Strona główna Felietony Piotr Wojciechowski – Zaśpiewajcie mi to, o czym milczymy

Piotr Wojciechowski – Zaśpiewajcie mi to, o czym milczymy

0
55

Piotr Wojciechowski felieton biesiadny na kwiecień 2026

ZAŚPIEWAJCIE MI TO, O CZYM MILCZYMY

Witam Państwa i przepraszam i za nieobecność. Trzeba trafu, że zaproszono mnie, abym w Cieszynie powiedział coś o książkach w najbliższą środę. Cieszyłem się na ten wyjazd i umówione tam spotkania z Przyjaciółmi, ale choroba mnie wykreśliła z programu. Nie będzie mnie na Zamku w Cieszynie, nie będzie mnie także w Domu Literatury. Ale felieton jest gotowy, jak widzicie.

Ludzie wokół z wiarą i kunsztem naprawiają kruszący się świat. Nawet jeśli nie wszystko jeszcze idzie dobrze, to pisarze dalej mogą się cieszyć, że literatura jest najważniejsza. Henryk Elzenberg, oryginalny myśliciel i czuły humanista, przypominał, że literatura jest krwiobiegiem kultury.

W rozmowach coraz częściej słyszy się głosy zdziwienia, dotyczące społeczeństw próbujących żyć według praw demokracji. Dlaczego tu i ówdzie ponosi ona klęskę, chociaż była świetnie zakorzeniona, otoczona szacunkiem, stawiana za wzór? Dlaczego kędy indziej demokracja kruszy się i sypie, chociaż zdobyta była w trudzie, kosztem ofiar, uznana za nadzieję przyszłych lat? Dlaczego wynosi ona na wysokie stołki osoby, od których nie kupiłoby się używanego auta, już nie mówiąc o zaproszeniu na niedzielny obiad?

Moim zdaniem demokracja ma duże podobieństwo do ryby. Kiedy demokracja traci swoje środowisko naturalne, ginie. Tak jak ryba wyjęta z wody.

Środowiskiem, w którym powstawała demokracja była zawsze kultura. Czy jednak byle kultura? Ludzie mają świadomość tego, że żyją kulturalnie, gdy otacza ich społeczeństwo z zadawalającym poziomem higieny osobistej, a także wtedy, gdy doświadczają uprzejmości w sklepach, mają dostęp do popularnej rozrywki, telewizji, kibicowania sportom. Czy to wszystko wystarcza, aby stworzyć demokracji matecznik lub choćby niszę przetrwania?

Niestety, poznaliśmy już odpowiedź na to pytanie – chociaż sformułować ją nie jest łatwo.

Kultura potrzebuje tego, aby była w społeczności pewna ilość słuchaczy Haendla i Greiga, kolekcjonerów starej porcelany, widzów sztuk Szekspira i Mrożka. Muszą być ci, co biegną do muzeum na nową wystawę i ci także, co przychodzą na wieczory debiutujących poetek. Jednym słowem, musi być żywa kultura kunsztu i arcydzieł, muszą być jakieś grupy ludzi, którzy potrafią sensownie rozmawiać o wartościach w sztuce.

Jest w dobrej rozmowie jakaś potęga. Można podejrzewać, że bez rozmowy nie ma wolności. Nie ma demokracji. To stwierdzenie ustawia pisarza w pozycji politycznego gracza. Tak! Różnie to można opisać. Chcemy, aby nasze książki żyły, wiemy, że na wystawie w księgarni one są jeszcze uśpione. Budzą się do życia, gdy są kupione, przeczytane, gdy zaczyna się rozmowa o książkach.

Co zaś wiemy o rozmowie? Nie ma jej wtedy, gdy rozmawiającym brak słów, gdy nie ma wśród nich zgody, co do znaczenia słów. Nie ma rozmowy tam, gdzie jest wrogie milczenie, gdzie się milczy ze strachu przed podsłuchem, gdy się milczy z lęku przed prowokacją. Takie użycie słów, które głosi kłamstwo, śmiertelnie zatruwa rozmowę, tak jak zatruwają rozmowę pomówienia i obelgi. Język wulgarny i brutalny jest także trujący.

Kiedy się pisze sztukę sceniczną, kiedy się pisze dialogi do filmu, trzeba pytać – czy w słowach dosyć piękna, dosyć prawdy, dosyć dobroci. To samo odnosi się do rodzinnej pogwarki przy kuchennym stole.

Poziom słów to poziom korzeni trawy. A jest nad nim niełatwy do określenia poziom antropologicznej koncepcji człowieka, kąt spojrzenia na człowieczeństwo – i na to, co nieludzkie.

Gdy masy odchodzą od kultury arcydzieł i kunsztu wybierając rozrywkę i zakupy, gdy już zanika w społecznej pamięci, nie tracimy poczucia wielkości, bo trwają szlachetne zabiegi tych, którzy strzegą pamięci o wielkich zbrodniach, wielkim cierpieniu, ludobójstwie, zasiewie nienawiści. Czy po naszej epoce zostaną tylko dokumenty zbrodni?

W felietonie, jaki przeczytałem Państwu miesiąc temu, chciałem zwrócić uwagę na książkę rozmów istotnych Agnieszki Papieskiej Ścieżki w nieznane[1]. Jest w tej książce wstrząsająca rozmowa z Jackiem Leociakiem, który poświęcił się głębokiej analizie tekstów napisanych przez świadków Zagłady, przechowanych w wielu językach, w wielu miejscach na świecie, a wszystkich niosących imperatyw pytań – czy jest sens opisywać to, co niewyrażalne, jaka jest prawda zawarta w tekstach świadków „doświadczenia granicznego” – jaka postawa czytelnicza może być do tych świadectw adekwatna.

Z pewnością żyjemy w czasach, które liczą ludzi. Rynek pilnie liczy ilość nabywców – bo od tego zależy zysk. Demokracja liczy elektorat. Od jego liczności zależy, kto będzie rządził. Dla rynku i dla demokracji ważna jest ilość, jakość na drugim miejscu. Codzienność to propozycja średniactwa. Można ją przyjąć i funkcjonować. Można usłuchać tych, którzy mówią – od ludzi nie można żądać heroizmu. Oni mylą się, próbując nas pomniejszyć. Oni nam próbują odebrać pół świata. Prawdziwa antropologia to antropologia przyznająca istocie ludzkiej możliwość przeżycia ekstremów dobra i zła, piękna i szkarady. Antropologia, która wynika doświadczeń zbrodni jest prawdziwa, ale nie pełna. Są jeszcze – na drugim biegunie człowieczeństwa – przestrzenie arcydzieł i zachwytu, bohaterstwa ratowniczego i geniuszu naukowego, przekraczającej wyobraźnię doskonałości i bezinteresowności.

Przyznajmy się, jesteśmy bezpieczniejsi, gdy możemy od społeczności oczekiwać heroizmu. I faktycznie żądamy go, bo oto przyrzeczenia i przysięgi zobowiązują do heroizmu żołnierzy i strażaków, lekarzy a nawet małżonków stających przed ołtarzem. Heroizm wybucha w kawalerce na Pradze – tsunami poparcie społecznego, miliony na akcję chartatywną zebrane przez środowisko młodych raperów.

Na lata jednak musi pozostać z nami czarna wiedza o zbrodniach wielkiego zasięgu, masowych zabójstwach i okrucieństwach wydarzających się podczas minionych wojen i współcześnie.

Dla równowagi i prawdy trzeba nam tęsknić za opowieścią o jasnej połowie narracji o człowieku. Czy współczesna kultura może nam taką jasną wizję wyśpiewać? Nie wiem, wy wiecie, że trzeba. Bo kultura to woda, w której może żyć złota ryba demokracji.

  1. Agnieszka Papieska „ŚCIEŻKI W NIEZNANE; rozmowy” wydawnictwo „Austeria”; Kraków – Budapeszt – Syrakuzy 2026
Poprzedni artykułStefan Michał Żarów – Wiersze tygodnia
Następny artykuł2026-08-15 VIII Ogólnopolski Konkurs Poetycki „O złotą gałązkę jabłoni”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko