich przyjaciół, nie zawiodą, podpowiedzą.

   Nagrody otrzymywane w młodości pewnie dopingują, zobowiązują, jakoś tam ustawiają nas w hierarchiach. A później? Owszem, sprawiają satysfakcje, łechczą próżność. Pochlebiam sobie, że jestem mało wrażliwy na łaskotki. Przyjemnie? Tak, ale to nic nie zmienia.

  Dawno, dawno temu, na Festiwalu Młodej Poezji Polskiej w Poznaniu, w obecności najwybitniejszych tuzów polskiej poezji wygrałem turniej jednego wiersza. Trzeci był Gąsiorowski. Wtedy zaczęła się nasza przyjaźń, trwająca przeszło pół wieku, aż do jego śmierci. Więc ta nagroda bardzo mi się opłaciła.

Kilkadziesiąt lat temu wraz z kompozytorem Czesiem Majewskim dostaliśmy pierwszą nagrodę w konkursie Polskiego Radia na piosenkę. Ale ważniejsze było to, że odbieraliśmy ją z rąk Jerzego Wasowskiego.  Nagród było sporo, ale z pewnością częściej je wręczam niż dostaję. I tak już będzie.

AW: Czy bardziej wierzysz w poezję rozumianą w sensie klasycznym (mam na myśli pewną ciągłość poetyki i sensu) czy w ogóle stawiasz na drugim brzegu pewien aspekt poezji współczesnej polegający na chaosie, jazgocie i miksturze nowomowy współczesności, którą tak zawzięcie lansują dzisiejsi akademicy?

MW: Naprawdę nie wiem co lansują akademicy. Lansują, bo im za to płacą, ale chyba wiedzą, że to, co piszą, nie ma żadnego wpływu na innych piszących. Nie wiem, czy we współczesnej poezji króluje jazgot i chaos – a nie mam tej wiedzy dlatego, że nikt nie zdoła ogarnąć tego, co się drukuje w ulotnych tomikach, w niskonakładowych, lokalnych pisemkach i bezmiaru wylewającego się z internetu. Starość może być zgryźliwa i upierdliwa, ale może też być pobłażliwa. Jestem w połowie, jestem między tymi dwoma biegunami. Czytam nowe książki poetyckie, czytam wiersze nadsyłane na rozliczne konkursy, czytam wiersze młodych i starych na seminariach, które prowadzę. Wolę myśleć, że polska poezja ma się dobrze nie tylko dlatego, iż jest wielu poetów o głośno brzmiących nazwiskach, ale i dlatego, że jest bardzo różnorodna. Owszem, to kłopotliwe bogactwo może sprawiać wrażenie chaosu, ale przecież z zamętu zawsze coś się wyłania. I jest czas, który bywa bezlitosny i niesprawiedliwy. W historii literatury zostają bardzo nieliczni. Niesprawiedliwe jest to, że w natłoku nowości umykają nam ludzie wybitni i ich twórczość. Nie czytają ich, nie chcą ich znać młodzi. I nawet nie zdają sobie sprawy, że gdyby nie tamci, których nie ma od lat zaledwie dwudziestu czy trzydziestu, ich własna twórczość byłaby zupełnie inna. Mają złudzenie, że odkrywają świat, a świat już dawno odkryli ich zapomniani poprzednicy.

AW: – Czy każdy może być poetą i czy wszystko jest Poezja?

MW:   Wszystko jest poezją, dopóki się tego wszystkiego nie zapisze. A jak się już zapisze, to to jest poezją, albo nie jest. Najczęściej to drugie. Słowa podlegają inflacji. Dotyczy to również słowa „poeta”. Poetą nazywa się ktoś, kto wydrukował w powiatowej gazetce trzy wierszyki i ktoś, kto dostał trzecie wyróżnienie w lokalnym konkursie. Mówię takim: nie, nie jesteś poetą, jesteś kimś, kto próbuje pisać wiersze. Poczytaj synu, córko, prawdziwych poetów, porównaj ich wiersze z twoimi. Jeśli spostrzeżesz różnice – dobrze. Jeśli uznasz, że piszesz lepiej – jesteś stracony. Bo poeta ma jedno niezbywalne prawo: prawo do wątpienia, czy to, co napisał, jest doskonałe.

Andrzej Walter

   I taka jest właśnie książka Marka Wawrzkiewicza „Nie minęło”. Są to niesłychanie istotne, napisane krótkim i lapidarnym językiem, „takie tam dyrdymały”, z których możemy czerpać garściami nieprzemijalne mądrości zarówno przeszłe jak i klasyczne, napisane czule, emocjonalnie i namiętnie, napisane z ogromną dozą i dawką humoru oraz jakże znamiennym dla Marka dystansie do świata, ludzi i rzeczywistości, a co najważniejsze do samego siebie. Andrzej Dębkowski – Wydawca – wykonał fantastyczną robotę kompilując tę książkę i nie dziwę się tej nominacji, gdyż w ostatnim czasie to jedna z najlepszych książek „środowiskowych” o świecie literackim jaką przeczytałem. Dodam, że jest taka dobra, iż można do niej wracać jako do lektury, która działa jak … odpromiennik na złe chwile i czarne myśli. Tę książkę napisał poeta z krwi i kości, korzystając ze swojego literackiego doświadczenia oraz niepowtarzalnej osobowości, która koncentruje uwagę na Marku Wawrzkiewicz praktycznie w każdym Jego publicznym wystąpieniu, w każdej z Nim rozmowie czy spotkaniu. Po raz nie wiem już który zachęcam Was zatem do Jej lektury i kłaniam się nisko wszystkim naszym wiernym Czytelnikom.

Poprzedni artykułWiersze tygodnia – Marek Wawrzkiewicz
Następny artykułAnna Zielińska – Brudek – Kobieta – lato

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko