Roman Soroczyński – Tajemnicza korespondencja

0
303

Mam przed sobą dwie książki traktujące o listach pisanych podczas wojny. Nie, nie były to listy pisane z frontu! Niemniej ich kontekst jest niezwykły. Mają one wspólny mianownik: bohaterki obydwu książek są zakochane. Kiedy ktoś jest zakochany, to często miłość zaślepia tę osobę i powoduje naiwne wpatrywanie się w kochaną osobę. Podobnie w pewnych momentach zachowywały się obie bohaterki.

Ad rem! Pierwsza z tych postaci, Astrid Rosenthal – młodziutka Żydówka z Łomży, pojawia na stronach książki Złodziejka listów Anny Rybakiewicz. Na kilka dni przed likwidacją getta Astrid ucieka do Warszawy. Na swojej drodze spotyka Waltera Schmidta, oficera SS. Początkowo mężczyzna jest oczarowany dziewczyną – do czasu, aż jej prawdziwa tożsamość zostaje ujawniona. Na szczęście Astrid udaje się uciec z rąk wroga i niespodziewanym zrządzeniem losu znajduje schronienie w maglu prowadzonym przez Niemkę. Ścieżki bohaterów będą się nieustannie przecinać. Walter za wszelką cenę będzie próbował odnaleźć Astrid. Tym bardziej, że otrzymuje listy, które ona – wbrew zdrowemu rozsądkowi – pisze do niego, przekazując w tajemny sposób. Astrid zachowuje się ambiwalentnie: zakochuje się w Walterze, a jednocześnie robi wszystko, aby nie dać się złapać, gdyż spodziewa się, że skończy się to dla niej tragicznie. Nie przeczuwa jednak, czym tak naprawdę kieruje się oficer SS, szukając dziewczyny…

Anna Rybakiewicz jest prawniczką i autorką powieści obyczajowych. Absolwentka Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, wykonująca zawód radcy prawnego. Uwielbia słuchać ludzkich historii. Intrygują ją losy przodków, do których niejednokrotnie odnosi się w swoich powieściach. W swoich książkach powraca do dawno minionych lat, ukazując przy tym nieoczywiste i wyszukane detale historyczne, przywołując zapomniane miejsca, które za sprawą stworzonych przez nią postaci, na nowo budzą się do życia.

W pewnym momencie na stronach książki pojawia postać współczesna, Zosia. I to ona została nazwana tytułową Złodziejką listów. Anna Rybakiewicz świetnie prowadzi akcję dwutorowo, przeplatając teraźniejszość z przeszłością. Ba, zacząłem wręcz szukać w różnych źródłach, czy Astrid Rosenthal istniała w rzeczywistości! Jednocześnie autorka w ciekawy sposób oddaje skomplikowane emocje i moralne dylematy, jakie pojawiają się u bohaterów powieści. Kto mógłby przypuszczać, że Niemka, która na każdym kroku podkreśla swoje uwielbienie wobec Hitlera i nienawiść wobec Żydów, od początku wiedziała, kogo trzyma pod swoim dachem? W jaki sposób można przekroczyć granice narzucone przez wojnę i przez współczesne konwenanse? Cóż intrygującego jest w listach pisanych podczas wojny? Czy są one kluczem li tylko do przeszłości bohaterów? Czy mogą wywrzeć wpływ na współczesne wydarzenia? Złodziejka listów zawiera mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji, tajemnic i sekretów, które trzymają czytelnika w nieustannym napięciu, a jednocześnie dowodzą siły miłości – nawet w dobie największych okrucieństw.


Anna Rybakiewicz, Złodziejka listów
Redakcja, korekta, skład i łamanie: Editio
Projekt okładki: © Mariusz Banachowicz
Zdjęcie na okładce: © Stephen Mulcahey/Arcangel
Wydawca: Grupa Wydawnictwo Filia Sp. z o.o., Poznań 2023
ISBN 978-83-8280-606-9

Druga książka, Listy do Gestapo autorstwa Marii Paszyńskiej, została wydana nieco wcześniej, ale – jak wynika z tytułu – również dotyczy korespondencji. Chociaż czy ja wiem: czy donosy zasługują na miano korespondencji?

Tak czy inaczej, cała powieść to… długi list pisany przez pewną kobietę. Wiosną 1938 roku mieszkająca w Warszawie osiemnastoletnia Zuzanna wierzy, że jej życie będzie usłane różami. Pewnego wieczoru zachwyca ją wygrywana na skrzypcach melodia, a kilka dni później poznaje zdolnego muzyka i traci dla niego głowę. Rodzi się pierwsza miłość, pojawiają marzenia i plany, a potem przychodzi wojna. Znaczy kolejne miesiące pasmem strat, cierpienia i bólu…

Zuzanna zaczyna pracę na Poczcie Głównej i włącza się w podziemną walkę z okupantem. Zostaje przydzielona do komórki „P” zajmującej się przechwytywaniem anonimowych donosów pisanych przez Polaków do…

Najwyższej Władzy Niemieckiej, Wielmożnego Pana Kierownika Gestapo, Najjaśniejszego Władcy czy po prostu Szanownego Pana Gestapo. Jedno jest pewne: musieli być tchórzami, skoro nie mieli dość odwagi, by podpisać się własnym imieniem.

Jeden z listów rozdziera serce Zuzanny. Okazuje się, że działalność konspiracyjna to niebezpieczna gra, w której stawką jest nie tylko życie, ale i miłość.

Maria Paszyńska jest polską pisarką, felietonistką i varsavianistką. Prawniczka i orientalistka. By nauczyć się języka tureckiego, dwa lata studiowała turkologię. Autorka programu telewizyjnego Poszlafirujemy po Pragie oraz felietonów. Choć urodziła się na Dolnym Śląsku, mówi o sobie, że jest adopcyjnym dzieckiem Warszawy. Zadebiutowała powieścią Warszawski niebotyk. Specjalizuje się w powieści historycznej. W tej kategorii jej książka Owoc granatu. Dziewczęta wygnane została nominowana w plebiscycie portalu lubimy czytać do miana Książki Roku 2018. W swoich powieściach przedstawiała m.in. przedwojenną Warszawę, Imperium Osmańskie, wojenne losy stołecznego ogrodu zoologicznego oraz tułaczkę Polaków zesłanych na Syberię w czasie II wojny światowej.

Maria Paszyńska w umiejętny sposób, słowami Zuzanny, wykazuje różnice między podejściem kobiet i mężczyzn do wojny:

Wy garniecie się do walki, szukacie smoka, żeby go zabić i za jego głowę otrzymać pół królestwa, udowodnić sobie własną wartość, pokazać siłę. Kobiety zaś walczą równie zażarcie ze smokami, owszem, ale zrywają się do walki dopiero wówczas, gdy cień smoczych skrzydeł przesłoni jasność nieba nad ich światem. Wy niszczycie, my staramy się zachować. Jakbyście byli naznaczeni piętnem wojny, choć w rzeczywistości najczęściej wypala ono nieusuwalne piętno właśnie na nas, kobietach.

Przyznam, że ten fragment pozwolił mi nieco zrozumieć postawę Zuzanny. Bowiem po przeczytaniu wspomnianego wyżej listu zaczęła ona zachowywać się w dosyć dziwny, czasem wręcz irytujący, sposób. Miałem wrażenie, że jest zbyt infantylna, by uświadomić sobie, co oznacza ów list i zachowanie jego autora. Ale zrozumiałem, że to miłość i właśnie kobiece rozumienie świata są przyczyną takiej postawy. Do tego doszły tragiczne doświadczenia związane z okupacją i Powstaniem Warszawskim. Życie Zuzanny i wszystkich wokół zostało  brutalnie zmienione przez wojnę: pojawiły się rany, które nigdy się nie goją, winy, które domagają się odkupienia. Czy w takiej sytuacji można mówić o przebaczeniu? Coś pod tym względem w postawie Zuzanny zmieniło się po wojnie. Co takiego? Tego już nie zdradzę. Zachęcam do sięgnięcia po tę niezwykłą książkę, będącą poruszającą do głębi spowiedzią kobiety, która stanęła przed dramatycznymi wyborami.


Maria Paszyńska, Listy do Gestapo
Koordynacja projektu: Aleksandra Chytroń-Kochaniec
Redakcja: Sztambook – Karolina Borowiec-Pieniak
Projekt okładki: Anna Slotorsz / ARTNOVO.PL
Fotografie na okładce: © Collaboration JS/Arcangel // © jakkapan/Adobe Stick
Grafika we wnętrzu: © Yana/ Adobe Stick
Korekta: Urszula Włodarska
Redakcja techniczna: LOREM IPSUM – Radosław Fiedosichin
Wydawca: Książnica będąca znakiem towarowym Publicat S.A., Poznań 2022
ISBN 978-83271-6305-9

Roman Soroczyński
27.05.2023 r., Warszawa

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko