Anna Nasiłowska – Szalony maj

0
76

         Rok w kulturze ma pewien rytm, niezależny od pór roku. W styczniu zwykle niewiele się dzieje. Prawie nie wydaje się nowych książek, bo najpierw trwa poświąteczne zamieszanie, potem księgarze muszą zrobić remanent a wszyscy – przemyśleć, jakie pieniądze im zostały do dyspozycji po świętach, czyli prezentach i wyjazdach. Jeśli jakaś instytucja występowała o grant – na pewno nie ma jeszcze odpowiedzi, jeśli dysponuje środkami własnymi – nie ma jeszcze budżetu, są za to pewne nadzieje, że może, może… Te niejasne nadzieje przeciągają się jeszcze na luty, gdy zaczyna się seria wyjazdów na ferie zimowe. Poza tym luty jest krótki. W marcu życie kulturalne trochę przyspiesza, kwiecień to wysyp nowości na rynku księgarskim, bo trzeba zdążyć przed targami, które zaczynają się w maju. A maj to istne szaleństwo: targi książki! Koncerty na powietrzu i w salach! Wysyp premier teatralnych! Spotkania autorskie! Noc Muzeów! Gorączka przed ogłoszeniem pierwszych nominacji do nagród literackich za rok ubiegły! Finał Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego z reportaż! W czerwcu jest już nieco spokojniej, a potem zaczyna się wysyp letnich festiwali literackich, ale nie wszyscy na nie jeżdżą.

         Maj to spiętrzenie różnych wydarzeń, zwłaszcza Warszawie, gdzie od pewnego czasu odbywają się dwie konkurencyjne imprezy. W tym roku Targi Książki i Mediów VIVELO na Stadionie Narodowym odbywały się do 19 maja, a w następnym tygodniu w Pałacu Kultury Międzynarodowe Targi Książki. Wieść niesie, że w przyszłym roku terminy mają się pokrywać, co chyba świadczy o ostrej konkurencji, ale nie o racjonalności wysiłków. Czytelnicy sobie poradzą, w końcu jedno miejsce dzieli od drugiego zaledwie kilka przystanków tramwajowych, ale wydawców zmusi to do ekwilibrystyki.

         Nie jestem zwolenniczką wielkich imprez targowych, łatwo mnie ogarnia znużenie: książki, książki i książki… w końcu byle wisiorek czy inny gadżet zwraca na siebie uwagę, bo się wyróżnia. Międzynarodowe Targi Książki odbywały się w tym roku w dużej części nie w samym Pałacu Kultury, ale przed nim, było to sympatyczne, mniej męczące i przypominało to dawne kiermasze. Pierwsze po II wojnie miały miejsce w Alejach Ujazdowskich, potem właśnie pod Pałacem Kultury, ale od strony ulicy Świętokrzyskiej. Bardzo dobrze je pamiętam, w 1974 roku na takim kiermaszu kupiłam tom Zbigniewa Herberta Pan Cogito i było to dla mnie wtedy, a byłam jeszcze w szkole podstawowej, niezwykle ważne. Możliwość kupowania książek na targach jest zresztą specyfiką polską i nie świadczy o dobrym  stanie rynku. W 2000 roku byłam na Targach Książki we Frankfurcie nad Menem, są one nieporównywalnie większe, ekspozycja zajmuje kilka połączonych przejściami hal, ale pojedynczych książek się tam nie sprzedaje: to oferta dla profesjonalistów, pokazuje się wydania, można handlować prawami, wymieniać się doświadczeniami i nawiązywać kontakty w sprawie tłumaczeń. Dlaczego? – spytałam naiwnie moich niemieckich gospodarzy. „Ależ my mamy silne związki księgarzy, księgarze nie pozwoliliby, żeby wydawcy robili im konkurencję przez sprzedaż bezpośrednią!” – brzmiała odpowiedź. To mnie wiele nauczyło, właściwie do tej pory o tym myślę.

         W tym roku podczas Nocy Muzeów, która organizowana była 18 maja, postanowiłam zaprosić gości do Domu Literatury. Oferta była spora, w całej Warszawie – setki imprez, możliwości, a w samym Domu Literatury w dużej sali odbywał się Kiermasz Piosenki, na górze w Bibliotece – wystawa, poświęcona Markowi Nowakowskiemu. Ja postanowiłam przyjmować gości w dawnym gabinecie Jarosława Iwaszkiewicza. Wyobrażałam sobie, że pojawią się pojedyncze osoby, ale można będzie spokojnie porozmawiać z niektórymi z gości… Pojawiło się kilkadziesiąt osób, tak bliżej stu, zanim się zaczęło o 19.00 – już czekali goście. I tak do późnego wieczora. Myślałam, że będę mogła spojrzeć na wystawę w Bibliotece – okazało się to niemożliwe, trzeba było opowiadać, bo wnętrze jest skromne, ale wypełnione różnymi wspomnieniami. Iwaszkiewicz miał swój gabinet jako Prezes Związku Literatów Polskich od  1959 roku do swojej śmierci 2 marca 1980. Starał się raczej bywać niż stale urzędować w Związku, były zresztą sekretarki, a większość spraw załatwiali wiceprezesi. Poza prywatnym gabinetem do pracy literackiej domu w Podkowie Leśnej, czyli w Stawisku miał także wielkie biurko redaktora naczelnego miesięcznika „Twórczość” przy ulicy Wiejskiej i tam czekało zawsze na niego dużo spraw.

         W dawnym gabinecie w Domu Literatury pozostały te same meble i z dużą dozą prawdopodobieństwa potrafię wskazać krzesło, przy którym Iwaszkiewicz zasiadał do podpisywania dokumentów. To jest spory fotel z oparciami, dla mnie bardzo niewygodny. Jest po prostu za duży, w sam raz dla wysokiego mężczyzny.  „A więc był wysoki?” – zdziwił się ktoś ze zwiedzających. Układ mebli lekko się zmienił,  musieliśmy przestawić stół, ale okrągły stolik, fotele i kanapa we wnęce pozostały jak dawnej. Najważniejszy w tym pomieszczeniu jest widok z okna na Plac Zamkowy z Kolumną Zygmunta. I na Zamek Królewski, o którym już nie wszyscy wiedzą, że wyrósł tam dopiero w latach 70-tych, gdy ekipa Gierka zadecydowała, że odbudowa może być dobrym pomysłem, który zjednoczy wiele środowisk wokół wspólnej idei.

         Są takie miejsca, gdzie osadza się pamięć, które powinny trwać, bo w miarę upływu lat stają się coraz cenniejsze. Mam nadzieję, że podczas gorączkowego poszukiwania atrakcji w szaloną Noc Muzeów, goście, którzy do nas przyszli, poczuli też jak ważna jest ciągłość. I spokój.

Anna Nasiłowska – poetka, pisarka, profesor w Instytucie Badań Literackich PAN, od 2017 roku Prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Opublikowała kilka zbiorów wierszy, tomy prozatorskie „Domino. Traktat o narodzinach”, „Księga początku”, „Czteroletnia filozofka”, powieść o wojnie polsko-bolszewickiej „Konik, szabelka”. Jest autorką kilku podręczników historii literatury, ostatni to „Historia literatury polskiej” (2019), przetłumaczony na angielski przez Anną Zaranko i opublikowany przez Academic Studies Press w Bostonie. Napisała cztery biografie, których bohaterami byli para Jean-Paul Sartre i Simone de Beauvoir, Maria Pawlikowska- Jasnorzewska, dwóch zasłużonych dla Polski Japończyków – Ryochu i Yoshiho Umeda oraz Sławomir Mrożek.  Ta ostatnia książka otrzymała tytuł „Książki roku 2023” przyznany przez miesięcznik „Nowe Książki” oraz „Książki. Magazyn Literacki”. 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko