Julia Rybicka – Literatura odbiciem zawiłości Wszechświata

0
252
Maria Wollenberg-Kluza

Skończonym truizmem jest stwierdzenie, że literatura nie jest w stanie oddać rzeczywistości. To oczywiste. Owe ,,nie jest w stanie’’ jest jednak niewystarczające do całkowitego zgłębienia istoty tematu, który wydaje się wynurzać z głębin i panicznie domaga się aktualizacji swojego statusu; tym bardziej, że  najnowsze odkrycia z zakresu fizyki i chemii niejako potwierdzają ,,niewyrażalność’’ [1]otaczającego świata i należałoby uwzględnić je we współczesnej analizie literaturoznawczej.

Doskonale wiemy, że zasada mimesis przestała działać już lata temu, a rozwijający się realizm i naturalizm w XIX wieku również poniósł klęskę. Zaś współistniejąca z tymi prądami doktryna symbolizmu popłynęła w inną stronę, w kierunku idealizmu platońsko-plotyńskiego i jako pierwsza dostrzegła dwuwarstwowość rzeczywistości (Skawiński, 1995). Polaryzacja między światem materii i ducha, a tym samym prymat niebytu nad bytem, wieczności nad kruchością ziemskich cieni [2] i obranie symbolu jako środka artystycznego wyrazu, mogącego dotknąć korony idealnych bytów, zaczyna się wyczerpywać. Za jego słabą kondycję odpowiada nie tylko pojawienie się nowych prądów literackich z ich awangardową atrakcyjnością, lecz przede wszystkim, tak prozaiczny i (o ironio!) przyziemny czynnik, a mianowicie – odkrycie nowej rzeczywistości, kwantowej podszewki, niewidzialnej i nieuświadomionej, jak dotąd, przez człowieka i jego wadliwy zmysł wzroku. Archaiczny podział na idealistyczną przestrzeń bytów wiecznych i niedoskonały świat materii nie znajduje tutaj uzasadnienia. Świat mikro nie jest lepszy, ani w żaden sposób gorszy od świata oglądanego w skali makro. Napawa nas jedynie większą tajemnicą, a może i nawet zgrozą. Człowiek przyzwyczajony do postrzegania czasu i przestrzeni w kategorii: przeszłość-teraźniejszość-przyszłość musi stanąć twarzą w twarz z prawdą, że w rzeczywistości kwantowej czas i przestrzeń nie istnieją (Rovelli, 2017). Naukowcy rozproszyli ciemności, pośród których od setek lat przebywała filozofia, destabilizując w ten sposób nasze myślenie o świecie.  Skoro istnieją zjawiska niedostępne naszym zmysłom, możliwe do uchwycenia jedynie poprzez odpowiednie narzędzia, to nasuwa się zasadnicze pytanie: ile właściwie jest nam dane dostrzec? I czy to, co rejestruje nasz mózg odpowiada temu, co trwa na zewnątrz, poza naszą świadomością?

Odpowiedzi na te pytania są już znane, nie musimy orbitować wokół sfery domysłów, by dochodzić w tej materii do konsensusu. Dostrzegamy niewiele. Widzimy mniej, niż byśmy chcieli, mało tego, ten fragment wszechświata, który wpada nam do oka[3], jest wielokrotnie przefiltrowywany przez nasze doświadczenia, emocje, światopogląd i, zapewne nawet, okoliczności w jakich się w danej chwili znajduje nasza psychika. Ostatecznie otrzymujemy przeżutą, nadgryzioną resztkę, wyplutą przez nasz umysł, a pochłoniętą w niewystarczającej ilości, by można cokolwiek sądzić o rzeczywistości zastanej w określonym momencie czasowym. Nie bez powodu w rozmowie z Zaratustrą starzec stwierdza: ,,Człowiek jest rzeczą zbyt niedoskonałą’’ (Nietzsche, 2017, s. 8). Ma rację. Można śmiało przypuszczać, że za setki lat (o ile nie za kilkadziesiąt) kolejne pokolenia będą spoglądać na nasze możliwości poznawcze z politowaniem. Jednakże taka jest właściwość dziejów, że każde, następujące po sobie epoki uznają się za wyższe względem swoich poprzedniczek. Czy to prawda, czy nie, jest to temat do osobnej dyskusji.

Ponadto, wypadałoby wziąć pod uwagę kwestię iluzyjności postrzeganego przez nas świata. Problemem są nie tylko ograniczenia poznawcze i niewidzialne kwanty; trudnością jest rzeczywistość sama w sobie i dane nam zjawiska, które mogą być tylko projekcją wyższej inteligencji bądź, gdyby ująć to bardziej poetycko, snem we śnie.[4] W takiej sytuacji nie możemy być pewni absolutnie niczego. Pisarz, który pragnie odwzorowywać rzeczywistość, w istocie odda swoje halucynacje.

Po powyższych dywagacjach wyłania się istotny problem dotyczący tworzywa literackiego. Jeśli pisarz nie może w pełni czerpać z rzeczywistości ,a pokonanie bariery niedostępności jest (przynajmniej na ten moment) niemożliwe, zaś posługiwanie się symbolami, które mają ujmować wieczność, przestarzałe i nieuzasadnione, to jaki repertuar narzędzi artystycznych nam pozostaje? Może należy, już odgórnie, porzucić nadzieje o sztuce prawdziwej i nawet tej zbliżającej się do prawdy?

Jeśli wszyscy jesteśmy zatopieni w ułudzie, a Rzeczywistość[5] skrzętnie ukrywa przed nami swoje oblicze, to najlepiej byłoby postąpić zgodnie z zasadami savoir-viveru i nie narzucać się swoją osobą. Niech pisarz odwróci się od niej plecami, niech przestanie zabiegać o zaszczyt obcowania z nią, bo tej łaski może nigdy nie doświadczyć. Gdyby miała się ona ujawnić, zrobiłaby to, a wtedy wszystkie te rozważania byłyby niedorzeczne. Jednak Rzeczywistość trwa przy swoim i zawzięcie odmawia tłumaczenia się ze swojej tajemniczości. A więc pierwsza zasada brzmi: nie staraj się szukać prawdy ani zbliżać do niej, i chociaż jest to dość ogólne założenie, to jednak powinno ono przyświecać twórcy na początku jego drogi. Świadomość własnych ograniczeń poznawczych, własnego niedołęstwa i pogodzenie się z nimi  uczyni nas bardziej wiarygodnymi, niż byśmy usilnie starali się temu zaprzeczać, a co gorsza udowadniać, że może być inaczej.

  Następnie: zacznij pisać, ale tak jakbyś płynął w nieznane, niech ręka będzie twoją przewodniczką; nie mam na myśli strumienia świadomości, ponieważ tworzenie to nie strumień, a łagodnie płynąca rzeka snów śniącego, które kontroluje i selekcjonuje (w zależności, co okaże się odpowiednie dla fabuły). Zatem musimy przebrnąć przez chaos narzucających nam się myśli, uczuć i skojarzeń, i wyłowić tylko te, które istotnie okażą się cenne dla naszego dzieła. Skąd jednak będziemy wiedzieć, czy dokonaliśmy słusznego wyboru? Co zadecyduje o ważności poszczególnych materiałów? Otóż pisarza powinna wspomóc intuicja, metafizyczny podszept płynący z duszy – nasz wewnętrzny, transcendentny GPS. Nie musimy kłopotać się, o to, co dalej. Zaufanie, podobnie jak natchnienie, będzie nam potrzebne w drodze do stworzenia utworu. Cały proces może przypominać trans, jednak należy mieć na uwadze, że świadomość nadal nam towarzyszy, z tą różnicą, że korzysta ona ze skarbca nieświadomości.

Fragmenty tekstu powinny powstawać spontanicznie, na bieżąco, a jeśli natrafiliśmy na moment zawieszenia, to warto go wykorzystać. Przede wszystkim – zaprzestać pisać natychmiast. Jakikolwiek przymus zaknebluje usta naszemu wewnętrznemu głosowi. Możliwe, że jakaś myśl znajdzie nas w najmniej oczekiwanym momencie, a wtedy – należy niezwłocznie kontynuować przygodę. Powinniśmy być nieustannie zaskakiwani, tym, co wychodzi spod naszej ręki. Czytamy i tworzymy zarazem, opowieść nieznaną nam i światu, która pragnie się zmaterializować, a my – jesteśmy, poniekąd, naczyniem dla twórczej energii Wszechświata.

Literatura powinna być odbiciem zawiłości świata, i co najważniejsze  –  nie zawsze musi być zrozumiana. Nie wszystkiemu musimy odgórnie nadawać sens i znaczenie, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Prawdziwa interpretacja, właściwy kod nie będzie nam nigdy znany, dlatego i nasz modelowy czytelnik nie powinien dążyć do rozwiązania mechanizmów rządzących fabułą. Jedyne, co może zrobić, to napawać się tajemnicą dzieła i kontemplować każdy jego fragment, tak jak czyni to, gdy spogląda w bezkresny ocean gwiazd, bez mącenia wzniosłej chwili pytaniem: dlaczego?

Bibliografia:

  1. Nietzsche F., Tako rzecze Zaratustra, Kraków, 2017.
  2. Rovelli C., Rzeczywistość nie jest tym, co się wydaje, Łódź, 2020.
  3. Skawiński J., Słownik literatury polskiej XX wieku, Kraków, 1995.

[1] Słowo ,,niewyrażalność’’ ujmuję w cudzysłów, ponieważ będę posługiwać się nim jak terminem naukowym, mimo że nim nie jest.

[2] Nawiązanie do jaskini platońskiej i cieni widzianych przez znajdującej się w niej ludzi, które były jedynie odbiciem rzeczywistości.

[3] Nawiązanie do cytatu przypisywanego Julianowi Tuwimowi: ,,Gdy ci coś wpada do oka, pamiętaj, że to odrobina kosmosu’’.

[4] Nawiązanie do wiersza Sen we śnie E.A Poe.

[5] Dokonałam tutaj rozróżnienia pomiędzy ,,rzeczywistością’’ – czyli tym, co rzeczywiste, w ogólnym tego słowa znaczeniu a ,,Rzeczywistością’’ rozumianą jako personifikacja prawdy, ukrytej przed poznaniem ludzkim.

 Julia Rybicka – (ur. 2000 w Kole) – absolwentka studiów licencjackich Uniwersytetu Łódzkiego na kierunku filologia polska. Publikowała wiersze w ,,Akancie”, ,,Helikopterze”, ,,Migotaniach” ,magazynie ,,Brak słów”, ,,Bezkresie”, ,,Wyspie”, ,,Histerii”, ,,Pisarzach.pl”, ,,Mojej Przestrzeni Kultury” oraz ,,Afroncie”. Zwyciężyła w  konkursie: ,,Twórcze zaniemówienie” w kategorii – poezja, organizowanego przez pismo ,,Brak Słów”. Pasjonuje ją trójbój siłowy i muzyka rockowa. Uwielbia podróże i spędzanie czasu na łonie natury.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko