Wiersze tygodnia – Jerzy Hajduga

0
233
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Jesienne wieczory

już im za długo
tak tylko
ze mną

wiem

ktoś jeszcze gładzi
poduszkę
do snu


Jesień w latach

grabki niesie druga też
z grabkami

uskrzydlona

usiądź a dlaczego
by nie dłużej
pogadać

konkretna

wrzesień o siódmej
wieczorem razem
pod rękę

jesiennie nam

w czterech ścianach
przy winie i bez
winy

od drzwi do
drzwi

wszystkie
otwarte

łyk


Jesień zaczepna

od pierwszej gałęzi
czerwieni się
w liściach

coraz dłuższe wieczory
mylą mnie
przez sen

jak tu wymknąć się
jesieni liście
potrafią


Listowna liryka

w kopertach
przetrzymuję
lirykę

co jakiś czas
wysyłam do
siebie


Mam boskiego trenera

a co tam że ze mnie
ostatni wlokę się
na pierwszego

zapłakać

zdarza się najgorzej
nocą ani śladu
po łzie


Przemeblowanie

łóżko tak nagle
bez ciebie

moje przy
telefonie

sam na sam łza
wraca do
rana

aż wiersz co wers
na osobnej
kartce


Razem

coraz mniej rąk
żadnej co się
rzucały na
szyję

z powitań
pożegnań

zaledwie jedna
gdy opiera się
o twoje
ramię

najzwyczajniej
moja


Selfik ze szpitala

boję się źle wypaść
z lustra wiszącego
nad łóżkiem

ten strach

w twoich oczach
i moje po
wieki

do rana

aż noce
do rana
budzą


Witam moją szerokość

aż zaczęła się zwężać
do uliczki sam
na sam

uliczka bez pasów

i ja na twój widok
przechodzę
biegnę


Zła łza

by wróciła do oczu
w moich już
nie sama

milczymy

i niech tej ciszy
nikt nie
usłyszy

zła na siebie
ściąga moje
powieki
Zostaliśmy sami

a gdzie reszta tak
bez nas i nam
bez reszty


Żywe słowa

wysłałaś w kopercie
jeszcze zdążyłem
uratować


Wyciągnij mnie

a nie mówiłam
że wrócisz
wracam

noce
dniami

wyciągam
sen

Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko