Tom poetycki ks. prof. dra hab. Alfreda Marka Wierzbickiego „Pretekst włoski. Wybór wierszy” (Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2025) to nowa propozycja wyboru utworów wybitnego teologa i etyka związanego ze środowiskiem teologicznym i uniwersyteckim Lublina. Wiersze włoskie autor pisał na przestrzeni wielu lat (1989 – 2025), stąd stanowią one otwarty kodeks poetycki i będą podlegały estetyce literackiej i namysłowi czytelniczemu. Przestrzeń tomu jest filozoficzna i personalistyczna. Dlatego niełatwo jest mówić o poezji lubelskiego twórcy, bowiem należałoby odczytać na nowo każdy utwór, zagłębiając się w pokłady inwokacyjne strof i wersów. Janusz Drzewucki o twórczości Alfreda Marka Wierzbickiego w kontekście jego zbioru „Pretekst włoski” napisał: „Wierzbicki to moim zdaniem jeden z najświetniejszych poetów w Polsce dzisiaj”.
W zaproszeniu do poetyckiego dyskursu książki czytamy: „[Tom] „Pretekst włoski” to wybór wierszy, który wyłonił się nagle jako coś w rodzaju półwyspu z kontynentu kilkunastu tomików opublikowanych przez Alfreda Marka Wierzbickiego w ciągu czterech dekad. Nie jest to reportaż z podróży, tematy włoskie stanowią inspirację, a czasem tylko pretekst do konstruowania świata poetyckiego.
Cóż począć z takim nadmiarem gości
kiedy przychodzisz ty i ty
i jest wesoło
jak podczas karnawału w Wenecji
jeśli pomyliłem twarz
przyjdź jeszcze raz”.
Tom poetycki, będąc wyborem wierszy, staje się jednocześnie opowieścią o wędrówkach autora po Italii. To osobista peregrynacja do miejsc ważnych z perspektywy dyskursu osobistego poety i historii dziejów Kościoła. Dlatego Wierzbicki oświetla słowem to co dla niego jest najistotniejsze. Tom nosi nazwę „Pretekst włoski”, a pretekst to „zmyślony, pozorny powód podany w celu ukrycia prawdziwej przyczyny jakiegoś działania lub zdarzenia, albo wygodna okazja, która staje się usprawiedliwieniem”. Tak mówi definicja, ale miarą poezji, nie jest definicja, lecz wydobyta z głębi przeżyć struktura emocjonalna utworów.
Wiersze Alfreda Marka Wierzbickiego wyrastają z otwartej przestrzeni duchowej, a także z troski o słowo poetyckie. Dyskurs poety jest natchniony, a jednocześnie subiektywny i trudny. Przykładem mogą być wiersze z lat dziewięćdziesiątych, ale również późniejsze utwory, które istnieją w rzeczywistości wykreowanej i podlegają epanaforze. W utworze „Etruskowie”, powtórzeniem apanaforycznym nie jest słowo, lecz kolejny segment mimiczny i narracyjny, mówiący o istocie wszechświata:
Kim byli i skąd przybyli, właściwie
nie wiadomo. O ich życiu najwięcej
opowiadają nekropolie. Spoczywali
na kamieniu, ogień buzował w palenisku,
naczynia wypełnione oliwą i winem.
Małżonkowie obejmują sie czule,
miłość i dzieci. Łoża i groby.
Resztki chleba i ości ryby.
Tylko przemądrzali przewodnicy
mówią, że byli archaiczni.
W utworze ”Dante” poeta mówi:
Gdy widzę umierających z głodu
sceny tortur strzały na ulicy
i nie rozumiem jak gniew i pogodzenie
współistnieją we mnie czytam Dantego
Wiersz poety napisany w 1990 roku, wydaje się, poprzez swoją gnozę, aktualny dzisiaj. Zwraca uwagę zwarta sensoryczna forma świadomości, w tym także świadomości teologicznej, że wiersz jest spełnieniem natchnienia i sensem twórczego władania słowem. Wierzbicki scala sensualność własnego uczestnictwa w kulturze i religii, a inspiracje wędrówkami włoskimi, stają się „pretekstem” do rozwinięcia myśli o świecie duchowym i cielesnym. W takiej konfiguracji pieczętuje się antropologiczne pytanie: „nie rozumiem jak gniew i pogodzenie / współistnieją we mnie (…)”. Ale przecież w tomie poetyckim istnieją również inne sfery pogodzenia – ontologiczne i intelektualne, które budują przesłanie wyboru wierszy w stronę dobra, szlachetności i pokory. W utworze „Powrót do Stresy” poeta zadaje pytanie, jak istnieć wobec teorii poznania filozoficznego Antonia Francesca Davida Ambrogia Rosminiego Serbati (1797-1855) zrehabilitowanego po stu latach przez Jana Pawła II w encyklice „Fides et ratio” z 1998 roku:
Chłonę pisma Rosminiego unoszony myślą
o boskim pierwiastku w człowieku.
Długie zdania bez zadyszki i bez ostatniej kropki,
jakbyśmy wypłynęli łódką na jezioro,
w którym odbijają się góry i nasze profile.
2 listopada 1849 roku powrócił z Gaety
z piętnem rewolucjonisty i heretyka.
Tego dnia jezioro schowało się we mgle,
na drzewach kropelki srebra i rdza.
Może wcale nie patrzył przez zabłocone okienko.
Powóz zbliżał się do willi pod rozłożystym cedrem,
w kufrach książki, rękopisy i płomienie purpury.
Skrzywdzony, ale nie upokorzony.
Służył dobrej sprawie nie za wcześnie i nie za późno.
Często widywano go nad brzegiem,
jak rzucał kamyki do wody.
Bawił się jak chłopiec
i jak prorok rysował nieskończoność
w nietrwałej materii żywiołów i dziejów.
Poeta upomina się „w nietrwałej materii żywiołów i dziejów” o pokrzywdzonych, i proszących o pocieszenie, o ich uczestnictwo w myśli i czynach naszego świata. W utworze „Łodziolampa” (s. 101-102) odnosi się do niezrozumiałej i słynnej już dwuznaczności wypowiedzi papieża Franciszka o cierpieniu Ukraińców wobec wojny rosyjskiej. Poeta mówi: „wpatrzeni wsłuchani w papieża Franciszka / robiło się nam ponuro gdy gasła jego latarnia / baliśmy się że świat przestanie odróżniać / cierpienie Ukraińców i cierpienie Rosjan”.
Tom wierszy zawiera odnośniki o nieskończoności świata, porównanego do matematyki spajania i rozpadu. Można powiedzieć, że jest to zbiór poetycki subiektywny i obiektywny, którym włada przesłanie syntezy i świadomości. Tak jest w utworze („***5 marca 2001 roku zapisałem”), gdzie poeta wyznaje:
5 marca 2001 roku zapisałem:
Niezapomniany pozostaje spacer
w ogrodach watykańskich.
Niezapomniany?
Mój Profesor, z którym latami wędrowałem
meandrami spraw ludzkich,
utracił pamięć.
Chodziliśmy po pagórkach.
Kopuła św. Piotra zrównywała się
z naszymi głowami,
potem znowu się wznosiła,
chowała za piniami
i odsłaniała w prześwitach.
Tak zapamiętałem tamto popołudnie,
słońce kładło szyfr na trawniku,
nie mam pewności co do szczegółów.
2009
Chronologia utworów i ich autorski wybór nie posiada klamry, która by je zamykała. Jest na odwrót, ona je otwiera, by wiersze ponownie zaistniały poprzez ich emocjonalną narrację. Zgromadzone w jednym tomie, stają się czymś innym w obecnej twórczości Alfreda Marka Wierzbickiego. Stykają się z nową świadomością, są symboliczne oraz intuicyjne. Odczytanie ich, stało się wyzwaniem patrzenia na dwa światy, w których pierwotne powstały ich sensy filozoficzne. Dzisiaj, gdy je czytamy ubogaceni XXI wiekiem, jesteśmy pewni, że nasz wiek nie jest lepszy od minionego stulecia. Jednakże Wierzbicki z ufnością patrzy na dziejącą się rzeczywistość i niczego nie przekreśla. Mówi o tym w utworze z cyklu „Sennik Pana Credo”.
Woda wydostaje się z łazienki
zalewa przedpokój, sięga do najwyższej półki w szafie.
Studenci przyszli do mnie na wykład.
Weszli drzwiami z tarasu,
wiatr porusza firanki.
Ktoś mówi: Nie ma go, to przeczytamy
jego wywiad z Galileuszem.
Uchylam drzwi. A właśnie że jestem.
Przesłanie bycia w świecie nie jest łatwe, ani proste, bowiem samopoznanie nie jest łatwe. Stąd dyskurs poety „Uchylam drzwi. A właśnie że jestem” zapewne istnieje w nawiązaniu do hebrajskiego „Ehje aszer ehje” („Jestem, który jestem” – kluczowego biblijnego objawienia Boga Mojżeszowi przy płonącym krzewie.
W poezji Alfreda Marka Wierzbickiego ważny jest pierwiastek prawdy i ufności, doświadczenia ewangelicznego i miłości, nagości patrzenia na rzeczywistość i upomnienia się o wieczność. Przyjście studentów na wykład, nie musi być racjonalne: „Studenci przyszli do mnie na wykład. / Weszli drzwiami z tarasu”, wiec etykietą utworu jest filozofia transgresji – przekraczania granic, wykraczania poza ustalone normy. Dlatego Jan Paweł II w swojej encyklice przywraca dla Kościoła dyskurs teologiczny Rosminiego. Poeta widzi to i sakralizuje ten fakt w swoim utworze.
Mówiąc obrazem poetyckim – poeta i teolog Alfred Marek Wierzbicki to ten spadkobierca lubelskiej przestrzeni Józefa Czechowicza, który słyszy słowa Mojżesza, mówione na Synaju z płonącego krzewu oraz ten, który widzi upadek Ikara i nasyca swoje utwory sensem mówienia o tym w sposób przekonywujący i prawdziwy.
Lublin, styczeń 2026
Alfred Marek Wierzbicki „Pretekst włoski. Wybór wierszy”. Redakcja Elżbieta Jogułła. Opracowanie graficzne Karolina Limburska, Wydawnictwo Austeria. Kraków-Budapeszt-Syrakuzy 2025. 110 s. ISBN 978-83-7866-779-7
Alfred Marek Wierzbicki, (ur. 1957) jest duchownym rzymsko-katolickim, filozofem i poetą. Po doktoracie w Międzynarodowej Akademii Filozofii w Liechtensteinie pracował przez 30 lat (1992-2022) w Katedrze Etyki KUL, w latach 2011-2020 był jej kierownikiem. Pełnił funkcję dyrektora Instytutu Jana Pawła II KUL i redaktora naczelnego kwartalnika „Ethos” (2006-2014). Jako visiting professor prowadził wykłady w USA, Meksyku, Chile i we Włoszech (Rzym, Parma, Sassari). Od 2022 roku pracuje na stanowisku profesora w Katedrze Etyki UMCS, podjął pracę naukowo-dydaktyczną na tym uniwersytecie jako wyraz niezgody na ograniczanie wolności poszukiwań naukowych przez uległe presji politycznej i kościelnej władze KUL. Para się również publicystyką, dał się poznać jako bezkompromisowy komentator życia społecznego, politycznego i kościelnego. Jest autorem ponad 500 publikacji, na które składają się monografie, artykuły, eseje, recenzje, rozmowy. W jego dorobku znajduje się 11 książek oraz 14 tomików poezji. Najnowsze książki to: „Osoba i moralność” (2021), „Między innymi o radości” (2022) oraz zbiory wierszy: „Stąd i stamtąd” (2020), „Szyszka pinii” (2024). Jest laureatem nagrody PEN Clubu (2021) oraz ZAiKS-u (2025). Informacja o autorze pochodzi ze strony wydawnictwa Austeria.






