Barbara Bakst, Anna Maria Mickiewicz (Wielka Brytania) – Londyn wspomina. Odszedł Stanisław Stan Mickiewicz
Stanisław (Stan) Mickiewicz urodził się 17 września 1986 roku, w Lublinie. W wieku pięciu lat wyjechał wraz z rodzicami, poetka Anną Marią Mickiewicz i ekonomistą Tomaszem Mickiewiczem do Kalifornii, gdzie uczęszczał do szkoły w Davis. W wieku dziewięciu lat wyjechał z rodzicami do Londynu. Tam trzy lata później ukończył szkołę podstawową Saint Mary School. Pomimo trudniejszego startu językowego został pierwszym absolwentem tej szkoły, który dostał się do prestiżowej szkoły średniej The London Oratory School, gdzie uczył się do matury, również z języka polskiego. W szkole otrzymał nagrodę za najlepsze osiągnięcia z zakresu wiedzy o języku i kulturze francuskiej. Tam też nawiązał wiele przyjaźni, które okazały się bardzo trwałe. Ukończył studia na Wydziale Języków i Kultur Współczesnych Uniwersytetu Nottingham (program: polityka, ekonomia i języki obce). W ramach studiów spędził rok we Francji jako nauczyciel języka francuskiego. Trafił do polskiego, emigracyjnego ośrodka w północnej Francji, w dawnym regionie górniczym. Nawiązał liczne kontakty z Polakami i Francuzami zainteresowanymi kulturą polską.
W 2010 roku rozpoczął pracę w londyńskim sektorze ubezpieczeniowym jako broker w jednej z renomowanych firm Lloyds’a. Przez wiele lat prowadził i rozwijał działalność ubezpieczeniową w licznych krajach poza Wielką Brytanią – w Polsce, Francji, Hiszpanii i we Włoszech, a nawet poza Europą – w Meksyku, Brazylii i Libanie. W uznaniu kompetencji i osiągnięć zawodowych został członkiem Rady Dyrektorów polskiego Instytutu Biznesu, który wyróżnił go swoim Medalem. Specjalizował się w ubezpieczeniach majątkowych i od odpowiedzialności cywilnej oraz w bardziej niszowych produktach ubezpieczeniowych, takich jak ubezpieczenia dzieł sztuki. Przygotowywał też opracowania ekonomiczne dla „Oxford Analityce”, jako analityk specjalizujący się w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Współpracował również z brytyjskim Centre for Research into Post–Communist Economies. Był członkiem i aktywnym uczestnikiem spotkań organizowanych przez londyński Polish Business Club.
Już od lat szkolnych związany był z ośrodkami polonijnymi. Uczestniczył w wielu spotkaniach w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym, Ognisku Polskim i Ambasadzie Polskiej RP w Londynie i pomagał organizować wydarzenia o charakterze kulturalnym i historycznym. Miał okazję rozwinąć znajomość i dyskusję z takimi intelektualistami jak Norman Davis czy Adam Zamoyski. Będąc uczniem The London Oratory School przygotowywał chór szkolny od strony językowej, do prezentacji opery Karola Szymanowskiego „Król Roger”. Została ona zaprezentowana w prestiżowym Sadler‘s Wells Theatre w Londynie.
Współpracował z polonijnym teatrem Anny Marii Grabani. Zaangażowany był w przygotowanie i promocję sztuki „Mały Książę”. Została ona wystawiona w wielu ośrodkach polonijnych w Wielkiej Brytanii.
Przez wiele lat pisywał artykuły o tematyce krajoznawczej i ekonomicznej do czasopism polonijnych, takich jak „Nowy Czas” i „Tygiel”.
Stanisław Mickiewicz był też Laureatem Konkursu Języka Polskiego w Londynie, który zorganizowała Prezes Zrzeszenia Nauczycielstwa Polskiego za Granicą w Londynie, Irena Grocholewska.
W latach 2014 – 2021 współpracował z amerykańskim wydawnictwem Dreammee Little City i serią wydawniczą Contemporary Writers of Poland USA Danuty Błaszak. Przeprowadzał korektę wielu utworów poetyckich polskich autorów, przetłumaczonych na język angielski, służył pomocą językową. W ostatnich latach zajmował się również pracą redaktorską i tłumaczeniową w londyńskim wydawnictwie „Literary Waves Publishing”, zajmując się między innymi przekładami wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz prac o Norwidzie.
