Lucia Triolo – wiersze w przekładzie Izabelli Teresy Kostki

0
56

***

Ursprung

Non ho mai saputo dare nome alle cose
di ogni identità ho imparato
a fare a meno

Maschere nomi immagini corpi
ho lasciato divorarsi l’un l’altro
e il telefono che non suona
dentro la mano

Nel punto in cui dritto e rovescio si con-fondevano
-girandola che sprizza e mi resiste-
non ho mai saputo pensare
un al di là e un al di qua
e impugnare gli estremi
per riunire o separare

eppure ho conosciuto albe e tramonti
e il nulla che mi ridà
una piccola porzione
del dormire

Ho da indossare il mondo.
Il balzo originario
ancora attende

(tratto da “Il paese degli ‘io’ ” Macabor editore, Novembre 2023)

*

Ursprung (Początek)

 Nigdy nie umiałam nazywać rzeczy
 nauczyłam się żyć
 bez ich tożsamości

 Maskom imionom obrazom ciałom
 pozwoliłam, by pożarły się nawzajem
 a telefon, który nie dzwoni
 został mi w dłoni

Kiedy prawa i lewa strona się z-mieszały
 – jak wiatraczek co błyszczy i stawia opór –
 nigdy nie umiałam myśleć
 o tym co tu lub tym co tam
 ani ogarnąć dwóch skrajności,
 by je zjednoczyć lub rozdzielić

 a jednak widziałam wschody i zachody słońca
 i nicość, która mi przywraca
 małą dawkę
 snu

 Mam świat do założenia na siebie.
 Pierwotny wstrząs
 jeszcze poczeka

 (zaczerpnięte z “Kraj ego” wyd. Macabor, listopad 2023 r.)

***

Gli occhi degli Dei

non so cosa vedano gli occhi degli dei
tu vivi il mio corpo come una trasparenza infinita
– e io?

ho saputo di un’umanità smarrita che vuole ancora giocare
e non ha misura: come la vita
mi hanno detto che gli alberi laggiù cullano
le onde
che i santi sono tutti magri
che i giullari sulle tombe insegnano risate
anche alle statue

il “senso” è un bivacco di domande in festa
L’ “incertezza” come una sgualdrina sotto pelle
si offre
e batte il marciapiede della sensibilità
del desiderio

– e io?

(tratto da “Il paese degli ‘io’ ” Macabor editore, Novembre 2023)

*

Oczy Bogów

Nie wiem, co dostrzegają oczy bogów
doświadczasz mego ciała jako nieskończonej przejrzystości
 – a ja?

słyszałam o zagubionej ludzkości, która wciąż chce się bawić
i nie ma miary: jak życie
powiedziano mi, że tam w dole drzewa kołyszą fale,
że wszyscy święci są chudzi
a błazny na grobach uczą śmiechu
nawet posągi

 “znaczenie” to biwak świętujących pytań
 “niepewność” jak dziwka
 oddaje się
 stojąc na rogu wrażliwości
 i pożądania

 – a ja?

(zaczerpnięte z “Kraj ego” wyd. Macabor, listopad 2023 r.)

***

Ore disabitate

Ore disabitate
dal tempo,
spazi disabitati
persino dalle ombre

il vestito
sospeso nel vuoto,
a ciondolare piano
su se stesso.

Avrei dovuto indossarlo.
Ma lui mi attendeva nuda
-gli ero stata cara-
e io di nudo ormai
non avevo più nulla.

M’imbacuccai in nomi cuciti in fretta
m’ intrufolai nella memoria
-servizio igienico poco pulito-
e misi ai piedi
i miei dei falsi e bugiardi.

Con loro sarei andata veloce.

*

Niezamieszkane godziny

Godziny niezamieszkane
przez czas,
przestrzenie niezamieszkane
nawet przez cienie

 sukienka
 zawieszona w próżni,
 kołysze powoli
 samą sobą

 Miałam ją założyć.
 Ale on oczekiwał mnie nagiej
 – byłam mu tak droga –
 a mnie z nagości
 nic już nie zostało.

 Odziałam się w pospiesznie uszyte imiona
 wsunęłam się w pamięć
 – jak w nieczystą toaletę –
 i założyłam na nogi
 moich fałszywych i kłamliwych bogów.

 Z nimi szybko powędruję.

***

Fu così

Fu così
venni al mondo
malata di parole.

Abitai la casa
del dopo,
le sue finestre aprivo
ogni giorno
sul futuro

Ora mi assedia l’anima
un bisbiglio di morte
e vano è ogni rimedio.

Una colata lavica
è il mio sangue che ribolle
nell’incendiario sguardo
del tempo.

Lì è racchiuso qualcosa
che devo ancora
capire,

anche se è questo
che non mi fa morire.

*

To było tak

 To było tak
 przyszłam na świat
 chora na słowa.

 Mieszkałam w domu
 co nadszedł potem,
 codziennie otwierałam
 jego okna
 na przyszłość

 Teraz oblega mą duszę
 szept śmierci
 i na nic już wszelkie remedium.

 Strumieniem lawy
 jest moja krew co wrze
 w rozpalającym wzroku
 czasu.

 Jest w nim zawarte coś
 co jeszcze muszę
 zrozumieć,

 nawet jeśli to właśnie to
 co nie pozwala mi umrzeć.

*

Lucia Triolo urodziła się i mieszka w Palermo, gdzie wykładała filozofię prawa na uniwersytecie. Jako pedagog ma na swoim koncie liczne monografie i eseje w czasopismach włoskich oraz zagranicznych. Jej  twórczość poetycka, choć zawsze wyczulona na badania i eksperymenty z nowymi formami wyrazu, jest bardzo wrażliwa na dialog i wsłuchiwanie się w słowa innych.  Opublikowała następujące zbiory wierszy: “Poza mną” (G.A. Edizioni, 2016),  “Czas oczekiwania” (Edizioni Il Fiorino 2017), “A za plecami oczy” (La Ruota Edizioni 2018),  “Powolna metafizyka” (Bibliotheka Edizioni 2018),  “Dedykacja” (DrawUp 2019), “Dialogi pochwy i jej prześcieradeł” (La Ruota Edizioni 2019), “Debitum (Prometheus Edizioni 2021), “Na stokach inności “(Macabor Editore 2022), tomik zauważony na konkursie Premio Strega Poesia 2023. Jej teksty można znaleźć w różnych czasopismach literackich takich jak “Luogos”, “Bouquet”, “Częstotliwości poetyckie” i w ważnych antologiach.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko