Strona główna Rok 2025 Nr 588 Andrzej Wołosewicz – Okno jednego wiersza: „Całopalenie” Stefana Jurkowskiego

Andrzej Wołosewicz – Okno jednego wiersza: „Całopalenie” Stefana Jurkowskiego

0
123
Andrzej Wołosewicz – Okno jednego wiersza Photo by Lisa Forkner

ten chłopiec
ten mały chłopiec
ten mały chłopiec ze starej fotografii
patrzy przed siebie
patrzy i uśmiecha się

wiem co zobaczy za kilkadziesiąt lat
wtedy nie wiedziałem – gdybym wiedział
może bym się tak nie uśmiechał

ten chłopiec
ten mały chłopiec
wpatruje się we mnie może chce zawołać
a ja nie mogę zawrócić

znam jego czas który bardzo się skrócił
o radości klęski wtajemniczenia
mnie samego
mnie samego z dzisiaj
o gorz
gorzką wiedzę o mnie

o to co było przede mną
a jest za mną
palę
palę fotografię
pale fotografię chłopca

– most do początku siebie

Zachwyciłem się tym wierszem gdy go znalazłem, patrzę na swoje notatki, tak, w 3 numerze „Migotań” z 2014 roku na stronie 37. Autor o tym wie, bo wspominałem o jego wierszu na którymś ze spotkań w ZLP. Spotkania już nie pamiętam, ale wiersz jak najbardziej chociaż papier, na którym go zapisałem już pożółkł.

To jest wiersz ikoniczny bez dwóch zdań: kto nie odnajduje w słowach poety siebie? Kto w naszym wieku, w sile lat nie zna takich swoich fotografii nawet jeśli fizycznie ich już nie ma? Przecież w lekturze „Całopalenia” oglądamy samych siebie, jakbyśmy wyświetlali klatka po klatce film z własnego życia! Stefan Jurkowski pisze o sobie, bez wątpienia, to wiersz bardzo prywatny a jednak pisząc o sobie pisze o każdym z nas i to już nie prywatność a u n i w e r s a l n o ś ć tego wiersza.

Genialność „Całopalenia” – nie boję się tego słowa – polega na dwóch rzeczach. Najpierw właśnie na tym zuniwersalizowaniu prywatności, są one jakby dwiema stronami tego samego: awersem i rewersem sztuki (tu – wiersza). A po drugie na zabiegu, który trudno mi nazwać, więc spróbuję go opisać. Idzie o swoistą ascetyczność obrazu, tych filmowych kadrów z życia: spróbujcie wyciągnąć z tej fotografii szczegóły, didaskalia, scenografię, wydarzenie, tło itd. Nie da się! Ta fotografia oglądana od tej strony jest… pusta! Ale przecież nie jest pusta – bez jakiegokolwiek wścibstwa w życie autora: ten wiersz, ta fotografia aż kipi jego emocjami choć wyrażonymi w stonowanych barwach sepi a we mnie jako w czytelniku uruchamia moją własną zadumę, nostalgię, zamyślenie i to, co kiedyś nazywałem smutkiem ontologicznym A u Was?
Stefanie, dziękuję.

W kolejnym numerze o wierszu Jana Leończuka „Zapamiętaj”

Poprzedni artykułStanisława Górki poetyckie widzenie świata – Maria Gibała
Następny artykułKalina Izabela Zioła – Wiosna wśród gór Liangshan

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko