Władysław Panasiuk – Ku jesieni

0
111

Władysław Panasiuk


Ku jesieni


Vincent van Gogh - Pejzaż jesienny z czterema drzewamiKończy się upalne lato, kończy, bo jeszcze tu i ówdzie utrzymują się wysokie temperatury; jedni są tym faktem zawiedzeni, inni się radują. Siedzący w klimatyzowanych pomieszczeniach nie musieli narzekać, ale ci pracujący na amerykańskich dachach (krytych papą) mieli ku temu powody. Człowiek z natury należy do kapryśnych, ale niekiedy jego niezadowolenie bywa w pełni zasadne. Inaczej narzeka się w dostatku, a zupełnie inaczej np. w upadłym Detroit, gdzie na nieoświetlonych ulicach błąka się setki wygłodniałych psów. Jedne wyją do księżyca czując zadomowioną tam „Łajkę”, drugim nawet nie chce się wyć. Obraz miasta przypomina step, prerię, gdzie rośnie sucha trawa i kolczaste opuncje.  Co prawda preria jest piękna szczególnie jesienią, ale ta opuszczona przez Boga i ludzi wygląda przygnębiająco.

 

Życie potrafi zadrwić z człowieka nawet wtedy, kiedy tego najmniej oczekuje. Życie, a może  administracja? dbająca jedynie o własne brzuchy. Tak jest już wszędzie, bo globalizm prowadzi do zgromadzenia jednej wielkiej rzeszy i jednego przywódcy. Oczywiście tę pierwszą z dnia na dzień stara się redukować. Do tego celu stosuje się genialne sposoby podpatrzone z przyrody. Naturalna selekcja, gdzie słaby ustępuje miejsca silnemu. Szkoda tylko, że słabi stanowią tu większość. Wszystkie sposoby są dobre, które prowadzą do określonego, acz zamierzonego celu. Najwyraźniej przeszkadzamy sobie i to można zauważyć już wszędzie. Zatłoczone ulice powodujące korki i te przekleństwa zdenerwowanych kierowców, praca stwarzająca niebywałą konkurencję, co radykalnie wpływa na zaniżanie cen. Nawet powiedzenie:„mało się zarabia, a żyje się jak hrabia” straciło zupełnie sens – to już nie te czasy, nie ta Ameryka. Za pożyczane pieniądze można żyć dostatnio, ale niezbyt długo. Rosnące w zawrotnym tempie odsetki pożerają resztki funduszy, których nawet nie wypracowuje się we własnym kraju.

 

Poszukiwanie siły roboczej rozproszyło amerykańskie przedsiębiorstwa po świecie. Reperkusje tego procederu odczuwa już część administracji posłanej przez prezydenta Obamę na przymusowe urlopy. Tym bym się jednak nie martwił, zanim zredukuje się rozrośniętą administrację miną lata i pokolenia.

 

Najlepiej radzą sobie z tym problemem Niemcy, nie muszą przenosić swoich fabryk do Bangladeszu w poszukiwaniu taniej siły roboczej, ta sama pcha się drzwiami i oknami do niemieckich zakładów. Pracują za Odrą, a za zarobione grosze nabywają tamtejsze towary, rentują mieszkania i oczyszczają niemieckie place ze starych samochodów i motocykli. Ekologiczne niewolnictwo, oto nowa starannie przemyślana era. Bezrobocie nad Wisłą sprzyja sąsiadom w robieniu fortuny.

 

Militarne podejście do sprawy stało się dawno przeżytkiem, zaś ekonomiczna wojna ma coraz większe zastosowanie i cieszy się niebywałym powodzeniem. Wojna potrafi niszczyć i zabijać, a kto będzie służył panom? Wiedzą o tym Niemcy i to stawia ich gospodarkę na czołowym miejscu. Pamiętam jak kiedyś Koll powiedział: Polacy przyjdą do nas na kolanach i przyszli. Cywilizowane narody powinny się porozumiewać w sposób pokojowy i tak się ostatnio stało, ale czy na długo?

 

***

 

Ominęła świat nowa tragedia. Ocalał prastary Damaszek, a wraz z nim tysiące niewinnych ludzi, wierzących i ateistów.  Bomby wrócą do wielkich magazynów, a pomniki postarzeją się w naturalny sposób. Zawsze jest logiczniej gdy synowie grzebią ojców, a tu miało być odwrotnie. Zwyciężył rozsądek i ten fakt należy przypisać mądrości przywódców, choć i w tym względzie można polemizować. Umilkli podżegacze, zmniejszyło się ryzyko. Gdyby jeszcze najbogatsi zrozumieli, że za żadną trumną nie jedzie ciężarówka z napisem „przeprowadzka”, byłoby całkiem nieźle. Nawet najbogatsi odchodzili i odchodzą bez niczego. Jedynym bagażem jaki zabieramy ze sobą jest nadzieja, że Bóg zapomni o naszych ziemskich czynach. Myślę, że i tutaj jest jakaś określona granica, której przekroczyć nie wolno nikomu.

Mija spokojne lato, choć tu i ówdzie słychać pojedyncze strzały, na ten przykład możemy porównać tabelę z ostatnich 9 miesięcy tego roku (za stroną” heyjackass.com” )

 

Oto jej smutne podsumowanie: W owym czasie: w Afganistanie zginęło 97, a w Chicago 316 osób. Oprócz tego postrzelonych zostało 1360 ludzi, którzy na szczęście przeżyli. Chicago światowe centrum morderstw – smutne, ale prawdziwe. Czas formowania się ludzkiego życia trwa wspomniane wyżej 9 miesięcy, a wystarczy jedna sekunda, by je człowiekowi odebrać. Nikt, ale to nikt nie dysponuje takim prawem, życie daje Bóg i On je zabiera.

 

Mało kto o tym pisze, ale mądrzy mówią; kiedy huczą działa, milkną poeci i pisarze. Choć milczenie jest złotem, niekiedy warto coś mądrego powiedzieć.

 

***


Zawitała do nas jesień, kto wie, co przyniesie, ale jedno jest pewne – dostarczy ludziom odrobinę refleksji, potrzebnej jak woda do życia. Jej ciepłe barwy niczym aksamit przytulą nas do siebie i wprawią w zadumę. Przemijanie jest częścią żywota, jak ważną, od nas zależy. Każdy zgodnie z własnym sumieniem musi podchodzić do życia. Lepiej kochać jak nienawidzić, ale i to nie jest do końca

 

pewne, bo racja zazwyczaj leży po środku.  Zatem kochać, czy nienawidzić?

Miłość zaczyna się już w szkole podstawowej, lecz nikt nie określił, kiedy się kończy. Każda miłość jest pierwsza i niech tak zostanie.

 

Jeśli się kocha świat, z czasem pokocha się też ludzi, choć to już do zadań łatwych nie należy. Może nie musimy sięgać naszym uczuciem zbyt daleko, by kochać wrogów, najpierw nauczmy się kochać najbliższych w tym również przyjaciół. To pierwszy krok, ale jak ważny.

 

***

 

 A nienawiść?- kiedy się zaczyna i czy w ogóle się kończy?

Zmieniają się pory roku, mijają epoki, a ona wciąż taka sama.. Przez nią giną ludzie i łez jest pełno wszędzie. Słabi zasłaniają się silniejszymi, a wszystko to służy jednemu celowi – dominacji.          

 

 Ignacy Krasicki kiedyś pisał:

 

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.

„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.

Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;

„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.

 

Łatwo się kryć za szerokimi plecami i grozić palcem światu, może stąd ten chaos, nienawiść, i trwoga, a wszystko to dlatego, że nie ma w nas dobra, a wszystko to dlatego, że mało w nas Boga. Może właśnie jesień skłoni ziemskich bywalców do głębszych przemyśleń, jeśli nie nad sobą, to chociaż nad światem.

Tymczasem Norwid z Mickiewiczem powrócą do szkoły, by pierwszą miłość kolejny raz przeżyć i opowiedzieć jak powstają „dziady” gdzie wokół szmaty zapalone. Od nich patriotyzm na nas spływał i wiersze, które zachwycały.


***


Zdrajcy dzisiaj patriotami zwani, a z patriotów prawdziwych jak dawniej się szydzi. Do góry nogami świat nam się przewraca, „mędrzec” chce kraj nasz przyłączyć do Niemiec, nikt nie wie czy to prawda, czy to może drwina. Myślę, że to preludium do dalszej muzyki, coraz nam bliżej do nauk Darwina.

 

 Miałeś chamie róg złoty, ktoś krzyknie zza muru i padną inne słowa obelżywe. Kto będzie miał rację znów sądy orzekną i wolność słowa przekreślą przepisy. Co powie Norwid ze szkół usuwany. Czy powrócą jeszcze dla nas dobre czasy, czy my powrócimy gdzie złociste lasy, przez które błądziły kręte nasze drogi, czy ustaną w tym marszu kulejące nogi. Czy Bóg dobry pozwoli powrócić na niwy, gdzie Polak, choć umierał zawsze był szczęśliwy.

 

„Do której z tych trzech rzeczy wracać pozwolono?

Do ojczyzny? Do Kraju? Czy do Społeczeństwa?

Do pierwszej równie trudno którąkolwiek stroną;

Drugi jest ziemią, i to bez błogosławieństwa.

Pozostaje społeczność…ta w trzy karnawały

Tym prędzej zapomina, im kto więcej stały…”

 

A potem Jankiel uderzy w cymbały i muzyka ogarnie zatroskane twarze, zatańczą chochoły i podniosą wiechy. Znowu zaczną wolność malować malarze. Naniosą na płótna jej barwne kolory. Staną pomniki władców i mocarzy i tylko matka łzę będzie ocierać, na wieczną chwałę – ze zmęczonej twarzy.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko