Jej drobne dłonie są szare i szorstkie
od szorowania. Na ślubie straciła nazwisko
matki, dla niektórych także imię. Dzieci
patrzą. Dając im życie, traci znacznie więcej.
Ukradkiem czyta Słowackiego, w dramacie
sióstr odnajduje rym do siebie. Krzywi się na język
męża, drażni ją bardziej niż dziadek przeklinający
w jidysz. Puch, dzieweczka, Twardowska.
Alabastrowa Maryjka pochyla w zadumie
głowę, gdy znów w pościeli pożycie przeradza
się w życie. Po wszystkim plecy, pościel spowija
kolana. Pozostaje jedynie chrapanie zza ściany.