Przekład z języka włoskiego Izabella Teresa Kostka.
*
Świat pełen jest ciekawych, uzdolnionych i zdeterminowanych kobiet, których działalność nie ogranicza się tylko do sfery zawodowej, ale łączy ze sobą wiele pasji i hobby. Dzisiaj, z wielką przyjemnością, zapraszam do rozmowy Margheritę Bonfilio, która jest istnym kalejdoskopem talentu i osiągnięć.
I.T.K.: Witam Cię Margherito. Dziękuję, że mimo wielu podróży znalazłaś czas na rozmowę. Jesteś nauczycielką informatyki i pasjonatką teatru, literatury, poezji i dziennikarstwa, a jedną z twych licznych pasji są dawne tańce w kostiumach z epoki. Jesteś wielobarwną postacią, która potrafi idealnie realizować się w każdej z tych dziedzin. Jak to możliwe, że umysł ścisły wykształconego informatyka znalazł swe drugie oblicze w sztuce? Ta miłość wybuchła spontanicznie?
M.B.: Od dziecka pielęgnowałam miłość do pisania, a także zamiłowanie do przedmiotów ścisłych, zwłaszcza matematyki. Z biegiem lat poświęcałam więcej miejsca technologii, studiując informatykę na Uniwersytecie w Pizie, pracując dla międzynarodowej firmy jako twórca hardware, a następnie ucząc w szkole technicznej, eksperymentując i ucząc się. Czułam jednak płonący we mnie ogień t.j. pragnienie pisania poezji, artykułów do gazet i opowiadań, i zaczęłam to robić z osobistej potrzeby, która nie mogła i nie chciała czekać. Połączenie sztuki i technologii było odkryciem, które przyniosło mi ogromną satysfakcję. Na przykład stworzyłam gazetkę szkolną na platformie cyfrowej i eksperymentowałam z platformami self-publishingowymi, aby moje pierwsze tomiki poezji zostały zebrane w jedną książkę, dostępną do kupienia online. Technologia i pisanie to dwa istotne aspekty mojej osobowości.
2. I T.K.: Potrafisz połączyć idealnie osiągnięcia technologiczne z urokami dworu Apolla, ale czy sądzisz, że technika, a szczególnie sztuczna inteligencja, mogą zagrozić rozwojowi sztuki rozumianej jako wytwór ludzkiego umysłu i uczuć?
M.B.: Sądzę, że sztuczna inteligencja nie ma tak naprawdę wpływu na ludzkie uczucia. Jednocześnie wierzę, że dzięki sztucznej inteligencji można wiele osiągnąć w różnych dziedzinach, na przykład w medycynie, w której potrafi ona zapewnić cenne wsparcie, nie zastępując lekarza. Nie zmienia to jednak faktu, że nie da się przypisać duszy zdolnej do odczuwania i emocji czemuś tak całkowicie sztucznemu. Chat GPT stał się cennym interlokutorem, zdolnym do gromadzenia informacji i udzielania odpowiedzi w czasie niemal rzeczywistym, ale nie zawsze jest dokładny, a jego odpowiedzi wyczerpujące. Rozważmy tłumaczenia na język inny niż nasz: praca jest wykonywana dosłownie, ale każdy język ma wiele niuansów i odcieni, a te tylko ludzie mogą uwzględnić. W każdym razie tłumaczenia wykonane za pomocą Chat GPT stanowią już dobry punkt wyjścia. Ludzie muszą nauczyć się zarządzać sztuczną inteligencją, aby móc w pełni wykorzystać jej potencjał pod względem czasu i dokładności, zachowując jednocześnie zdolność rozumowania i własną wrażliwość oraz upewniając się, że nie zostaną przytłoczeni ani zdominowani przez sztuczną inteligencję.
3. I.I.K.: Twoja twórczość jest dowodem na to, że nieograniczone są zasoby ludzkiego talentu. Od 2010 roku napisałaś i opublikowałaś znaczącą liczbę zbiorów wierszy oraz opowiadania. Zdobyłaś liczne prestiżowe nagrody, wśród których chciałabym wymienić zdobyty w 2019 roku tytuł „Ambasadorki Pokoju dla Poezji na Świecie” . Twoja twórczość często porusza problematykę przemocy w stosunku do kobiet i tematykę społeczną. Czy uważasz, że celem dzisiejszej literatury powinno być przede wszystkim uwrażliwienie na bolączki rzeczywistości? Nie obawiasz się, że takie pisarstwo przestanie być sztuką, a stanie się przede wszystkim narzędziem polityki społecznej?
M.B.: Poezja jest poezją i musi nią pozostać. Powinna budzić emocje, prowokować do refleksji, być lekarstwem dla niespokojnej duszy, dla tych, którzy szukają odpowiedzi i zadają tysiące pytań, dla tych, którzy nie boją się patrzeć w głąb siebie, a nawet stawić czoła współczesnej rzeczywistości. Poezja może być potępieniem, krzykiem, ale nie powinna stać się jedynie narzędziem polityki społecznej: może wspierać politykę jako skuteczny środek budzenia sumień i zasiewania wątpliwości w poszukiwaniu pewników. Poezja nie jest niszowa, nie jest przestarzała, ale nie jest też reklamą ani frazą do umieszczenia na transparencie podczas demonstracji. Zachowuje swą elegancję i honorowe miejsce, ale z pewnością niesie w sobie przesłania dla wszystkich, którzy są na tyle otwarci i życzliwi, by słuchać i czytać z uwagą.
4. I.T.K.: Od września 2020 roku współpracujesz przy prowadzeniu internetowej rubryki „Vita d’Artista”, emitowanej w telewizji społecznościowej Libreria Bocca pod patronatem Miasta Mediolan. Od 2021 roku publikujesz artykuły i recenzje w rubryce „Poesia femminile Singolare” Alessandry Prospero. Czy uważasz, że takie rozpowszechnianie i przybliżanie ludziom poezji ma jeszcze szansę na odniesienie sukcesu? Opowiedz nam o tej twojej działalności?
M.B.: Projekt „Vita d’Artista /. Życie artysty” jest obecnie wstrzymany, ale Claudia Gaetani i ja myślimy o jego powrocie do księgarni Libreria Bocca. To projekt, który pozwolił nam pogłębić naszą wiedzę o artystach różnych gatunków, a tym samym zapewnić rozrywkę publiczności online. Teraz, gdy znów jesteśmy na żywo, dajemy głos nowym projektom. Od dawna współpracuję z „Poesia Femminile Singolare”, organizując wieczory poetyckie, pisząc recenzje, artykuły, prowadząc transmisje poetyckie na żywo i nie tylko. Wierzę, że poezja powinna być udostępniana wszędzie – w radiu, online, osobiście, na ulicy, w zabytkowym budynku, w bibliotece, ale także w kwiaciarni czy u fryzjera. Uczestniczyłam z Tobą w wielu sesjach programu „Verseggiando sotto gli astri / Poetyzując pod gwiazdami”, które były okazją do dzielenia się poezją, ale także do dyskusji i spotkań. Moim zadaniem jako Ambasadora Pokoju w dziedzinie Poezji jest dzielenie się poezją wszędzie, bez strachu przed nudą, bez wstydu. Brałam udział i organizowałam liczne Slamy Poetyckie, gdzie poezja nabiera charakteru performatywności i staje się spektaklem, nie tracąc przy tym swojej tożsamości. Alessandra, Claudia i ja nieustannie poszukujemy nowych sposobów pisania poezji. Razem jest piękniej, a nasze głosy rozbrzmiewają dalej. Dlatego tak bardzo cieszyłam się z udziału w inicjatywach, które dzięki Tobie pozwoliły mi być czytaną również w Polsce.
5. I.T.K.: Wróćmy do twego pisarstwa. W czerwcu 2022 roku opublikowałaś tomik poezji „Il vaso di Pandora” (Puszka Pandory), który stał się wyjątkowo ważną pozycją w twoim CV literackim: wziął udział w licznych targach wydawniczych, zdobył liczne prestiżowe nagrody, a w 2023 roku przedstawiony został także w renomowanym programie towarzyszącym festiwalowi piosenki w Sanremo „Casa Sanremo Writers 2023 „. Możesz przybliżyć nam tę publikację?
M.B.: Jestem głęboko przywiązana do książki „Puszka Pandory” i myślę, że wkrótce odtworzę ją ponownie, w nowym wydaniu, jeszcze bogatszym i bardziej bujnym. Ten zbiór poezji narodził się na Sycylii pod koniec trudnego dla wszystkich okresu pandemii, która zaowocowała we mnie ogromną płodnością, zarówno poetycką, jak i inną. Zebrałam wszystko do tej wspaniałej puszki, aby móc w ten sposób uwolnić nową, ożywczą i napędzającą energię, by zacząć żyć na nowo. Oczywiście, wiersze mówią wiele o mnie, ale także o czasach, w których żyjemy, poprzez prosty i nieupiększony język. Znalazłam się w Sanremo wśród piosenek, piosenkarzy, producentów, dziennikarzy, poetów i pisarzy, ściskając w ramionach moją „Puszkę Pandory”. Opowiadałam o tym podczas wywiadu, czytałam wiersze w różnych stacjach radiowych, spotykałam znane osoby i dzieliłam się cząstką siebie za pomocą tych zwyczajnych wersów. Czas spędzony w Casa Sanremo Writers jest magiczny, wyjątkowy. Znajdujesz się w bańce, a może po prostu na karuzeli dźwięków, obrazów i spotkań, i nie chcesz z niej zejść. Wracałam w kolejnych latach, za każdym razem przynosząc coś nowego. W 2026 roku ukaże się moja debiutancka powieść „A Girl Out of Season” (Dziewczyna poza sezonem) i mam nadzieję, że zachwyci ona równie mocno, jak poezja z „Puszki Pandory” – zbioru wierszy, który wiele podróżował, dał się poznać i pomógł mi się rozwinąć. Dziękuję wydawcy Nino Bozzi’emu za zaufanie, a także Sheyli Bobbie za towarzyszenie mi w Casa Sanremo Writers.
6. I.T.K.: „Puszka Pandory” znalazła jednak bardzo szybko silną rywalkę wśród twojej twórczości. Już w 2023 roku wydałaś kolejny zbiór wierszy „Pokój tajemnic”, który odniósł znowu sukcesy na targach wydawniczych we Włoszech i za granicą, został zaprezentowany w Sanremo, brał udział w prestiżowym Biennale w Mediolanie i został zgłoszony do jednej z ważniejszych nagród literackich we Włoszech „Premio Strega 2024”. Przyczynił się także do zdobycia wielu nagród, o których wspomnę w następnym pytaniu. Na czym polega magia tego tomiku?
M.B.: To książka pełna miłości: miłości do natury, do rodziny, do pracy, ale także tej namiętnej i zmysłowej. Każdy może odnaleźć w niej cząstkę siebie, pozostając w zachwycie i zdumieniu. „Pokój Tajemnic” to podróż do wewnętrznego świata pisarza – pisarki poprzez wiersze, które przemawiają do serca każdego człowieka, wydobywając na światło dzienne obrazy, doznania i emocje ukryte w sekretnych komnatach, do których czasem boimy się wejść. Na kartach tej książki biorę czytelnika za rękę i bez obaw prowadzę go tam, gdzie sam by nie pomyślał, by zajrzeć, a wszystko to po to, by drążył głęboko i odkrywał cudowne rzeczy, zapomniane i uśpione, czekające na wydobycie na światło dzienne. To poprzez ból, miłość i zachwyt docieramy do naszego prawdziwego „ja”, ukrytego w ciemnym kącie, osłoniętego od zgiełku świata. Wierzę, że siła tego zbioru tkwi w wierszach, które jeden po drugim prowadzą nas do odkrycia naszego własnego sekretnego pokoju z odwagą i determinacją, a wersy niesione są falą emocji, które angażują i opanowują nas całkowicie. Na końcu podróży nowe światło wypełnia pokój: światło świadomości i nowego odrodzenia. To właśnie to nowe światło pozwoliło mi osiągnąć cele, o których nigdy nie myślałam, że będę w stanie je osiągnąć: ważne zaszczyty, które dały mi tak wiele pewności siebie i zachęciły do dalszego pisania.
7. I.T.K.: To wszystko brzmi naprawdę fascynująco. Emocje jednak wzrosną, kiedy wymienię teraz tylko niektóre tzn. najważniejsze nagrody, które ostatnio otrzymałaś, a lista ta brzmi dosłownie bajkowo: 2023 roku nagroda poetycka Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, w grudniu 2023 roku nominacja do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2024 roku listem poleconym do Sztokholmu, w 2024 roku Nagroda Specjalna im. Leonarda Sciascii w Izbie Deputowanych w Rzymie, w 2025 roku wyróżnienie w Parlamencie Europejskim w Brukseli za „Nagrodę Specjalną za karierę poetycką o wyraźnym i pewnym europejskim zasięgu”. Ten dorobek wręcz onieśmiela, a to przecież nie wszystkie honory, z którymi się spotkałaś. Czy nie obawiasz się, że te nagrody spowodują wzrost zawiści pod twoim adresem? Jak odnosisz się do tak prestiżowych wyróżnień, czujesz, że osiągnęłaś już szczyty, czy może stawiasz sobie coraz większe wyzwania?
M.B.: Każda nagroda, każde wyróżnienie i uznanie, nawet jeśli to tylko słowo, przynosi radość i satysfakcję, ale jednocześnie nie stanowi kamienia milowego, a jedynie zachętę do działania na rzecz lepszej i większej sprawności literackiej. Z tego powodu lubię studiować, czytać, słuchać innych autorów i porównywać się z nimi, ponieważ uważam, że zawsze jest się czego uczyć. Lubię też stawiać sobie nowe cele, próbować nowych doświadczeń i podejmować nowe wyzwania. Dlatego próbuję nowych form pisania, od poezji po opowiadania, baśnie, powieści i artykuły prasowe. Lubię też organizować wydarzenia, festiwale i brać udział w różnych inicjatywach. Jestem ciągle w ruchu i czasami budzi to zazdrość, ale nie dbam o to. Jestem nikim w świecie literackim, gdy myślę o Montale, Quasimodo, Leopardim, Merini i Antonii Pozzi. Jestem współczesną „wierszopisarką”, która uwielbia pisać i czytać, recytować wiersze i karmić się sztuką. Czego mielibyście mi zazdrościć? Tych kilka tabliczek pamiątkowych lub medali? Nie, oczywiście, że nie!!! Jeśli przyjdziesz do mnie, zobaczysz ich bardzo niewiele. Są ukryte w szafach albo poukładane w jakimś zapomnianym kącie domu. Lubię wiedzieć, że coś ze mnie pozostanie po mojej śmierci i chcę, żeby mówiło o tylko to, co napisałam, a uściski i uśmiechy, które dawałam, pozostawiły o mnie trwałe wspomnienie. Jestem jak dzika stokrotka wśród tylu bujnych kwiatów na łące życia, między stronami książki – tak lubię siebie definiować.
8. I.T.K.: Mogę tylko Tobie gratulować i życzyć kolejnych sukcesów. Porozmawiajmy teraz o projekcie, któremu dedykujesz czas od lipca 2024. Jesteś koordynatorką grupy abruzyjskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia World Women Talent System, z którym aktywnie współpracujesz. Z innymi stowarzyszeniami abruzyjskimi zaprojektowałaś Festiwal Sororanze, którego inauguracja miała miejsce 13 listopada 2025 roku. Opowiesz nam o tym przedsięwzięciu?
M.B.: Projekt cieszy się licznymi patronatami i sponsoringiem w Abruzji, od gminy Pescara po gminę Chieti, Loreto Aprutino, prowincję Pescara i region Abruzji. Daje nam to wyobrażenie o intensywności i rozmachu Projektu, w którym biorą udział kobiety wcielające się w różne role społeczne w życiu codziennym. Będą one również mówić o kobietach, które zdefiniowaliśmy jako buntowniczki, ponieważ wprowadziły znaczące zmiany, niekiedy rewolucjonizując koncepcję płci żeńskiej. Reakcja zarówno prelegentów, jak i publiczności była naprawdę oszałamiająca. Wśród znanych kobiet znajdują się liczne postaci ze świata nauki, kultury, życia społecznego i rozrywki. Za każdym razem pojawiają się nowe refleksje, podkreślające, jak bardzo często za wielkimi mężczyznami stały ciche, ale utalentowane kobiety, które pozwoliły płci męskiej się zrealizować, i jak wiele kobiet, z wytrwałością i determinacją, walczyło także o swoje idee i talent. Festiwal ma zatem na celu mówienie o kobiecej solidarności, współpracy, szacunku i życzliwości, angażując wszystkich, zaczynając oczywiście od młodszych pokoleń, a rozszerzając się na te, które już zapisały się w historii i pozostawiły po sobie trwały ślad. Spotkania odbędą się w stowarzyszeniach i instytucjach kulturalnych, docierając do lokalizacji w całym regionie Abruzji już w ramach tej pierwszej edycji. Wezmą w nich udział kobiety z Abruzji i spoza regionu, a także włoska przedstawicielka Stowarzyszenia promująca Projekt World Women Talent System, oraz ja, odpowiedzialna za koordynację działań w regionie Abruzji. Celem Stowarzyszenia jest promowanie działań wspierających i rzeczniczych na rzecz kobiet i przez kobiety, we współpracy z mężczyznami, którzy potrafią docenić płeć żeńską, jednocześnie szanując równość płci. Projekt, będący uzupełnieniem Konkursu Literackiego „Sororanze”, ma na celu podniesienie świadomości dotyczącej celów Stowarzyszenia poprzez tworzenie sojuszy, współpracę i rozwijanie innowacyjnych projektów. Moja najnowsza twórczość literacka wpisuje się w cele tego Projektu i przyczynia się do upowszechniania idei „siostrzeństwa” jako solidarności kobiet, dlatego też za każdym razem, gdy będę prezentować powieść „Dziewczyna poza sezonem”, będę czynić to, nawiązując do celów Stowarzyszenia, którego jestem dumną członkinią.
9. I.T.K.: Znana tancerka i choreografka amerykańska stwierdziła kiedyś: „Wielcy tancerze nie są świetni ze względu na swoją technikę; są świetni ze względu na swoją pasję”. No właśnie, jedną z twoich wielkich pasji są dawne tańce w kostiumach z epoki. Podziwiałam z zapartym tchem zjawiskowy popis grupy tanecznej, do której należysz podczas mego „Verseggiando sotto gli astri di Milano” w Pałacu Fogaccia w Clusone. Jak zaczęła się ta twoja Wielka miłość do tańca?
M.B.: Moja miłość do tańca również zaczęła się w dzieciństwie. Zawsze fascynował mnie taniec klasyczny, ale moja fascynacja XIX wiekiem wywodzi się z lektury „Przeminęło z wiatrem” i historii księżniczki Sissi. Czytanie i filmy takie jak „Lampart” sprawiły, że marzyłam o zatańczeniu walca w bogatych i wystawnych sukniach, takich jak te, które noszą bohaterki moich ulubionych powieści. Zawsze byłam marzycielką, a marzenie o życiu w czasach, gdy dziewczyny z zamożnych rodzin czekały tylko na Wielki Bal, by spotkać swojego tak zwanego Księcia z Bajki, było moim ulubionym marzeniem. Kiedy przypadkiem spotkałam stowarzyszenie „Società di danza '800” na imprezie artystyczno-poetyckiej w pięknej willi nad jeziorem Iseo, wydawało się to znakiem przeznaczenia czyli spotkaniem, na które czekałam. Taniec daje mi poczucie wolności w epoce historycznej, w której być może byłam w poprzednim życiu, skoro czuję się tam tak swobodnie, kto wie? Taniec dał mi siłę, by zacząć żyć na nowo w trudnych czasach. Podtrzymuje mnie na duchu i dobrze komponuje się z poezją. Kiedy idę na Wielki Bal, nie jestem już Margheritą Bonfilio, lecz „Hrabiną Vattelapesca, któż wie jaką”, poruszającą się z gracją, słodyczą i dyplomacją wśród druhen, dżentelmenów i kamerdynerów, wypełniającą „Carnet de ball” i wirującą po sali. Ten rodzaj tańca wymaga konsekwencji i wytrwałości w przygotowywaniu choreografii, ale także dbałości o szczegóły stroju i postawy wymaganej podczas Wielkiego Balu, który jest prawdziwym zanurzeniem się w przeszłość. Dlatego ten historyczny taniec pozwala mi oderwać się od wszystkiego i żyć baśnią, taką jak te, które uwielbiam pisać dla dzieci i nie tylko. Pozwala mi nigdy nie przestać marzyć.
10. I.T.K.: „Sztuka nie ma żadnego celu, jest celem sama w sobie, jest absolutem, bo jest odbiciem absolutu – duszy” – mówił Stanisław Przybyszewski, ceniony pisarz i dramaturg polski. Czy twoja miłość do Muzy jest właśnie dążeniem do tego, co w życiu najczystsze i najszlachetniejsze? To twoja osobista samorealizacja czy właśnie poszukiwanie Absolutu?
M.B.: Sztuka z pewnością pozwala na wewnętrzną eksplorację poprzez naukę, praktykę i spotkanie z samą sztuką. W tej podróży, która prowadzi przez różne jej formy, możliwe jest urzeczywistnienie tego, co nazywasz poszukiwaniem Absolutu, co dla mnie nabiera kształtu w poszukiwaniu nieskończoności, jak u Leopardiego. Zawsze zastanawiałam się, co kryje się za żywopłotem, poza tym życiem, poza tym, co widzimy i słyszymy. Różne formy sztuki pozwalają mi kontynuować to poszukiwanie, które samo w sobie jest nieskończone. Wszystko to sprawia, że czuję się dobrze, w zgodzie z samą sobą i częściowo spełnioną. Mówię „częściowo”, ponieważ gdyby tak było, nie szukałabym odpowiedzi i myślałabym, że dotarłam do celu, ale tak nie jest. Dopóki mam siłę, zawsze będę podążała ku nowym horyzontom mentalnie, a jeśli będę mogła, to również fizycznie. Wręcz przeciwnie, uważam, że konieczne jest kwestionowanie samego siebie, podejmowanie nowych wyzwań i wyruszanie w nowe podróże, aby rozwijać się zawsze jako osoba. Nie ma ograniczeń wiekowych, nie zamierzam powiedzieć: „Dotarłam, to wystarczy, nie mam już nic do odkrycia”. Dopiero gdy zamknę oczy na zawsze, będę mogła to powiedzieć. Do tego czasu będę nadal szukała nowych horyzontów. Może się wydawać, że jestem niezadowolona, ale tak nie jest. Jestem zadowolona z tego, co osiągnęłam dzięki sztuce, ale wiem także, że wciąż mam wiele do nauczenia. Czy powinniśmy nazwać to poszukiwaniem Absolutu? Być może.
Włochy, grudzień 2025





