Krystyna HABRAT – ŚWIAT ZMIERZA TERAZ W DOBRĄ STRONĘ

0
57

Przedwczoraj pani na dole zatrzymała drzwi i czekała długo aż zejdę po schodach. Może nie tak długo, ale mnie się wydało, że nadużywam jej grzeczności. Dziękując, powiedziałam jej, że teraz w naszym bloku   dużo miłych i grzecznych ludzi, bo wszyscy mówią: dzień dobry, starają się mi pomóc. Na to ona:

Tak! Świat zmierza teraz w dobrą stronę.

Aż przystanęłam! Nigdy jeszcze czegoś takiego nie słyszałam! Kim jest ta kobieta?! Rozejrzałam się, ale ona znikła. Pierwszy raz ją widziałam. Z dwójką małych dzieci. Długowłosa brunetka. Więcej nie zdążyłam zapamiętać. Kim ona jest? Jak wspaniała   jej życiowa filozofia! Nawet więcej!

Wieczorem znalazłam na  Facebooku wpis mojej znajomej  Basi.Siewak:

  „Są  ludzie, dzięki którym wierzymy w lepsze jutro”.  

O, tak! – podjęłam z entuzjazmem temat i pomyślałam o optymistycznym zdaniu pani z naszego wieżowca, która rano przytrzymała dla mnie drzwi wejściowe. Przejawia się to nawet  przelotnych drobiazgach, małych gestach życzliwości, ale czasem w  krótkim zdaniu, które zawiera taki potencjał mądrości życiowej, że zmienia nasze myślenie. I naszą postawę przytłoczoną troskami i smutkami. Oczywiście, gdy pobudza do optymizmu. Do poniesienia oklapniętych skrzydeł.

 A jeszcze kilka dni temu ogłosiłam znajomym na Facebooku, że dorosłam doczytania Stephena Kinga! Dostałam jego  „Sklepik z marzeniami” z 15 lat temu, na Gwiazdkę podczas słynnego tsunami, i po stu stronach odłożyłam przerażona jej totalnym okrucieństwem, przy scenie, gdy rozwścieczone  kobiety rąbią się nawzajem tasakiem i siekierą. I wbrew logice jedna odrąbuje drugiej rękę z siekierą, a ta zdąży jeszcze tamtej coś tam odciąć. Tego już było za wiele!

 Ja nie czytuję nawet kryminałów ani sensacji, bo żal mi trupów. Nie pojmuję wcale okrucieństwa autorów, jak i upodobania w tym czytelników.  Teraz widzę, że sentymenty i wrażliwość zdają się na nic, bo okrucieństwo i w realu wszędzie górą. Ile tego wokoło nas! Wojny, terroryzm, nienawiść, hejt, obraźliwe gwiazdki na  tekturach z pudełek, opozycja… I jeszcze UE.

Więc spróbuję…  

Przeczytać Kinga?  Czy jakoś przeżyć to wszystko wokół? Zamierzam przeczytać, aby dać radę przeżyć. Tylko na zmianę z fragmentami “Ani z Zielonego Wzgórza” i “Pana Tadeusza”, bo już je wyjęłam. A gdy ktoś zapyta, co znaczy krótkie zdanie kilka linijek wcześniej, odpowiem: oni też okrutni.

 Jednak mnie chodzi o jeszcze inny aspekt tej sprawy. Taki, że chwilami przestaję wierzyć w ludzi i, czytając u Kinga,  jak jedna, napuszczona przez intryganta, baba odrąbuje drugiej, podobnie napuszczonej babie, ramię, a równocześnie ta tej pierwszej też coś odcina nożem czy tasakiem,  mogłabym pomyśleć z mściwą satysfakcją: A masz!! Dobrze ci tak!

 Na razie w momentach zwątpienia w ludzką dobroć, przypominałam sobie, jak mój młodszy syn, wczesny nastolatek, dopytywał, co oznacza tytuł leżącej na stoliku książki: “Perły i wieprze”. Na to ja znad innej książki trochę nieprzytomnie: – “A to jest o paniach i panach”. Ale on dociekał dalej: “Panie to perły, a panowie – wieprze?” Kiwnęłam głową na odczepne, a wtedy on: “Tatuś też?”

“No, nie! – podskoczyłam, przytomniejąc. – Tatuś jest kochany! Najlepszy w świecie!”

Lecz syn  pytał dalej: “A ja?”

 Wtedy już całkiem się oderwałam od treści czytanej książki i zaczęłam tłumaczyć, że tato i on są bardzo dobrzy, a w książce jest o ludziach, którzy nie mogą się ze sobą porozumieć i wciąż się kłócą.

Zdaje się to syna  uspokoiło, a ja odtąd, ile razy w bezsilnej złości zaczynam potępiać totalnie ludzkość, przypominam sobie o tych dobrych, pojedynczych, mało znaczących dobrych ludziach. I wyliczam ich po kolei. A jest ich tak dużo, że to mi już wystarcza do przywrócenia wiary w ludzi. Ile razy już w Biblii o tym było! Potop, ale i Noe z rodziną w arce.  Sodoma i Gomora, ale i Lot, choć szybko owdowiały z powodu nadmiernego ciekawstwa żony. Właściwie nie wiem czemu została ukarana. Przecież od ciekawości zaczyna się rozwój intelektualny, poszerzanie horyzontów umysłowych, inteligencja.  Niestety, ona złamała zakaz.  A przy oskarżeniach wobec grzesznej Magdaleny pada: “Kto bez grzechu niech rzuci w nią kamieniem pierwszy”… I wszyscy odchodzą.

A ja od kilku dni   taka zła…I po co?   

Po prostu  za dużo rzeczy złych się wkoło dzieje. Wojna na Ukrainie. Zagrożenie napływem imigrantów z Afryki a z nimi niebezpieczeństwo zamachów terrorystycznych. Dalej niekorzystne dla Polski poczynania Unii Europejskiej. I na dodatek w naszym życiu społecznym tyle jadu nienawiści.

Trzymam się od tego z dala i w chwilach pesymizmu staram się przypominać  ludzi dobrych, jakich znam.

Wtedy w dalszym przypływie pesymizmu przychodzi mi na myśl inny aspekt tej sprawy, jak to nie zawsze jest dobrze być dobrym. Ile razy widziałam, jak ta ich dobroć bywa wykorzystywana.

Niedawno koleżanka na FB napisała, że dobrych wykorzystują egoiści.

 No właśnie.  Dla egoistów ta sytuacja ma odwrotną logikę. Jak upatrzą sobie ofiarę losu, to niczym jemioła wysączą z niej wszystkie soki i koniec wiadomy. W razie oporu biorą na litość, sumienie, osaczają: karmą, która powraca; miłosiernym Samarytaninem, nawet uchem igielnym. Ale nie dotyczy to ich. Im się zawsze wszystko należy! Nie na odwrót! Oni mieliby coś dla innych zrobić? Zawsze są chorzy, zbyt wrażliwi, zbyt zapracowani i poprzestają najwyżej na obietnicach. W efekcie i tak kiedyś, gdy ktoś za którym razem ich żądaniu nie może sprostać, ogłaszają  go  nieużyteczną świnią. Teoretycznie powinni się odczepić, gdy się ich poprosi o przysługę. Ale tu odzywa się ta logika na opak i oni jak gdyby nigdy nic przychodzą z kolejnym żądaniem, udając, że twojej prośby nie było. To tak nagminne, że aż strach.  

Lepiej myśleć o czymś innym.

 Akurat akacje kwitną mi pod oknami. Jedna  już przekwitła, ale ta późniejsza cała jeszcze w białych frędzlach kwiecia.

Niedługo zakwitną lipy.

     Jako wczesna nastolatka lubiłam chodzić na nabożeństwa majowe, a potem czerwcowe. Z mamą lub koleżankami. Lubiłam śpiewać litanię i potem iść w procesji dookoła naszego kościółka, ściągniętego podczas wojny z wysiedlanej i spalonej wsi. Długie lata musiał nam wystarczać, bo nie pozwalano, aby w socjalistycznym mieście wybudowano nowy. Gdy wracałyśmy z nabożeństwa długą ulicą, mijałyśmy odgrodzone siatką przyblokowe ogródki, gdzie akurat kwitły  odurzająco pachnąc: jaśminy, a w jednym miejscu wierzba, którą od koloru podłużnych liści nazwałam: srebrzystą. Czasem uszczknęłam sobie tu i tam wystającą przez siatkę gałązkę jaśminu z białym kwieciem lub z żółtym owej wierzby na malutki bukiecik do mojego kącika. To wszystko dodawało czaru tamtym wyjściom w ich wzniosłym celu. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że owa wierzba  srebrzysta, jak ją nazwałam, to egzotyczny oliwnik. Jego żółte kwiatuszki są ledwo widoczne, ale mocno pachną już z daleka. A pień podobny do oliwki i też rozrasta się dziwacznie. W pobliskim parku jest kilka takich okazów.  

Czemu o tym wspominam? Bo to budowało moją urodę życia.

Znam wiele osób, które potrafią celebrować urodę życia. Nawet poprzez dogadzanie sobie przysmakami. Jedna z nich nazywana „Elżbietką-estetką” ma nie tylko pięknie urządzone mieszkanie, ale  celebruje też dobre jedzenie w przerwach, gdy nie czyta książek. Najczęściej na balkonie pod parasolem, zagryzając pieczonymi przez siebie ciasteczkami dla, jak mówi: uprzyjemniania sobie życia. Jest tak malownicza, że wzięłam ją  do mojej książki „Klatka Guliwera”.

Tu nie mogę się powstrzymać, by nie dodać o niej  anegdoty.  Gdy raz ją odwiedziłam,  powiedziała mi zatroskana, bym nie kupowała mrożonych flaczków pewnej firmy, bo są zupełnie bez smaku. Najgorsze, że musiała je jeść i jeść przez kilka dni, i to sama, bo w przepisie jest, by dodać do nich aż 5 litrów wody. Na szczęście jej największy garnek ma 3 litry, to dała tylko tyle.  Na dowód pokazała mi opakowanie po tych flaczkach, zachowane ku przestrodze. Ja czytam, a tam jak byk stoi: dodać1/5 l wody i zagotować. Na to ona zadziwiona: Ojej, a ja nie założyłam wtedy okularów!

A dziś kiedy wpisałam na mojej stronie w FB o wielce optymistycznych słowach pani stwierdzającej, że świat zmierza teraz w dobrym kierunku, posypały się pod tym liczne polubienia. Znajomych i trochę zapomnianych, a nawet nieznanych mi osób. I zaczęto przypominać dowody, na to, że ludzie teraz życzliwsi.

Jednej pani, gdy dobiegała zasapana do autobusu, aż dwie panie nacisnęły przycisk, aby zatrzymać autobus.

Inna została nad wyraz życzliwie  potraktowana w aptece, inna…  Powraca wiara w ludzi, gdy się o takich niby drobnych faktach przypomina. Napisałam więc:

BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE WSPÓLNIE ODNAJDUJEMY RADOŚĆ ŻYCIA.

Sama coraz częściej bywam czyjąś dobrocią zaskoczona.  Ostatnio, mam nadzieję, że nie na zawsze, chodzę z laseczką z powodu kręgosłupa, to nie mogę się nadziwić, jak mi ludzie starają się pomóc. Kilka razy ktoś zawrócił, by podać mi rękę przy wchodzeniu na schody. Młodzi i starsi wracają do windy, by mi ją otworzyć i nawet naciskają mi piętro.  Jak wysiadam, otwierają mi drzwi windy i wyskakują, aby je przytrzymać i zaraz jadą wyżej. Prawie wszyscy w bloku i koło bloku mówią: dzień dobry. Aż miło! Naprawdę serce rośnie, patrząc na te czasy! Wtedy zapomina się o wojnie na Ukrainie, o  gwiazdkach na podartych pudłach ze sklepów, nawet o UE i ekologach. Nabiera się sił do życia.

 Tak. bardzo mnie  ucieszyło, że mój wpis uzyskał takie powodzenia.   Po prostu ludzie  łakną pogodnego spojrzenia na świat.  Potrzebują nadziei, że będzie lepiej.

 Tylko skąd owa pani  wie, że świat zmierza teraz w dobrym kierunku?

Wróżka, czy co? Ja nie wiem. Ale tak bardzo chce się w to wierzyć, że na pewno się sprawdzi. Tak przecież bywa. Dostrzegam zresztą  coraz więcej pomyślnych zwiastunów. Trzeba się tylko rozejrzeć. Mnie przecież też nazywali kiedyś żartobliwie wróżką. Inżynierowie w biurze projektów, gdzie pracowałam jako psycholog. Dziś przecież Noc Świętojańska. Pełna magicznych wróżb i oczekiwań.

 A lipy za moimi oknami zaczynają już pachnieć. Nawet nie wiem, czy naprawdę, czy tylko mi się zdaje, bo bardzo tego chcę. Nieważne. One przecież zakwitną.

Krystyna HABRAT                                                                           24.6.2023r.                                                                  

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko