Zdzisław Antolski – MINIATURY

0
60


SZKOLNE POLE

Nasz kościół parafialny w Pełczyskach, pod wezwaniem św. Wojciecha zbudowany był z miejscowego kamienia i otynkowany. Powstał w połowie XVIII wieku. Poprzedni kościół drewniany, wzmiankowany w 1326. Obecny kościół powstał z fundacji Jana Pawła Pepłowskiego, kasztelana wołyńskiego i jego żony Zofii z Reyów. Fundator postawił obok kościoła tzw. „szpital” czyli po prostu przytułek dla starców, chorych i bezdomnych, Kupił też dla nich kawałek pola, żeby opiekunowie mieli z czego robić obiady dla podopiecznych.

Kiedy przytułek zamieniono na szkołę, ten kawałek pola przeznaczono do użytku nauczycielom. Po II wojnie światowej, kiedy parcelowano rozległe dworskie pola, chyba zapomniano o kawałku szkolnym. Być może nie podpadał pod parcelację, bo był zbyt mały,

Kiedy mojego Ojca przeniesiono wraz z rodzinę ze Złotej do Pełczysk, ojciec bardzo ucieszył się z tego kawałka, bo mimo że skończył szkołę dla nauczycieli w Działoszycach, nadal w głębi duszy był chłopem i uwielbiał prace rolnicze. Najpierw ojciec zapytał wszystkich nauczycieli, kto chce użytkować szkolne pole. Okazało się, że nikt, bo były to panny, które czekały na mężów i jeden kawaler, pan Bolesław Mazurek, który szukał żony. Żadne z nich nie chciało pracować w polu, a na wakacje wracali do swoich rodziców.

Ojciec stanął przed trudnym zadaniem, bo po pierwsze nie posiadał koni, a bez nich trudno jest pracować w polu i uprawiać ziemię. Najpierw pomagał nam brat mamy, wujek Ludwik z Kraśniowa, który przyjeżdżał siwkami, bo bardzo lubił ten kolor u koni. Ale okazało się, że to za daleko i wówczas ojciec sprzymierzył się z panem Stefanem, gospodarzem. którego syn Andrzej, chodził ze mną do klasy. Pan Stefan pomagał mojemu ojcu w pracach polowych. Nastały piękne czasy, kiedy pod kierunkiem pana Stefana uczyłem się orać i bronować. Lubiłem też zwozić siano z pola pana Kozery na wielkiej furze. Towarzyszył mi jego syn. Ojciec hodował ziemniaki oraz pomidory, a do tego tytoń i paprykę na sprzedaż.


OPALANIE

Kiedy chłopi, pracujący w polu, dostrzegli na górze Zawinnicy dwie dziewczyny w strojach kąpielowych, które się opalały, rzucili swoje kosy, pługi i brony i przybiegli, ile tchu w płucach, uwędzonych sportami. I dalejże narzekać, że dziewczyny ladacznice i lekkich obyczajów, że obrażają Boga i ludzi, że grzech i kara… I pokazywali palcami na wieżę pobliskiego kościoła. I pluli pod siebie i oczy im wychodziły na wierzch i spodnie w kroku się podnosiły, aż ich żony w długich spódnicach przybiegły i zaczęły ich odciągać z powrotem na pole, aż im marynarki się rozwiewały i odchodzili mając głowy do tyłu skierowane, bo nie mogli oczu oderwać od panienek.

Aż turystki się owinęły kocami i zaczęły zjeżdząć na piętach po stromym zboczu

Klęły na czym świat stoi.


SZOPA

Było sobotnie popołudnie, koniec lata i wakacji, zbliżał się nowy rok szkolny. Staliśmy z chłopakami na placyku pod sklepem. Trochę dalej zgromadziła się starsza kawalerka. Popijali wino jabcok i kurzyli papierosy sporty. Trzymali się osobno, jako wiejska elita i na nas patrzyli lekceważąco. Panował nastrój rozluźnienia i starsze chłopaki sypali kawałami.

Nagle na ulicy pojawiły się trzy panny, w butach szpilkach, płaszczach ortalionowych i z torebkami w dłonich. Jedna z nich miała modną wówczas fryzurę, która była wysoka i na którą we wsi mówili “szopa”.

Wtedy podszedł do mnie jeden ze starszych kawalerów i mówi półgłosem: – Powiedz głośno: – Ale szopa!!! Poczułem się zaszczycony, że starsze chłopaki biorą mnie do towarzystwa i krzyknąłem: – Ale szopa!!!

Wówczas jedna z panienek podeszła do nasi ochrzaniła mnie, ile wlezie: że tak nie można, że to wstyd i chamstwo. Wszyscy się śmiali ze mnie.

Wróciłem do domu i zobaczyłem te same trzy dziewczyny, które rozmawiały z moim ojcem. Okazało się, że to nowe nauczycielki, które będą pracować w naszej szkole, gdzie mój ojciec był kierownikiem. W dodatku jedna, ta z modną fryzurą, nazywała się “Szopa”.

Zarumieniłem się ze wstydu. Ile jeszcze na dziś zniosę upokorzeń? Pani Szopa patrzyła na mnie intensywnie, a potem się zaśmiała. Ojcu nic nie powiedziała. Zrozumiałem, że ten starszy kawaler pod sklepem normalnie mnie podpuścił. Musiał wcześniej znać nazwisko nowej nauczycielki…

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko