Roman Soroczyński – Dawna historia

0
93

W ostatnich latach najnowsza historia często jest wykorzystywana do bieżących celów politycznych. Dlatego warto sięgnąć po książki, które odnoszą się do dawniejszych czasów.

Cofnijmy się zatem do przełomu XVI i XVII wieku. Żyjąca wówczas Elżbieta Batory (siostrzenica króla Polski, Stefana Batorego) przeszła do historii jako „Krwawa Hrabina” lub „Wampirzyca z Transylwanii” – jedna z najokrutniejszych kobiet Europy. Obdarzono ją wieloma innymi epitetami, a wśród nich znalazły się: seryjna morderczyni, sadystka, szalona kobieta, wampirzyca czy wilkołak. Do dzisiaj krążą opowieści o księżnej owładniętej obsesją wiecznej młodości, dla osiągnięcia której kąpała się we krwi młodych dziewic. Niektórzy przypisują jej ponad sześćset zabójstw.

Czy zasadnie? A może Elżbieta była ofiarą intrygi uknutej przez jej krewnych do spółki z żądnymi władzy Habsburgami? Prawda wydaje się równie intrygująca, jak legenda, która ciągnie się za „Panią na Czachticach“.

Próby wyjaśnienia przynajmniej pewnych wątpliwości podjął się Jarosław Molenda – autor książki Elżbieta Batory. Krwawa hrabina czy ofiara spisku Habsburgów?, sygnowanej przez Wydawnictwo Filia. Autor, z właściwą sobie wnikliwością i rzetelnością, przedstawił postać węgierskiej arystokratki. Uznał bowiem, że…

można napisać biografię bez konieczności naciągania prawdy czy przemilczania niewygodnych faktów.

Jarosław Molenda prześledził historię rodu Batorych oraz wskazał, jak należy traktować dwie nazwy: „Transylwania” i „Siedmiogród”. Umiejscowił dzieje Elżbiety w konkretnym kontekście historycznym. Sięgnął do wielu źródeł, a jednocześnie skorzystał z prac wielu badaczy tamtego okresu. Wspomnę tylko, że przypisy (zawierające tylko tytuły źródeł oraz nazwiska autorów) zajęły ponad dwadzieścia stron, zaś bibliografia liczy ponad sto pozycji.

Już kilkakrotnie miałem okazję prezentować na stronie www.pisarze.pl postać Jarosława Molendy. Przypomnę zatem tylko, że po ukończeniu Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu uczestniczył między innymi w pracach kolegium redakcyjnego „Encyklopedii Geograficznej Świata”, został członkiem South American Explorers i Polskiego Klubu Przygody. Przed napisaniem i wydaniem każdej książki wykonuje żmudną pracę archiwisty. Opublikował pozycje, których spektrum jest bardzo szerokie: od tematyki roślinnej poprzez odkrycia geograficzne i tematykę podróżniczą do spraw kryminalnych. Omawiana w niniejszym artykule książka Elżbieta Batory. Krwawa hrabina czy ofiara spisku Habsburgów? jest czterdziestą dziewiątą publikacją pisarza ze Świnoujścia. Można zatem spodziewać się, że niedługo będziemy mieli okazję świętować mały jubileusz.

Kim była Elżbieta Batory? Była piękna, inteligentna, dobrze wykształcona i zaradna. Mimo, że jej małżeństwo zostało zaaranżowane przez rodziców, można uznać, iż było ono udane, o czym świadczą choćby pozostawione listy. Gdy jej mąż, Franciszek Nádasdy, przebywał na wyprawach wojennych (co działo się bardzo często), ona zajmowała się majątkiem. Przy tym wszystkim słynęła z wyrafinowanego okrucieństwa, które pogłębiło się po śmierci męża. Co mogło być tego przyczyną?

Jarosław Molenda wskazuje na kilka możliwości. Jednocześnie ostrożnie podchodzi do rewelacji, które prezentowano dotychczas. Dlatego od czasu do czasu używa słów „ponoć”, „podobno” itp. Bardzo interesująco przedstawia podejście współczesnych świadków i późniejszych biografów do opisów postępowania Elżbiety Batory. Wbrew pozorom, prowadzący śledztwo palatyn Jerzy Thurzó nie dążył do postawienia oskarżonej przed sądem, zaś niewiele zeznających przed nim osób na własne oczy widziało opisywane przez siebie czyny: opowiadają raczej zasłyszane historie, które nabierają wręcz karykaturalnego wymiaru. I tak oto początkowa liczba kilkudziesięciu zamordowanych kobiet urasta do ponad 600 ofiar. Oczywiście, każde zabójstwo – to przestępstwo. Ale jak w tamtych czasach szlachta traktowała chłopki?

Co ciekawe, podejmowano próby „dopisywania” oskarżonej pewnych innych przestępstw: czarów czy wampiryzmu. Niezwykle intrygująco wygląda opis późniejszych badań, prowadzonych przez różnorodnych specjalistów. Rozbawiło mnie, kiedy dowiedziałem się, że pewna pani grafolog „scharakteryzowała” Elżbietę na podstawie dwóch listów: za pierwszym razem wiedziała, kto pisał ów list, a za drugim razem była to tajemnica. Czy muszę dopowiadać, jak rozbieżne były opinie tej pani?

Nieco powyżej napisałem, że Jarosław Molenda umiejscowił dzieje Elżbiety w konkretnym kontekście historycznym. No właśnie! Czy przypadkiem na oskarżenia wobec niej nie miał wpływu fakt, że król  Maciej II był jej winny sporą sumę pieniędzy? A może jej winą było to, że… była kobietą? Tutaj autor podaje kilka przykładów fałszywych oskarżeń wobec innych kobiet z wyższych sfer.

Autor przedstawia jeszcze wiele innych aspektów historii Elżbiety Batory. Ot, choćby kwestia czystości:

O ile (…) ciała nie musiały być czyste, o tyle ubrania tak, stąd częste zmiany garderoby. Zdaniem arystokracji bowiem gorąca woda… osłabiała organizm, więc dominowało przekonanie, że korzystanie z łaźni publicznych powoduje rozprzestrzenianie się chorób. Z tego powodu rzadko się myto, co tłumaczyło z kolei również nadużywanie perfum.

Jarosław Molenda nie rozstrzyga, jaka jest prawda. Twierdzi, że prawdopodobnie historycy nigdy nie będą pewni, czy została ona ustalona w sposób ostateczny. Ale od czego są mity? Okazuje się, że historia Elżbiety Batory znalazła odzwierciedlenie w wielu książkach, filmach, spektaklach teatralnych i legendach przekazywanych ustnie. W ten oto sposób – dążąc do tego, aby pozostać wiecznie młodą i piękną – osiągnęła ona upragnioną nieśmiertelność, co niezwykle ciekawie zaprezentował autor książki.

Jarosław Molenda, Elżbieta Batory. Krwawa hrabina czy ofiara spisku Habsburgów?
Redakcja: Dagmara Ślęk-Paw
Korekta: Magdalena Koch, Dagmara Ślęk-Paw
Projekt okładki: © Mariusz Banachowicz
Zdjęcie na okładce: © Ysbrand Cosijn / Trevillion Images
Projekt typograficzny i łamanie: MSP Studio
Wydawca: Grupa Wydawnictwo Filia Sp. z o.o., Poznań 2023
ISBN 978-83-8280-621-2

Jeszcze bardziej wstecz spojrzał autor książki Słowiańskie tajemnice, Tomasz J. Kosiński. Jak wiemy, najdawniejsze dzieje ziem polskich, a także losy Słowian (zwłaszcza z czasów przed przyjęciem chrześcijaństwa) kryją wiele tajemnic. Historycy, archeolodzy, językoznawcy i inni badacze głowią się, jak interpretować rozmaite znaleziska i przekazy źródłowe. Pojawia się mnóstwo teorii i hipotez dotyczących pochodzenia poszczególnych ludów, ich historii, wierzeń, obyczajów, władców i innych postaci występujących w legendach i podaniach.

Jednym z najbardziej znanych badaczy dawnej Słowiańszczyzny jest właśnie Tomasz J. Kosiński. Z wykształcenia jest politologiem, a z zamiłowania pasjonatem antropologii kultury i etnogenetyki. Społecznik, organizator imprez kulturalnych i projektów edukacyjnych, popularyzator wiedzy, trener szkoleń, regionalista, przedsiębiorca, redaktor, wydawca, publicysta. Także grafik komputerowy, fotograf oraz przewodnik turystyczny, podróżnik, żeglarz i płetwonurek. Twórca i administrator witryn internetowych, takich jak Nasze Kielce, Slavia-Lechia, a także pomysłodawca Grupy Projektowej Wedamedia, odpowiadającej za prowadzenie Wedapedii. Spod jego pióra wyszły między innymi: Rodowód Słowian, Bohaterowie dawnych Słowian, Fenomen Wielkiej Lechii, Wiara Słowian, Bogowie Słowian czy Życie erotyczne Słowian.

W swej najnowszej książce stara się między innymi wyjaśnić, kto wzniósł tzw. kujawskie piramidy, czyli kamienne grobowce mające 5500 lat – a więc starsze od egipskich piramid i angielskiego kręgu kultowego w Stonehenge. Mówimy „kujawskie”, ale są one spotykane również na moim rodzinnym Pomorzu Zachodnim. Z kolei w Bronocicach nad Nidzicą (a więc w województwie świętokrzyskim) odnaleziono wazę z najstarszym wizerunkiem wozu konnego w Europie. Co nam to mówi?

Ale to nie koniec tajemnic. Wróćmy na Kujawy. Okazuje się, ze znaleziono tu, na kilku stanowiskach wzdłuż Wisły, ślady najstarszego sera świata! Do 2012 roku, kiedy nastąpiło odkrycie, wskazywano, że to Mezopotamia była pierwszym miejscem wyrobu sera.

Tomasz J. Kosiński zachowuje obiektywizm:

Nie chcę tu twierdzić, iż wszystkie wynalazki pochodzą z Polski (…), ale z pewnością na dawnych ziemiach naszego kraju rozwijały się europejskie kultury o wysokim poziomie rozwoju i innowacyjności (…). Dlatego pogląd, że nic tu nie było do czasów Mieszka I, jest nierozważne i ignoranckie.

Dlatego prowadzi nas do uralskiej osady Arkaim i zastanawia się, czy była ona prakolebką Słowian i siedzibą Wedów, czyli mędrców. Dąży również na tereny arktyczne, gdzie wykazuje duże prawdopodobieństwo mitu o Hyperborei i związkach jej mieszkańców ze Słowianami. Równie ciekawe są rozważania na temat Lugiów – wolnych ludzi posiadających ziemię. Lugiowie zamieszkiwali tereny nad górną częścią Odry i Wisły przez wielu naukowców są utożsamiani ze Słowianami.

O ile wysoki mur we wspomnianej osadzie Arkaim nie miał służyć celom obronnym, lecz ochronie pewnych tajemnic, o tyle w innych miejscach nie było tak spokojnie. W XIII wieku p.n.e. nad rzeką Dołężą (niem. Tollensee) w Meklemburgii – zaledwie 90 kilometrów od Świnoujścia – doszło do wielkiej bitwy, zwanej „pomorską Troją”. Kto z kim walczył? Nie będę spojlerować, ale nadmienię, że najeźdźcy zostali wybici. Autor udowadnia również, że Słowianie nie mogli być niewolnikami u Rzymian.

Jakie tajemnice kryje dokument „Dagome Iudex”, opisujący państwo Mieszka I? Tomasz J. Kosiński analizuje okoliczności, w jakich miał on powstać oraz zawarte w nim zapisy. Zwraca baczną uwagę na błędy, które zdają się świadczyć o tym, że dokument został spreparowany. W ostatnim rozdziale, zatytułowanym Wikingowie to Wicięgi, autor wykazuje aktywny udział Słowian znad Bałtyku w działaniach wikingów. Jak się okazuje, niektóre ze znanych mi z młodości miejscowości były… gniazdami pirackimi!

Słowiańskie tajemnice zawierają mnóstwo informacji o związkach pomiędzy poszczególnymi zjawiskami czy słowami. W ten sposób każdy, kto interesuje się dawną historią Słowian, ma szansę na uzupełnienie bądź utrwalenie swojej wiedzy.

Na zakończenie pragnę zacytować fragment motta, które – oczywiście – jest na jej początku. Otóż już w okresie międzywojennym znakomity polski architekt, teoretyk architektury i konserwator sztuki, Jan Sas-Zubrzycki, napisał:

Nie ma narodu, który by tak deptał nogami skarby piśmiennictwa swojego, jak to czyni naród polski.

Niestety, mam wrażenie, że te słowa nie straciły na aktualności. Tym bardziej cieszę się, że są tacy pasjonaci, jak Tomasz J. Kosiński.

Tomasz J. Kosiński, Słowiańskie tajemnice
Redaktor prowadzący: Bogusław Kubisz
Korekta: Bogusława Jędrasik
Projekt okładki i stron tytułowych: Dymitr Miłomanow
Ilustracja na okładce: PRESSLAB/ Shutterstock.com
Skład i łamanie: Plus 2 Witold Kuśmierczyk
Wydawca: Wydawnictwo Bellona, Warszawa, 2023
ISBN 978-83-11-16800-8

Roman Soroczyński
15.05.2023 r., Warszawa

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko