Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

0
66

Odnaleziona powieść Céline’a

 Louise-Ferdinand Céline to przede wszystkim „Podróż do kresu nocy”. Mam z nią swoją osobistą przygodę. W czasach minionych, w PRL-u, o autorze, o jego dorobku, nie mówiło się nic albo wyłącznie w kontekście jego kolaboracji z faszystami. Zdarzyło mi się w końcu lat 70. uczęszczać na wykłady Latającego Uniwersytetu. I to tam Tomasz Burek zaczął opowiadać o tej zakazanej książce, potem nam pożyczył wydanie z 1933 roku. Udało mi się zrobić odbitkę kserograficzną, oprawić u introligatora, książka do dziś stoi na mojej półce.

Od tej pory Céline stał się dla mnie pisarzem ważnym. Potem były jego inne książki, „Śmierć na kredyt”, „Z zamku do zamku”.

Czym jest „Wojna”, odnaleziona sześćdziesiąt lat po śmierci autora, niewielka powieść?

W moim odczuciu, nawet dziś, gdy literatura ma coraz mniej tabu, brutalnym obrazem zniszczenia, wyjałowienia, odczłowieczenia, świadectwem spustoszenia, które niosła ze sobą I wojna światowa.

Czytałem i zastanawiałem się jak, w jaki sposób, można porównać to świadectwo, bo „Wojna” to bez wątpienia powieść autobiograficzna, z dorobkiem na przykład Remarque’a. I nie da się. Po prostu się nie da. Choćby ze względu na tok narracji. Céline to przede wszystkim język mówiony, rwany, czasami niespójny. Czasami trudny do akceptacji. Oddzielny, samoswój.

Wojna w „Wojnie” to nie pola bitwy, bohaterskie zmagania, bombardowania, kawaleryjskie szarże. Nie, to szpital nieopodal frontu. Wojna, która nie trwa długo, ledwie kilka tygodni, może kilka miesięcy. To sale pełne rannych, gnijących kikutów, proste żarty, siostry, które zaspokajają seksualne potrzeby swoje i bliskich śmierci żołnierzy.

Wachmistrz Ferdinand, alter ego pisarza, w takiej sali próbuje zrekonstruować przebieg zdarzenia, które doprowadziło go do tego miejsca.

„Sanitariusze kładą mnie w piwnicy.

–  Jest w śpiączce! – oznajmia cycata lampucera. – Połóżcie go tutaj, zobaczymy…

Prycham przez nos, słysząc te uwagi. Boję się, że włożą mnie do jednej ze skrzyń, żywcem. Widzę skrzynie na kozłach. Nieoczekiwanie lampucera wraca.

– Mówiłam przecież, że jest w śpiączce.

Potem dopytuje:

–  Mam nadzieję, że pęcherz ma pusty?”

To tu odwiedzają go rodzice, to tu zaprzyjaźnia się z Cascade, żołnierzem-sutenerem, który sprowadza swoją żonę, Angéle, aby rozwijać „biznes” w miasteczku pełnym nie tylko Francuzów, ale i koalicjantów z Anglii.

Rany się goją, wachmistrz i przyjaciel ruszają w miasto, żona się „emancypuje”. To nie tylko ucieczka spod jego „opieki”, jego poleceń, to także donos na męża. Donos, który się kończy rozstrzelaniem sutenera. Nie zmienia to relacji kurwy i bohatera. Tak, tak, bohatera. Bo bojąc się sądu za utratę przewożonych pieniędzy, nagle się okazuje, że Ferdinand zostaje odznaczony medalem, można się domyślać, że Legią Honorową. Wyrasta dzięki temu ponad tłum innych. Trochę w ich spojrzeniach zazdrości, podziwu, niedowierzania.

„Biznes” Angéle… Ferdinand ma się stać jego składową. To on, jako zazdrosny mąż, powinien wpadać do pokoju, w którym angielski klient dobiera się do kobiety. Ma krzyczeć, grozić, odpuszczać w przypadku sowitego zadośćuczynienia.

Nie potrafi. Seks, pożądanie, jakieś obsesje. Brytyjski żołnierz… Tak, płaci, ale nie ma w nim za grosz lęku. Kolejny okazuje się jakimś niezwykle dobrym człowiekiem, który postanawia rzekomym małżonkom zorganizować życie na Wyspach.

Nie ma w tej powieści żadnej wzniosłości. Ranni umierają, inni wstają, ktoś rzyga, Ferdinand się onanizuje, pełno tu przekleństw, brudu, pospiesznego seksu, rozmów, które mają sens tylko w takim miejscu, w takim czasie.

Wojna ma swój wymiar. Inny niż w relacjach reporterów. Nikt, kto nie stał obok, nie leżał na sąsiednim łóżku, nie wsuwał tam, właśnie tam, w tej udręce, pograniczu życia i śmierci, ręki w krocze kurwy, nie jest w stanie zrozumieć jej uczestników.

Céline skacze od sceny do sceny, rwie narrację, nakłada na siebie różne zdarzenia, do niektórych wraca, inne nikną, ktoś traci słuch, ktoś wrażliwość, jeszcze ktoś inny człowieczeństwo.

Louise-Ferdinand Céline – Wojna, przekład Anna Wasilewska, PIW, Warszawa 2024, str. 224.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko