Strona główna Rok 2026 Nr 608 Joanna Nowocień – Wiersze tygodnia

Joanna Nowocień – Wiersze tygodnia

0
69

DZIĘKUJĘ SOBIE

ofiarowałam sobie morze
taki cud
i inne fenomeny
moje życie obfituje w cuda
i w doznania wdzięczności
które nauczyłam się nazywać

rozum mi szepce
że zbyt rzadko dziękuję
za taką szczodrość

rozum kocha słowo dziękuję
więc przypomina je
co jakiś czas

a ja czuję
że z różowości serca
wykluwają się energie
dryfujące w tej samej przestrzeni
co actus purus*
i wiedzą wszystko
czego nie nazywam



*Actus purus – łaciński termin oznaczający „czysty akt”
lub „doskonały akt” – odnosi się do Boga jako bytu,
który jest czystą aktualnością.

ŚPIEW KAMIENI

oczy nawykłe do widoku brzóz
makowo-chabrowych łąk
zadziwiają się pióropuszami strzelistych palm
urodzajem gorzkich pomarańczy
wzdłuż promenady
domami przyklejonymi do wysokich skał
niczym gniazda jerzyków

latarnia w Javea nawołuje kutry i jachty
morze rozpuszcza w sobie turkusy
szmaragdy szafiry malachity
i opalizuje na skalistych stopach portu

żywioł uderza falami o pirs
a gdy woda się cofa
przybrzeżne kamienie śpiewają


FAZA WZROSTU

drzewo pomarańczowe
w naszym gaju
kusi owady białym pąkiem
formuje prapoczątki owocni
a w fazie wzrostu
nabiera więcej oddechu
by ofiarować soczysty miąższ

podąża za cyklem tworzenia
we własnym rytmie
dziękując żywiołom
naturalną istnością

robię to samo
mam już twardy egzokarp
jestem pomarańczą




ZDJĘCIE ANI

na szczęście
gdy się zaczyna
na śpiew milknący
w melodii wieczoru

kropla milczenia
(Anna Kajtochowa, Kropla milczenia)

twój portret
moja droga mentorko
zajmował poczesne miejsce
w krakowskim domu

kropla milczenia
zastygła nad wierszami
gdy podążałaś „Bezdrożem ścierniska”*
wspólna przeszłość wgrana
rozbłyskami w pamięci
zabierała mnie za „Siódmy krąg”

teraz tworzę nowy gwiazdozbiór
mistrzów i osób kochanych
znów otrzymasz honorową lokatę
w hiszpańskim salonie
wśród kolażu książek

by życiodajne krople poezji
jaśniały pod każdym niebem



*Bezdrożem ścierniska oraz Siódmy krąg – książki poetyckie
Anny Kajtochowej





TO NIE ŻYRAFA

A ONO SIĘ PALI
(Stanisław Grochowiak, Płonąca żyrafa)

płonące tory
na fotografii Leszka*
przywołują dzieło Dalego
ale jaśnieją możliwościami
niczym hiszpańskie krajobrazy
obfitujące w słoneczną żarliwość

stalowe kręgosłupy przyjmują na siebie
dynamizm pociągów
jarzą się namiętnością
i promienieją talentami
ziemskich pasażerów

plątanina szyn kolejowego węzła
rozgałęzia się w osobliwe losy
otwiera mroczne szuflady
i niezmiennie prowadzi głębiej
w tajemnice ananke

nasycony zmierzch zawłaszcza
kontury scenerii
a tory płoną z mocą
to nie turpizm Grochowiaka
lecz sprawczość woli
zręczność dłoni
i elan vital
w kruchości nietrwałych form


*Inspiracja zdjęciem Leszka Lisieckiego – Płonące tory




KIEDYŚ

gdy umiera drugi rodzic
czujesz poruszenie wśród pokoleń
jakby silny przeciąg
zatrzasnął wszystkie drzwi
przez które przechodzili przodkowie

tej przestrzeni
nie wolno już dotykać

zanim ostatnia grudka przebaczenia
zasypała przejścia
do świata moich rodziców
pożegnałam tatę modlitwą
położyłam na progu wdzięczność
i pojednanie
miłość do obojga wrosła w ościeżnice

moje drzwi są wciąż otwarte
przenoszę przez nie dobro i poezję

kiedyś zamknie je mój syn


NIEZAPOMNIANY AUGUSTÓW

Bogdanowi Falickiemu

wiatr znad Necka
wyrwał kartki dziennika
moim spoiwem już tylko cmentarz
na którym śpi siostra Ewa
babcia Leokadia
Wanda i
szkolni przyjaciele

a Bogdan wciąż kursuje
między Żoliborzem a Nettą
nie poprzestał na wspomnieniach
nadal składa hołd poezją
czułą obecnością
pokłonił się dziejom
książką Mój Augustów


Augustów 2024



SZMACIANA LALECZKA

dom rodzinny zbombardowano
ocalał tylko różowy pokoik sześciolatki
w skroniach łomotały żołnierskie kamasze
nadciągały jak złowrogie bestie
z dziecięcych snów

schowała się do wiklinowego kufra
wstrzymała oddech i przestała istnieć

ale świat trwał
powleczony niepamięcią
piekącą hibernacją czasu
powoli odżyły ogrody, porcelanowe filiżanki
rozszczebiotały się barwne ściany

drobne zaciekawione dłonie
sięgnęły w głąb kufra
– babciu babciu!
znalazłem szmacianą laleczkę
czemu jest taka… smutna

wiekowa siwowłosa dziewczynka
znów usłyszała w sercu dudnienie
żołnierskich kamaszy




ZAMILKNĘ

ja powojenna
nic nie wiem o żałobnych miastach
chociaż pamięć przodków
odziedziczyłam w kościach

zapamiętałam lekcje historii
słowa dziadków
i przesiąkłam słowami
nigdy więcej…

wprawdzie ekran telewizora krwawi
wciąż nic nie wiem
o żałobnych miastach Ukrainy
mój wiersz pod puszystym kocem
może tylko zamilknąć


maj 2022



W OKU BOGA

pływasz w oku Boga
wyrywasz włosy z jego głowy
by budować mosty
stawiasz domy w fałdach skóry
krążysz w żyłach
żeby dopłynąć do serca
połykasz cmentarze
i nosisz ich ból

dajesz się prowadzić
coraz częściej
czując niepodzielność

bywasz belką w jego oku
ale to twoje oko


MUZEUM

ktoś trzymał rękojeść tego toporka
i zabijał wrogów
ktoś tkał mozolnie materiał
na koszulę z frędzlami
i grzał ciałem płótno
rytualnych strojów
ktoś zakładał szamańskie maski
rzeźbił totemy instrumenty
i tchnął własną moc

ktoś w erze krzemowej
wydał zbiór wierszy
czy zajmą poczesne miejsce
w skryptorium przyszłości




Poprzedni artykułPiotr Müldner-Nieckowski – Konkursowe przebieżki
Następny artykułKalina Izabela Zioła – Cień liliowej Lilki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko