Tamara Bołdak-Janowska – Oprowadzanie po obrazie emgieem

0
434

Liść idzie pierwszy, twego wzrostu,  dwunożny,
odklejony od swoich – tobą czuje.
A obraz to reprodukcja, wycięta z „aganioka”,
dawno, już nie wiesz, czy emgieem to on czy ona,
tego pierwszy plan nie różnicuje.
Pomiędzy brzozy w zakopconych łydkach,
ściśniętych czarnym sznurem – jak powietrzne trąbki w kiszkach.
Nad wodą stanąłeś, więc biegnij po odgiętej karcie,
to twój niewyobrażalnie ostry zakręt.
A teraz weźmiesz wzgórze, z  którego pada trawa: zwierzę lustra,
lecz dzisiaj przejrzyj się pobieżnie, patrz za liściem, formą prawie ustną.
Jednak krwiobieg. Bez towarzystwa okryć na jedno kopyto.
I nieważne, czy to liść, czy kogo zabito.
Twoja epoka traci głos w tej sprawie.
I patrz, że żółknie, a jeszcze sobą coś zasłania.
Biedną chałupę, którą kocham. Ty to kochasz? Ty to kochasz!  

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko