Andrzej Seweryn, reżyser „Horacjusza” idzie za tekstem i myślą Corneille’a, nie usiłując naśladować życia i stroniąc od naturalizmu. Wykorzystuje sztuczne i wyraziste środki sceniczne, które życie demaskują. Kiedy Horacjusz i Kuriacjusz podejmują debatę ideową o powinnościach wobec ojczyzny i wobec najbliższych im osób, bohaterowie rozsiadają się w fotelach i prowadzą dyskurs, patrząc w oczy publiczności, czyli całemu światu. Kiedy przychodzi do ich orężnego starcia, na scenie zobaczymy tylko wywrócone fotele. Kiedy Horacjusz wygra, fotel postawi i zasiądzie na nim, a drugi pozostanie przewrócony. Prosta mowa foteli, meblowa symbolika znaczy przebieg akcji. Taka konwencja.
Realistyczne wnętrze klasycystycznego pałacu przełamuje sypiący się piasek spod okien w bocznych ścianach i na horyzoncie sceny. W miarę upływu czasu piasku przybywa, jak w klepsydrze, która jednak nie jest odwracalna – czas płynie w niej w jedną stronę, jak w prawdziwym życiu.
Głos tu na równi należy do mężczyzn i kobiet. Mężczyźni złączeni są więzami przyjaźni, ale także rodzinnymi. Siostra jednego z nich, Sabina (Hanna Skarga) z rodu Kuriacjuszy jest żoną Horacjusza (Modest Ruciński), a Kamila (Irmina Liszkowska) z rodu Horacjuszy, zakochana w Kuriacjuszu (Ignacy Liss) wkrótce ma zostać jego żoną. Na skutek trwającej wojny między Albą i Rzymem znajdą się po przeciwnych stronach politycznej barykady: zostają wybrańcami walczących armii i w ich imieniu mają stoczyć ze sobą bój o wszystko.
W tym starannie przemyślanym, zdyscyplinowanym spektaklu ciężar przekonania widzów o wadze historii w ludzkiej skali spoczywa na aktorach. Przy czym tym razem nie idzie o prawdę psychologiczną postaci, ale o siłę oracji i wymiar emocji. Wszyscy z zadania z tak wysoko zawieszoną poprzeczką trudności wywiązują się wspaniale, dając pokaz aktorskiego kunsztu. Pomaga im poetycki przekład wierszem Jerzego Radziwiłowicza doskonale brzmiący na scenie – jego „sztuczność” ani na chwilę nie zbliża się do fałszu, przylega idealnie do bohaterów, okazuje się mową konieczną do wyrażania uczuć i powinności, o których tak rzadko mówi się bez intencji przedrzeźniania. Rozmowy o obowiązkach, o sławie i śmierci, o miłości i braterstwie właśnie dzięki poetyckiemu wdziękowi spolszczonego wiersza Corneille’a cechuje swoboda i otwartość.
Tomasz Miłkowski
HORACJUSZ Pierre’a Corneille’a, przekład Jerzy Radziwiłowicz, reżyseria Andrzej Seweryn, scenografia, kostiumy, światło Justyna Łagowska, muzyka Wacław Zimpel, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana, premiera 24 kwietnia 2026.






