Zbigniewowi Herbertowi
Jak wściekłe psy
opadły mnie domy,
osaczyły opustoszałe ulice,
zdradziło własne serce,
ciągle jeszcze trwam,
nie wywieszam białej flagi.
Czasem zza muru Żyrafa
Salwadora szyję swoją wyciąga,
by zobaczyć, czy jeszcze żyję.
Czasami słyszę oddech domofonu
pod dwudziestym pierwszym.
To Godot. Chce się upewnić,
czy na niego czekam.
Bywa, że Pan Cogito zaczepia mnie
w bramie, chce coś powiedzieć,
ale widząc zbytnią pokorę w moich oczach,
odwraca się z odrazą.
Przepraszam – szepcę – przepraszam,
że zamieszkałem w Pana domu,
na Promenady, no, wie Pan…
ten park…
ktoś musi karmić ptactwo.
Panu sroki przeszkadzały rano,
ich głos nieestetyczny.
Pewnie to sprawa gustu.
Ziarno jednak Pan zasiał.
Nawet wrony cytują Pana.
Ale zwykli ludzie…
robią głównie selfie,
w przerwach hejtują,
pławią się w disco-polo,
po Pana Morskim Oku
na Mokotowie
biegają psy i barbarzyńcy,
lecz to już nie Pana ogród,
a szkoda.
———————————————————
dr Grzegorz Walczak jest prozaikiem, poetą, dramaturgiem, satyrykiem oraz językoznawcą. Przez 26 lat wykładał w Instytucie Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Wydał wiele tomików wierszy, powieści i sztuk teatralnych.
Rozmowa z Cieniem – dedykowana Zbigniewowi Herbertowi
15 lutego odeszła od nas pani Katarzyna Herbert – żona Zbigniewa Herberta. Miała 95 lat. Niedawno obchodziliśmy 100. – lecie Herberta. Pani Katarzyna była naszą najbliższą sąsiadką. Od wielu lat mieszkamy z żoną w tym samym domu na Mokotowie, w którym też do dziś zamieszkiwała Ona, a kiedyś też Zbigniew Herbert. Zwłaszcza moja żona była zaprzyjaźniona z niezwykłą Sąsiadką. Stale zapraszana chodziła do Niej na długie pogwarki przy herbacie. Od dawna dość regularnie pojawialiśmy się na zaproszenie Pani Katarzyny i szefowej Fundacji im Z. Herberta – Marii Dzieduszyckiej – na corocznych uroczystościach typu „Międzynarodowe Nagrody im. Zbigniewa Herberta ” w Teatrze Polskim, a także w Bibliotece Narodowej, czy też w Pałacu Rzeczypospolitej na Placu Krasińskich. W ostatnim czasie Pani Katarzyna Herbert nie była już w stanie osobiście w tych wydarzeniach uczestniczyć. Jesteśmy mocno zasmuceni. Przy tej bolesnej okazji chciałbym przypomnieć mój wiersz dedykowany Zbigniewowi Herbertowi i moje facebookowe dywagacje na marginesie niektórych, przytoczonych niżej koncepcji* Zbigniewa Herberta.
Zbigniew Herbert:
„Poprzez słowa chcę wyrazić rzeczywistość. Słowa powinny być szybą. Jestem raczej empirykiem, proszę o dobre zrozumienie – to nie jest całkowite dezawuowanie poetów, którzy nie są „semantycznie przezroczyści”. Uważam, że sztuka powinna być „oknem otwartym” na coś, co istnieje, i to istnienie trzeba potwierdzić i opisać. Nigdy nie wygładzam i nie upiększam tego, co napiszę. Zostawiam pewną chropowatość i nieudolność, która jest moją cechą. Odrzuciłem wszelkie ozdobniki, wyszukaną rytmikę, inwersję składniową i eufoniczność wiersza na rzecz dość nagich zdań wyrażających próbę opisania tego, co mnie otacza. Straciłem wiarę w to, że poezja może naprawić świat. Ale jeszcze pęta się we mnie złudzenie, że właśnie poezja jest próbą narzucenia odrobiny ładu i stwarza możliwość komunikowania się z ludźmi za pomocą zapisanego wzruszenia.”
__________________________
* Z rozmowy Haliny Murza-Stankiewicz ze Zbigniewem Herbertem „Czym byłby świat…”
Pierwodruk: „Wiadomości” (Wrocław) 1972, nr 20
* * *
Przedstawię teraz swój krótki szkic pt. „Rozmowa z Cieniem”, który zamieściłem w komentarzu na Facebooku 18. grudnia 2024 r., obecnie nieco zmodyfikowany i rozwinięty.
Słowa nie są przezroczystą szybą, za którą widnieje świat. Są szybą zamalowaną przez styl i wizję mówiącego. W ten sposób tworzący (wypowiadający słowa) barwi ten świat sobą, czasem go odtwarza, a czasem deformuje, ale nie ma przekazu całkowicie neutralnego, nienacechowanego, zwłaszcza jeśli jest to przekaz poety. A Herbert zapewne chciałby, żeby słowa nic nie przykrywały, nie fałszowały, były czyste, by przez to, jak nazywają, pokazują, mogły uchwycić i oddać to, co jest. W moim przekonaniu słowa, jak i cały język, są narzędziem do wyrażania tego, co jest, ale jednocześnie przykleja się do nich to, co jest w nas, co jest nami. Słów nie wypreparujemy z siebie. Są to narzędzia upaprane nami, nie idealnie przezroczyste. Ta czystość to idealna fikcja. Tak myślę. Dlatego tym bardziej nie można bez reszty wierzyć słowom. Sam będąc jednocześnie językoznawcą i poetą od dawna jestem nieufny wobec słów, na pewno bardziej podejrzliwy niż ludzie, którzy w tych słowach nie dłubią stale i zbyt świadomie. I jest w tym aspekt tak teoriopoznawczy jak i moralny. Wiara w słowa rozwiewa się w nas, im bardziej poznajemy człowieka, który się posługuje tymi słowami. Wtedy powoli tracimy wiarę w samego człowieka. Myślę bardziej o rodzaju homo sapiens niż o człowieku indywidualnym. Wiadomo, że ludzie są różni. To zwyczajny banał, ale człowiek – w rozumieniu ludzie – w historii swojej nie zdaje egzaminu. Potwierdza to każde stulecie, bez wyjątku. I cóż nam, z tej „odrobiny ładu”, który ma nam dać poezja? Może ta „odrobina” upiększy naszą brzydotę, ale czy coś w istocie zmieni? W tym sensie nie dziwię się Poecie, że „stracił wiarę w to, że poezja może naprawić świat”. Myślę, że może upiększyć, ale nie naprawić. Samo upiększanie jest daremne. Zresztą w odniesieniu do własnej poezji sam Herbert tak traktował zabieg upiększania. Nie chciał jej upiększać, ozdabiać, wolał być po swojemu nieporadny i chropowaty. Wolał pewnie fenomenologicznie dobierać się do rzeczy samej w sobie. Cóż, to tylko moje luźne dywagacje inspirowane krótkim wycinkiem codziennego ścierania się Poety z materią tworzenia, w nieustającym trudzie przezwyciężania łatwizny spoczynku, stanu nieruchomości ducha, tandety powszechnego, bezmyślnego oglądu rzeczy, które się nam jawią, ale czy nie jako pozorne? Przenigdy Pan Cogito by się na to nie godził. Rzeczy same w sobie tak łatwo się nam nie jawią, trzeba do nich zaciekle docierać, dobierać się, obijając się o nie, kalecząc się, bo Słowo, bo Język to niebezpieczna siekiera, narzędzie, którym trzeba wprawnie operować, czasem nie tylko z uporem, ale i z fantazją, nim się dotrze do jądra rzeczy, czyli do jej istoty. A w tym Zbigniew Herbert był mistrzem.
Propozycje wierszy wraz ze zdjęciem prosimy przesyłać na adres: [email protected]