Współpracował z magazynem literackim „Poezja dzisiaj”. Pośredniczył w kontaktach pomiędzy londyńska grupa poetycką Poets Anonymous a Redakcją pisma. Prowadził korektę utworów pani Barbary Nawrockiej przetłumaczonych na język angielski.
Oto wspomnienie Pani Prezes Konfraterni Artystów Polskich, Barbary Bakst, poświęcone współpracy ze Stanisławem Stanem Mickiewiczem.
„Jedno wyjątkowe spotkanie ze Stasiem, wiąże się z wydarzeniem kulturalnym w Polskim Ośrodku Społeczno– Kulturalnym w Londynie, w niedzielę dnia 15 czerwca 2014 r, z okazji projekcji dwóch filmów. „Serce Chopina” i ” Bronisław Huberman Portret” w reżyserii Piotra Szalszy. Oba filmy o tematyce muzyczno-historycznej w formie dokumentalno-inscenizowanej. Film „Serce Chopina” opowiada historię urny z sercem Chopina, którą po śmierci kompozytora w Paryżu, przywiozła do Warszawy siostra Ludwika. Urna z sercem od 1864 roku była przechowywana w Kościele Św. Krzyża w Warszawie. Podczas Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r. na krótko przed zburzeniem świątyni przez okupanta, urnę udało się wyprowadzić poza Warszawę i do końca wojny przechować w bezpiecznym miejscu w siedzibie arcybiskupa Antoniego Szlagowskiego, Po wyzwoleniu urna powróciła na swoje miejsce do Kościoła Św. Krzyża. Frapujące szczegóły wydarzeń uzupełnione unikalnymi materiałami archiwalnymi z niemieckich kronik oddają grozę tych dni. Film poruszający i tylko fragmenty muzyczne w tle były ukojeniem dla widza. Pragnę przekazać czytelnikowi tego tekstu, że pisze o filmie “Serce Chopina” w dniach obchodów 80-tej rocznicy Powstania Warszawskiego, jakże znamienne wydaje się przywołać wizje zapisu produkcji filmowej. Wówczas, podczas spotkania film bardzo wyraźnie pozostawił ogromne wrażenie. Konfraternia Artystów Polskich – gospodarz spotkania, na pokaz filmów zaprosiła z Wiednia reżysera filmów Potrzeba tłumacza okazała się konieczna. Byłam szczęśliwa, że Staszek Mickiewicz miał czas i był gotowy nam pomóc. Jego znajomość jeżyków obcych była bezprecedensowo doskonała. Staszek prezentował się pięknie, dostojnie na scenie obok reżysera. Według mnie był bohaterem tego wieczoru, profesjonalnie perfekcyjny, sympatyczny i wręcz serdeczny wobec twórcy filmów. Zawsze urzekająca delikatność obycia Staszka zaznaczyła wówczas ślad trwały, dziś pozostały drogie wspomnienia.”
Natomiast brytyjska tłumaczka literatury polskiej Anita Debska-Jones, tak wspomina spotkanie ze Stanisławem.” Usłyszałam, jak Staszek recytował w polskiej szkole wiersz Norwida, tego najbardziej wymagającego z polskich poetów. To skłoniło mnie do zaproszenia go w 2004 roku do udziału w prezentacji poezji polskiej, którą miałam zaprezentować w Instytucie Kultury Polskiej z okazji 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Genialny aktor-reżyser Piotr Czajkowski przeczytał moje tłumaczenia wierszy na język angielski, a kilka linijek po polsku odczytał Staszek, aby dać przedsmak oryginału. Moją rolą było opowiedzenie w uproszczony sposób historii Warszawy na przestrzeni pięciu wieków, pokrótce podając kontekst dla każdego wiersza lub jego fragment. Scenariusz składał się z trzynastu oddzielnych krótkich odcinków, z których każdy zawierał moją wstępną narrację. Krótkie teksty wierszy, które starałam się, aby były jak najbardziej zróżnicowane pod względem nastroju i formy oraz kilka momentów odpowiednio ilustrującej muzyki łączącej je w całość.Pisząc to, mam przed sobą dokument zatytułowany „Plan działania dla Staszka”, przygotowany przeze mnie z dużym wyprzedzeniem scenariusz, zawierający teksty, które miał przeczytać, i wskazówki, mając nadzieję, z pewnym niepokojem, że miałoby to dla niego sens i żeby ten dość przebogaty wybór tekstów nie był dla niego zbyt onieśmielający. Nie sądzę, żebyśmy w ogóle mieli wspólne próby, ale wiedziałam, że jego rodzice udzielą mu wszelkiej pomocy i zachęty, jakiej będzie potrzebował. Poprosiłem go tylko, żeby czytał wyraźnie i prosto, nie po to, żeby dramatyzować, ale żeby słowa przemówiły same za siebie. Ale Staszek nie był zmartwiony. Kiedy czekaliśmy, aż publiczność się zbierze, a ja dość nerwowo porządkowałam kasety, miałam nadzieję, na płynną zmianę odpowiedniej muzyki we właściwym czasie, podczas gdy Peter ćwiczył sam w innym pokoju i wpadał, żeby coś sprawdzić. Inaczej Staszek, zupełnie zrelaksowany, po prostu stał i rozmawiał z moją córką o swojej szkole i na jaką uczelnię mógłby pójść. Wszystko poszło dobrze. Oprócz polskich fragmentów poprosiłam Staszka także o przeczytanie angielskiej wersji jednego z wierszy Baczyńskiego „Świat sen”, napisanego tuż po 20. urodzinach poety i wyrażającego zdumienie młodego człowieka nagłym przejściem od bezpiecznego dzieciństwa w dorosły świat przemocy. Młodzieńczy głos Staszka dodał wersom jeszcze większej ostrości: chłopcy i dziewczęta, nawet młodsi od niego, którzy walczyli w Powstaniu Warszawskim, przedwcześnie zmuszeni byli do podjęcia dorosłych obowiązków. Pośród wielu prezentacji poezji, które prezentowałam w różnych miejscach i okolicznościach, ta zajmuje szczególne miejsce. Gdy teraz przypominam sobie bogate doświadczenie, jakie przeżyłem tego wieczoru ze Staszkiem i Piotrem, przychodzi mi do głowy refleksja, że każdy z nas, członków trzech pokoleń, był o krok od zmian, każdy z nas naładowany energią i entuzjazmem: Staszek z entuzjazmem przygotowywał się do studiów, Peter miał zamiar rozszerzyć zasięg swojej działalności teatralnej, wchodząc do świata edukacji, aby przejść od nauczania do tłumaczenia.
W „Pieśniach” napisanych w roku śmierci poeta Gałczyński celebrował wszystkie szczęśliwe i piękne chwile swojego życia, wielokrotnie powtarzając, że chciałby „ocalić takie chwile od zapomnienia”. Wolałbym jednak powiedzieć za Williamem Wordsworthem, że takie „punkty czasu” nigdy tak naprawdę nie są zapominane, lecz „zachowują odnawiającą cnotę”, dzięki której „nasze umysły są odżywiane i niewidocznie naprawiane”, nawet jeśli nie pamiętamy ich świadomie. Tym samym ta chwila czasu spędzonego ze Staszkiem nabiera charakteru wieczności, a sam Staszek, świeży i chętny na zawsze, żyje w tych, którzy dzielili z nim coś istotnego, takie chwile, które – jak to ujmuje T. S. Eliot – „owocują w życiu” życie innych”.
Cechowała go pracowitość, doskonała organizacja, spokój, pogoda ducha i niczym niezmącony optymizm. Miał też niezwykłą pamięć i fenomenalny dar do języków. Posługiwał się biegle polskim, angielskim, francuskim i rosyjskim, opanował w dobrym stopniu włoski oraz uczył się hiszpańskiego.
Co najważniejsze, był wyjątkowo dobrą i powszechnie lubianą osobą. Troszczył się o ludzi słabszych i potrzebujących pomocy, jakich dostrzegał wokół siebie. Był dżentelmenem, skromnym, współczującym i energicznym. Miał duże poczucie humoru, przy czym potrafił się śmiać również z samego siebie. A przy tym był praktyczny i skuteczny, przez co mógł służyć pomocą innym, w tym starszym członkom rodziny i przyjaciołom. Kochał ludzi, a w dalszej kolejności zwierzęta i… piłkę nożną (był zapalonym kibicem Arsenalu Londyn) .
W ostatnich latach utrzymywał bardzo żywe i serdeczne kontakty z rodziną w Polsce, a także Irlandii i Stanach Zjednoczonych. Miał interesujące plany na najbliższą przyszłość. Do Warszawy pojechał nie tylko odwiedzić rodzinę i przyjaciół, ale także po to, aby rozmawiać o możliwości podjęcia pracy jako przedstawiciel Lloydsa w Warszawie. Do spotkania w tej sprawie już jednak nie doszło. Zmarł niespodziewanie, w piątek, 28 kwietnia 2023 roku, z powodu nagłego zatrzymania krążenia, po przebytym Covidzie.






